Son

wtorek, 6 stycznia 2015

Rozdział 16

07.06.2013 r.



Demony przeszłości



Drogi pamiętniku,
-Na początek-zaczął,a ja poczułam skurcz w żołądku-powiedz mi skąd do cholery jest ten siniak?
Przygryzłam mocno wargę,zaczynając żałować,że zmyłam makijaż.Od razu mogłam się domyśleć,że gdy tylko go zobaczy,będzie chciał się dowiedzieć skąd go mam.Nie chciałam mówić mu kto mi go zrobił,ale żadne wiarygodne kłamstwo nie przychodziło mi do głowy.Czy to jest ten dzień?Dzień,w którym otworzę się przed kimś?Czy to będzie właśnie Luke?Westchnął,gdy dalej milczałam.
-Gdy byłaś w łazience-podjął inny temat-oglądałem twoje książki-mówił,wskazując na półkę-i znalazłem pewien zeszyt.Otworzyłem go.
-Czemu grzebiesz w moich rzeczach?-spytałam twardo,dobrze wiedząc  o jaki zeszyt mu chodzi.
-Po jaką cholerę ci to Kels?-spytał.-Na każdej stronie są zdjęcia jakiś modelek.Jakbym ja miał taki zeszyt to okay,wyjaśnienie byłoby proste:przy czymś muszę sobie robić dobrze,ale po co tobie on?No chyba,że o czymś nie wiem-uniósł brwi do góry.
-Nie jestem lesbijką,jeśli o to pytasz-przewróciłam oczami.
-Więc wyjaśnij mi Kelsey bo najwyraźniej jestem za głupi i nic już nie rozumiem.
To było takie głupie,nie chciałam mu mówić.Poza tym cały dzień udowadniania mu,że jestem całkiem normalna okaże się stracony.Skupiłam wzrok na ścianie i uśmiechnęłam się.Uśmiechnęłam,ale łzy zaczęły mi spływać po policzkach.
-Ładne są,prawda?-spytałam.
-Czy ja wiem...Strasznie-zastanawiał się chwilę-sztuczne.Wyglądają jak trupy na wybiegu.Nie podobają mi się,nigdy nie lubiłem modelek-kontynuował.-Dziewczyny oglądają je w telewizji,takie wygłodzone z wystającymi kośćmi,a te wszystkie laski uważają je za ideały i zaczynają dążyć do takiej figury.Nie znam faceta,który chciałby tak chudą dziewczynę.Czemu pytasz?
-Z całym szacunkiem Luke,ale pierdolisz.Każdy chłopak chce taką właśnie dziewczynę.Ładną.Chudą.Nikt nie chce grubych,nikt.Patrzą na wygląd,każdy zwraca na niego uwagę.Można sobie wmawiać,że patrzą na charakter,ale przecież gdy mijają cie na ulicy nie wiedzą czy jesteś miła czy wredna,ale widzą.Widzą twoją twarz,figurę.Widzą nogi,tyłek,brzuch.Widzą to jak wyglądasz na zewnątrz i nieważne jak bardzo chcielibyśmy,żeby nie oceniali po pozorach,które często mylą,nie zmienimy faktu,że wyrobią sobie pierwsze zdanie o nas na podstawie tego jak wyglądamy-powiedziałam powoli,cały czas uśmiechając się i szybko ocierając kolejne łzy.Czułam się jak idiotka,jak kompletna idiotka.Ale spytał,więc odpowiedziałam.
-Masz rację-przyznał.-Ale po co ci to?
-To moja motywacja-powiedziałam,uspokajając się trochę.-Do bycia lepszą.Ładniejszą.Chudszą-wymieniałam,nie patrząc w jego stronę.-Gdy już czasem nie mam siły,otwieram go i oglądam,a gdy widzę jak cudownie wyglądają,wiem że nie mogę się poddać.To dodaje mi siły.
-Kelsey to chore-wyszeptał.
-Może i tak,może to jest chore Luke,ale nic na to nie poradzę.Od kiedy skończyłam czternaście lat wycinam te cholerne zdjęcia z gazet i magazynów i wklejam je tam.Chore czy nie:działa.
Uśmiechnęłam się lekko do niego.Przyglądał mi się jeszcze chwilę w ciszy,po czym wstał i podszedł do półki z książkami.Jak gdyby nigdy nic wyciągnął mój zeszyt i zaczął wyrywać kartki.
-Luke!-krzyknęłam,podchodząc do niego.-Co ty robisz?!-próbowałam wyrwać mu moją własność,ale na marne.
-Pozbywam się tego gówna-wyjaśnił,targając kolejne kartki i rzucając je w strzępkach na podłogę.
-Przestań,słyszysz?!Przestań!-krzyczałam dalej,ale na próżno.Nie minęło dużo,a mój ukochany zeszyt,który posiadałam już tak długo,leżał w kawałkach na podłodze.
Luke znów usiadł na łóżku i wyraźnie nad czymś myślał.Uklękłam i delikatnie wzięłam do ręki jeden ze skrawków papieru.Trzymałam fragment długiej nogi i pięknego,płaskiego brzucha.Chciałam wstać i zacząć na niego krzyczeć.Wygarnąć mu jakim jest debilem,a nawet z chęcią bym go spoliczkowała.Zamiast tego puściłam fragment ciała modelki i nie ruszałam się z miejsca.
-Możesz usiąść na chwilę obok mnie?-spytał po trwającej o wiele za długo ciszy.
Jeszcze chwilę przyglądałam się temu co zostało po moim zeszyciku,aż w końcu wstałam i niepewnie usiadłam obok niego.
-Przepraszam-zaczął.-Chyba trochę mnie poniosło i...
-To nic-przerwałam mu.Wzrok miałam tępo utkwiony na ścianie.
-Przepraszam Kelsey.
-Okay-szepnęłam.
-Skąd go masz?-spytał po chwili.
-To nic takiego Luke-zapewniłam.
-Możesz się odwrócić na chwilę w moją stronę?-poprosił,więc niechętnie to zrobiłam.
Patrzał mi prostu w oczy swoimi niebieskimi tęczówkami.Był poważny,był...chyba smutny.Chwilę później już skupiał wzrok na tym cholernym siniaku.Czułam się dziwnie gdy tak mi się przyglądał,nic nie mówiąc.Delikatnie opuszkiem palca dotknął fioletowego miejsca.
-Boli?-spytał.Kiwnęłam przecząco głową.-Kto ci to zrobił?
Odwróciłam głowę w drugą stronę,ale złapał mnie za brodę i zmusił żebym na niego spojrzała.
-Ktoś cie zbił?-spytał.
-To na prawdę nic takiego-powtórzyłam.
-Kto ci to zrobił Kelsey?-teraz jego głos już nie był łagodny.Wściekł się.-Kto?Możesz mi powiedzieć.
-To nie takie łatwe Luke-uśmiechnęłam się lekko,mając nadzieję,że odpuści w końcu.
-Możesz być pewna,że zdaję sobie sprawę jak niektóre rzeczy są trudne,ale uwierz mi,że poczujesz się lepiej,gdy to w końcu z siebie wyrzucisz.
