Son

wtorek, 7 października 2014

Rozdział 9

02.06.2013 r.



Sometimes people are beautiful just in the way they are



Drogi pamiętniku,
przysięgam,że moja mama nigdy tak bardzo mnie nie denerwowała jak w tym momencie.
-Możecie iść do salonu-powiedziała,wykładając zakupy z reklamówek.
-Mogę ci pomóc-zaoferowałam szybko,mijając stojącego na środku kuchni blondyna.
Boże kto by pomyślał,że Luke Hemmings,chłopak którego pragną wszystkie dziewczyny w szkole chłopak,który tak bardzo mnie denerwuje będzie stał w moim domu,w mojej kuchni,uśmiechając się do mojej mamy?!Właściwie to nawet nie to, że praktycznie wprosił się na kolację,którą miałam spędzić z mamą,oglądając kolejną komedię romantyczną tym razem może z Brad'em Pitt'em irytowało mnie tak bardzo ale to,że jeszcze kilka godzin temu w szkole udawał,że mnie nie zna,co właściwie szło na  moją korzyść.Tak na prawdę chyba najbardziej dotknęło mnie, że rozmawiał z Hanną, dziewczyną przez którą tyle cierpię.
Podeszłam do mamy i zaczęłam wkładać poszczególne rzeczy do lodówki.
-Nie wygłupiaj się Kels,dam sobie radę.Idź z Luke'm do salonu,weź coś do picia,w szafce powinny być jakieś ciastka.To twój gość,zajmij go jakoś-powiedziała,biorąc mleko z mojej ręki i uśmiechnęła się szeroko.
Boże!To nie jest mój gość!Ty go zaprosiłaś!Jeśli zależałoby to ode mnie,zostawiłabym go na parkingu samochodowym.Wymusiłam sztuczny uśmiech i niechętnie wzięłam dwie szklanki i sok pomarańczowy.
-Pomóc ci?-jego niski głos wybił mnie z równowagi,ale nie na długo.
-Trzymaj-powiedziałam,podając mu trzymane prze mnie rzeczy,po czym sama schyliłam się,żeby wyciągnąć ciasta czekoladowe.Boże, ile to może mieć kalorii?
Spojrzałam ostro na chłopaka i bez słowa poszłam w stronę salonu.Nie musiałam się odwracać, żeby wiedzieć, że idzie tuż za mną.Miałam szczęście,że mama była w domu bo salon aż lśnił czystością.Zupełne przeciwieństwo tego jak wygląda, gdy jestem sama z tatą.Wstyd mi na samą myśl jakby Luke zobaczył ten pokój w takim stanie...ale chwila.Nie zobaczyłby.Gdyby nie mama w ogóle by go tu nie było.
Położyłam paczkę ciastek na szklanym stoliku i usiadłam na białej rogówce.Lubię ten pokój.Gdy nie ma taty jest tu na prawdę ładnie.Białe meble i kolorowe dodatki.Duża rogówka z kolorowymi poduszeczkami.Ramki ze zdjęciami z dzieciństwa.Kwiaty na parapecie i w wazonie na stoliku.I ten cudowny kominek.
Luke usiadł obok,nalewając nam soku.Podał mi szklankę.Upiłam trochę i odłożyłam ją na stół.Siedziałam w ciszy,patrząc przed siebie.
-Ładnie tu masz Kelsey-powiedział,przerywając niezręczną ciszę,ale nie odpowiedziałam.
Spojrzał na mnie kątem oka,uśmiechnął się i rozsiadł wygodnie.
-Jestem bardzo ciekaw jak się mną zajmiesz-powiedział,przygryzając wargę.
-Co?-spytałam zbita z tropu.
-Twoja mama kazała ci się mną zaopiekować.Więc czekam,zapewnij mi jakąś rozrywkę.
Przez kilka sekund patrzałam na niego jak na idiotę,nie do końca wiedząc co powiedzieć.Głęboki wdech i spokojny wydech.Myślałam,że zaraz go spoliczkuję.Nie zrobiłam tego,bo znając moje szczęście mama pewnie weszła by do salonu i miała pretensje.W końcu pan Hemmings jest takim cudownym chłopakiem.Zasrany chodzący ideał.Przysunęłam się bliżej niego,jedną rękę położyłam mu na kolanie.Wiedziałam,że go tym zaskoczę.Spiął się,wyraźnie zdziwiony nieoczekiwanym ruchem,ale uśmiech nie schodził mu z twarzy.Przysunęłam się jeszcze bliżej i wyszeptałam do ucha:
