Son

wtorek, 9 września 2014

Rozdział 5

30.05.2013 r.



Jak łatwo przejść z nienawiści w przyjaźń i odwrotnie



Drogi pamiętniku,
nie pamiętam kiedy ostatnio tak dobrze spałam.Po otworzeniu oczu byłam wypoczęta jak nigdy,a przez moment nawet prawie zapomniałam o wszystkich dobijających mnie rzeczach.Leniwie sięgnęłam po leżącą na podłodze komórkę i przysięgam,że o mało co nie dostałam zawału widząc która jest godzina.Dochodziła dwunasta,lekcje już dawno się zaczęły,a ja dopiero co wygramoliłam się z łóżka.
Jeszcze nigdy w tak szybkim tempie się nie ubrałam.Na serio,sama siebie podziwiam.Założyłam pierwszą lepszą sukienkę jaka wisiała w szafie,żeby było szybciej.Umyłam tylko zęby i rozczesałam włosy.Nawet nie wiem kiedy miałam już na sobie buty oraz dużą czarną torbę i szłam w stronę szkoły.Na miejscu byłam po dziesięciu minutach,akurat zadzwonił dzwonek na przerwę.Wszyscy zaczęli wychodzić z klas i w mgnieniu oka korytarze zapełniły się.Stałam w tym samym miejscu, nie za bardzo wiedząc co ze sobą zrobić.Zaczęłam żałować stroju jaki wybrałam.Tak czy siak byłam spóźniona,więc mogłam spędzić w domu te pięć minut więcej i ubrać jak zawsze: spodnie i jakąś luźną bluzkę.W obcisłej białej sukience nie czułam się komfortowo.W prawdzie była idealna na lato,na cienkich ramiączkach,ale było mi w niej źle.Nagle przypomniało mi się,że w szafce mam chyba jakiś sweterek,który tam zostawiłam.Szybko udałam się w stronę szkolnych szafek,gdy znalazłam się przy właściwej,wpisałam kod i otworzyłam ją.Jak na złość moja szafka jest na górze.Nie należę do wysokich osób,właściwie to jestem strasznie niska.Położyłam torbę na podłodze i stanęłam na palcach,próbując znaleźć sweter.I w tym momencie gdy byłam skupiona tylko i wyłącznie na tym poczułam czyjś oddech na szyi.
-Nie wiem czy wypada to mówić,ale Kelsey twój tyłek jeszcze nigdy nie wyglądał tak okazale jak dzisiaj.Błagam noś częściej tą sukienkę-wyszeptał mi do ucha.
Nie sądziłam,że jest aż tak blisko.Dostałam gęsiej skórki,czułam miętowy zapach jego
gumy.Chwyciłam rękaw sweterka i wyciągnęłam go odwracając się.Stał przede mną,zdecydowanie za blisko,co zapewne zdążyło już zwrócić uwagę większości osób na tym korytarzu.Miał na sobie te same spodnie co wczoraj i szary t-shirt.Na twarzy gościł ten sam uśmiech co zawsze-do tej pory nie potrafię go rozszyfrować.Raz wydaje się miły,wręcz przyjacielski,kiedy indziej znowu pewny siebie,cwaniacki.Okazale?To znaczy,że?Jest duży?Nie wytrzymałam,musiałam spytać.
-Uważasz,że mam wielki tyłek?
Zaśmiał się,przygryzając wargę.Zauważyłam,że robił to często.
-Nie to miałem na myśli.Jeśli chcesz znać moją opinię to jako obserwator mogę stwierdzić,że jest idealny.
Przewróciłam tylko oczami,szybko ubrałam pudrowy sweterek i zabrawszy torbę,minęłam chłopaka.Nie miałam ochoty na rozmowę z nim.Myśli,że kim on jest do cholery?! Spójrzcie na mnie jestem Luke Cudowny Hemmings i mogę mieć wszystko co zechcę! Cholerny dupek.
Szłam szybko nie odwracając się za siebie ani razu.Skręciłam w jednen z korytarzy i idealnie wpadłam na panią Bless.
-Panna Tate-zaczęła poprawiając sobie okulary-miło,że zechciała się pani w końcu pokazać w szkole.
Poczułam jak przewraca mi się w żołądku.
-Gdzie to się wczoraj było na trzech ostatnich lekcjach?-spytała.
-Źle się poczułam.
-I zgaduję,że dzisiejszego ranka w dalszym ciągu nie czuła się pani dobrze-bardziej stwierdziła niż spytała.
-Na prawdę czułam się źle-powtórzyłam.
-Oczywiście.Pan Hemmings też chyba źle się czuł na wczorajszych trzech ostatnich lekcjach.
Ton miała surowy,minę poważną.
-Nie wiem,poszłam do domu-powiedziałam,dodając po chwili-sama.
Mierzyła mnie zimnym wzrokiem.
-Masz usprawiedliwienie?-spytała w końcu.
-Nie-przyznałam-tata wrócił późno jak już spałam-powiedziałam zgodnie z prawdą.
Na chwilę uciekła wzrokiem gdzieś za mnie i zawołała:
-O pan Hemmings!
Mimowolnie się odwróciłam.Chłopak przystanął i odwrócił się w naszą stronę.
-Może pan na chwilę podejść?-spytała tonem nie znoszącym sprzeciwu.
Podszedł powoli z uśmiechem i stanął obok mnie.
-Panie Hemmings...
-Wystarczy Luke-przerwał jej.
Posłała mu mordercze spojrzenie.