Zastanawiałam się przez dłuższą chwilę,aż w końcu kiwnęłam twierdząco głową.
-Ale obiecaj,że nie zrobisz nic głupiego-poprosiłam.
-Kel...
-Obiecaj-przerwałam mu.
-Dobrze skoro tak ci zależy-powiedział niechętnie.
-Nie osądzaj mnie i nie przerywaj.
-Nie będę-uśmiechnął się lekko,tak jakby zachęcająco.
-Dobrze-wzięłam głęboki wdech-a więc znasz już moją mamę.Ona na serio cie lubi,nie mam pojęcia czemu.Jedyne co musisz o niej wiedzieć to po pierwsze,że wiecznie nie ma jej w domu,ciągle jeździ do pracy za granicę i widuję się z nią naprawdę rzadko.Po drugie jest cudowną osobą,w czym całkowicie różni się od mojego taty.Nie wiem od czego zacząć Luke bo tyle tego jest.Trochę się boję,że jak już ci wszystko opowiem,stwierdzisz że jestem wariatką,mieszkającą w jakieś patologicznej rodzinie i już się do mnie nie odezwiesz,a ja chyba lubię z tobą rozmawiać,chyba lubię jak po prostu jesteś.
Przerwałam na chwilę czekając na jakąś jego reakcję.Złapał mnie za rękę,podobnie jak wczoraj ja jego i splótł ze sobą nasze palce.
-Nie zostawię cię-wyszeptał-niezależnie od tego jak bardzo popieprzone jest twoje życie.
Uśmiechnęłam się lekko,ale znów nie powstrzymałam tych kilku cholernych łez.Czemu muszę być taka słaba,czemu nie mogę normalnie mówić bez płaczu?Zanim zaczęłam kontynuować,odwróciłam wzrok w drugą stronę.Jakoś dalej było mi wstyd i nie chciałam patrzeć mu w oczy.
-Właściwie to wszystko zaczęło się już dawno,a z każdym kolejnym rokiem było coraz gorzej.Nie jestem pewna czy zauważyłeś,ale nie jestem zbytnio lubiana w szkole-uśmiechnęłam się krzywo-nie siedzę wiecznie sama z własnego wyboru.Teraz właściwie już się przyzwyczaiłam i nie przeszkadza mi to,ale na początku było mi tak cholernie ciężko.Znasz Jade,prawda Luke?Chodzi za Hanną jak jej pieprzony cień,ale nie zawsze tak było.Pewnie byś nigdy nie zgadł,ale kiedyś była moją najlepszą przyjaciółką.Poznałyśmy się już w podstawówce,byłyśmy nierozłączne.Przyjaźń idealna,jak te z filmu,gdzie dwie przyjaciółki ciągle chodzą razem na zakupy,do kina i nocują u siebie nawzajem częściej niż we własnym domu.Wszystko było takie idealne...Ale byłam wtedy młodsza.Głupia.Nie myślałam dużo o tym co ludzie myślą,nie przejmowałam się tym co mówią.Miałam gdzieś ich zdanie i nawet nie wiesz ile bym dała,żeby dalej móc się tym wszystkim nie przejmować.Wtedy byłam pulchna,ale nie obchodziło mnie jak wyglądam.Nie zwracałam uwagi ubierając fioletowe rajstopy do zielonej spódniczki i żółtej bluzki.Czesałam włosy w dwa wysokie kucyki,jadłam lody w miejscach publicznych i czułam się dobrze.Nie sądzisz,że życie dziecka jest takie beztroskie?Takie
łatwe...Chciałabym znów mieć te cholerne dziesięć lat.Tak czy siak,wtedy wszystko było inaczej.Mama dostawała zlecenia tutaj w Chicago i widziałam ją każdego dnia.Byłam szczęśliwa,naprawdę byłam...A potem podstawówka się skończyła i poszłam do gimnazjum,a tam zmieniło się wszystko.Zaczęło się od tego,że mama się wybiła.Jest jednym z najlepszych prawników na świecie dlatego dostaje tyle zleceń.Jest niezastąpiona,wygrywa każdą rozprawę.I gdy ona zaczęła wyjeżdżać coraz częściej,ojciec też zaczął się zmieniać.Po pracy dwa razy w tygodniu chodził z kolegami napić się.Ale dalej miałam Jade,była ze mną zawsze i sprawiała,że nawet najgorszy dzień stawał się lepszy.Była dla mnie jak siostra.W naszej klasie była już  Hanna i nawet wtedy była idealna i olśniewająca pod każdym względem.Także nawet wtedy była już suką.W klasie był też Dave i dziwnie mi to mówić bo jakby nie patrzeć jesteś facetem,ale no...Byłam nim tak szaleńczo zauroczona,nawet sobie nie wyobrażasz.Myślałam,że go kocham co jest strasznie głupie,ale miałam tylko trzynaście lat,więc nie osądzaj mnie.Tak czy siak wiesz jak on wygląda...Właściwie nie wiem czy wy,faceci zwracacie uwagę na to jak wasi znajomi wyglądają,pewnie nie,więc nie wiesz o czym mówię.Mówię o tych pięknych niebieskich oczach i idealnym uśmiechu.Mówię o tym,że był zdecydowanie najseksowniejszym chłopakiem jakiego znałam.Ale on chodził już wtedy z Hanną.Zmierzam jednak do tego,że właśnie wtedy przyjrzałam się dokładnie swojemu odbiciu w lustrze i byłam przerażona.Naprawdę.Widziałam jedną,ogromną kulkę.Zamazaną plamę.Świnię.Dostrzegłam to wszystko,dostrzegłam odstający brzuch i tłuste uda,których nie pozbyłam się do dzisiaj mimo,że tak bardzo się staram.Okrągła twarz i pięć podbródków.Ręce...miałam tak grube ręce Luke,niektórzy nogi mają chudsze.I wtedy już patrzałam na to co ubieram i jak się czeszę.Wyrzuciłam wszystkie sukienki i obcisłe bluzki,zamieniając je na te luźne,workowate,w których nie było widać fałd.I wtedy chodząc ulicą,będąc w sklepie czy szkole słuchałam.Słuchałam co ludzie o mnie mówią.Czułam się taka niepewna,słaba,nieśmiała.Bałam się zagadać do kogokolwiek,bojąc się że mnie wyśmieje.Dostawałam paranoi.Gdy ktoś się śmiał byłam pewna,że śmieje się ze mnie.Miałam wrażenie,że każdy mi się przygląda i krzywo patrzy się w moją stronę.Wydawało mi się,że ludzie mnie obgadują,a ekspedientki w sklepach,piękne i chude,są przerażone rozmiarem spodni,które kupowałam.Zaczynałam wariować.Czułam się tak źle,a wiesz co jest gorsze?