-Luke kochanie,jedyną rozrywką jaką mogę ci zapewnić jest wyszarpanie cię siłą z mojego domu.
Potem odsunęłam się najdalej jak tylko mogłam.Przez chwilę siedział analizując moje słowa w ciszy,po czym zaśmiał się krótko.Nie rozumiałam co tak bardzo go śmieszy.Odwrócił się w moją stronę.
-Też mogę złapać cię za udo?Tak żeby było kwita.
-To było kolano-niemal warknęłam.Chciałam żeby już wyszedł.Szukasz dziwki?Hanna mieszka niedaleko.
Znów się zaśmiał.
-Wszystko jedno.Tak przy okazji lubię twoją mamę.Fajna kobieta,uśmiechnięta,gadatliwa.Mogłabyś brać z niej przykład.
-Luke-powiedziałam twardo,przerywając jego monolog-daję ci ostatnią szansę.Możesz dobrowolnie wyjść z tego domu.Powiesz mojej mamie,że coś ważnego ci wypadło i natychmiast musisz wracać do siebie.Przynajmniej ten raz w życiu zrób to o co cię proszę.
Skupił całą uwagę na mnie.Patrzałam w jego niebieskie oczy,które przeszywały mnie na wskroś.Chciałam spuścić wzrok,ale nie dam mu tej satysfakcji.Wytrzymam to spojrzenie.Zakręciło mi się w głowie od błękitu jego oczu.
Nie wiem ile tak siedzieliśmy w ciszy,walcząc o kto kto pierwszy odwróci wzrok,aż w końcu powiedział tylko dwa słowa.Twardo i cicho,tak szorstko i poważnie jak nigdy.
-Zmuś mnie.
Siedziałam chwilę jak sparaliżowana,a ten jego wzrok stał się jakby ciężarem.Nie wiedziałam co mu teraz odpowiedzieć,kiedy wybawiła mnie mama.
-Kelsey!Możesz przyjść na chwilę do kuchni?
-Idę!-krzyknęłam i szybkim krokiem poszłam w stronę pomieszczenia,z którego mnie wołała.
Mama stała nad garnkiem.Gdy tylko podeszłam powiedziała "spróbuj" i zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć,włożyłam mi do ust łyżkę z sosem.
-Dobry-przyznałam szczerze.Na jej twarzy pojawił się uśmiech.
-Świetnie!Zawołaj Luke'a!
Wróciłam do salonu.
-Błagam Luke,błagam idź do domu-powiedziałam cicho,żeby mama nie usłyszała.
-Cóż tak pięknie pachnie?!-zawołał zadowolony,mijając mnie i idąc w stronę kuchni.Kilka niecenzuralnych słów wyszło szeptem z moich ust.
-Nie jestem wybitną kucharką-przyznała mama-ale spaghetti robię najlepsze na świecie-dodała skromnie.
-Jestem wielkim fanem makaronu-powiedział Luke,siadając przy stole-na sam widok cieknie mi ślinka-dodał,gdy mama postawiła przed nim biały półmisek spaghetti.
-Siadaj Kels-powiedziała,stawiając drugi obok chłopaka.
No pewnie jeszcze czego?Usiadłam naprzeciw,przysuwając sobie jedzenie.Nie będę koło niego siedzieć,nie ma mowy.Mama wysłała mi piorunujące spojrzenie,ale nic już nie powiedziała,tylko sama zasiadła do stołu.Nie byłam głodna,a widok promiennie uśmiechniętej twarzy chłopaka wcale nie dodawał mi apetytu,wręcz przeciwnie.W pomieszczeniu nastała niezręczna cisza.Luke zaczął jeść posyłając na zmianę uśmiech mojej mamie i mnie.
-Więc Luke...-zaczęła mama-skąd jesteś?
-Przeprowadziłem się tu z Londynu.Wcześniej mieszkałem w Australii.