-Panie Hemmings-powtórzyła z naciskiem-pan również źle się czuł wczoraj na trzech ostatnich lekcjach?-spytała.
-Nie-spojrzał na nią jak na wariatkę-ja byłem na wagarach-powiedział jakby to była najoczywistsza rzecz na świecie.-A teraz pani wybaczy,ale spieszę się podkraść trochę szkolnego prądu ze schowka woźnego bo telefon mi pada,a bez muzyki nie przetrwam kolejnej nudnej lekcji z panem Moor'em.
Puścił jej oczko i odszedł.Stałam równie zszokowana co pani Bless.Każdy ją szanował i chyba trochę się jej bał,jest ona jedną z tych surowych nauczycielek.A on jak gdyby nigdy nic był bezczelnie szczery.I chyba trochę tego mu zazdrościłam-nie przejmował się niczym,był sobą.Sarkastycznym,aroganckim sobą.A ja chyba prędzej bym się załamała niż powiedziała coś takiego nauczycielce.I znowu naszło mnie to uczucie bezsilności.
-Możesz już iść-głos pani Bless wyrwał mnie z zamyślenia-mam nadzieję,że już czujesz się lepiej.
Minęła mnie nie patrząc w moją stronę.Stałam tam jeszcze przez moment zanim poszłam na lekcję pana Moor'a.Lekcję z Hemmings'em.
Stwierdziłam,że nie jest kimś z kim chciałabym spędzać czas,a jeśli szuka dziewczyny na noc to niech szuka gdzie indziej.Zajęłam swoje stałe miejsce i chyba dopiero teraz zauważyłam,że Luke siedzi tuż za mną.Miałam ochotę się przesiąść,ale wszystkie ławki były zajęte.Usiadłam i starałam się nie myśleć o tym,że jest tuż za mną.Czułam na sobie jego wzrok co wydało mi się tak głupie,że miałam ochotę sama się puknąć w czoło.Oczywiście,że patrzał na mnie w końcu siedziałam tuż przed nim!Pan Moor miał dzisiaj popsuty humor,więc brał nas do tablicy i kazał rozwiązywać jakieś kosmiczne zadania.Przez połowę lekcji modliłam się,żeby mnie nie wziął.Nie potrzebowałam dodatkowo się ośmieszyć przed wszystkimi.Miałam ochotę zacząć uderzać głową o stół gdy piskliwym głosem zawołał moje nazwisko.Niechętnie wstałam,naciągnęłam sukienkę i podeszłam do tablicy.Stałam tam dobre dziesięć minut zanim rozwiązałam to zadanie,ale na pocieszenie przypomniało mi się,że w tej klasie nikt nie rozumie matematyki.Wróciłam na swoje miejsce patrząc wszędzie tylko nie na Luke'a.
-Hemmings zadanie szóste!-krzyknął pan Moor,siadając przy swoim biurku.
Nie spieszyło mu się jakoś specjalnie do tablicy.Gdy już wstał i mijał mnie,położył na moim stoliku karteczkę.Na początku nie chciałam jej w ogóle czytać,ale ciekawość wzięła górę.
"Biały strasznie ci pasuje.Kontrastuje z ciemnymi włosami.Podoba mi się to.Bieliznę też masz zapewne białą.Chciałbym cię zobaczyć w białej bieliźnie,w tej sytuacji wyobraźnia to za mało."
Wytrzeszczyłam oczy i przeczytałam to jeszcze raz.
-Debil-wymsknęło mi się,chyba nieco za głośno.
Nauczyciel wstał i spojrzał na mnie uważnie.
-Przepraszam mówiłaś coś?-spytał.
-Debby!-powiedziałam nieco zmieszana.-Moja ciocia,miałam do niej wczoraj zadzwonić,ale zapomniałam.
Mogłabym przysiąc,że słyszałam śmiech blondyna.A może tylko mi się wydawało?Może mam już jakieś złudzenia,widzę i słyszę rzeczy,które nigdy się nie wydarzyły?
Gdy wracał do ławki cały czas wbijał we mnie wzrok.Zaczynało mnie to denerwować,jak można tak bezczelnie się na kogoś gapić bez przerwy?Natarczywie mi się przyglądał.Jak zadzwonił dzwonek niemal wybiegłam z klasy jako pierwsza.
Była przerwa na lunch.Wzięłam frytki i usiadłam przy stole.Jadłam szybciej niż zwykle z nadzieją,że skończę zanim przyjdzie.A może dzisiaj nie przyjdzie?
-Grasz w karty?
Nie odpowiedziałam,nawet na niego nie spojrzałam.Usiadł jak zwykle,tacę postawił przed sobą.
-No przestań Kels, dalej się gniewasz?
Jadłam w spokoju frytki,cały czas go ignorując.
-Myślałem,że dzisiaj nie przyjdziesz i nie wziąłem sałatki.
-Nic od ciebie nie chcę-powiedziałam w końcu.
Na jego twarzy pojawił się promienny uśmiech.
-Odezwałaś się,a więc już mamy postęp.
Chciałam wstać i odejść,ale złapał mnie za nadgarstki i mocno trzymał.
-Siadaj-niemal warknął.
Spojrzałam na niego zdziwiona,do tej pory nie słyszałam,żeby mówił takim tonem.
-Nie rób scen Kelsey-dodał.Usiadłam,a on uśmiechnął się.
