Son

poniedziałek, 1 września 2014

Rozdział 4

29.05.2013 r.



Zbyt słaba by żyć



Drogi pamiętniku,
to straszne uczucie,kiedy patrzysz na siebie w lustrze i nie możesz znieść tego co widzisz.Ja przeżywam to codziennie od kilku lat.Staram się z tym walczyć,kontrolować,ale nie potrafię.Czasem mogę stać przed lustrem nawet dwie godziny i patrzeć na swoje odbicie,którego tak bardzo nienawidzę.Nie wiem jak wyglądam w oczach innych,ale wiem jak wyglądam w swoich.I uwierz mi już nie mogę na siebie patrzeć.Najgorsze jest to,że obsesja na punkcie wagi ogarnęła mój umysł.Nie potrafię myśleć o niczym innym jak o tym,że każdy,dosłownie każdy wygląda lepiej ode mnie.Nie jestem chora,po prostu chciałabym wyglądać lepiej.W prawdzie aktualnie to i tak nie ma znaczenia jak wyglądam,wszyscy mają mnie gdzieś,a niedługo wszystko się skończy....ale nie potrafię.Nie potrafię przejść obok lustra nie zatrzymując się choćby na moment.Gdy oglądam telewizję,co zdarza się rzadko,widzę je wszystkie z ich płaskimi brzuchami i idealnymi figurami.Czasem wydaje mi się,że mam jakąś obsesję na tym punkcie.Na przykład wczoraj wieczorem kiedy szłam się już kąpać,stanęłam przed lustrem w samej bieliźnie.Przyjrzałam się sobie uważnie z każdej strony,potem skupiłam się tylko na brzuchu,który jak zwykle wydawał mi się większy niż powinien być,potem na udach i zdałam sobie sprawę,że nie ważne jak mało jem wcale nie wyglądam lepiej.I to chyba mnie wczoraj dobiło,bo nie mogłam spać przez całą noc.
Dzisiaj rano stwierdziłam,że muszę przestać przejmować się swoim wyglądem.Ubrałam proste jeansy i luźny sweterek w gwiazdki.Włosy związałam w kucyk i zeszłam na dół.Przeraził mnie stan salonu.Ojciec spał na kanapie,kieliszki były poustawiane na stole,puszki po piwie walały się po podłodze.
Wyszłam na świeże powietrze.To dobijające,żeby aż tak bardzo nienawidzić przebywania we własnym domu.Wyszłam wcześniej niż zwykle,więc nie spieszyłam się.
Szłam szkolnym korytarzem.Matematyka była pierwsza.Zatrzymałam się przy szafce i wyciągnęłam z niej odpowiednie książki.Kiedy zamknęłam drzwiczki stał obok,oparty o ścianę.
-Cześć Kelsey,tajemnicza dziewczyno z ławki-powiedział, uśmiechając się.
Stał z rękami skrzyżowanymi na piersi,uśmiechał się szeroko.W jego policzkach pojawiły się dwa głębokie dołeczki.
-Hej.
-Widzę,że ubrałaś się dzisiaj tak,żeby idealnie do mnie pasować.
Dopiero w tamtym momencie przyjrzałam się w co był ubrany.Jeansy i bluzka z gwiazdkami na rękawach.
-Jak trafiłeś na moją ławkę?-zmieniłam szybko temat.
-Twoją ławkę?-jego brwi uniosły się do góry w geście zdziwienia i pewnie lekkiej kpiny,ale uśmiech nie znikał z jego twarzy.
-Śledzisz mnie?
-Pff myślisz,że nie mam nic lepszego do roboty?-spytał.
Oczywiście,że ma milion znacznie ciekawszych rzeczy,które może zrobić.Nie chciałam kontynuować tej rozmowy.Uśmiechnęłam się lekko i minęłam go.
-A ty gdzie?-usłyszałam za sobą.
Nim zdążyłam się odwrócić stał już obok mnie.
-Do klasy.No wiesz na lekcje.
-Znowu to robisz-zauważył.
-Co?
-Uciekasz.Przecież cię nie zabiję podczas krótkiej rozmowy.
-Nawet o tym nie pomyślałam.
-To czemu nie porozmawiasz ze mną normalnie?-stanął przede mną,blokując mi drogę.
-Bo za minutę dzwonek,a ja idę na matematykę.
Poszłam dalej.Na lekcji zrozumiałam,że nie chcę tak żyć.Przejmując się swoją wagą,z ciągłymi awanturami.Dlatego muszę to zrobić i to szybko.Może wtedy zaznam ulgi.I właśnie z tego powodu,że chcę odebrać sobie życie nie mogę zawrzeć żadnej nowej znajomości.Lubię być sama,okay?Całe życie jestem sama,a tu nagle wpieprza się jakiś Luke nie wiadomo skąd i myśli,że nagle zostaniemy przyjaciółmi na zawsze? Niedoczekanie.
Na przerwach starałam się jak mogłam unikać go.Wyszło tak,że znalazłam się w bibliotece,będąc pewna,że tam go nie spotkam.Nie myliłam się.Zaczęłam chodzić między regałami udając jakiekolwiek zainteresowanie literaturą.