-Australia!Piękny kraj.Kilka lat temu pojechaliśmy tam z mężem na wakacje.Szkoda,że teraz go nie ma,jestem pewna,że byś go polubił-posłała mu promienny uśmiech.
Przewróciło mi się w żołądku.Była tak bardzo nieświadoma tego co dzieje się w domu,gdy jej nie ma.Myśli,że go zna,ale tek nie jest.Nikt nie wie jaki na prawdę jest mój ojciec.Nikt oprócz mnie.Czasem się zastanawiam czy by mi uwierzyła,gdybym jej o wszystkim opowiedziała.Co by wtedy zrobiła,jak nasze życie by wyglądało.
-A więc jesteś z Kelsey w klasie-kontynuowała-dalej nie rozumiem czemu nic o tobie nie wspomniała-spojrzała na mnie pytająco.
-Mówiłam ci, że nie ma o czym mówić.Chodzimy razem na zajęcia i to wszystko-wzruszyłam obojętnie ramionami.
-Czasem spotykamy się też po lekcjach-wtrącił Luke.Mówił do mojej mamy,ale patrzał prosto na mnie z tym swoim głupim uśmiechem,czekając na moją reakcję.
-To świetnie!-zadowolony głos mojej mamy rozniósł się po kuchni.
-To był tylko raz-powiedziałam pospiesznie-mieliśmy zadanie z historii-zmyśliłam szybko.
-A więc tak to nazywasz-powiedział Luke.Spojrzałam na niego zaskoczona.
-Bo tak było-niemal warknęłam,patrząc na niego wymownie.Nie mam zamiaru bawić się z nim w jakieś głupie gry.
-Racja-przytaknął,po czym zwrócił się do mojej mamy-przepraszam,że nie wróciła wtedy na noc,ale skończyliśmy na prawdę późno.O takich godzinach nie jest bezpiecznie wracać taki kawał samemu.To była długa i ciężka noc ale myślę,że było warto i...
Następnym co wyszło z jego ust było "cholera"  i wyraz bólu na jego twarzy,spowodowany kopnięciem go z całej siły w nogi.Jestem pewna,że gdybym akurat coś jadła,zakrztusiłabym się, słysząc jego słowa.Odwrócił się w moją stronę,chwytając za bolącą łydkę.Mama spojrzała na mnie karcąco,domyślając się,czemu chłopak zwija się z bólu.
-Historia całkowicie nas pochłonęła-powiedziałam w miarę spokojnie.
-Nie wątpię-rzuciła cicho mama,po czym wróciła do jedzenia.Zabije go kiedyś,przysięgam.
Grzebałam widelcem w talerzu.Nie byłam głodna,właściwie to jeszcze nie pozbierałam się po tych lodach.Na samą myśl,że mam znów coś zjeść robiło mi się niedobrze.Bawiłam się nabierając makaron na widelec,po czym zrzucałam go z niego nożem.Gdy spojrzałam przed siebie zauważyłam,że blondyn cały czas mi się przygląda i zrobiło mi się głupio.Odłożyłam widelec,odwracając wzrok.
-Jak ci się podoba w nowej szkole Luke?-mama znów podjęła rozmowę.
-O,jest świetnie.Na prawdę.Klasa,nauczyciele,wszystko.
-Cieszę się,że ci się podoba.
-Wszyscy go lubią-wtrąciłam się do rozmowy-zwłaszcza dziewczyny.Szaleją za nim.
-Nie zauważyłam-powiedział,upijając trochę soku.
-Doprawdy?Hanna a mało dzisiaj nie doszła jak usiadłeś obok niej.
-Kelsey-upomniała mnie mama.
-Hanna nie jest nikim ważnym-powiedział spokojnie.
-Cóż wyglądało to inaczej-sama nie wiem czemu drążyłam ten temat.
-Kelsey kochanie bo pomyślę,że jesteś zazdrosna-powiedział,uśmiechając się figlarnie.
Pewnie,jeszcze co?Przewróciłam tylko teatralnie oczami i znów zaczęłam grzebać widelcem w makaronie.
-Wiesz Luke cieszę się,że przyszedłeś dzisiaj-odezwała się mama.
-Cieszę się,że mnie pani zaprosiła-posłał w jej stronę ciepły uśmiech.
-Nie pamiętam kiedy ostatnio Kelsey przyprowadziła jakiegoś znajomego...