Że wcale nie jest lepiej,ani trochę lepiej Luke.Dalej czuję się tak paskudnie-wstałam i poszłam po chusteczki.Nie mogłam dłużej wytrzymać,wszystkie te paskudne wspomnienia znów dokładnie pokazywały się w mojej głowie.Wróciłam na swoje miejsce i usiadłam wygodnie.-Więc postanowiłam w końcu wziąć się za siebie i coś zrobić.Chciałam schudnąć Luke,chciałam być piękna,czy to przestępstwo?-spytałam,uśmiechając się przez łzy.-Zadawałam sobie pytanie:czemu wszyscy urodzili się piękni z idealnymi figurami,a ja nie?Czemu to nie ja jestem tą szczupłą dziewczyną z długimi nogami?Czemu urodziłam się pulpetem?Czemu nie wyglądam tak jak one,czemu akurat ja jestem tą brzydką?Czemu?Siedziałam na lekcjach bardziej skupiając się na wciąganiu brzucha niż na tym co tłumaczyli nauczyciele.Nie lubiłam chodzić do tablicy bo wiedziałam,że każdy się śmieje z mojego dużego tyłka.To bolało.Na wf'ie czułam się jak pokraka,którą zresztą jestem.Nie wiesz jaki wstyd czułam zawsze będąc ostatnia wybierana do drużyny,albo z najsłabszym czasem z biegania,albo gdy nie potrafiłam zrobić fikołki,co potrafił przecież każdy.To było takie żenujące,czułam się tak potwornie.Wiem,że gdy biegałam wszyscy się śmiali.Nie mam tego im za złe,musiałam wyglądać paskudnie.Każdego wieczoru przed kąpielą stałam przed lustrem,przyglądając się swojemu ciału.Nienawidziłam go tak bardzo,nienawidzę dalej.Nie mogłam na siebie patrzeć,robiło mi się niedobrze.Zastanawiałam się tylko jak można być tak paskudnym?Wieczorami leżałam w łóżku,płacząc.To było nie do zniesienia.Nie chciałam tak wyglądać,nie chciałam tak się czuć,nie chciałam skończyć jako stara panna z kotami,a taki przewiduję sobie koniec bo kto by chciał chodzić z grubasem?Kto chciałby założyć rodzinę z grubasem?Nikt.A ja nie chciałam być wiecznie sama,nie chciałam być pośmiewiskiem,którym i tak jestem.Była taka jedna sytuacja,której nigdy nie zapomnę.Wtedy gdy jeszcze się tym nie przejmowałam aż tak bardzo...Mama miała wrócić później z pracy i powiedziała,że nie zdąży zrobić obiadu.Dała mi pieniądze i kazała sobie coś kupić na mieście po szkole.Nie byłam jakoś specjalnie głodna,ale poszłam i zamówiłam sobie frytki.Wzięłam je na wynos i naprawdę nie mam pojęcia co mnie pokusiło,aby zacząć jeść je po drodze.A więc szłam Luke,z paczką frytek do domu i jadłam je powoli.Mijałam jakieś bloki,na jednym z balkonów siedziały dzieci mniej więcej w moim
wieku.Chyba dwóch chłopców i dwie dziewczyny.Nawet nie zwróciłam na nich większej uwagi,ale wtedy ten jeden zawołał "hej grubasko!podziel się"-przerwałam na chwilę,przypominając to sobie dokładnie.Nawet nie wiem kiedy rozpłakałam się na dobre.Luke dalej milczał,trzymając mnie za rękę.Z trudem się uspokoiłam i kontynuowałam.-Zignorowałam to,szłam dalej przed siebie,kiedy on powiedział swoim znajomym "taka gruba nie powinna jeść",a oni zaczęli się śmiać.
-Kelsey...-szepnął,ściskając mocniej moją dłoń.
-Miałeś nie przerywać-przypomniałam mu,zużywając kolejną chusteczkę.-Już nie miałam ochoty na te frytki,wyrzuciłam je do najbliższego kosza.No więc w gimnazjum w końcu przeszłam na dietę.Mamy nie było w domu,ojca też nie,czyli nikt nie kontrolował tego co jadłam.Starałam się jeść jak najmniej,a z tygodnia na tydzień odmawiając sobie jeszcze więcej.Ćwiczyłam i nie jadłam.Chudłam.Mało,ale zawsze coś.Ważenie stało się moją obsesją,waga znienawidzoną przyjaciółką.I tak każdego dnia,gdy na niej stawałam,cyfry powoli,ale skutecznie zabijały mnie od środka.Więc jadłam jeszcze mniej,a gdy już czułam,że nie dam rady,otwierałam mój zeszyt lub oglądałam wybiegi modelek i to dawało mi niezłego kopa.Wiedziałam,że muszę zrobić wszystko,nieważne ile przy tym poświęcając,aby mieć podobną figurę.W drugiej klasie tego pieprzonego gimnazjum,gdy przyszłam na rozpoczęcie roku,wszyscy byli pod wrażeniem i bardzo mnie chwalili.Mówili,że dużo schudłam,że mnie nie poznali i,że wyglądam świetnie.A ja tylko patrzałam na nich jak na idiotów nie wiedząc o czym mówią,bo dalej gdy spoglądałam w lustro lub stawałam na wadze,załamywałam się.Nie wyglądałam ani trochę lepiej i byłam pewna,że się ze mnie nabijali.Nie schudłam,dalej byłam gruba.Niestety dalej jestem.Ale wtedy stało się coś gorszego.Hanna nagle zaczęła kręcić się obok Jade,ale tylko i wyłącznie Jade. Traktowała mnie jak powietrze,albo jakąś jej służącą,gdy chciała aby ktoś potrzymał jej torebkę.Chciała chodzić na zakupy z Jade,chciała imprezować z Jade,chciała mi ją odebrać.Dalej nie wiem czemu akurat ją,co takiego szczególnego w niej zobaczyła,że za cel wyznaczyła sobie zniszczenie naszej przyjaźni,która była dla mnie wszystkim.Kilka dni później zmieniło się dosłownie wszystko.Cały mój świat odwrócił się o sto osiemdziesiąt stopni.To niesamowite Luke,że jednego dnia masz przyjaciół,wsparcie,a następnego nie masz nic.I nawet nie wiesz kiedy to straciłeś.Był to dzień pierwszej imprezy na jaką Hanna mnie zaprosiła.Powiedzieć,że byłam zaskoczona to zdecydowanie za mało.No więc poszłam na zakupy.Kupiłam sukienkę.Zwykłą,czarną.I był to kolejny raz kiedy siedziałam w przymierzalni,płacząc.Centralnie wyłam z bezsilności i z faktu jaki rozmiar noszę.Miałam szczęście,że nikt tego nie usłyszał.Koniec końców poszłam na tą cholerną imprezę.Nie wiedziałam,że Hanna cokolwiek