-Co ty mu zrobiłaś?-usłyszałam.
Rozejrzałam się dookoła,ale nikogo nie zauważyłam.
-Tutaj jestem.
Dziewczyna wyciągnęła jedną z książek i mogłam zobaczyć kawałek jej twarzy po drugiej stronie regału.Jade ubrana w krótką białą sukienkę patrzyła na mnie uważnie brązowymi oczyma.
-O czym mówisz?-spytałam,szczerze zaskoczona,że w ogóle się do mnie odezwała.
Przewróciła tylko teatralnie oczami.
-O tym nowym.Czemu za tobą chodzi?
Wzruszyłam ramionami.
-Podoba się prawie każdej dziewczynie w klasie-kontynuowała-chodzą plotki,że wy...
-Że my co?-przerwałam jej lekko poirytowana.
-Kels wiesz,że kiedyś się przyjaźniłyśmy...
-Zanim mnie zostawiłaś bo bałaś się co inni będą o tobie mówić-przypomniałam.
-On jest jakiś dziwny-stwierdziła jakby nigdy nic.
-Bo rozmawiał ze mną?-spytałam.Nie odpowiedziała co wzięłam za potwierdzenia.Fajnie.
-Pieprzył cię?-spytała nagle,a książka którą akurat przeglądałam wypadła mi z ręki i z hukiem uderzyła o podłogę.
-Co?Boże, nie!-prawie krzyknęłam,podnosząc lekturę.
Zza półek wyszła nasz bibliotekarka i przykładając palec do ust dała nam znać,że mamy być ciszej.
-Kel nie masz za dobrej opinii w tej szkole.Posłuchaj mojej rady i daj sobie z nim spokój.Spójrz sama ten chłopak to nie twoja liga!Powinien być z kimś takim jak na przykład Hanna.Wiesz,że ona jest bardzo zazdrosna i robi z tego powodu głupie rzeczy.
-Zabije mnie?-spytałam sarkastycznie.
-Ośmieszy przed całą szkołą.
-To już mam za sobą.
Odłożyłam książkę w tym samym momencie jak zadzwonił dzwonek oznaczający koniec przerwy.Zdenerwowana wyszłam z biblioteki i poszłam do klasy.
Hanna jest córką dyrektora i nową przyjaciółką Jade,która wyciągnęła ją na sam szczyt.Wysoka chuda blondynka,którą jednym słowem można opisać jako dziwkę.Ma strasznie trudny charakter z tego co zauważyłam przez te wszystkie lata nauki.
Nie chciałam przerwy na lunch,bo dobrze wiem co napisałam na tej ławce.Nie chciałam znów czuć wzroku wszystkich obecnych,nie chciałam słyszeć cichego śmiechu i wrednych tekstów kierowanych w moją stronę.Po prostu nie potrzebowałam tego dzisiaj,żeby poczuć się jeszcze gorzej.Szłam w stronę stolika,przy którym siedziałam każdego dnia i zatrzymałam się w połowie drogi.Już tam był.Siedział,oparty jednym łokciem o blat.Taca z jedzeniem jak zwykle leżała przed nim,a na podłodze walał się czarny plecak.Uniósł drugą rękę i pomachał mi.Stałam tak jeszcze chwilę,kątem oka wyłapałam wzrok siedzącej niedaleko Jade.A później zobaczyłam Hanne z jej perfekcyjną figurą i zrobiło mi się niedobrze.Luke wyprostował się i przyglądał mi w skupieniu.Nie myślałam długo co powinnam zrobić.Odwróciłam się na pięcie i szybkim krokiem udałam w stronę wejścia do szkoły.
-Kelsey Alexandro Tate!-krzyknął tak głośno,że stanęłam sparaliżowana.-Ani waż się uciekać.-dodał już o wiele ciszej,stojąc za mną.-Co jest z tobą nie tak?-spytał odwracając mnie w swoją stronę.
Był wyższy o głowę.
-Nie jestem głodna-wyszeptałam.
-Oczywiście,że nie.I nie uciekasz,tylko pewnie spieszysz się na lekcję,która zaczyna się za dwadzieścia minut.
-Czego ty ode mnie chcesz?
-Zjeść ten pieprzony lunch-niemal warknął.Może wcale nie był taki miły jak się wydawał jeszcze kilka dni temu.Nie odważyłam się spojrzeć mu w oczy.-Poczekaj tu chwilę.Mówię poważnie nie waż się ruszać.
Szybko poszedł na dwór,a ja posłusznie stałam w tym samym miejscu.Wrócił po krótkiej chwili ze swoją tacą i plecakiem.
-Idziemy-powiedział tonem nie znoszącym sprzeciwu.
Szłam za nim jak pies za swoim właścicielem.Wyszliśmy ze szkoły i udaliśmy się na parking.Doszliśmy do czarnego auta bez dachu.Powiedziałabym jaki dokładnie to był model,ale za cholerę nie znam się na autach.Luke wyciągnął kluczyki i otworzył drzwi.
-Wchodź.