-Mamo-szepnęłam błagalnie.
-To dziwne,kiedyś tak często przychodziły do niej koleżanki,Jade...
-Mamo-powiedziałam nieco głośniej,posyłając jej spojrzenie typu "błagam nie rozmawiajmy o tym".Zdawała się w ogóle tego nie zauważyć.
-Znała się z nią od dziecka.Nie mam pojęcia co się stało,że przestała tutaj przychodzić.Kiedyś były nierozłączne.Teraz właściwie nikt już tutaj nie przychodzi.
-Luke nie chce o tym słuchać-znów jej przerwałam,a ona znów to zignorowała.
-Gdy były młodsze były takie słodkie.Zamykały się w pokoju i oglądały filmy z Ashton'em Kutcher'em.Uwielbiały go.Wycinały jego zdjęcia z gazet i przyklejały na okładki zeszytów.
Myślałam,że już gorzej być nie mogło,a jednak.
-Przestałyście,gdy poznałaś tego chłopaka.Kelsey kochała się w nim pięć lat!Miał oczy podobne do twoich,ale nie tak intensywnie niebieskie.Jak on się nazywał...-zamyśliła się na chwilę,podczas gdy ja pobladłam ze stresu.Czemu teraz o tym mówi?Czemu?-Dave!-krzyknęła zadowolona,przypomniawszy sobie imię chłopaka.
-Mamo-spróbowałam znowu,ale była w swoim żywiole.Mówiła jak nakręcona.
-Ciągle o nim mówiła,pamiętam, że w czwartej klasie dała mu kartkę na walentynki aż w końcu,któregoś dnia gdy siedziała z Jade w pokoju...
-Mamo!-krzyknęłam,powodując,że obie pary oczu skierowały się w moją stronę-Możesz przestać?
-Przecież to nic takiego...
-Może dla ciebie.Nie pomyślałaś,że ja nie chcę żeby ktokolwiek o tym wiedział?-ton mojego głosu był zdecydowanie za wysoki,ale nie mogłam się opanować.Za cholerę nie chciałam,żeby Luke się o tym wszystkim dowiedział.
-I tak już prawie każdy wie,sama mówiłaś....
-Ale nie Luke!On nie wie i nie musi wiedzieć!-ponownie krzyknęłam.Chłopak od początku naszej wymiany zdań nie odezwał się ani słowem,przyglądając mi się z zaciekawieniem,ale było w tym coś jeszcze,jakby zrozumienie,że nie chcę o tym rozmawiać i on to szanuje.
-Spokojnie Kels,skoro to twój przyjaciel to...-znów nie pozwoliłam jej dokończyć.
-Do cholery mamo!Nie jest moim przyjacielem!Znam go pieprzony tydzień!
Mama westchnęła,a jej kolejne zdanie wyprowadziło mnie z równowagi.
-Tata ostatnio mówił,że się zmieniłaś.
-Nie wierzę,po prostu nie wierzę!Tata ci powiedział,tak?Kochany tatuś,taki cudowny,idealny,powiedział ci,że ja się zmieniłam!-czujne,zielone oczy mojej mamy,patrzyły na mnie nic nie rozumiejąc-To przecież jest jakiś pieprzony żart!Marna komedia!A ty oczywiście mu wierzysz,w końcu jest perfekcyjnym mężczyzną i co tylko powie jest święte!
-Myślę,że...
-Nie!Nic nie wiesz,nic do cholery nie wiesz!Nie ma cię,ciągle cie nie ma!Kiedy to praca stała się ważniejsza niż własna córka,kiedy mamo?!Nic cie nie obchodzi,przyjeżdżasz raz na tydzień,zabierasz mnie do kina i myślisz,że wszystko jest między nami okay,ale gdy na prawdę cię potrzebuję to nigdy,cholera nigdy cie nie ma!-wykrzyczałam,wstałam i nie czekając na jej reakcję,  pobiegłam schodami na górę do swojego pokoju,zostawiając zdezorientowaną mamę i Luke'a samych.
