Son

wtorek, 30 grudnia 2014

Rozdział 15

07.06.2013 r.



Wilczy głód



Drogi Pamiętniku,
stałam przed lustrem,nakładając kolejną już warstwę korektora.Odłożyłam marker do kosmetyczki i spojrzałam w swoje odbicie.Na co dzień nie nakładam tak dużej warstwy na siebie,jednak teraz było to bardziej niż konieczne.To niesamowite jak wiele kosmetyki potrafią zatuszować.Wielkiego,ciemnofioletowego siniaka na przykład.Nie było to łatwe zadanie bo po pierwszej warstwie,siniak dalej był dobrze widoczny.Uwierzcie,że musiałam się nieźle napracować,aby wyglądać normalnie.Pewnie zastanawia was skąd w ogóle wziął się owy siniak.Poczułam skurcz w żołądku,przypominając sobie wydarzenia z wczorajszej nocy.


-Co się dzieje,czemu tak panikujesz?-spytał,przyglądając mi się uważnie.
-Kiedyś ci wytłumaczę przysięgam,ale teraz musisz wyjść.
Nic już nie mówił.Nie byłam pewna czy zrozumiał,ale o nic już nie pytał.Wyszedł oknem w ostatniej chwili.Na prawdę nie mam pojęcia jak miałabym mu wytłumaczyć sytuację z pijanym,agresywnym ojcem.

Stałam przez chwilę,patrząc na otwarte okno,którym wyszedł.Czy powinno mnie martwić z jaką łatwością Luke wchodził i wychodził z mojego pokoju przez okno?Muszę zapamiętać,żeby zamykać je na noc.Słyszałam kilka głośnych przekleństw,dobiegających z dołu.
-Kelsey!-donośny krzyk,przyprawił mnie o ciarki na całym ciele.-Chodźże tu ty mała suko!
Z całej siły przygryzłam wargę,byleby się nie rozpłakać.Mimo,że tak często mnie obrażał i z czasem przestało mnie to już dziwić,dalej tak cholernie bolało.Nieważne jak bardzo go nienawidzę dalej jest moim ojcem,a takie słowa z ust własnego taty bolą i to kurewsko bardzo.
Zeszłam na dół.Był w kuchni,ledwo stał na nogach.Wyglądał tak beznadziejnie,był taki żałosny.Spojrzałam na niego z obrzydzeniem.Jak można doprowadzić się do takiego stanu?Ugryzłam się w język,żeby nie powiedzieć czegoś obraźliwego skierowanego w jego stronę,mimo że miałam na to ogromną ochotę.Ale to nie było potrzebne,był już wystarczająco w złym humorze.Był wściekły.