w ogóle podejrzewa,o moim zauroczeniu Dave'm.Rodziców Hanny nie było i do dzisiaj nie wiem skąd wzięła tyle alkoholu.Zaproponowała mi drinka,początkowo odmówiłam,ale nie dawała za wygraną.Zgodziłam się i nie mam pojęcia co do niego wlała,ale było tak cholernie mocne,że po jednym kolana się pode mną uginały.Może po prostu nie mam głowy do picia?Ale zrobiła mi jeszcze dwa,a ja głupia je wypiłam.Chyba chciałam się jej przypodobać.Jezu jaką jestem cholerną idiotką!Wiesz co jest najlepsze Luke?To,że kompletnie nie pamiętam jak zaprowadziła mnie do swojego pokoju i kazała powiedzieć jak to bardzo kocham Dave'a.A,że byłam nawalona,oczywiście to zrobiłam.Później poszłyśmy do łazienki i kazała mi wytrzeźwieć.Zwymiotowałam wszystko i od razu poczułam się lepiej,znów normalnie myślałam.Pod koniec imprezy dostałam piękną niespodziankę.Jak się okazało cały nasz pobyt w jej pokoju nagrała-zawahałam się na chwilę,ale Luke czekał na dalszą część historii.-W salonie puścił się filmik-zamknęłam oczy,przypominając sobie dokładnie wszystko.-Byłam tam.Nawalona w trzy dupy.Śmiałam się,ledwo potrafiłam ustać na nogach.Tańczyłam,śpiewałam...a przynajmniej próbowałam.A potem wykrzyczałam,że kocham Dave'a,że jest taki idealny,że chcę za niego wyjść czy coś w tym stylu.Nie wiem co potem mi od jebało,że zaczęłam się rozbierać.Możesz mi nie wierzyć,ale ja kompletnie nic z tego nie pamiętam,gdyby nie ten film nie miałabym pojęcia,że robiłam takie coś.Zdjęłam spodnie,bluzkę,odkryłam swój tłuszcz.Ale potem było tylko gorzej,bo
chciałam zdjąć stanik.Wtedy Hanna zatrzymała film.Pamiętam jak wszyscy się śmiali.Prosiłam...nie,ja błagałam,żeby to usunęła,ale nic z tych rzeczy.Stałam się pośmiewiskiem w szkole,odludkiem.Straciłam wszystko Luke.Dave nigdy nic nie mówił o tej sprawie,ale pewnie ma mnie za psychiczną.To było takie dziwne,gdy nagle wszyscy się ode mnie odwrócili.Hanna opowiadała im różne plotki.Raz słyszałam,że jestem lesbijką,raz że sypiam ze starszymi facetami za pieniądze,raz że jestem zwykłą ćpunką.Oj wiele słyszałam.A ludzie wierzyli.Może nie we wszystko,ale wierzyli.Hanna odwróciła całą szkołę przeciwko mnie.I wtedy odeszła też Jade. Powiedziała,że jestem dla niej ważna,ale nie chce,żeby ją też znienawidzili.I to wszystko.Po prostu odeszła.Zostałam sama.Ta blond kurwa zniszczyła mi życie,dlatego tak cholernie mnie boli gdy się z nią całujesz!-krzyknęłam,zanosząc się płaczem.-Czemu akurat ona Luke,czemu Hanna?!Nie możesz znaleźć sobie kogoś innego?Akurat ta jedyna osoba,której nienawidzę całą sobą!Nie mam pojęcia co w niej widzisz,naprawdę nie mam,ale jeśli już musisz z nią być to błagam cie przynajmniej nie całuj jej na moich oczach.Widziałam was w sali od biologii,widziałam na imprezie u Dave'a.To tak boli,tak cholernie boli,że jedyna osoba,na której chyba mi zależy,przed którą się otworzyłam,liże się po kątach z Hanną-płakałam dalej.
Wyglądał przez moment na zdziwionego.Zapomniałam,że on nie wiedział,że ich widziałam.Siedziałam zanosząc się płaczem w najlepsze,podczas gdy Hemmings chyba bił się z własnymi myślami.W końcu wstał i uklęknął przede mną.Siedziałam na łóżku,ale głowę miałam spuszczoną,teraz jednak nasze twarze były na tym samym poziomie.Rozłożył ramiona i czekał.Nie jestem pewna czy chciałam tego,ale potrzebowałam.Wtuliłam się więc w niego,opierając głowę na jego ramieniu.Poczułam jak jego ramiona oplatają się wokół mnie.Przytulał mnie mocno,tak że nasze klatki piersiowe się ze sobą stykały,nierówno oddychając.Nie wiem ile tak siedzieliśmy,w ciszy,przytuleni.Czułam jego ciepły oddech na szyi.Było to przyjemne,ale bolało.
-Przepraszam Kelsey.Nie miałem pojęcia-wyszeptał w końcu,gdy troszkę się uspokoiłam.Przytulił mnie jeszcze mocniej.Szyja robiła mu się już mokra od moich łez,ale nie ruszał się.Minęło jeszcze kilka minut,aż wstał.Położyłam się na wygodnym łóżku,starając wyrównać w końcu swój oddech.Patrzałam w sufit,co jakiś czas samotna łza spływała z mojego rozgrzanego policzka na poduszkę.Wtedy położył się obok mnie.Dalej nic nie mówił.Po prostu leżeliśmy tak obok siebie,trwając w ciszy.W końcu odwróciłam się w jego stronę,zrobił to samo.
-Nie przerywałam diety-zaczęłam cicho-ale zauważyłam,że daje za mało,więc znalazłam dobry sposób,żeby jeszcze bardziej przyspieszyć odchudzanie.Zaczęłam wymiotować.Początkowo od czasu do czasu.Maksymalnie raz na tydzień.To wcale nie takie obrzydliwe jak kiedyś myślałam i co więcej,wcale nie takie trudne.Możesz włożyć sobie palce do gardła.Możesz wziąć tabletkę,po której wszystkiego się pozbędziesz.Jak dobrze się zakaszlesz,nie przerywając też zwymiotujesz.Jeśli wypijesz wodę z solą też.Znam pełno sposobów.Najgorsze jest to,że polubiłam to.Spodobało mi się.Czułam się wtedy taka...czysta.Czułam się dobrze,szczęśliwa.A od kiedy to rzeczy,które sprawiają nam radość są złe?-spytałam,nie oczekując odpowiedzi,kontynuowałam.-Z czasem zaczęłam to robić coraz częściej,aż w końcu wymiotowałam regularnie.Czas mijał wolno,ale jakoś przywykłam do samotności.Nie pogodziłam się tylko z jedną rzeczą.Z tym jak wyglądam.Możesz być dumny z siebie Luke,bo wszystko co dzisiaj powiedziałeś było prawdą.Jestem zaskoczona,że to zauważyłeś.Miałeś rację we wszystkim.Nie jem.Wymiotuję.Chcę być szczupła,chcę w końcu stanąć przed lustrem i z czystym sercem powiedzieć,że podoba mi się to co widzę.