Posłusznie weszłam i zapięłam pasy.
-Gdzie jedziemy?
-Zobaczysz.
Zajął miejsce kierowcy,zapiął pasy i włączył silnik.Nie jechaliśmy długo,góra pięć minut.Zatrzymał się przed wejściem do parku.Bez słowa wysiadł,zrobiłam to sama.
-Po co tutaj przyjechaliśmy?-spytałam.
-Obiecałaś,że zjesz ze mną lunch i tak też się stanie.
Doszliśmy na naszą ławkę.Luke wyciągnął z plecaka sałatkę dla mnie i hamburgera dla siebie.Jedliśmy w ciszy.
-Skąd znasz moje drugie imię?-spytałam w końcu.
-Jak człowiek chce się czegoś dowiedzieć to się dowiaduje.
Nieco przeraziła mnie jego odpowiedź.Co jeszcze o mnie wie?
-Czemu w ogóle ze mną rozmawiasz?-wypaliłam w końcu.
Nie patrzał na mnie odpowiadając.
-Jestem nowy w tej szkole.Szukałem znajomych,a ty wyglądałaś jakbyś jakiegoś potrzebowała.
Smutne,ale prawdziwe.Czy na prawdę wyglądam aż tak żałośnie i samotnie?Czy mam na czole napisane "zabiję się,życie mnie wykańcza"?Odłożyłam sałatkę bo czułam,że już więcej nie zdołam zjeść.
-Plus nie pchałaś mi się do łóżka,jak większość-dodał po chwili.
Milczałam,patrząc przed siebie.
-Kelsey?
Nie odpowiedziałam.
-Obraziłaś się?
Dalej siedziałam cicho.Czy byłam zła?Nie.Byłam chyba trochę przygnębiona wiedząc,że wyglądam na prawdę tak beznadziejnie jak się czuję,a ludzie to zauważają.Plus czułam poczucie winy,że zamiast pobiegać tak jak wszyscy w tym parku siedziałam i jadłam.I nie panując nad tym,jedna samotna łza spłynęła powoli po moim policzku.Naciągnęłam rękaw bluzki i szybko ją otarłam.
-Ke...
-Spierdalaj!-krzyknęłam nie wytrzymując już.Spojrzał na mnie zdziwiony,zapewne nie tego się spodziewał.Wstałam z ławki i szybkim krokiem zaczęłam iść w stronę wyjścia.Nawet nie wiem kiedy mnie dogonił.
-Boże jesteś taka irytująca!-wyrzucił ręce do góry z dezaprobatą.
-To czemu za mną chodzisz?!-krzyknęłam,no bo do cholery skoro go denerwuję to czemu nie da mi spokoju?!
-Bo intryguje mnie to.
-Intryguje cię dziewczyna z problemami?-spytałam.Chciał coś odpowiedzieć,ale zamilkł.Stał tak przez chwilę w ciszy,patrząc na mnie uważnie.
-Nic o tobie nie wiem-powiedział w końcu.
-Właśnie Luke,właśnie!Nic nie wiesz!Daj mi spokój.
Złapał mnie za nadgarstek,zmuszając do zatrzymania się,po czym odwrócił w swoją stronę.
-Nie myśl sobie,że tylko ty masz ciężko.
Jego oczy były inne niż zwykle.Wzrok był zimny.Wkurzyłam go.I dobrze.Wyszarpałam się z uścisku i poszłam dalej.
-Nie pozbędziesz się mnie tak łatwo!Mamy jutro wspólne zajęcia!-krzyknął za mną.
Odwróciłam się na moment stając i pokazałam mu środkowy palec,po czym poszłam w stronę domu.Brawo Kels, pierwsze wagary.
Zamknęłam się w swoim pokoju i zaczęłam płakać.Boże,to takie żałosne,ale nie daję rady.Chyba przechodzę przez jakieś załamanie.Depresję.I bulimię.
Napuściłam sobie wody do wanny,z nadzieję,że długa kąpiel dobrze mi zrobi.Siedząc tak w ciepłej wodzie myślałam nad dzisiejszym dniem.Przetworzyłam każde słowo,które powiedział Luke i każdą głupotę jaką zrobiłam,a potem się zanurzyłam i będąc tak cała pod wodą,zastanawiałam się czy gdybym to zrobiła dzisiaj ktoś by zauważył?Ktoś by o mnie pamiętał?Bo o tęsknocie nie ma mowy.I myślałam o reakcji mamy jakby się dowiedziała.O tym co zrobił by nachlany ojciec jakby taką mnie znalazł.Czy Luke dalej pamiętałby jutro moje imię gdyby już nigdy mnie nie zobaczył.A potem wyszłam,wytarłam się,ubrałam do piżamy i  wysuszyłam włosy.Przyjrzałam się bladej twarzy w lustrze i podkrążonym oczom.Utopienie się we własnej wannie jest oklepane i wiem,że stać mnie na coś lepszego.Byłam zmęczona,ale po położeniu się do łóżka,znów nie mogłam zasnąć,a chciałam chociaż tą jedną noc przespać w całości.Wzięłam więc jedną tabletkę na sen,popiłam wodą i wróciłam do łóżka.A teraz oczy same mi się zamykają i wiem,że powinnam się udać do lekarza,gdy zasypiając marzę o tym aby się już nie obudzić.