Pierwszy raz pomyślałam,że może Luke wcale nie jest takim miłym facetem,który szuka znajomych i robi dobre sałatki,ale jednym z tych agresywnych uczniów,których wyrzucano ze szkół.Przyglądałam się uważnie jak w skupieniu tasował karty i z każdą kolejną sekundą coraz bardziej nie chciałam z nim siedzieć.
-Zagrajmy w grę-powiedział.
-Nie.
Spojrzał na mnie wyraźnie zdziwiony,ale kontynuował.
-A więc ja rozłożę karty,a ty...
-Nie-przerwałam mu.
Wyglądał na zdenerwowanego.
-A wtedy ty...
-Prześladujesz mnie?-przerwałam mu.
-Co?
-Jesteś agresywny?-ciągnęłam widząc jak jego mięśnie się napinają.
-Nie wiem o co ci chodzi.
-Pytam się czy masz problemy z agresją?
-Nie wiem,ale widzę,że za wszelką cenę starasz się to sprawdzić.
Poczułam jak po moim ciele przebiega nieprzyjemny dreszcz.
-Może po prostu się boję?
Nie chciałam go denerwować,nie znałam go więc nie wiedziałam do czego był zdolny.
-Mnie?-spytał jakby go to śmieszyło.-Kelsey czy dałem ci powód do strachu?
Mimowolnie chwyciłam swój nadgarstek spuszczając wzrok z chłopaka i skupiając się na swoich butach,które nagle wydały się strasznie interesujące.Westchnął.
-Na co dzień jestem strasznie opanowany-zaczął-jedynie ty mnie tak wkurwiasz.
-Dobrze wiedzieć-powiedziałam jakby sama do siebie.
-Nie odsuwaj się ode mnie Kelsey.
Spojrzałam na niego.Wzrok miał utkwiony na kartach,mówił wolno i poważnie.Zbyt poważnie jak na niego.
-Znamy się dopiero kilka dni,chcę się dowiedzieć więcej o tobie.
-Dlaczego?Dlaczego uczepiłeś się akurat mnie?
-Chcę się z tobą jutro spotkać-powiedział kompletnie ignorując moje pytanie,tak jakbym nigdy go nie zadała.
-Cóż ja nie chcę-powiedziałam pewnie,próbując naśladować jego ton.
-Wydaje mi się,że nie masz nic do gadania.
C-co?
-Nie mam nic do gadania czy wyjdę z tobą czy nie?-spytałam zdziwiona.
-Dokładnie-przytaknął.
-W takim razie co zrobisz,hm?Zmusisz mnie?-skrzyżowałam ręce na piersi.
-Jeśli będzie taka potrzeba.
Przez sekundę myślałam,że się przesłyszałam.Co za bezczelny...
-Idę-powiedziałam,wstając.
-Zostajesz.
-Nie wydaje mi się.
-Kelsey nie rób mi teraz testu na cierpliwość.Żeby było fair jeśli ja wygram pójdziemy gdzieś jutro razem,jeśli ty wygrasz nie pójdziemy.To uczciwe.
Zastanawiałam się przez chwilę.
-W co chcesz zagrać?-spytałam zrezygnowana.
-Grywasz w karty?-odpowiedział pytaniem na pytanie.
-Nie.
-W takim razie to odpada-powiedział chowając je do plecaka.-Co powiesz na "prawda czy wyzwanie"?
-Nie.Pewnie dasz mi takie wyzwanie,że aż strach pomyśleć.
-W takim razie w co chcesz zagrać Kelsey?Jestem otwarty na twoje propozycje.Może rozbierana butelka?-na ostatnie zdanie uśmiechnął się tak jak zwykle.
Zastanawiałam się chwilę,ale nic nie przychodziło mi do głowy.
-Mam pomysł-zaczął,wyciągając z plecaka kartkę,długopis i woreczek-wrzucimy do worka dwadzieścia karteczek,ale tylko na pięciu będą zadania.Reszta zostanie pusta.Jeśli wylosujesz pustą lub wykonasz zadanie wygrywasz.Jeśli nie wykonasz oddajesz się jutro w moje ręce-poruszył znacząco brwiami.
Nim cokolwiek powiedziałam już ciął kartkę,po czym na pięciu paseczkach napisał zadania.
-Jako,że masz przewagę zadanie będą takie jakie by mi odpowiadały.
-Czyli?
-"Zjedz pięć hamburgerów","Rozbierz tą sukienkę.Tutaj.Teraz.","Pokarz kotku co masz w środku czyli inna wersja rozbierz się","The first time" i nie chodzi mi tutaj o oglądanie filmu i "Poznaj przystojnego blondyna,najlepiej jeszcze dzisiaj,u niego w domu".
-Jesteś świnią-podsumowałam.
-Losuj kochanie.
Wymieszał karteczki.Raz się żyje,poza tym miałam dużą przewagę pomyślałam.W końcu co to pięć zadań przy piętnastu pustych karteczkach?!
Wylosowałam.Odwinęłam kartkę.Przeczytałam.Spojrzałam na Luke'a.Czekał.Wstałam i poszłam w stronę szkoły.
-Czyli widzimy się jutro!-usłyszałam za sobą,ale nawet się nie odwróciłam.
Gdy byłam już w domu zdjęłam tą cholerną sukienkę i ubrałam zwykły dres.Muszę zacząć myśleć o tym co jest istotne.Jak to zrobić?Najłatwiejszym sposobem wydaje się łyknąć kilka tabletek i popić czymś mocniejszym niż woda,ale z drugiej strony to takie banalne....Nie chcę banału.Stać mnie na coś więcej,muszę tylko wymyślić na co.I to szybko.Może nawet jeszcze przed jutrzejszym wieczorem,bo za cholerę nie chcę go spędzić z Luke'm.