Zatrzasnęłam za sobą drzwi.Nie obchodziło mnie co pomyślał sobie Hemmings,ani co uważa teraz o mnie mama.Czułam,że już dłużej nie powstrzymam płaczu,więc pozwoliłam słonym łzą swobodnie spływać po moich rozgrzanych policzkach w ich własnym tempie.Oparłam się o przyjemnie chłodną ścianę,po czym zsunęłam się po niej na podłogę.Podciągnęłam kolana pod brodę i oplotłam je rękami,zanosząc się płaczem.Nie ma jej,nigdy.Nic nie wie.Nic nie rozumie.Jedno jego słowo i od razu we wszystko wierzy.To bolało.
Ciche pukanie rozniosło się po pokoju,po czym drzwi lekko się uchyliły,a do sypialni wszedł Luke.Oczywiście,tylko jego mi brakowało w tym momencie.Kucnął obok mnie,kiedy szybko odwróciłam twarz w drugą stronę i zewnętrzną stroną dłoni,otarłam mokre policzki.
-Kelsey?
-Zostaw mnie,proszę-powiedziałam,a mój głos zabrzmiał gorzej niż przypuszczałam.
-Przykro mi.Na prawdę.
Jego ciepła dłoń dotknęła mojego ramienia,ale dalej nie odwróciłam się w jego stronę.Gdy nie zareagowałam w żaden sposób w końcu zabrał ją z mojej rozgrzanej skóry,wstał i powiedział:
-Powinienem już pójść.Przepraszam za dzisiaj.Do jutra.
Nie odpowiedziałam.Wyszedł,zamykając drzwi.Szybko przekręciłam zamek.Znów zostałam sama.Było cicho i ciemno.Jedyne światło wpadało przez okno.Powoli wstałam i na miękkich nagach podeszłam do niego.Padało.Chwilę później zobaczyłam Luke'a.Spojrzał w górę,zauważywszy mnie,przystanął.Patrzał na mnie przez kilkanaście sekund,które wystarczyły,żeby jego włosy kompletnie zmokły.Mokre kosmyku opadły mu na czoło.Włożył ręce do kieszeni,spuścił głowę i odszedł.Zdjęłam ubrania,rzuciłam je na krzesło i założyłam czarną koszulkę,w której przeważnie
śpię.Położyłam się na łóżku,przykryłam i wtuliłam w miękką poduszkę.Kilka łez znów swobodnie spłynęło,mocząc przyjemny materiał pościeli.Słyszałam kilka cichych kroków na schodach a zaraz potem  pukanie.
-Kelsey?-łagodny głos mojej mamy przerwał panującą ciszę-Porozmawiajmy.
Nie odpowiedziałam.Nie miałam siły na rozmowę.Nie dzisiaj.Wtuliłam twarz mocniej w białą poduszkę.
-Proszę Kels....Kochanie...Wiem,że często mnie nie ma,ale pamiętaj,że praca nigdy nie była dla mnie ważniejsza od ciebie.
Po kilku minutowej ciszy i dalszym braku mojej odpowiedzi,usłyszałam jak powoli odchodzi,zapewne do kuchni,posprzątać po kolacji.Zamknęłam oczy,ale nie mogłam zasnąć.Leżałam tak dosyć długo,gapiąc się w sufit.Słyszałam jak frontowe drzwi się otwierają,a chwilę później głos mojego ojca.Był trzeźwy co jest tak bardzo niespotykane w jego przypadku.Teraz siedzę,pisząc to wszystko i zastanawia mnie kilka  rzeczy.Po pierwsze-jak długo mama zostanie i czy opowie o tym wszystkim tacie?Raczej jest to nieuniknione,co nie wróży nic dobrego.Po drugie-co jeszcze tata jej naopowiadał na mój temat?Nawet nie chcę o tym myśleć.Po trzecie-co myśli sobie Luke?Wiem,że nie powinno mnie to obchodzić,a jednak.Co pomyślał o tym co powiedziałam mamie,a co o tym czego dowiedział się od niej i nie chodzi mi tutaj o uwielbienie Ashton'a Kutcher'a,ale o Dave'a i Jade. Zwłaszcza teraz,gdy najwyraźniej oni i Hanna staną się jego nowymi przyjaciółmi.Pewnie przekonam się już jutro w szkole.Będzie mnie unikać tak jak dzisiaj, czy może wszystko wróci do normy?Właściwie od kiedy to siedzenie z nim na lunchu stało się dla mnie normą?Sama nie wiem czemu,ale chciałabym,żeby po prostu był.