-Jak mam być dumny Kelsey?-spytał szeptem.-Nawet nie wiesz jak bardzo chciałbym się mylić-dodał.
-Jestem zwykłą dziewczyną-powiedziałam po krótkim namyśle-ale z problemami.Dziewczyną zranioną w przeszłości,z ranami które nie potrafią się zagoić.
I wtedy nie wiem czemu,ale jego błękitne oczy zeszkliły się i zobaczyłam łzę.Jedna,samotnie spłynęła szybko po jego policzku i zniknęła gdzieś w pościeli.Spuścił wzrok.Przyglądałam mu się w ciszy.Popłakał się.
-Jest jeszcze tylko jedna rzecz Luke,o której nie wiesz-zaczęłam po chwili,gdy znów patrzał mi w oczy.-W tym samym czasie,gdy ludzie się ode mnie odwracali,a ja sama nie dawałam sobie rady,znajdując odskocznię w wymuszaniu wymiotów,działo się coś jeszcze.Mój tata pił coraz więcej i więcej.Z każdym kolejnym dniem,tygodniem,miesiącem coraz bardziej popadał w uzależnienie.Najlepszą tego częścią jest to,że mama nie ma o niczym pojęcia.Nie wiedziałam,że z mojego ojca jest taki dobry aktor.Gdy jej nie ma każdego dnia spija się do tego stopnia,że ledwo potrafi dojść do domu,jednak gdy mama akurat jest z nami,bo ma dzień czy dwa wolnego zamienia się w anioła.Jest mężem idealnym,robi kolacje,zabiera ją do kina,pomaga sprzątać,prawi jej komplementy.Jakbym komuś powiedziała jaki jest naprawdę,nikt by mi nie uwierzył.Nikt.Gdy jej nie ma jest prawdziwym potworem,wszystkie jego demony się uwalniają i zgadnij na kogo wyrzuca całą swoją złość.Bingo.Nic nie boli jak to,gdy własny ojciec wyzywa cie od suk,dziwek i kurw.Każda jego obelga skierowana w moją stronę,a jest ich tak wiele,że już nawet nie liczę,jest jakby ktoś wbijał mi gwoździe do klatki piersiowej.Wrzeszczy po mnie i robi awantury.Milczę.Płaczę w poduszkę,gdy nie mogę zasnąć.Ale wczoraj poniosło go.Nigdy wcześniej tego nie robił,ale...-dotknęłam delikatnie opuchniętego miejsca.
-Twój tata?-Luke przyglądał mi się,nie mogąc w to uwierzyć.Twierdząco kiwnęłam głową.
-Uderzył mnie.Wczoraj,jak poszedłeś.
Znów nastała ta nieco niezręczna cisza.Leżeliśmy obok siebie,patrząc jeden na drugiego.Nikt nic nie mówił,po prostu leżeliśmy.Wtedy znów delikatnie dotknął fioletowego miejsca pod moim okiem.Przysunął twarz jeszcze bliżej mojej.Na zmianę patrzał to na siniaka to prosto mi w oczy.Czułam jego oddech na twarzy.Był tak blisko, dzieliło nas zaledwie kilka centymetrów.Nachylił się i pocałował bolące miejsce.Był to tylko zwykły,niewinny buziak.Czułam chłodny kolczyk,w miejscu gdzie bolało najbardziej.Było to niczym okład z lodu,który przykładasz do opuchniętego miejsca,tylko że lepsze.Na tyle krótkie,że ledwo poczułam,a już znów leżał w normalnej odległości ode mnie.Wypuściłam powoli powietrze.Dziwne,nawet nie wiedziałam,że wstrzymuję oddech.Czułam wilgotny ślad zaraz pod okiem.
-Już nikt nigdy nie podniesie na ciebie ręki-wyszeptał,odgarniając moje włosy z twarzy.-Nikt.Obiecuję.
Czułam się tak dziwnie bezpieczna.Spokojna.
-Powinnaś trochę odpocząć-powiedział w końcu.-Może spróbuj się przespać-zaproponował.
Kiwnęłam twierdząco głową i przysunęłam się trochę bliżej niego.Chciałam być tak blisko jak tylko mogłam.Chwycił moją dłoń,gdy zamknęłam oczy.
-Wiesz Luke,właściwie rozumiem twojego tatę-powiedziałam,nie otwierając oczu.Moja głowa leżała centralnie obok jego klatki piersiowej i w tej ciszy mogłam słyszeć szybkie bicie jego serca.-Niektóre sprawy po prostu są dla nas za trudne i nie jesteśmy w stanie się z nimi pogodzić.Próbujemy,ale jesteśmy za słabi,za słabi by walczyć.Niektórych miejsce jest wśród aniołów,a nie tutaj na ziemi,żyjąc między potworami z naszych najgorszych koszmarów,które ukrywają się pod postacią ludzi.Nikt nie rani tak jak ludzie.Twój wujek zranił nie tylko ciebie,ale i jego,a on nie wytrzymał.Nie dał rady i odszedł.Nie był tchórzem,wręcz odwrotnie.Wykazał się niesamowitą odwagą,opuszczając ten świat.Trzeba być na prawdę dzielnym i silnym,aby odejść.Twój ojciec był niesamowity Luke.Ty też jesteś.Dobranoc-wyszeptałam,wtulając się w jego ciepłe ciało.
Nie mam pojęcia jak długo tak leżałam,pragnąc zasnąć,ale nie potrafiłam.Nie ruszałam się jednak,ani nie otwierałam oczu,mając nadzieję,że sen w końcu nadejdzie.I gdy już naprawdę powoli odpływałam,poruszył się lekko.Puścił moją dłoń.Wstał.Zrobił kilka kroków.Otworzyłam oczy.Stał przy oknie.
-Luke-szepnęłam.Odwrócił się w moją stronę.
-Tak?-spytał.
-Czy mógłbyś...-zawahałam się na chwilę.Czekał cierpliwie.-Zostań.
Uśmiechnął się lekko i zamknął okno.Podszedł do łóżka i kucnął.Byłam zmęczona całym tym dniem,oczy same mi się zamykały.Nachylił się i pocałował w czoło.
-Oczywiście.
Wziął jedną z poduszek i położył się na ziemi.
-Dobranoc Kelsey.
Nie wiem kiedy zasnęłam i nie mam pojęcia ile spałam,ale gdzieś w środku nocy przebudziłam się.Rozejrzałam po pokoju,zastanawiając, która może być.Na dworze dalej było ciemno.
-Luke?-szepnęłam.Odpowiedziała mi cisza.Skarciłam się w myślach,pewnie spał.
Ponownie wygodnie ułożyłam głowę na poduszce.Zanim jednak zamknęłam oczy zobaczyłam wyciągniętą w moją stronę rękę.Położyłam się na skraju łóżka,po raz kolejny już tego dnia splatając nasze palce ze sobą.I znowu było tak jakoś lepiej.