Krzyczał na mnie tyle razy,że właściwie nie robiło to już na mnie większego wrażenia.Obrażał,wyzywał od najgorszego,ale nigdy wcześniej mnie nie zbił.Aż do wczoraj.Spodziewałam się na prawdę wszystkiego,ale nie że mnie uderzy.Dla niego było to nic,a mnie twarz dalej bolała.Właściwie wszystko stało się tak szybko,że nawet nie pamiętam dokładnie momentu,kiedy podszedł i to zrobił.Nie znam też powodu,ale przypuszczam,że nie miał żadnego.Pamiętam tylko jak skóra zaraz pod lewym okiem zaczęła piec,jak twarz mi zdrętwiała.Byłam zbyt zaskoczona,żeby jakkolwiek zareagować.Zresztą co mogłam zrobić?
Jeszcze coś krzyczał,gdy wróciłam do swojego pokoju.Kolejne wyzwiska,ale już nie słuchałam.Usiadłam na łóżku i zrobiłam to co wychodzi mi najlepiej.Rozpłakałam się.Tak bardzo chciałam,żeby mama była w domu,żeby to widziała,żeby od niego odeszła.Wiem,że nie byłoby dobrze,ale na pewno lepiej niż jest.Przynajmniej nie bałabym się każdego wieczoru w jakim wróci stanie i co jeszcze mi powie lub zrobi.Ale ona dalej o niczym nie wie.Jest tak bardzo nieświadoma tego co dzieję się,gdy jej nie ma.
Gdy rano podeszłam do lustra,bolące miejsce było opuchnięte i fioletowe.Oto powód czemu już od godziny siedzę w łazience,używając rozmaitych fluidów i pudrów.Ubrałam beżowe spodnie i białą koszulkę.Dzisiaj czułam się taka słaba,o wiele bardziej niż zwykle.Już nawet nie chodzi o zmęczenie,czy o takie codzienne uczucie słabości,spowodowane dietą.Miałam dosyć wszystkiego i zdecydowanie nie miałam siły już walczyć.Wzięłam torbę i poszłam do szkoły.Musiałam wyglądać naprawdę na bardzo przygnębioną bo ludzie patrzeli na mnie z politowaniem.Był to takie dzień,kiedy nie marzyłam o niczym więcej jak o zamknięciu się w swoim pokoju i płakaniu do wieczora.Albo po prostu o tym aby zniknąć.Już na zawsze.
Nie spieszyłam się.I tak byłam już spóźniona.Mijałam sklepy.Zatrzymałam się przed jednym,tylko po to aby przyjrzeć się swojemu odbiciu w szybie.Stałam tak chwilę,zastanawiając się co mnie w ogóle pokusiło ubierać tak pogrubiające spodnie.Moje nogi same w sobie są wystarczająco tłuste,nie ma potrzeby aby ubierać ciuchy,sprawiające wrażenie,że są jeszcze grubsze.Wciągnęłam brzuch  i odwróciłam się bokiem.W szybie ukazało się odbicie dziewczyny,która na siłę próbuje być chuda,która próbuje oszukać samą siebie,że taka właśnie jest wciągając brzuch.Wypuściłam powietrze.Sadełko ukazało się w swojej pełnej wersji.Wystające ze spodni boczki,których nienawidzę tak bardzo.Brzuch ledwo mieszczący się w bluzce.Ogromny tyłek,sprawiający wrażenie,że spodnie zaraz pękną.I te uda.Straszne.Nie mogłam ruszyć się z miejsca,wiedziałam że powinnam już iść,ale nie mogłam.Stałam tam jak idiotka kilka minut,przyglądając się każdej części mojego okropnego ciała.Nie mogłam myśleć racjonalnie,w głowie słyszałam tylko "Kelsey zrób coś w końcu ze sobą".Muszę coś zrobić,muszę trochę schudnąć.
Pewnie stałabym tak jeszcze długo,ale ktoś na mnie wpadł.Odwróciłam się,wracając na ziemię.
-Bardzo przepraszam,zagapiłem się-chłopak uśmiechnął się lekko.
Był wyższy ode mnie,ale to nic dziwnego.Nikt nie jest tak nienormalnie niski jak ja.Włosy miał kręcone,a oczy intensywnie zielone.
-Na co?-spytałam,odgarniając włosy za ucho.
-No właśnie nie wiem.Zauważyłem,że czemuś się przyglądasz,myślę sobie:może jakieś nagie modelki mają tam swoją garderobę,myślę:może siedzą i smarują się masłem orzechowym,myślę:muszę spojrzeć bo cokolwiek tam widzi,pochłonęło ją na maksa.
-Jesteś...-zaczęłam,ale mi przerwał.
-Zabawny?Kreatywny?Niesamowicie przystojny?
-Chciałam powiedzieć szczery.
-Tak to też.Ktoś musi-wzruszył ramionami.-To dowiem się?-spytał.
-Czego?
Westchnął.
-No na co tak patrzałaś?
-Ja..-zawahałam się.-Spodobała mi się wystawa-skłamałam.
Dopiero wtedy odwróciłam się i zauważyłam przed jakim sklepem staliśmy.Z bielizną.Oczywiście.
-Oj nie tylko tobie-wyszczerzył się.
-Wybacz,ale muszę już iść-uśmiechnęłam się przepraszająco.
-Czemu?-spytał,gdy mijałam go.
-Idę do szkoły-wyjaśniłam.
-Czemu jesteś taka smutna?
-Co?-zatrzymałam się,patrząc na chłopaka zdziwiona.Stał przed wystawą,skupiając na niej całą swoją uwagę.-Nie jestem-zaprzeczyłam szybko.
-Niby się uśmiechasz,ale oczy masz smutne-powiedział,a ja znów poczułam ten nieprzyjemny ścisk w żołądku.Ton miał poważny,minę też.
-Czemu myślałeś,że przyglądam się nagim modelką?-spytałam,zmieniając temat.
Odwrócił się w moją stronę i znów na twarzy widniał mu szeroki uśmiech.
-A kto by się nie przyglądał? Spóźnisz się na lekcje-przypomniał.
Uśmiechnęłam się tylko lekko,odwróciłam na pięcie i poszłam w stronę szkoły.Tym razem szybciej,żeby zdążyć przynajmniej na połowę pierwszej lekcji.
Zanim weszłam do klasy,napisałam na kolanie usprawiedliwienie spóźnienia.Podpis mamy miałam opracowany do perfekcji.Pan z historii nic nie powiedział,tylko wskazał na ławkę,żebym usiadła.
Luke do mnie nie podszedł ani razu,bo praktycznie cały czas gdzieś obok kręciła się Hanna.Widziałam jego minę i zdecydowanie zadowolony nie był.Wyglądał raczej na znudzonego,a może  i nawet poirytowanego.Byłam cholernie ciekawa czy dosiądzie się dzisiaj na lunch'u.Przypomniał mi się wczorajszy wieczór,przypomniało mi się w jakim stanie był Luke.Każde wypowiedziane przez niego zdanie odbijało się w mojej głowie niczym echo.Gdy zamykam oczy,widzę jego zapłakaną twarz.Widzę ten ból w błękitnych oczach,widzę jak zaciska dłonie w pięści.Słyszę trzęsący się głos,to z jakim trudem zwierza mi się ze swoich największych sekretów.Zaufał mi,sama nie wiem czemu.Nie poszedł do domu,nie poszedł do przyjaciół,do lekarzy.Przyszedł do mnie.
Przygryzłam wargę.Nigdy bym nie powiedziała,że przeszedł przez to wszystko,nawet nie przeszłoby mi to przez myśl.Zresztą chyba nikt nie przypuszcza,że Luke Hemmings miał takie dzieciństwo.Stałam przy szafce,ludzie mijali mnie jak powietrze.Przyglądałam się jego swobodnym ruchom,doskonale ułożonym włosom,pewnym siebie uśmiechu,gdy szedł przez hol z Dave'm.
Głośny dzwonek na lekcję,sprawił że w oka mgnieniu korytarze znów były puste.Poszłam na angielski.Zajęłam swoje miejsce i starałam się skupić na lekcji.Gdy się dowiedział...przerosło go to.Po prostu świadomość co jego jedyny brat,któremu ufał,którego szanował robił jego jedynemu synowi,przerosła go.I zabił się. Odwróciłam się za siebie.Siedział w ostatniej ławce,przyglądał mi się z uśmiechem.Nie wiem jak długo,ale spięłam się.Oczy jak zwykle świeciły mu się z radości,a na twarzy widniał ten łobuzerski uśmiech.Mogłabym przysiąc,że to zupełnie inna osoba,siedziała u mnie jeszcze wczoraj
cała zapłakana.Pomachał mi i w tym samym momencie wychowawczyni go upomniała.Wyjątkowo go nie lubi.Odwróciłam się i wyprostowałam,próbując nie myśleć o niczym więcej poza Molierem.
W końcu nadeszła przerwa na lunch.Nie spodziewałam się niczego,z tego co się wydarzyło.Siedziałam przy stole,słońce grzało mnie w plecy.Jadłam jabłko,które wzięłam z domu,kiedy przyszedł.Jak zwykle bez słowa usiadł naprzeciw ze swoim lunch'em.
-Wilczy głód-powiedział.
-Proszę?-spytałam kompletnie zbita z tropu.