_______________________________________________________________________________
 Heeej kochane! ♥ Okay ten tydzień ledwo się zaczął,a ja już nie mogę doczekać się piątku o,o Nauczycielom chyba się w popierdoliło bo tyle testów i kartkówek w jednym tygodniu jeszcze nigdy nie miałam o,o Jestem pewna,że to niezgodnie z regulaminem xd 
Tak czy siak co do rozdziału to znów zwaliłam i know,przepraszam :( Aktualnie nie stać mnie na nic lepszego.Aleee jeszcze kilka rozdziałów i będzie dużo Lesley moments,soł jeśli ktoś ich shippuje to może się cieszyć xd Ja się cieszę bo niedługo Ashton :3 Tak to ten moment,gdzie musiałam go wcisnąć do opowiadania,mimo że w ogóle miało go nie być. 
Z takich spraw organizacyjnych to złożyłam zamówienie na szablon,które przyjęto także jaram się ^^ So,wkrótce czeka was zmiana wyglądu bloga :D 
Następny rozdział 17.10 :)) 
OMG CZY TYLKO JA O MAŁO NIE PADŁAM NA ZAWAŁ NA WIADOMOŚĆ O TELEDYSKU DO GOOD GIRLS?! *O* TO OD POCZĄTKU BYŁA MOJA ULUBIONA PIOSENKA JEJU DAJCIE MI TEN TELEDYSK TERAZ,ZARAZ,JUŻ ♥ TAK MNIEJ WIĘCEJ TERAZ WYGLĄDAM:
Jedzie ktoś na ten film 1D w sobotę/niedzielę? :D 
Rozdział z dedykacją dla klaudia łanucha dziękuję kochanie za twój komentarz ♥ 
Tak trochę smutno bo coraz mniej komentarzy :(( Wiem,że pewnie już was nudzi ta gadka,ale znów proszę,BŁAGAM NA KOLANACH o komentarze! Wystarczy jedno słowo,albo chociażby kropka,żebym wiedziała ile osób to czyta.A to na serio sprawia w cholerę radości i motywuje jak nic innego :) Także jeśli już przeczytałeś to ślicznie proszę,zostaw po sobie jakiś ślad :)
Na koniec znów wam polecam tego cudownego bloga o Hemmings'ie,także ten Luke girls czytajcie!!! You're the Reason 
Aaa bo bym zapomniała xd Zaczęłam też publikować na Wattpad'zie :3 KLIK 