_______________________________________________________________________
Hej aniołki! Nie mam pojęcia od czego zacząć...szczerze powiedziawszy boję się,że zwaliłam ten rozdział.Naprawdę trudno mi to ocenić  i nie wiem,nie wiem czy jest dobry.Ale jest ważny,jeden z najważniejszych i chyba moich ulubionych.
Teraz już wiecie wszystko.Wszystko o Luke'u i wszystko i Kelsey.
Wiem,nie wysiliłam się i pewnie nie jesteście niczym zaskoczone (nie zdziwiłabym się jakbym was zawiodła),ale mam nadzieję,że w najgorszej trójce się nie znajdzie.
Hanna to suka,Jade też.Macie dużo Lesley moments,więc chyba jesteście usatysfakcjonowane? ^^ Ja wiem,że wy dalej czekacie na jakiś kiss,ale to na razie powinno wam wystarczyć ;*
Dałam sobie wyzwanie,że rozdziały będą pojawiać się co tydzień,ale nic nie obiecuję bo nie wiem jak to będzie z czasem :( (pewnie w ogóle go nie będzie)
A tak w ogóle jak wam mija nowy rok aniołki? :)
Niedługo powinien pojawić się drugi zwiastun,dłuższy niż poprzedni,mam nadzieję,że wam się spodoba :D 
Jeśli macie jakiekolwiek pytania (począwszy od tych do opowiadania,aż do tych jaki kolor skarpetek mam na sobie) to odpowiem na wszystkie,ale proszę nie zadawajcie ich pod rozdziałem tylko w TEJ zakładce , lub na Twitterze.
Właściwie jeśli mam być szczera to dobrze mi się pisało ten rozdział (to,że go zwaliłam to inna sprawa),nadzwyczaj dobrze.Heh ten moment gdy umieszczasz w ff,niektóre sytuacje lub cytaty,które wydarzyły się naprawdę....
Okay teraz jeszcze tylko muszę się wam pochwalić! :D Pamiętacie może jeszcze mojego świątecznego one shot'a? :D Wysłałam go na urodzinowy konkurs Spisu i zajęłam drugie miejsce!!! :')