____________________________________________________________________________
Heej kochane! :D Na początku baaardzo wam dziękuję za życzenia urodzinowe :') Jesteście cudowne,dziękuję :** Nawet nie wiecie jak miło mi się zrobiło czytając je! :D
Dzisiaj pierwszy września,koniec wakacji,początek szkoły.Jak tam się trzymacie?:) Dzisiaj mój pierwszy dzień w liceum i jeśli mam być szczera to nie zachwycił mnie jakoś specjalnie ;/
Myślałam nad dodawaniem rozdziałów raz w tygodniu bo częściej nie dam rady.Piszcie jaki dzień na dodawanie pasuje wam najbardziej! :D
Co do rozdziału to nawet mi się podoba,to znaczy jest lepszy niż poprzedni :) A wy co o nim sądzicie? :) Ledwo się znają,a już się pokłócili ;P Była też Jade,co sądzicie o jej postaci? Piszcie co wam się podobało,a co nie :D
Plus jak zwykle bardzo proszę-jeśli przeczytałeś rozdział,zostaw po sobie jakiś ślad.Nie musi być to długi komentarz,wystarczy jedno słowo.Dla ciebie to minuta,a dla mnie radość i ogromna motywacja  do dalszego pisania :)
Hahaha macie tutaj Hemmingsa i to jego wypasione czarne auto bez dachu ;P