Proszę Państwa!Ashton Pieprzona Perfekcja Irwin! ♥ (znany również jako mój mąż xd)

Do następnego ;***

12 komentarzy:

  1. Ja sie chyba przewidzialam dedykacja dla mnie jeju dziekuje kochanie rozdzial jak wszystkie swietny i nie martw sue ja tez przez ten tydzien mam same kartkowki i sprawdziany haha moze moglabym ci poreklamowac ff na tt? xx @ohfuckitsluke

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to aj tobie dziękuję kochanie,nawet nie wiesz z jakim bananem na twarzy czytałam twój komentarz :D ♥♥♥
      jeśli nie masz nic przeciwko to byłabym ogromnie wdzięczna :D nie pogardziłabym nowymi czytelnikami hahha :P
      jeszcze raz za wszystko ci dziękuję kochanie :**

      Usuń
  2. Świetny rozdział :) czekam z niecierpliwością na następny

    OdpowiedzUsuń
  3. jej ty najukochańsza istotko na tej ziemi <3
    jesteś cudowna <3
    twój blog jest bolki i zawsze czekam z niecierpliwością na nowy rozdział <3
    Przykro mi, że inni nie komentują tego cudownego ff (gdyby to zależało ode mnie to by dostali po dupie i może by zaczęli myśleć).
    Co do nauki to ja też nie mam za ciekawie. Kartkówka za kartkówką :(
    I NAWET NIE WAŻ SIĘ NA NASTĘPNY RAZ MÓWIĆ, ŻE ZWALIŁAŚ ROZDZIAŁ BO....
    Mater...Nawet nie wiesz ile teraz jest we mnie emocji pfff....
    normalnie chyba z 50 :P
    No dobra, ale po co ja cię zanudzam moim gadaniem.
    no to w skrócie:
    kocham cię, twoje pomysły są boskie i przepraszam cię za innych, którzy nie komentują twojego ff.
    KOCHAM, CZEKAM, POZDRAWIAM, CAŁUJĘ <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Jejku no świetny, jestem strasznie ciekawa o ci chodzi z tym Dave'm i Jade. Ale niech Luke jej już nie olewa, i ona tez niech będzie do niego bardziej pozytywnie nastawiona. A Hanna niech się pieprzy. Cóż, czekam wiec z niecierpliwością na następny :) ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj Jess, Jess. Ile razy trzeba jeszcze powtórzyć, że piszesz cudownie, masz rewelacyjne pomysły, Twoja wyobraźnia powala mnie na kolana, a całokształt zapiera dech w piersiach, żeby w końcu dotarło do Ciebie to wszystko?! I nie myśl, że jak dotrze, to przestanę Ci o tym ględzić. O co to, to nie. Mnie się tak łatwo nie pozbędziesz :*
    Tak szczerze, ale to całkiem szczerze, to przerosłaś moje największe oczekiwania wobec akcji w tym rozdziale. Ja nigdy nie umiałabym tego tak poprowadzić, tak opisać, tak tym wszystkim kogoś zachwycić, jak Ty to zrobiłaś. Moje kongratulejszyns, zdobyłaś tym moje czytelnicze serce i wiem, że prędko go nie zwrócisz :D
    I pamiętaj! Ashtona w żadnym opowiadaniu nigdy za wiele! :D
    Widzę, że nie tylko ja mam tak zawalony ten tydzień. Sprawdzianów im się zachciało... No ale po co to na co to komu?? Przeżyłabym bez. Sprawdzian goni sprawdzian, kartkówka na kartkówce. A do tego jeszcze dzisiaj na wf mojemu kochanemu nauczycielowi się zamarzyło, że pobiegamy sobie kilometr na czas na ocenę. No ja myślałam na mecie, że go za to uduszę. Oczywiście on z nami nie chciał biegać, no bo po co... I przepraszam, że komentuję dopiero teraz, choć przeczytałam zaraz po wstawieniu, ale 5 charakterystyk na jutro samo się nie napisze. Life is brutal jak to mówią :D
    O matko, więcej Lesley moments teraz zaraz już! Przenieście mnie w czasie, ja muszę wiedzieć co tam się będzie działo, skoro to zapowiadasz, bo to oznacza, że działo się będzie i to sporo :D
    Słoneczko Ty moje, powodzenia z tymi wszystkimi zaliczeniami, znalezienia chwili na swoje przyjemności i kilku minutek na opowiadania ;)
    Do następnego ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeju, jeju, jeju, rozdział cudowny *__*
    Nie trzymaj nas szystkich dłużej w niepewności, o co chodzi z jej przeszłością. Wrzucaj szybciutko nowy rozdział, błagaaam. :)
    Też mam urwanie głowy w tym tygodniu...
    zapraszam: klaus-and-caroline-love.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. I'm sorry, I'm sorry, I'm sorry. A teraz jeszcze po polsku: Przepraszam, przepraszam, przepraszam, za to, że pod ostatnim rozdziałem nie napisałam komentarza, ale miałam tak ciężki tydzień, że ledwo wyrabiałam ze wszystkim, ale to już mało ważne... W każdym bądź razie poprzedni tak jak i ten, i wszystkie pozostałe były, są i mam pewność, że będą CUDOWNE, WSPANIAŁE... A z resztą przecież "byle czym" byś mnie do 5SOS nie przekonała no nie?? Więc błagam Cię kochana nie pisz, że "zawaliłaś", bo do tej pory jeszcze Ci się to nie zdarzyło!!! Kilka słówek do świetnego dziewiątego rozdziału... Emocje, emocje i jeszcze raz emocje... Nie dość, że Luke na obiedzie, to jeszcze jakiś Dave i wykrzyczana prawda prosto w twarz mamie... Chyba mi się ciśnienie podniosło... Ciekawe co z tego wyniknie... A co do większej ilości Lesley moments to stwierdzam, iż "będzie, będzie się działo" i czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy... Dużo weny chociaż tego Ci nie brak to może inaczej, odrobinkę więcej wolnego czasu dla siebie i przeczytanie innych opowiadań np. takiego jednego http://more-than-this-opowiadania-o-1d.blogspot.com/ podobno nie jest zły, ale nie obraziłabym się za szczerą opinię gdzieś kiedyś w przyszłości ;) Aha i jeszcze tak na koniec to powiem Ci, że kiedy uświadamiam sobie w szkole, że to już wtorek, a to wiąże się z nowym rozdziałem na Twoim blogu to normalnie skaczę po całym korytarzu i przyciągam uwagę ok. pięćdziesięciu osób w tym nauczycieli więc musi to wyglądać komicznie, ale po prostu ta radość i podekscytowanie doprowadza mnie do takiego stanu... Myślę, że tym komentarzem nadrobiłam brak ostatniego więc teraz ładnie się pożegnam... Papapa Kochanaa :* Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie i do następnego! <3 :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie no...GENIALNIE! Chce żebyś wiedziała ze uwielbiam twojego bloga, mimo ze czytałam mnustwo ich, to twój jest w mojej liście ulubionych. Szkoda tylko , ze rozdziały nie są częściej, ale czym dłuzej czekam tym rozdział wydaje mi sie wspaniały. Pozdrawiam i całuję.