Już was nie zanudzam...Na koniec dedykacja.A więc ten rozdział moje drogie aniołki,dedykuję każdej z was.Każdej,która ma w sobie coś z Kelsey,a jestem pewna,że wszystkie mamy.Każdej z was aniołki,która przechodzi trudny okres w życiu,ma złe kontakty z rodzicami,nie odnajduje się w szkole,nie potrafi się zaakceptować.Każdej,która być może robi podobne rzeczy co Kels.Pamiętajcie,że dla mnie jesteście wszystkie idealne i cudowne ♥ Każdego dnia wywołujecie uśmiech na mojej twarzy,każda z was jest dla mnie cholernie ważna.Jesteście piękne.Bądźcie silne,kocham was bardzo ♥


Jeśli przeczytałeś ten rozdział aniołku,bardzo proszę zostaw po sobie komentarz!Nie musi być długi,wystarczy jedno słowo,albo nawet kropka.Po prostu jest to dla mnie ważny rozdział i chciałabym wiedzieć ile osób go przeczytało.Dla ciebie kochanie to minuta,a dla mnie ogromna motywacja do dalszego pisania i jeszcze większa radość ♥ Dziękuję,kocham Cię ♥

@oh_woow_lovely

32 komentarze:

  1. świetne opowiadanie uwierz mi nie zawaliłaś go wręcz odwrotnie zrobiłaś z niego arcydzieło istne cudo. Świetnie się je czytało mam nadzieję że za tydzień dodasz nowy rozdział pozdrowienia czytelniczka...

    OdpowiedzUsuń
  2. kocham kocham kocham <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej, prosiłaś o komentarz, więc z przyjemnością tę prośbę spełnię :)
    Rozdział naprawdę zdobył moje serce i uwielbienie i na pewno nie należy do najgorszej trójki xD Twój blog, jako jeden z kilku moich ulubionych, które obserwuję, umie wywołać takie emocje. To nie jest jakieś tam lanie wody na odwal się, widzę że dajesz temu blogowi serce. I tak. Masz racje, Kelsey w mniejszym lub większym stopniu opisuje każdą z nas. I na litość boską, jak można stworzyć taką wspaniałą postać jak Luke ??? Chodzi mi głównie o jego charakter *.*
    Świetnie, że dałaś Lelsey, bo ja ich uwielbiam ! I jeszcze ten motyw końcowy ! Przez ciebie będę się teraz jarać ! Dobra, nieważne...
    Chyba się rozpisałam... W każdym razie ten rozdział jest jednym z moich ulubionych :*
    Pozdrawiam :)
    P.S czekam na nexta ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie mów że zwaliłaś en rozdział, bo jest super!
    Czekam na next, weeeny kochana <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Ojeeej! Nie mam pojęcia co mam napisać... Może zacznę od tego, iż ten rozdział całkowicie rozbroił mnie emocjonalnie... A w dodatku ta notka pod rozdziałem.. Wprawdzie nie płakałam, ale to tylko z powodu tego, że skończyły mi się łzy... Ten cały opis dość tragicznej przeszłości Kelsey... Coś wspaniałego... Jakbym czytała swój pamiętnik... Może to również dlatego, że bardzo dużo nas "łączy"... Dobrze wiem co czuje i chciałabym mieć takiego Luke'a, któremu mogłabym powiedzieć wszystko ze świadomością, że on jako jedyny mnie nie wyśmieje, a wręcz przeciwnie wesprze w tym wszystkim... No ale po co ja mam się tu rozgadywać na mój temat są lepsze rzeczy... W każdym bądź razie uważam, że jest to CUDOWNY ROZDZIAŁ i bardzo się mylisz twierdząc, że "go zawaliłaś"... Moim zdaniem nikt by tego lepiej nie napisał AMEN! No to ja się będę żegnać... Kochanie życzę Ci dużo weny i wspaniałych pomysłów takich jak dotychczas... A no i powodzenia w szkole... Pozdrawiam bardzo serdecznie oraz zapraszam do siebie!!! <3 http://one-moment-can-change-everything-1d.blogspot.com/ <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  6. To takie piękne :') Aż się sama prawie popłakałam :') Życie Kelsey było do dupy, właściwie nadal w mniejszym stopniu, ale jest. Teraz ma Luke'a, który również swoje przeszedł. Tak jakoś się dopełniają. Teraz wszyscy czekają już tylko na pocałunek hahah :D
    Świetny rozdział i taki poprostu piękny :')
    Życzę dużo weny i powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozdział jak zwykle genialny.Normalnie to cię kocham za te wzruszające momenty.Prawie się popłakałam.Nie mogę się doczekać kiedy się pocałują.Masz wielki talent.Do następnego.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jess, kochanie...

