Son

sobota, 16 sierpnia 2014

Rozdział 1

20.05.2013 r.



Miła niespodzianka na koniec dnia,strach przed jutrem



Drogi pamiętniku,
mówią,że życie jest darem.Czymś niesamowitym co powinniśmy docenić,cieszyć się nim,wykorzystywać każdy dzień najlepiej jak umiemy.Ja już nie potrafię i jeśli życie jest tylko pożyczką to ja już chcę swoją spłacić.Oczywiście zdaję sobie sprawę,że są ludzie,którzy mają o wiele gorzej niż ja.Najwyraźniej jestem zbyt słaba psychicznie żeby znieść kolejne lata w tym domu,otoczona tymi ludźmi,którzy nawet nie wiedzą,że niszczą mnie każdego dnia.
 Jak zwykle rano ubrałam się i zeszłam na dół.W kuchni minęłam się z mamą.Właśnie wychodziła.Ciekawe czy gdyby częściej przebywała w domu zauważyłaby jak wysoki poziom osiągnęła moja depresja?A może gdyby była częściej w  domu nie miałabym depresji?Może całe moje życie wyglądałoby inaczej?Niestety nie przekonam się o tym.Moja mama-Caroline Tate-jest bardzo cenionym prawnikiem.Smutna prawda jest taka,że zlecenia ma zazwyczaj w Chicago lub Nowym York'u przez co w domu bywa raz na tydzień lub rzadziej.Hotele stały się jej domem,a ja zostaję sama z ojcem,tutaj w Los Angeles.Tak jak kocham i szanuję mamę tak ojca nienawidzę.Jest głównym powodem-oczywiście nie jedynym-przez który chcę ze sobą skończyć.Od kiedy skończyłam osiem lat wykańcza mnie psychicznie.Mam na myśli tutaj ciągłe awantury,wyzwiska pod moim adresem,poniżanie.Cokolwiek bym nie zrobiła jest źle.Kiedyś taki nie był.W prawdzie pamiętam te dobre czasy przez mgłę,bo byłam jeszcze dzieckiem.Zmienił się od kiedy zaczął pić i nie mam tutaj na myśli jednego piwa na dzień,ale problem,dość poważny moim zdaniem,z alkoholem.Nie ma dnia żeby nie przyszedł schlany od kilku dobrych lat.No chyba,że mama jest w domu.Tutaj mamy kolejny problem-moja mama o niczym nie wie.Nie wie,że niszczy mnie każdego dnia,nie wie o krzykach ani o biciu.Gdy przyjeżdża do domu ojciec zamienia się w anioła-jest dla niej miły,opiekuńczy i trzeźwy.Zupełnie jakby inny człowiek.To niesamowite jak dobrym aktorem jest gdy mama bywa w pobliżu.A dzisiaj znowu pojechała i nie będzie jej kilka dni. Przerzuciwszy  plecak przez ramię,udałam się w stronę szkoły.Na szczęście moje liceum jest nie daleko domu.
 Nienawidzę tej szkoły.Od pewnego incydentu nie mam nikogo.Dosłownie nikt nie powie do mnie ani słowa,no chyba,że jest praca w parach na chemii,ale tak to wszyscy udają,że mnie nie znają.Chodząc korytarzem widzę jak na mnie patrzą.Jakbym była gorsza,jakbym była problemem,jedyną osobą,której nie chcieliby w szkole.Może tak właśnie jest.Może całe moje istnienie jest jedną wielką pomyłką,wpadką rodziców,którzy może też wcale mnie nie chcieli.Tata na pewno.
 Dzisiaj było tak samo.A to nowość.Idąc korytarzem czułam wzrok ludzi z mojej klasy,słyszałam cichy śmiech.Niby już się przyzwyczaiłam do tego i nie oczekuję,że któregoś dnia ktoś zacznie ze mną normalnie rozmawiać,a jednak to boli.
 Stała przede mną.Piękna,jak zwykle perfekcyjnie ubrana z doskonale uczesanymi włosami i idealnym makijażem. Jade Blackburn niegdyś moja najlepsza przyjaciółka.Stała z uśmiechem na ustach,ale nie takim miłym tylko złośliwym,pewnym siebie i poczucia wyższości.Tak jak inni odwróciła się ode mnie.Nie wiem czy dlatego,że po prostu mnie znienawidziła,czy dlatego,że bała się,że skończy tak jak ja.Poczułam jak robi mi się niedobrze,szybko skręciłam w prawo gdzie były najbliższe toalety.Na zakręcie wleciałam na kogoś.Wiedziałam,że wszyscy to widzieli,śmiali się i pewnie mówili coś w stylu "taka biedna,przestraszona nie może wytrzymać presji więc ucieka do kibla".Nawet na niego nie spojrzałam,rzuciłam tylko ciche "przepraszam" i wbiegłam do toalety.Ledwo zdążyłam.Chyba jeszcze o tym nie pisałam,ale mam problemy.Wymiotuję przynajmniej raz dziennie.