    OdpowiedzUsuń
  9. JEJU W KOŃCU MAM CZAS NA COKOLWIEK
    tzn nie mam, musze posprzątać, nadrobić rozdziały na blogach, napisać swoje rodziały na dwa blogi, poćwiczyć, poczytać, odrobić lekcje, nauczyć się, wyzdrowieć a i wyspać by się przydało.
    * pisze, wiedząc w głebi duszy, że jedyne co zrobi to przeczyta ff i jeść słodycze*

    whatever
    w każdym razie OMFG
    w końcu Kels wyrzuciła mamie, ze ma do niej żal. Mogłaby jej powiedzieć szczerze co dzieje się w domu gdy jej nie ma, ale sądzę, że to nie będzie takie proste.
    Luke świadkiem tego wszystkiego- robi się poważnie.
    *kicha*
    ,,Aleee jeszcze kilka rozdziałów i będzie dużo Lesley moments,soł jeśli ktoś ich shippuje to może się cieszyć xd "
    O MÓJ HGVYTKAUWDL BOŻE UKJLHYAD
    KURWA CZEKAŁAM NA TO ZDANIE OD PIERWSZEGO ROZDZIAŁU ONSIUADUWS
    po prostu emotions tak bardzo>>>>>>>>>>>>>>
    Czekam z niecierpliwośćią kochanie i dziękuję, że towarzyszyłaś mi w poniedziałek przez te kilka minut, żyję (epic win)

    i dziękuję że wstawiasz linkaczaa do mojego bloga <3
    weny kochanie <3
    ,.

    OdpowiedzUsuń