Son

wtorek, 26 sierpnia 2014

Rozdział 3

                                                                                                                                              28.05.2013 r.



Jeden uśmiech lekarstwem na lata łez



Drogi pamiętniku,
minął tydzień od ostatniego wpisu.Najnormalniej w świecie brak mi sił żeby pisać.No bo ileż można ciągle o tym samym?Ogólnie nic ciekawego się nie wydarzyło,oprócz tego,że ławkowe rozmowy nieco się rozwinęły.Nie spodziewałam się,że odpisze,a tym bardziej,że wyniknie z tego tygodniowa rozmowa!No więc w środę siedziałam znowu na przerwie na lunch i  tym razem było jak zwykle.Nikt nie przyszedł,nie dosiadł się,nie zaczął rozmowy.I nie sądziłam,że samotność może mi doskwierać aż tak bardzo jak w tamtym momencie.Po prostu rozejrzałam się dookoła i nikt nie jadł lunch'u samotnie z wyjątkiem mnie.Każdy z kimś siedział,rozmawiali,śmiali się i tak dalej.W prawdzie byłam do tego przyzwyczajona i zazwyczaj nie robiło to na mnie różnicy.Co więcej czasem nawet mi było tak dobrze!Samej w ciszy i spokoju.Polubiłam to.Ale tego dnia było inaczej i zamiast siedzieć i zastanawiać się ile kalorii ma ta kanapka z kurczakiem wolałabym  pogadać z kimś.I to wszystko przez tego cholernego Luke'a.Przyszedł idiota i narobił mi nadziei,że może jednak jest szansa,że zacznę normalnie gadać z ludźmi!I kiedy tak sobie myślałam najgorsze rzeczy na jego temat przypomniało mi się,że to ja go olałam a nie on mnie i z niewiadomych powodów poczułam się z tym okropnie.Raz w życiu ktoś się do mnie odezwał,a ja jak idiotka uciekłam.I na co ja kuźwa liczę?Że znowu się do mnie dosiądzie?Przecież po takim czymś już nawet na mnie nie spojrzy!Zresztą i dobrze.Tyle czasu radziłam sobie
sama,więc i teraz tak będzie.Nikogo nie potrzebuję.Humoru jednak mi to nie poprawiło,więc zrobiłam coś za co potem znów byłam zła na siebie.Zjadłam całą tą kanapkę,dwa kawałki pizzy i frytki,a potem zamknęłam się w jednej z kabin i wszystko zwymiotowałam.
Luke'a nie było dzisiaj w szkole.Zauważyłam to dopiero na lekcji angielskiego.Czyżbym tak bardzo zraziła go,że postanowił zmienić szkołę?
Tego dnia jak zawsze poszłam do parku i nie wiem czemu,ale mimowolnie uśmiechnęłam się widząc wiadomość napisaną czarnym markerem. "W takim razie ty również je niszczysz.Myślisz,że jakoś specjalnie by nas ukarali gdyby wiedzieli?".No więc odpisałam. "Oczywiście,że tak!Co najmniej dziesięć lat więzienia!Przecież to czysta zbrodnia na poziomie morderswa."
Gdy przyszłam do domu tata już był.Siedział w pokoju i pił,ale wieczorem nie zrobił awantury.No więc następnego dnia,wstałam,ubrałam się i poszłam do szkoły z myślą aby jak najszybciej po lekcjach pójść do parku.Na lekcjach wynudziłam się za wszystkie czasy i chyba pierwszy raz w życiu chciałam żeby skończyły się szybciej.Gdy nadeszła przerwa na lunch przypomniałam sobie co zrobiłam poprzedniego dnia i poczułam się z tym źle.Staram się,na prawdę staram się żeby tego nie robić,ale najwyraźniej jest to silniejsze ode mnie.Wzięłam frytki i obiecałam sobie,że dzisiaj zjem wszystkie i nie zwymiotuję.Usiadłam przy tym stole co zawsze i zaczęłam powoli jeść pierwszą frytkę.Wtedy przyszedł.
-Hej!-powiedział,uśmiechając się.-Dasz mi przynajmniej usiąść zanim znowu uciekniesz?-spytał,kładąc swoją tacę na stole.
-Nie uciekłam-zaprzeczyłam od razu.
Zdjął plecak i usiadł,uśmiechając się.
-Racja ja uciekłem,zapomniałem wybacz.
Sięgnęłam po drugą frytkę,ale nie zdążyłam jej wziąć.Nawet nie wiem kiedy,ale zabrał mi je sprzed nosa i położył na swojej tacce.Uniosłam brwi,przyglądając mu się zdziwiona.
-Czy ty właśnie....
-Poczekaj-uciszył mnie gestem ręki i otworzył swój plecak.Wyciągnął z niego widelec,który mi podał i pudełko śniadaniowe,nieco większe niż na dwie kanapki.
Siedziałam z tym widelcem,kiedy otwierał pudełeczko i przysunął je w moją stronę.Spojrzałam najpierw na jego zawartość,potem na niego.Siedział uśmiechnięty.
-Co to?-spytałam.