-Inna nazwa to żarłoczność psychiczna-kontynuował,a ja dalej nie wiedziałam o czym mówi.-A jeszcze inna to bulimia.
Poczułam ogromny skurcz w żołądku i nie byłam w stanie nic powiedzieć.
-Ta ostatnia jest chyba najbardziej znana.Wiesz,że są dwa tryby anoreksji?-spytał,ale chyba nie oczekiwał odpowiedzi,kontynuował.-Tryb restrykcyjny i tryb bulimiczny.
-Luke...-zaczęłam,ale mi przerwał.
-W tym pierwszym ogranicza się posiłki do minimum i czasem zmusza do pozbywania się pokarmów,ten drugi cechuje się częstym obżarstwem i prowokowaniem wymiotów,w celu "oczyszczenia się".
-Lu..-zaczęłam,ale znów mi przerwał.
-Jadłowstręt psychiczny i żarłoczność psychiczna.Człowiek nie akceptuje samego siebie,nie jest zadowolony ze swojej figury,dąży do perfekcji.Głodzi się.Uważa,że jest gruby nawet gdy ma już niedowagę.Ile ważysz Kelsey?-spytał.
-Co to za głupie pytanie,kobiet nie pyta się o wiek i wagę-powiedziałam,starając się brzmieć normalnie i udawać,że nie wiem o czym mówi.
-Co dzisiaj zjadłaś?-spytał.
-Trzy naleśniki-powiedziałam bez zastanowienia.
-Jesteś pewna?
-O czym ty mówisz do cholery?
-Nie udawaj Kels,że nie wiesz.
-Skąd w ogóle tyle wiesz o tych chorobach?-spytałam i właściwie to pytanie na prawdę mnie męczyło.Westchnął.
-Kelsey nie jestem głupi okay.Domyślałem się już wcześniej,ale mówiłem sobie,że coś mi się ubzdurało,że jesteś zdrowa.Myślałem nad tym ostatnio.Poszperałem w internecie i wszystko idealnie pasuje.Nie widziałem,żebyś jadła normalnie.Najpierw przeszło mi przez myśl,że okay lubisz owoce i warzywa,chcesz odżywiać się zdrowo i to jest świetne.Ale ty nie odżywiasz się zdrowo.W tym co robisz nie ma nic zdrowego.
-Co niby robię Luke?Oświeć mnie-przerwałam mu.
-Powiem ci Kelsey co robisz.Głodzisz się,prawie nic nie jesz.Spędzasz godziny na liczeniu pieprzonych kalorii lub zamęczaniu się tym jak wyglądasz.Jesz jabłka i to wszystko.Byłem z tobą na pikniku,zjadłaś trochę owoców.W szkole jesz każdego dnia to samo i to z takim trudem i bólem wypisanym na twarzy.Byłem u ciebie na kolacji,ale nie zjadłaś jej.Znikasz często w łazience,co wtedy robisz?
-A co człowiek może robić w łazience?-odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
-Wymiotujesz.Jestem bardzo ciekaw ile jesz tygodniowo.Trochę frytek w szkole i kilka owoców?Właściwie chyba nie chcę wiedzieć.Wszystko zrozumiałem już po tym jakie zadanie wylosowałaś.Byłem pewien,że któreś z serii "Pokarz kotku co masz w środku" lub inne,które miało służyć mojej przyjemności,ale wróciłem do domu i sprawdziłem,której karteczki brakuje.Brakowało zadania z hamburgerami.Najpierw pomyślałem:okay może ona chce się ze mną spotkać,ale szybko do mnie doszło co stało się naprawdę.
-Nic nie wiesz.
-Powiedz mi Kelsey co próbujesz osiągnąć?Do czego dążysz?Co ty wyprawiasz,czy ty sobie zdajesz kurwa sprawę jakie z tego są konsekwencje?Czemu to robisz,co tak bardzo ci się w sobie nie podoba?Czy ty się chcesz kurwa zagłodzić na śmierć?-mówił nadzwyczaj spokojnie.Nie krzyczał,ton miał opanowany.
-Miałeś rację Luke-przyznałam-coś sobie ubzdurałeś.Jestem zdrowa.
-Czyżby?
-Tak.Nie mam anoreksji ani bulimii idioto.Jakbym miała byłabym chuda-powiedziałam nieco za ostro.
-Udowodnij mi.Udowodnij,że jesteś zdrowa.
-Jak?-spytałam,na co się uśmiechnął.Przysunął mi swoją tacę z frytkami,hamburgerem i tortillą.
-Smacznego-powiedział i cierpliwie czekał,aż zacznę jeść.Musiałam mu udowodnić,że się myli.
Zaczęłam od hamburgera.Nie pamiętam kiedy ostatnio coś takiego jadłam.Dobry,ale nie skupiałam się na smaku,tylko na tym żeby się nie rozpłakać,a było to jedyne co chciałam zrobić w tamtym momencie.Chciałam płakać bo cała moja praca pójdzie na marne i to co udało mi się zrzucić znów wróci,chciałam płakać bo właśnie obżerałam się przed Luke'm podczas gdy wyglądam jak słonica w ciąży i nie powinnam nawet o takim jedzeniu myśleć.Ale musiałam mu udowodnić,że się myli.Zjadłam wszystko,nie zostawiłam nawet okruszka.Bolał mnie brzuch i mdliło mnie,ale starałam się o tym nie myśleć.
-Widzisz?-spytałam dumna z siebie.
-Teraz nie opuszczę cię do końca lekcji,żebyś przypadkiem nie poszła tego zwymiotować.
Przewróciłam teatralnie oczami.
-Jakbym była chora pewnie bym tak zrobiła,ale nie jestem.
-Więc nie masz się czym przejmować-uśmiechnął się.-Nawet mnie nie zauważysz.
Wybawił mnie dzwonek,ale to nic nie zmieniało.Mieliśmy razem lekcje.Czułam się strasznie i podczas francuskiego kilka razy chciałam spytać czy mogę wyjść do toalety,ale nie mogłam.Już
nawet nie chodziło o fakt,że czułam się taka pełna,taka ciężka,ale najnormalniej w świecie było mi niedobrze.Chyba każdy tak ma gdy zje za dużo.Lekcje mijały strasznie wolno,a ja myślałam,że brzuch mi pęknie.Nie mogłam się pozbyć tego uczucia.Może trzeba było jednak nie zjadać tego wszystkiego?Zostaliśmy znów po lekcjach posprzątać sale,ale Hemmings był na innym piętrze.Pobiegłam do toalety.Nagle nie wiem jak i nie wiem skąd się wziął,ale stał tuż przede mną.
-Kuźwa Luke!
-Po co tam szłaś?-spytał,wskazując głową na damskie WC.
-Siku?
-Okay.Śmiało-zachęcił mnie.
-Masz zamiar tak tutaj stać?-spytałam nie mogąc w to uwierzyć.
-Yep.
-To chore-stwierdziłam.
-I kto to mówi kochanie?
Odetchnęłam z ulgą,gdy skończyliśmy sprzątać.Wzięłam torbę i wyszłam ze szkoły.
-A ty gdzie?!-krzyknął.
-Do domu?-zaproponowałam.
-Nie,zabieram cie na obiad-wyszczerzył się.
-Powodzenia.
Ruszyłam w stronę domu,ale nie przeszłam dużo,a jego samochód zatrzymał się obok mnie.
-Wchodzisz sama czy znów mam ci pomóc?-spytał przez opuszczoną szybę.
-Idę do domu-powtórzyłam.Zaczynał mnie denerwować.
-Okay,pojadę za tobą-wzruszył ramionami.
Szybko przekonałam się,że nie żartował.Ludzie dziwnie na nas patrzeli,więc w końcu poddałam się i usiadłam na miejscu pasażera.Jechaliśmy w ciszy,ale blondyn cały czas się uśmiechał.Po raz kolejny ten wyszczerz doprowadzał mnie do szału.Zatrzymał się przed pizzerią.Zemdliło mnie na samą myśl.Nie tylko kazał mi jeść-kazał mi jeść najbardziej kaloryczne i niezdrowe rzeczy jakie są.Wzięłam głęboki wdech i poszłam za nim.Zamówił nam pizze.Dwie małe.Dla każdego po jednej.Jedna cała pizza dla mnie.Boże.
-Jak się czujesz Kelsey?-spytał.
-Dobrze-powiedziałam.Pełna wersja jaka nasunęła mi się na język,a którą przemilczałam brzmiała "dobrze mały cholerny,nieczuły kutasie,skończ się już tak szczerzyć bo w końcu pęknę,dam ci z liścia i pójdę się wreszcie wyrzygać".
Siedzieliśmy tam przez dwie bite godziny.Dwie godziny zajęło mi zjedzenie tego cholerstwa i utrzymanie go w żołądku.Ledwo żyłam,tak pełna jeszcze nigdy nie byłam,nawet zanim przeszłam na dietę.Było mi słabo i niedobrze.Dostałam czkawki na co zaśmiał się,zapłacił i wyszliśmy.
-Zapraszam na kawę.
-Poszłam z tobą na obiad.Luke wiesz ile mamy zadania z angielskiego?Wiem,że ty i tak nie zrobisz,ale niektórym zależy na ocenach.
-To tylko kawa Kels-wzruszył ramionami.
Poszliśmy do Starbucks'a.Zabrałam się za przeszukiwanie mojej ogromnej torebki,która nie ma dna w celu znalezienia portfela.
-Przestań Kelsey. Zapłacę-powiedział.
-Luke ja...
-Spokojnie,to nic takiego.Przecież mogę ci postawić kawę.
-A ja?-spytałam,zamykając torebkę.Nachylił się nieco i szepnął mi do ucha:
-Kels kochanie,ty możesz postawić mi coś innego.
Nim zdążyłam coś powiedzieć,poszedł do kasy.Chwilę później trzymał już dwie ogromne kawy.
-Toffee Nut Latte-powiedział,podając mi kubek z moim imieniem.
Szliśmy w stronę parku,a ja z każdą minutą czułam się coraz gorzej.
-Muszę na chwilę usiąść-powiedziałam,gdy byliśmy już w pełnym ludzi parku.Szczęśliwa rozsiadłam się na ławce,ale dalej mnie mdliło.I to porządnie.Nawet nie wiedziałam kiedy Luke zniknął i pojawił się z dwoma gałkami lodów czekoladowych.Podał mi jednego.-Luke już nie dam rady-wyjęczałam.Doszło do mnie,że on zjadł dokładnie to samo co ja,a dalej czuł się wyśmienicie,a co gorsza miał jeszcze pełno miejsca na więcej jedzenia.Jak on to robi,że tyle je a jest tak chudy?Jak?!
-Wiedziałem-usiadł obok,zajadając swojego loda.
-Idę do domu-powiadomiłam go, wstając.
-Anoreksja-powiedział i wtedy nie wytrzymałam.
-Cholerny debilu!-krzyknęłam.-Tu nie chodzi o żadną pieprzoną anoreksję!Nikt nie jest w stanie tyle zjeść w tak krótkim czasie i czuć się dobrze!Boli mnie brzuch z tego obżarstwa,chcę iść do domu i położyć się,modląc żeby przestał!Lecz się Hemmings!
Zostawiłam go samego i szybkim krokiem udałam się w stronę domu.To niesamowite,że nie tak dawno zrobiłam dokładnie to samo,w tym samym parku-nawrzeszczałam na niego i zostawiłam.I dobrze.Gdy wróciłam do domu,zrobiłam dokładnie to co mu powiedziałam.Położyłam się i czekałam aż ból ustąpi.Wypiłam dwie miętowe herbaty i wzięłam tabletkę rozkurczową,ale nie pomagało.Zmyłam ten cholerny makijaż i przebrałam się w dresy.Ciemny siniak znów "zdobił" moją twarz.Delikatnie go dotknęłam.Dalej trochę bolał,ale nie tak jak wspomnienie w jaki sposób powstał.
Starałam się ignorować to jak się czuję i zrobiłam zadanie.W międzyczasie mój telefon zadzwonił.A to niespodzianka.
-Luke,dawno nie rozmawialiśmy-rzuciłam sarkastycznie.
-Jak się czujesz?-spytał od razu.
-Właściwie to chujowo,ale mogłam zjeść coś jeszcze,prawda?
-Przepraszam Kels.
-Nieważne,muszę kończyć,uczę się-powiedziałam i nie czekając na odpowiedź,wcisnęłam czerwoną słuchawkę.
Czas leciał szybko i na dworze znów robiło się ciemno.Spakowałam torbę i zeszłam na dół do kuchni.Nie wytrzymywałam już.Chciałam być silna,udowodnić coś nie tylko Luke'owi ale i sobie.Nie dałam rady.Wcale nie jestem twarda.Jestem beznadziejna i słaba,tak cholernie słaba.Poddaję się szybko.
Wracałam do pokoju ze szklanką wody i tabletkami.Wchodząc pod schody włożyłam dwie do buzi i popiłam dużym łykiem wody.Weszłam do pokoju i odstawiłam szklankę na biurko,kiedy ktoś zapukał,ale nie do drzwi,a do szyby.Prawie krzyknęłam,odwracając się w jego stronę.Luke.Musi przestać tak się skradać,to chore.Podeszłam i szybko je otworzyłam.
-No w końcu-powiedział,wchodząc do środka.
-Co ty tutaj robisz?
-Mówiłaś,że źle się czujesz, więc przyszedłem-wyjaśnił.
-Musisz stąd wyjść-powiedziałam.Tabletki,które wzięłam cóż...nie były przeciwbólowe.
-Kelsey,jesteś chora-znów podjął ten temat.
Prychnęłam lekceważąco,wywracając teatralnie oczami.
-Znowu to samo?-spytałam.-To zaczyna się już robić nudne...
-Kelsey,mówię poważnie.Zwymiotowałaś to co zjadłaś?
-Nie Luke!Nie rzygałam do cholery!Źle się czuję bo nikt kurwa nie jest w stanie tyle zjeść!-wrzasnęłam,ale on dalej swoje.
-Owszem Kels, nikt kto głodził się miesiącami nie będzie nagle w stanie zjeść tylu kalorii naraz.
-Nie głodziłam się!Jestem zdrowa Hemmings wbij to sobie do tej pustej blond głowy!Ubzdurałeś coś sobie i...
Nie zdążyłam dokończyć,gdyż tabletki zaczęły działać.Szybciej niż bym się spodziewała.Poczułam jak wszystko podchodzi mi do gardła,odwróciłam się na pięcie i pobiegłam do łazienki.Ledwo zdążyłam,nogą zamykając drzwi,uklękłam przed toaletą.Zwymiotowałam wszystko.Resztki hamburgerów i innych obrzydlistw które dzisiaj zjadłam.Nie wiem czy inni tak mają,ale gdy wymiotuję cała się trzęsę i mimowolnie płaczę.Starałam się jakoś zapanować nad włosami, kiedy uklęknął obok,odgarniając długimi palcami niesforne kosmyki z mojej twarzy do tyłu,przytrzymując je.Nawet nie słyszałam kiedy wszedł.Oczywiście,już chyba gorzej być nie może.Przecież zawsze marzyłam żeby Luke...ktokolwiek zobaczył mnie w takim stanie-całą zarzyganą.Chciałam mu powiedzieć,żeby wyszedł i zostawił mnie samą,ale nie mogłam.Może powinnam wziąć na początek tylko jedną tabletkę,a nie od razu dwie?Zwracałam wszystko co dzisiaj zjadłam,znacznie dłużej niż powinnam,podczas gdy Luke wolną ręką pocierał moje plecy w pocieszającym geście i cicho powtarzał "już dobrze".Gdy w końcu skończyłam,zaczęłam głęboko oddychać,próbując się uspokoić.Trzęsłam się,byłam cała zapłakana.Luke puścił moje włosy.Nie chciałam nawet myśleć jak paskudnie wyglądałam w tym momencie.W takich chwilach nie chciałam żeby widziała mnie moja mama, a tym bardziej ktoś ze szkoły,ktoś płci przeciwnej,no a już na pewno nie chciałam żeby to był Luke.
-Już dobrze?-spytał troskliwie.
Kiwnęłam twierdząco głową,kiedy poczułam nagły przypływ mdłości i znów zwymiotowałam.Ale to był już ostatni raz i zaczynałam czuć się na prawdę lepiej.Dalej oddychałam miarowo,próbując się uspokoić.
-Kelsey...Kelsey spójrz na mnie.proszę.
Niechętnie odwróciłam się w jego stronę.
-Jak się czujesz?-spytał z troską w głosie.Na prawdę go to obchodziło.
-Lepiej...dużo lepiej-powiedziałam zgodnie z prawdą.W końcu zaczynałam czuć się dobrze.
Odetchnął z ulgą.
-To dobrze.Nie powinienem był ci kazać tyle jeść.Przepraszam.
Niespodziewanie rozłożył ramiona i przytulił mnie.Przez moment trwałam w tym uścisku jak sparaliżowana.Byłam za bardzo zaskoczona tym posunięciem,żeby jakkolwiek zareagować.Przytulił mnie trochę mocniej,aż w końcu niepewnie oplotłam ramionami jego szyję.Oparł brodę na moim prawym ramieniu.Nie przeszkadzał mu mój obecny stan.Gdy w końcu odsunęłam się trochę od niego,szybko zdjął swoją czarną bluzę.
-Cała się trzęsiesz,ubieraj.No już szybko-ponaglił mnie.
Nie sprzeciwiając się,wciągnęłam ją przez głowę.Była przyjemnie ciepła i bardzo ładnie pachniała.Oczywiście była mi za duża,sięgała do połowy ud,a rękawy były za długie.Ale ten zapach...pachniała...pachniała Luke'm.
Blondyn wstał,spuścił wodę i podał mi rękę, pomagając podnieść się z chłodnej podłogi.
-Umyj się Kelsey,zaczekam w pokoju-powiedział,zostawiając mnie samą.
Gdy tylko drzwi się za nim zamknęły,podeszłam do umywalki.Tak jak przypuszczałam-wyglądałam jak trup.Umyłam buzię i zęby.Spięłam włosy i jeszcze chwilę tak stałam,przyglądając się dziewczynie w lustrze.W końcu jednak kiedyś musiałam wyjść.Westchnęłam i opuściłam łazienkę.
Siedział na moim łóżku,dokładnie tak jak wczoraj.Znów poważny,a po uśmiechu nie było śladu.Stanęłam niepewnie przy biurku,nerwowo bawiąc się palcami.
-Chyba musimy porozmawiać-powiedział.
Kiwnęłam tylko twierdząco głową.Bałam się ,tak cholernie się bałam,ale spodziewałam się tego.Wiedziałam,że prędzej czy później przyjdzie moja kolej na opowiedzenie swojej historii,jednak chciałam odwlekać ten moment tak długo jak tylko mogłam.
-Na początek-zaczął,a ja poczułam skurcz w żołądku-powiedz mi skąd do cholery jest ten siniak?