Do następnego ;*

4 komentarze:

  1. miałam zacząc pisać komentarz w tradycyjny sposób, ale skutecznie rozjebałaś mnie ostatnim zdjeciem i jego ,,opisem".
    NO SORRY ALE SIEDZE I SIE ŚMIEJE , SERIO XD
    chyba jest coś ze mną nie tak
    ALE KUWA autentycznie siedze i rzę XD czarne auto bez dachu KURDE HEMMO podrzuciłbyś mnie do szkoły czasem, polansiłabym się z Tobą a nie ._.
    Kels Cię nie chce, ALE JA KUWA ZAWSZE <3
    wgl jezeli chocidzi o tą byłą psiapsi Kels, to MOZE SIE PIERDOLIĆ KUWA NA RYJ.
    *tzn chciałam powiedzieć, że nie przepadam za nią.
    i od razu Hanny nie lubie bo jest za perfekcyjna, za suczowata i pewnie sie dowala do Lukey`a :/
    wgl uparty Luke >>>>>>>>>
    NIECH ZA MNĄ TEŻ TAK CHODZI CAŁY CZAS JAKIŚ MEGA PRZYSTOJNY LUKE Z CZARNĄ BRYKĄ *>*
    a nie jakieś demony.
    Kelsey się spina tak momentalnie że łoo.
    DZIEWCZYNO, ja rozumiem wszystko, ake TO JEST KUWA LUKE PIEPRZONA PERFEKCJA HEMMINGS
    soł nie marudź, bierz jak dajo, zanim ja Ci go podpierdolę :3


    KUWA JESZCZE JEDEN TELEFON I WYJDE Z SIEBIE
    PISZE TEN KOMENTARZ OD DOBRYCH KILKUNASTU MINUT


    także ten, LESLEY <3
    Jade jest jak Clary z DL for me soł znasz moje zdanie xd
    czekam na nexta baee <3
    weny <3

    buziiiii :3

    OdpowiedzUsuń
  2. Ohohohoho, co ja widzę? Mojego ukochanego The Suicide Diaries ciąg dalszy ♥
    ★No Kelsey, tego się po tobie nie spodziewałam. Masz okazję w końcu normalnie z kimś porozmawiać i zamiast z tego skorzystać, że ktoś w końcu zwrócił na ciebie uwagę, ty go tak po prostu odpychasz?! No wiesz co! Taka szansa może się nie powtórzyć, korzystaj puki masz okazję! ★
    I tak oto dziewczyna z problemami poznała chłopaka z problemami... Może w końcu się otworzy przed kimś, może się zmieni... No zobaczymy co tam takiego kochana Jess jeszcze wymyślisz. A po tym jak poznałam pozostałe Twoje pomysły, to nie mam bladego pojęcia jak to się może potoczyć. Jedno jest pewne, wszystko co wyjdzie spod Twojej ręki będzie genialne, więc z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy ♥
    A jeśli chodzi o dzień publikacji, to myślę, że nie ma to jakiegoś większego znaczenia. Ustal sobie dzień według własnego czasu tak, aby Tobie było wygodnie, ja się dostosuję ;)
    Weny i do następnego!!! :*

    OdpowiedzUsuń
  3. ale szpaner, nie ma co ;p rozdział jak zwykle zajebisty, a ta Jade jest taką zołzą grrr... O boziu uwielbiam tutaj Luke' a jest boski!! co do tego dnia, w którym miałabyś dodawać to jestem za poniedziałkiem czekam na nexta weny i buziole ;**
    ołł i Lesley!!

    OdpowiedzUsuń
  4. JEJKU! OMG! :3 ej, świetny rozdział. serio Ci mówie! nie lubie Jade, a Hanna to już tym bardziej kurde. sie dobrały ;o . a tak wgl to cudowny rozdział. mówiłam to już? <3 <3 <3 <3
    jeśli chodzi o dni, to mi to obojętnie. i tak będę czytać :*
    happiness-is-in-pain.blogspot.com

    @youanmex

    OdpowiedzUsuń