 Lekcje mijały tak jak zwykle czyli nudno i zdecydowanie za wolno.Z drugiej jednak strony wolałam siedzieć w klasie na matematyce nic z niej nie rozumiejąc,niż siedzieć sama w domu dopóki ojciec nie przyjdzie-znowu nawalony oczywiście-bojąc się o co będzie kolejna awantura.Także w spokojnie przesiedziałam francuski,matematykę i geografię.Na przerwie przed angielskim okazało się,że nie będzie przyrody bo pan Hill jest chory.Oznaczało to też brak chemii gdyż uczył obu przedmiotów,czyli angielski był ostatnią lekcją.Westchnęłam.Nie lubię siedzieć sama tyle godzin bo mam wtedy zbyt wiele czasu na przemyślenia.Myślę i myślę tak długo,że czasem sama się siebie boję i tego co przychodzi mi do głowy.Jednym słowem wariuję mając za dużo wolnego czasu.
 Siedziałam w ławce-chyba nie muszę mówić,że sama?-bazgrząc na tyle zeszytu,podczas gdy nasza pani z angielskiego i wychowawczyni zarazem nerwowo spoglądała na zegarek.
-Dzisiaj do waszej klasy doszedł nowy uczeń-zaczęła,poprawiając okulary-ale najwyraźniej postanowił sobie odpuścić dzisiejszą lekcję angielskiego.Wobec tego przechodzimy do tematu.
Ledwo zdążyliśmy otworzyć książki na odpowiedniej stronie,a drzwi z sali się otworzyły i do pomieszczenia wszedł owy nowy uczeń.
W klasie zapanowała cisza,no nie licząc szeptów kilku dziewczyn,które określa jedno słowo DZIWKI,jedynie pani Bless uśmiechnęła się lekko i zaczęła:
-Poznajcie proszę nowego kolegę Lu...
-Luke Hemmings-przerwał jej,uśmiechając się w naszą stronę.
 Nie wiem jak go opisać,prawda jest taka,że w opisach postaci nigdy nie byłam dobra.Nie mogę też stwierdzić czy był przystojny czy nie bo każdy ma przecież inny gust.Jeśli chodzi o mnie był...zresztą moja opinia i tak nikogo nie obchodzi.Luke Hemmings jest wysokim,chudym blondynem o dużych niebieskich oczach,okalanych przez długi,gęsty wachlarz rzęs i cudownym według mnie uśmiechem,podczas którego w jego policzkach pojawiają się dołeczki.Z tego co zdążyłam się nauczyć w tej szkole tak dobrze wyglądający faceci to gnoje,cholerni kobieciarze,którzy zrobią wszystko żeby wyciągnąć laskę na szybki numerek-co w tym liceum trudne nie jest.
-Nie chcę być wrednym babskiem,ale jest dziesięć minut po dzwonku i...
-Nie mogłem znaleźć klasy-znów jej przerwał.
-Dobrze.Przyjdź do mnie po lekcji dostaniesz swój plan.I jeszcze jedno,w tej szkole nie nosimy kolczyków w wardze-powiedziała,siadając na swoim krześle.
-Cóż-zaczął,uśmiechając się-ja noszę.
Nauczycielka była lekko zdezorientowana jego odpowiedzą,za pewne oczekiwała czegoś w stylu "oczywiście,zaraz go zdejmę",jednak nic już nie powiedziała.Blondyn natomiast udał się w stronę wolnej ławki nie patrząc na nikogo.
 Pod koniec lekcji byłam przy tablicy i wracając zobaczyłam,że siedzi trzy ławki za mną.Nie zwracał uwagi na nikogo,tylko rysował coś w swoim zeszycie.Natomiast uwagę na niego zwracał każdy,głównie dziewczyny oczywiście,które prawie się śliniły z podniecenia.
 Nie spieszyłam się do domu.Wolnym spacerkiem doszłam do parku,gdzie przesiedziałam na ławce chyba z godzinę minimum.Lubię tą ławkę,wiem, że brzmi to głupio,ale tak właśnie jest.Zawsze siadam tylko na niej i rozmyślam.Mówię ,że jest to "moja" ławka i czasem tak się czuję bo jeszcze nigdy nie widziałam,żeby ktoś na niej siedział.
 W domu zjadłam obiad składający się z dwóch jajek i i marchewki,i poszłam do pokoju.Zrobiłam zadanie i położyłam się na łóżku.Myślałam o mamie,o Jade i o najbliższych tygodniach mojego życia.Zazwyczaj jak zacznę myśleć nad takimi sprawami tracę poczucie czasu.Tak było i tym razem.Gdy zbliżała się jedenasta znów poczułam znajomy skurcz w żołądku,który pojawia się codziennie zanim ojciec wraca do domu.Nie minęło dużo jak usłyszałam trzask drzwi i potok przekleństw w holu.Wchodził pod schody,niezdarnie jak zawsze.W pewnym momencie musiał się przewrócić bo usłyszałam głośne uderzenie i jeszcze głośniejsze "kurwa".Poczekałam dziesięć minut oddychając ciężko,ale nic się nie stało.Musiał zasnąć na schodach w holu.Poczułam ulgę bo tego dnia już nie przyjdzie do mnie i nie będzie kolejnej awantury.A jeden dzień spokoju więcej był dla mnie niczym błogosławieństwo.Wzięłam szybki prysznic i położyłam się.I teraz leżąc tak sobie myślę,że ten dzisiejszy fart nie oznacza,że będzie tak codziennie i,że jutro pewnie będzie gorzej niż zwykle.