________________________________________________________________________
Heej aniołki ! ♥ Więc napisałam "rozdział przed świętami" i ja naprawdę nie wiem co wtedy sobie myślałam.Chyba się przeceniłam i to porządnie bo przed świętami to ja nie miałam czasu nawet serialu sobie zobaczyć.Tak czy siak spięłam tyłek i napisałam dzisiaj dla was rozdział-jako,że pisany na szybko zdaję sobie sprawę,że wyszedł taki sobie ._. 
Jak myślicie Kels powie Luke'owi prawdę i jak nasz Hemmo zareaguje jak się dowie skąd ten siniak?^^ Piszcie śmiało czego się spodziewacie w następnym rozdziale :D
A kogo Kelsey spotkała przed szkołą?(wiem,żadna niespodzianka xd) btw.też bym takiego chciała spotkać *O*
Aniołki!Bardzo się cieszę,że podobał wam się ten świąteczny one shot bo naprawdę cholernie długo nad nim siedziałam :) 
-kolejna piosenka do rozdziału,którą po prostu kocham ♥
-niedługo pojawi się jeszcze jeden zwiastun,dłuższy :D mam nadzieję,że się wam spodoba
-chcesz być powiadamiany o rozdziałach?zostaw swój user pod rozdziałem
-jakby ktoś chciał to TSD jest też na wattpadzie KLIK
-tell me,zna się ktoś z was na grafice? w sensie czy mógłby przerobić zdjęcia tak,żeby Lucy i Luke byli razem? (idk czy powiedziałam to zrozumiale xd) 
Jeszcze raz życzę wam udanego Sylwestra!Bawcie się dobrze(nie szalejcie haha ♥)!I Szczęśliwego Nowego Roku,pełnego uśmiechów i sytuacji,które te uśmiechy wywołają ♥ Bo kto zasługuje na to bardziej niż wy? :)
Teraz jeszcze się pochwalę,że pod rozdziałem 14 było 25 komentarzy.
25!!!
Ludzie jeszcze nigdy tylu nie miałam! :o Jakbyście widzieli mój zaciesz,centralnie aż się popłakałam *O* Tak bardzo wam dziękuję aniołki ♥ Nawet nie wiecie ile to wszystko dla mnie znaczy ♥ Jesteście cudowne tak bardzo wam za wszystko dziękuję,kocham was ♥