-Sałatka.
-To widzę.Dlaczego...
-Powiedziałaś,że masz ochotę na jakąś sałatkę bo tutejsze jedzenie ci się obrzydło.A więc smacznego.
I jakby nigdy nic zabrał się za swojego hamburgera.Uśmiechnęłam się sama do siebie.Zjadłam trochę.Była na prawdę dobra.
-Smakuje?-spytał w końcu.
-Jadłam lepsze-powiedziałam niby obojętnie.
Zaśmiał się.
-Czemu cie wczoraj nie było?-zadałam nurtujące mnie pytanie.
-Zauważyłaś.
Przewróciłam oczami.
-Kilka dziewczyn mówiło.Właściwie to wszystkie rozpaczały z tego powodu.
-Ty też?
-Nie-powiedziałam,wkładając do ust ogromny liść sałaty-nie jestem taka jak reszta-dodałam z pełną buzią.
Znowu się zaśmiał.
-Tak,zauważyłem.
Wziął serwetkę i cały czas śmiejąc się,nachylił się i wytarł mi brodę.Wtedy już chyba bardziej ośmieszyć się nie mogłam.Widelec wypadł mi z ręki,schyliłam się po niego i chcąc szybko wstać uderzyłam głową o stół,po czym wyrecytowałam pod nosem kilka przekleństw,które najwyraźniej usłyszał bo zaczął się śmiać jeszcze bardziej.Gdy już znowu normalnie siedziałam,zaczął się we mnie wpatrywać tak intensywnie,że cała się speszyłam.
-Więc,którą mi polecasz?-spytał.
-Co?
-Dziewczynę.Wiesz z tych co tak chętnie o mnie dyskutowały.
-To zależy czy chcesz na jedną noc,na dwie czy na trzy.
Zaśmiał się,ale nie odpowiedział.Zjadłam lunch szybciej niż zwykle.
-Ja już pójdę-zaczęłam,wstając.
-Znowu?
-Zaraz angielski,pani pyta.Muszę sobie powtórzyć ostatnią lekcję.
-Jedna zła ocena świadectwa ci nie zmieni Kels.
-Przepraszam.Sałatka była pyszna,dziękuję.
Siedziałam na lekcji zastanawiając się czemu znowu to zrobiłam.Czemu znowu go spławiłam.To dziwne i trudne do wyjaśnienia,ale gdy siedzę z nim czuję wyrzuty sumienia,dlatego,że rozmawiamy,on jest miły i w ogóle,a ja mam zamiar się zabić i to jak najszybciej i nie chcę zaczynać teraz znajomości.A potem gdy go zostawiam to też jest mi źle z tego powodu  i czuję się jak każda inna dziewczyna w tej szkole,czyli jak dziwka.
Pani Bless wzięła do odpowiedzi jedną osobę.Luke miał pecha.
Gdy zadzwonił ostatni dzwonek oznaczający koniec lekcji niemal wybiegłam ze szkoły i od razu udałam się w stronę parku.
"Dziesięć lat?Na dożywocie by nas skazali!Powiedz mi dlaczego nigdy cię tutaj nie spotkałem?H"
H?H jak Henry?Harry?Hainz tak jak ta musztarda?Odpisałam niemalże od razu.
"Pewnie dlatego,że przychodzę tutaj tylko po szkole.K"
Nie wiem czemu napisałam "K" na koniec,ale tak zrobiłam.
Skończyło się na tym,że przez cały tydzień każdego dnia chodziłam po szkole do parku,gdzie czekała na mnie wiadomość.I tak oto wyszła z tego rozmowa.Nie długa to fakt,ale jakaś zawsze.I sama nie mogłam uwierzyć,że był to przypadek,ale najwyraźniej los tak chciał.
"A więc się mijamy,ja jestem codziennie wieczorem.Ze szkoły mówisz,czyli jesteś jakoś w moim wieku K? H"
Taka odpowiedź czekała mnie w czwartek,więc odpisałam.
"Zależy ile masz lat,kto wie może nawet się znamy?K"
W piątek już była kolejna:
"17.Może zdradzisz mi soje imię to się przekonamy.H"
"Nie sądzę,żebyś zasłużył na ten zaszczyt."
I nie wiem jak i ile mu to zajęło,ale domyślił się.W sobotę i niedzielę nie przyszłam,więc dowiedziałam się dopiero w poniedziałek po szkole,bo gdy przyszłam napisane było tylko jedno słowo.
"Kelsey? H"
Najpierw siedziałam kilka minut patrząc z niedowierzaniem.Ale skąd on...jak?I później wszystko nabrało sensu,musiałam to tylko sobie poukładać.Przecież "H" wcale nie musiało pochodzić od imienia,ale od nazwiska i wtedy przypomniało mi się jak przedstawił się w klasie.Hemmings.
"Luke?"
Dzisiaj w szkole też go nie było,co zaczęło mnie trochę zastanawiać.Drugi tydzień i już tak wagaruje?Zresztą co mnie on obchodzi?
Siedzę właśnie w parku,czytając jego ostatnią odpowiedź chyba po raz już dwudziesty.
"Dalej pamiętasz :) Mogę dosiąść się znowu,a ty spędzisz ze mną tą przerwę do końca?Zero ucieczek?"
Wyjęłam marker i napisałam:
"Nie uciekłam idioto ile razy mam ci powtarzać?Mam nadzieję,że znowu przyniesiesz sałatkę."