______________________________________________________________________________
Hej :) Za nami pierwszy rozdział,na razie trochę nudny,ale później się rozkręci :) 
No i jest Luke-wiem,mało go powiedział tylko dziewięć słów,ale w następnym będzie go już więcej :D Bardzo dziękuję za komentarze pod poprzednim rozdziałem i za 3 obserwujących :D
 Przepraszam,że dopiero teraz odpowiadam,Tyler'a gra Dylan Sprayberry :)
 Jak już przeczytałeś to bardzo proszę o jakikolwiek komentarz,dla ciebie to sekunda,a dla mnie ogromna motywacja do dalszego pisania! ;*

8 komentarzy:

  1. WSZYSTKIE PROBLEMY MOŻECIE MNIE POCAŁOWAĆ W MÓJ BRAZYLIJSKI
    TYŁEK ĆWICZONY Z MEL B BO MAM LUKE`A i NARA.

    9 słów.
    Mi 9 słów wystarczyło żeby go uwielbiać, halo
    szkoda mi Kels :c
    Lukey ruszaj tyłek i podbijaj, pls <3
    SZIPUJE JUŻ TERAZ, TAK.
    wgl mam tak zjebany humor a tu proszę jaka miła niespodzianka, od razu lepiej, kocham Cię za to <3
    LUKE I JEGO KOLCZYK <33
    niedługo będę miała ich więcej omg <33
    Jejku wgl wybacz, dzisiejszy komentarz mój jest kompletnie bez sensu, wgl nawet niestety nie wywołam twojego uśmiechu (chociaż bardzo bym tego chciała) bo dzisiejszy dzień ze mnie wyssał cały mój lucełkowy entuzjazm.
    PRZEPRASZAM.
    obiecuję, że nastepny komentarz Ci walnę zajebisty
    (tzn pewnie jak zwykle chaotyczny bo to w końcu ja ale nieważne)
    wiesz że Cię kocham <3
    W każdym razie
    Lesley <3333
    chcę więcej <3
    kocham i ściskam skarnie, weny <3
    xx

    OdpowiedzUsuń
  2. jejku niby dziewięć słów, a ja już go kocham ♥ podoba mi sie twoje pisanie w formie pamiętnika to takie bardziej... hmm... osobiste? Nie wiem, bo nigdy nie prowadziłam i nie zamierzam prowadzić takiego dziennika (; już sie nie mogę doczekać nexta weny i buziole kochana ;**
    P.S. dzięki za odpowiedź ;p

    OdpowiedzUsuń
  3. Twój blog został pomyślnie dodany do spisu. Dziękujemy za współpracę :)
    [http://spisff.blogspot.com/]

    OdpowiedzUsuń
  4. JEST LUKE.MI TYLE WYSTARCZY DO SZCZĘŚCIA.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak dobrze, że znalazłam czas na tego Tinychata. Dzięki temu trafiłam na twojego bloga. Moim zdaniem rewelacja. Forma pamiętnika jest batdzo ciekawą alternatywą dla zwykłego pisania perspektyw bohaterów.
    Poza tym pisanie pamiętnika nieodłącznie kojarzy mi się z Eleną z TVD ♥
    Zapowiada się naprawdę bardzo interesująco. Z niecierpliwością czekam na następny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cześć. Nominowałam Cię do Libster Award, więcej tutaj: http://5sos-criminal-fanfic.blogspot.com/
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wystarczy,że jest Luke u już pokochałam twojego bloga.
    A do tego jeszcze :"No w końcu odebrałaś!Już myślałem,że nie żyjesz.Okay może to nie odpowiednie w naszym przypadku...Tak sobie leżę,myślę i jedno pytanie nie daje mi spokoju.Tak się zastanawiam...jesteś jeszcze dziewicą?"
    Boże padłam!! xD
    Next pls !! :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajny rozdział .. Twój blog zapowiada sie n a zajebis** Next plis :*

    OdpowiedzUsuń