Ja jak zobaczyłam tyle komentarzy:





I jeszcze na koniec - rozdział z dedykacją dla Luśka Summer - aniołku twój komentarz pod świątecznym one shot'em utkwił mi w pamięci.Bardzo dziękuję za tyle cudownych słów i uśmiech na twarzy przez cały dzień.Mam nadzieję aniołku,że rozdział ci się spodobał i cie nie zawiodłam.Kocham cię i dziękuję za wszystko ♥ 


Jeśli przeczytałeś rozdział - bardzo proszę skomentuj.Wystarczy jedno słowo,a nawet sama kropka,po prostu chcę widzieć ile osób tutaj jest.Dla ciebie to chwila,a dla mnie ogroomna motywacja i radość przy pisaniu kolejnych rozdziałów :) Dziękuję,kocham cię ♥

@oh_woow_lovely


27 komentarzy:

  1. O mój boże musialas skończyć w takim momencie? Ciekawe czy powie mu prawde? Już chciala bym nexta. Wspaniały rozdzial

    OdpowiedzUsuń
  2. WOOOW! Nie mam pojęcia dlaczego, ale wydaje mi się, że z całego tego opowiadania ten rozdział był najlepszy!!! A może już wiem! Nie dość, że Luke jest w nim taki opiekuńczy to jeszcze Kels spotkała się z tajemniczym chłopakiem o kręconych włosach... W ogóle cały rozdział jest świetny, boski, mega, cudowny itd... Kocham wszystko co piszesz!!! I strasznie Ci zazdroszczę tego talentu i w ogóle czytając tak dobre opowiadania zastanawiam się czemu ja piszę swoje skoro nie umiem tego robić.. No ale mniejsza, bo nie o mnie tutaj chodzi! Z niecierpliwością czeka na ciąg dalszy! Mam nadzieję, że w końcu Luke pozna całą prawdę i pomoże jej się pozbierać!!! Weny i wspaniałych pomysłów jak dotychczas!!! Pozdrawiam gorąco i ślę uściski!!! Udanego Sylwestra i Szczęśliwego Nowego Roku!!! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział *o*