_______________________________________________________________________________
O matko ten rozdział jest straszny! Nie podoba mi się ani odrobinkę o,o 
Ale mam dzisiaj tak dobry humor,że nawet ten beznadziejnie nudny rozdział mi go nie popsuje :D Nikogo z was pewnie to nie obchodzi,ale dzisiaj moja szesnastka :D Hahaha jestem już taka stara xd 
Więc skoro ja jestem dzisiaj szczęśliwa,pomyślałam,że trochę tego szczęścia może dostać również Kelsey :D 
Tak czy siak piszcie czego spodziewacie się w następnych rozdziałach :3 
Jeśli przeczytałeś baardzo,bardzo proszę o komentarz,może to być tylko jedno słowo,po prostu chcę wiedzieć kto to przeczytał,a wasze opinie nie tylko strasznie mnie cieszą,ale i ogromnie motywują! :D Dlatego jeśli przebrnąłeś przez ten rozdział to ślicznie proszę zostaw po sobie jakiś ślad :) Początki są trudne,każda opinie ogromnie się dla mnie liczy :) 
Okay trochę się rozpisałam xd Na koniec pozwólcie,że się pochwalę-jednym z prezentów,które dostałam jest płyta 5sos *O* Teraz to nic mi humoru nie popsuje :P 

5 komentarzy:

  1. AWH <3
    PO 1: WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO PO RAZ IDK KTÓRY <3
    you know, kocham Cię mocno mocno, moja kochana sweet 16 <3
    ta płyta, zazdro eh :c
    TE ROZMOWY Z ŁAWKĄ <3
    Jejciuuuuu *>*
    wgl Luke jest taki awh z tą sałatką
    jeny nie spodziewałam się że kiedykolwiek będę się jarać sałatką :o
    ale to takie kochane i jego teksty <3
    TYLKO KELSEY HALO PRZECIEŻ TO JEST LUKE HEMMINGS
    LUKE KUWA HEMMINGS
    jak możesz uciekać lel
    weź, co ja bym robiła na twoim miejscu.... :o
    SPOTKAJO SIE ZNOWU :3
    luke pamiętaj o sałatce, mi możesz wziąć frytki, nie obrażę się.
    to zdecydowanie jeden z moich ulubionych rozdziałów w tym ff bo jest taki awh *>*
    LUKE>>>>>
    KELS>>>
    SAŁATKA >>>>>>>>>>
    ŁAWKA>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>
    ej teraz ide do parku i na każdej jednej ławce bd pisać wiadomość.
    może przypałęta się jakiś luke hemmings, who knows.
    TAK, TO JEST MÓJ ŻYCIOWY PLAN <3


    jeszcze raz najlepszego kochanie
    weny <3
    KOCHAM MOCNO MOCNO <33

    OdpowiedzUsuń
  2. Jejku jaki ten rozdział jest słodki ;3 Najlepsza część to ta z sałatka zdecydowanie hahaha <3 Wszystkiego Najlepszego <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak wyczekiwałam tego wtorku no i w końcu jest... O matko, ten rozdział jest REWELACYJNY!!!
    Dożywocie za zniszczenie mienia publicznego... Hahhaha, połowa mojej szkoły miałaby już zagwarantowaną celę na resztę życia :D
    Awww.. To takie urocze, że pamiętał o tej sałatce. Mam nadzieję, że i tym razem ją przyniesie :D
    Jestem pod wrażeniem pomysłowości, a tej całej konwersacji na ławce w szczególności. Jest świetna! :)
    ***************************************************************************************
    Kochana Jess!!!
    Stuknęła magiczna szesnastka, a więc ograniczenia telewizyjne zniesione ;)
    Życzę Ci:
    Żebyś w swoim życiu zawsze była szczęśliwa i radosna
    Aby na Twojej drodze los stawiał samych dobrych i życzliwych ludzi, którzy będą Ci pomagać kiedy zajdzie taka potrzeba
    Prawdziwych przyjaciół, którzy zawsze będą przy Tobie
    Miłych niespodzianek z każdej możliwej strony
    Powodzenia w liceum. Wiem, że dasz radę, wierzę w Ciebie :)
    Poznania nowych, fajnych znajomych... Takich jak ja :D
    Spełnienia wszystkich marzeń
    Spotkania kiedyś swoich idoli
    Kolejnych wspaniale przeżytych lat, które jeszcze przed Tobą
    Dużo weny i pomysłów do dalszego pisania, bo wszystko co wychodzi spod Twojej ręki jest istnym dziełem sztuki!
    Szczęśliwej przyszłości
    No i czego byś sobie jeszcze nie zażyczyła. I niech to się wszystko spełni, bo jesteś wspaniałą osobą i na to w pełni zasługujesz!
    A teraz właśnie przesyłam Ci wielki wirtualny "Hug" ode mnie. Sto lat Kochana! <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Stówka szesnastko!!
    rozdział boski, ale nie wiem co będzie dalej, bo jesteś nieprzewidywalna ;p to urocze z tymi liścikami na ławce ;3 czekam na nexta weny i buziole kochana ;**

    OdpowiedzUsuń
  5. ich rozmowa jest taka ooo :3 naprawdę podoba mi się sposób w jaki piszesz jest świetny!! spóźnione wszystkiego najlepszego! życzę weny :)

    OdpowiedzUsuń