_______________________________________________________________________________
Hej kochane! :D Oj mało było komentarzy pod ostatnim rozdziałem co jest dziwne,patrząc na to,że przybywa obserwatorów :( 
Jak tam mija wam drugi tydzień szkoły? :D Też jesteście tak bardzo wykończone jak ja? ;) Najgorzej jest gdy ucieknie ci autobus,spóźniasz się na lekcje,a potem i tak przez 20 minut szukasz sali :(
Co do rozdziału to nawet mi się podoba o,o Pierwszy raz w miarę podoba mi się to co napisałam! :o
Czy tylko ja tak bardzo kocham tą piosenkę do tego rozdziału? ♥
Jeśli chodzi o dodawanie to nie wiem jak to będzie bo z czasem jest kiepsko ;/ Dzisiejszy rozdział z dedykacją dla tak cholernie ważnej dla mnie osoby,Lucyno zdrowiej kochanie ♥ Nie ma wylegiwania się w łóżku,do szkoły!
Okay jak zwykle piszcie co wam podobało się najbardziej,a co najmniej :D
I bardzo,bardzo,bardzo proszę o komentarze!Nawet nie wiecie jak bardzo to motywuje do dalszego pisania i jaką sprawia radość! ♥ Nie musi być to długa wypowiedź,wystarczy jedno słowo,żebym wiedziała,że przeczytaliście :) 