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeeejcia , mega rozdział i następny już się super zapowiada ! Nie wiem jak ja wytrzymam do następnego hahahah jakiejś padaczki chyba dostane :> :')

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękny rozdział. Biedna Kels :(
    Do następnego <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak słodko, tak pięknie, tak awwwww ^^ PERFECT!!! Na początku to Kelsey pewnie skłamie, ale Lukey ją przyciśnie i powie prawdę :) i może, może będzie ten upragnionym moment♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeju, rozdział taki llqjsoshwkdihskdj *.* kocham Luke'a a w następnym Kels musi mu powiedzieć prawdę, a on ma ją zabrać od tego popierdolongo ojca! I Asztyn, dawać mi go tu więcej, najlepiej jebnij rozdział z jego perspektywy to będzie perfect. Kocham cię i czekam na następny ❤

    OdpowiedzUsuń
  8. Omg, omg, omg.......
    To jest takie zajebiste, że się poprostu będę się jarać przez wieczność *-*
    A, no i jestem tu nowa jak coś ;)
    Będę czytać bo blog jest zajebisty :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Rewelacja.Chociaż to nawet za mało powiedziane. Twój błogosławiona jest zupełnie inny niż pozostałe.Jest 15 rozdział a oni nie są razem. Uwielbiam jak piszesz i podoba mi się Twój pomysł. Jestem ciekawa co będzie dalej. Czekam z niecierpliwością na następny rozdział :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Matko, patrząc po komentarzach, to tylko ja jestem taka rewelacyjna, że nie wiedziałam i w sumie dalej nie wiem co mam napisać.
    Przykro mi Jess, że trafiła Ci się taka beznadziejna komentatorka. Ale obiecałam coś napisać jeszcze w tym roku, więc jestem i piszę.


    Szok

    Droga Jess,
    siedziałam kolejną godzinę, zastanawiając się nad tym, co zrobić. Przypomniałam sobie to, co stało się wczoraj w nocy. A może już dzisiaj? Z tego wszystkiego sama już nie wiem. Czułam się tak, jakby ktoś zabrał mi zdolność racjonalnego myślenia. Przez cały dzień trawiłam to, co przeczytałam. I w sumie dalej to robię. Nie w pełni to wszystko do mnie jeszcze dotarło.
    Wiem tylko tyle, że nie spodziewałam się, że Kels będzie na tyle silna, że to wszystko wytrzyma. W końcu jakby nie patrzeć, ona to wszystko zjadła. Do tego była jej potrzebna naprawdę ogromna siła woli.
    Luke przyszedł. On przyszedł. Tak po prostu. Tylko człowiek, który ma za sobą trudne przeżycia, jest w stanie dostrzec ból drugiej osoby. Człowiek z problemami jak nikt inny zrozumie drugiego człowieka z problemami. I on nie patrzył na to, że może to jest obrzydliwe czy niesmaczne, tylko podszedł do tego jak człowiek. Tak, bo ludziom w obecnych czasach często brakuje człowieczeństwa. Jemu nie. I to było takie, hmmm... Niezwykłe? Tak, wydaje mi się, że to dobre określenie.
    Ten rozdział zapamiętam szczególnie, jestem tego pewna. Pokazuje jacy ludzie powinni być. I niestety jacy nie są. Myślę, że z czasem dotrą do mnie też i pozostałe szczegóły, na to jednak potrzebuję więcej czasu.
    Na chwilę obecną tylko tyle jestem Ci w stanie powiedzieć. Mam nadzieję, że nie będziesz mi miała tego za złe.

    OdpowiedzUsuń
  11. Aniołku jak moglas skonczyc w takim momencie?! Jak ja to kocham! Tak samo jak Ciebie! To zdecydowanie kolejny genialny rozdzial! Juz sie nie moge doczekac kolejnego :) Kochanie pozdrawiam i zycze weny <3 Cal xx

    OdpowiedzUsuń
  12. O.maj.fakin....
    Cudowny *.* kocham twoje rozdzialy bo zawsze są takie długie =)
    Luke jest taki urooczy *.*
    A tak btw z jakiego filmu jest 2 gif? ^_^
    Super i czekam na nexta ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję aniołku za tyle cudownych słów ♥
      gif z jednego z moich ulubionych filmów - Stuck in love :D ♥

      Usuń
  13. Wow!
    Świetny rozdział zresztą jak zwykle. Nie mogłam się go już doczekać. Życzę ci dużo weny i inspiracji.Kocham cie.
    Do następnego.

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetny rozdział nie mogę się doczekać kolejnego działu może to czas aby powiedziała Luke'owi o swoich problemach? najlepiej by było gdyby tym razem nikt nie przeszkodził im w rozmowie. (nie mogę się doczekać kolejnych przygód)

    OdpowiedzUsuń
  15. Tak więc Jessico mój skarbeczku !
    Pewnie znowu się zastanawiasz o co biega i czemu nawiedzam twojego bloga i zostawiam jeden z najgorszych komentarzy na świecie, ale mam powody, żeby tu być.

    przepraszam, że zwlekałam z tym tak cholernie długo i przepraszam, że jestem tak chujowa, że nie zostawiłam pod żadnym innym rozdziałem komentarza, ale czytając nie miałam po prostu czasu, żeby się oderwać i skomentować, bo musiałam się dowiedzieć co dalej.
    TAK. PRZECZYTAŁAM :D

    jak zwykle nie wiem co ja mam kurwa napisać i jak ja mam kurwa zacząć (od początku, ale tak się kurwa nie da) jestem taka lipna w pisaniu komentów (w ogóle w pisaniu) że to jest porażka i to kompleta, ale to chyba nie o tym miałam... no tak.

    zaczynając od prologu wiedziałam, że to bedzie jakiś mindfuck i mówie sobie "o nie kurwa nikt tu nie bedzie umierał" bo skoro ja nie umarłam to twoja bohaterka też ! od razu tematyka mi podeszła do gustu, no bo w końcu ona to ja ino bez Luka.
    nadal kurwa nie rozumiem WHY nikt jej nie lubi i wszyscy są tacy anty i czemu ta cała Jade od niej odpuliła i jest taka zjebbana że nic nie chce jej powiedzieć i zadaję się z tą szmatą a najbardziej nie rozumiem DLACZEGO LUKE LIŻE SIĘ Z HANNĄ SKORO NIE CHCE !?!?!?

    wiem że jestem głupia i pewnych rzeczy nie da się przyswoić tak szybko do mojego mózgu no ale... DAFAQ?!

    wkurwia mnie Jade, wkurwia mnie Hanna, wkurwia mnie matka, wkurwia mnie ojciec, wkurwiają mnie lekarze, wkurwia mnie pierdolony wujek Ron i wszyscy, którzy wkurwiają ICH... Chryste ! ;o

    w ogóle to muszę powiedzieć, że płakałam
    płakałam chyba przez cztery rozdziały, bo to wszystko było takie emołszonal i faking edorebul że ryczałam i ryczałam.

    Jezu serio nie wiem jak mam sie zabrac do ego komentarza, bo mam tyle myśli w głowie a jak chce cos napisać to nie wiem jak xc

    Kelsey.
    Nie dość że siebie nie akceptuje to jeszcze ma zjebanego do granic możliwości ojca, matkę której wiecznie nie ma i fałszywych przyjaciół którzy się od niej odwrócili.
    Luke.
    jest pieprzoną perfekcją i wie że ona jednak ma te problemy i o jezu walczy o to żeby ona była szczęśliwsza w życiu niż on a Luke jest w jeszcze większym gównie bo ja pierdole o,O mamy taką wyobraźnie Jess że to jest przerażające aż :O masakra
    A DO TEGO JEST TAK W CHUJ OPIEKUŃCZY I TROSKLIWY ŻE NAWET O TYM NIE WIE ALE TE WSZYSTKIE PODTEKSTY SĄ UZASADNIONE I PRZEMYŚLANY I O ŚWIĘTY JEZU.

    poza tym styl twojego pisania jest świetny bez żadnych typowych foremek ze albo piszesz tylko pierwszoosobowo albo tylko opisowo albo tylko poważnie albo tylko nie poważnie po prostu idealnie i wychodzi to serio genialnie !

    także Jess !
    kocham to opowiadanie tak bardzo mam nadzieję że Kelsey i Luke się w sobie zakochają tak poważnie że nie bedą chcieli tego robić zę wszystko sobie wyjaśnią i się przed sobą otworzą i bedzie super ekstra. polecam wrowadzić jeszcze jakąś dramę i na pewno masz to w planach żeby pierdolnąć nas na kolana i żebyśmy ryczały ale że jakoś to będzie i zakończenie będzie szczęśliwe.

    Weny misia życzę mnóstwo ! czasu z resztą też i niech moc bedzie z tobą ! <333

    BIG LOVE FOR YOU HONEY ;*
    ~ sister Agnes. :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Kochana dziękuję Ci bardzo za dedykację! nawet nie śmiałam o tym marzyć a Ty mnie tak miło zaskoczyłaś :* Ogromnie cieszę się że te moje (naskrobane na szybko) kilka słów sprawiły Ci taką przyjemność :D :D
    Oczywiście nie zawiodłam się czytając nowy rozdział :) jest super! (tylko dlaczego skończyłaś go w takim ciekawym momencie?? xD ciekawska ja haha :D)
    Wydaje mi się ze Kels powie Luke'owi prawdę, może nie całą ale jednak się przed nim otworzy w zamian za jego szczerą opowieść o sobie... Super ze wprowadziłaś do opowiadania Ash'a! :) on będzie tu takim słoneczkiem i dla Luke'a i dla Kelsey (mam takie wrażenie, nie wiem jeszcze tylko czy dobrze myślę :P )
    Pozdrawiam serdecznie i do przeczytania :*

    OdpowiedzUsuń
  17. Oooomg o.O ja chce kolejny <3 świetny rozdział ;) to jest mój ulubiony hemmings ff i po prostu jak tylko mogę sprawdzam a w następnym wreszcie (chyba ;) sie dowiemy co i jak ... Kocham i dzięki za to ze piszesz i wykorzystujesz swoj talent <3

    OdpowiedzUsuń
  18. JA CHCE NASTĘPNY ROZDZIAŁ Dzisiaj trafiłam na ten ff pierwszy raz i przeczytałam wszystkie rozdziały za jednym razem,bo nie mogłam się oderwać.

    OdpowiedzUsuń
  19. Jak ty mozesz w takim momencie przerywać! To mnie doprowadza do szaleństwa! :/ ale rodzial cudowny troche mi szkoda Kels ale wkoncu cieszę sie ze Luke wie o jej problemie z jedzeniem

    OdpowiedzUsuń
  20. Boskiii !!! <3 masz wielki talent do pisania !! Czekam na next ;D

    OdpowiedzUsuń
  21. JEZU JESS
    ROZJEBAŁAŚ MNIE, BOJĘ SIĘ TERAZ CZYTAĆ NASTĘPNEGO ROZDZIAŁU, ROZUMIESZ?
    i mam takie pojebane cholerne wrażenie.... Ale powiem Ci to przy okazji jka będziemy pisać.
    W każdym razie tak bardzo jest mi szkoda Kelsey.
    Boję się myśleć co mnie czeka w nastęonym rozdziale. Naprawdę.
    Boję się reakcji Luke`a.
    Chociaż Kels pewnie skłamie.
    Anyways. Idę czytać dalej myszko <3

    OdpowiedzUsuń