Do następnego! ;**

7 komentarzy:

  1. A więc woreczek i pytania, tak?? Mrrr, ale co bylo na tej karteczce?! Rozdział jest mega zajebiaszczy czekam na nexta weny i buziole ;**

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, Kelsey... Trzeba było grać z nim w karty... :D
    Są dwie możliwości: Na pewno jeszcze nie zginie, to za wcześnie. Czyli teoretycznie albo gdzieś ucieknie, albo się przełamie i do niego pójdzie... No chyba, że natrafiła na hamburgery. Wtedy może się wydać, że ma problemy z bulimią. A jej reakcja na odczytanie tego zadania niczego nie zdradza, bo z taką chorobą była ona całkowicie prawdopodobna.
    Za dużo niepewności Jess!!! Przecież jak ja za każdym nowym rozdziałem będę nabywać coraz więcej wątpliwości, pytań czy domysłów, to niedługo dosłownie kopnę w kalendarz! Ale zanim to zrobię jakoś z Ciebie wyciągnę jak to się dalej potoczy, wtedy będę mogła odejść w spokoju :D
    A w szkole na razie luz... Sama się dziwię, że trzecia gimnazjum i luz. Dla przykładu dzisiaj miałam sześć lekcji, w tym matmę i polski i żadnej pracy domowej... Albo tym nauczycielom skruszyły się serca i postanowili odpuścić, albo szykują jedno wielkie BUM! nadrabiając jednocześnie wszystkie zaległości. Wątpię, żeby to było to pierwsze :D
    Nie wiem, czy to moje "jedno słowo" Ci wystarczyło, więc dla pewności PRZECZYTAŁAM <3
    Weny i do następnego :)

    OdpowiedzUsuń
  3. *o* nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału. Bardzo mi się podoba twój sposób pisania,mam nadzieje że weny nie będzie brakować ;)
    Haha ciekawe co było napisane na tej karteczce :D Kels zdecyduje się na wspólnie spędzony czas z przystojniakiem ?omg kiedy kolejny?! ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. kocham to opowiadanie. Kocham <3 kiedy kolejny? XD nie wiem czemu ona tak bardzo go nie lubi?... Przystojny? -jest. Uroczy? - jest. Zabawny? - jest. ZAINTERESOWANY TYLKO I WYŁĄCZNIE JEJ OSOBĄ? - jak najbardziej jest. Czego można chcieć więcej? ;D ~K.M

    OdpowiedzUsuń
  5. DOBRA DZISIAJ JUŻ NIE ZDYCHAM SOŁ KOMENTARZ TAAJM <3

    LUKE W TYM ROZDZIALE >>>>>>>>>>>>>>>>>>> życie

    jeny ile ja bym dała za takiego hemmingsa który by za mną łaził, omg

    TE KARTECZKI XD
    jakbym to ja miała pisać Luke`owi co ma zrobić....
    OH GOD, YES, PLS

    ciekawa jestem co Kels wylosowała xd
    przypuszczam że teraz Kels będzie musiała cały dzień spędzić z Luke`iem a to dopiero będzie *.*
    no, chyba że stwierdzi że nie przeszkadza jej rozebranie się czy cokolwiek innego wylosowała XD TO TEŻ BĘDZIE CIEKAWIE :D

    ten gif na koniec hahaha <3


    WGL KUWA TO JE ROZDZIAŁ DLA MNIE
    I TO Z TAKIM LUKEYEM OMFG
    FEELS <3

    AW dziękuję kochanie, lovju sfm <33
    czekam na nexta bo ich wpsólny dzień sagbuhdewobfndh *>*
    LESLEY KUWA <3
    btw Lesley jest real jak kuwa Pucyna.
    soł nie masz wyboru, muszoo się w końcu zejść :333


    weny kochanie :**

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawe co było na tej karteczce :3
    Zajebisty rozdział! Czekam na następny :) i zapraszam do mnie ;)
    happiness-is-in-pain.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Zapraszam na zwiastun, który dla Ciebie przygotowałam:
    http://dragon-trailers-zwiastuny.blogspot.com/2014/09/184-188-even-when-sky-is-falling-down.html
    Pozdrawiam,
    Lusieeek xx

    OdpowiedzUsuń