    ~ Ja
    „Bardzo trudno jest przemilczeć to, na co brakuje słów...”

    ***
    „Czasami los okrutnie z nas drwi, nie zważając na uczucia.”
    „Każdy powinien mieć kogoś, z kim mógłby szczerze pomówić, bo choćby człowiek był nie wiadomo jak dzielny, czasami czuje się bardzo samotny.”
    „Samotność, prawdziwa samotność bez złudzeń, to stan poprzedzający obłęd lub samobójstwo.”

    ~ Do Jade
    „Na samotność skazują człowieka nie wrogowie, lecz przyjaciele.”
    „Ignorancja jest najgorszą podróbką próżności.”

    ~ Do Kelsey
    „To właśnie akceptacja własnego ciała, dodaje mu najwięcej wdzięku.”
    „Bywa, że tylko człowiek, który stracił wszystko, potrafi obdarować Cię najcenniejszym skarbem.”

    ~ Do Luke'a
    „I trzeba być wielkim przyjacielem i mocnym przyjacielem, żeby przyjść i przesiedzieć z kimś całe popołudnie tylko po to, żeby nie czuł się samotny. Odłożyć swoje ważne sprawy i całe popołudnie poświęcić na trzymanie kogoś za rękę.”

    ***
    „Są takie skrzydła,które wyrastają z naszych cierpień.”
    Ludzie to anioły z jednym skrzydłem, dlatego aby się wznieść, musimy trzymać się razem.

    „Słowa palą, więc pali się słowa. Nikt o treści popiołów nie pyta.”
    Mam jednak nadzieję, że te powyżej odczytasz właściwie.
    Ada

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak bardzo pięknie ♥ kocham, kocham, kocham ♥ wybacz ale nie mogę się rozpisać :( ale jest świetny ♥

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj Jess

    Dobrze mi się czytało, chociaż rozdział w chuj długi, godny moich rozdziałów z The Love Promise XD

    nareszcie wiem o co dokładnie chodzi także dzieny wielkie za wyjaśnienie bo tego właśnie potrzebowałam

    co do bohaterów pobocznych... nadal ich kurwa nienawidzę, nawet jeszcze bardziej niż rozdział wcześniej xc

    DZIĘKI ZA DEDYKA CHOCIAŻ NIE JEST PROSTO DO MNIE ALE OPISUJESZ CAŁĄ MNIE WIĘC CZUJĘ SIĘ ZASZCZYCONA <33

    Luke jest w cholerę uroczy, rozkoszny i idealny co może potwierdzić zwieńczenie moich nóg... nevermind

    (nie umiem pisać komentarzy)

    te ich złączone dłonie o fuck asdfghjkl *o* tyle emocji i o jejku czudnie czudnie :D

    w ogóle to jak zwykle brak mi słów żeby wyrazić to co czuję i to jest tak cholernie wkurwiające ale musi ci tyle wystarczyć Jess bo serio nie umiem myśleć logicznie po przeczytaniu zajebistego rozdziału a później napisać się go nie da po emocje fangirlingowe nie trwają całą wieczność
    tak czy inaczej wiedz że to jest zajebiste, rozdział genialne, kocham cie soł macz i po prostu big lof for ju end ol jor łork <333

    weny misia ;*

    OdpowiedzUsuń
  11. Rozdział jest mega wzruszający. Mogę Cię zapewnić że go nie zawaliłaś. Szczególnie wzruszyły mnie Twoje słowa na sam koniec gdy powiedziałaś że dla Ciebie jesteśmy idealne i cudowne. Nie codziennie się coś takiego słyszy. Oczywiscie rozdział cudowny. Czekam z niecierpliwością na następny :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Chyba mój ulubiony <3 taki wzruszajacy ze poprostu płaczę bo rozumiem.... , ale za to ... Niech teraz Luke przywali coś Hannie za to co zrobił Kelsey :D Dzięki że piszesz naprawdę :) choć cię nie znam kocham cie za to <3 pisz ile możesz byle tak zajebiste jak do tej pory ;) You make my day <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Super rozdział! ! Moim zdaniem jeden z najlepszych. <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Na początku bałam się, że Kels znowu go okłamie. Gdyby tak się stało to bym cię chyba udusiła. I, okej, każdy wiedział że Hanna jest suką, ale żeby takie coś? Boże, gdybym była na miejscu Kels, cóż... Na pewno ktoś by nie żył :) Ogólnie, to tym rozdziałem rozwaliłaś system, jest świetny. I mam wrażenie, że Luke nie dotrzyma obietnicy.. Oh, a w następnym ma być Ashton. To nie prośba tylko rozkaz xx

    OdpowiedzUsuń
  15. Jess po prostu...
    autentycznie...
    Jezu, nie wiem.
    czuję się tak dziwnie po tym jak przeczytałam...
    Nie zrozum mnie źle, uwielbiam to jak piszesz, uwielbiam to czytać, jest idealnie.
    Ale sam fakt, o czym pisałaś... To wszystko co mówiła Kelsey.
    Kurwa, Jess, to we mnie po prostu uderzyło.
    Nie umiem myśleć pod kątem Kelsey.
    Może i to ff, Luke, Kels, Lucy Hale i tak dalej....
    Ale ja to utożsamiam.
    I nieważne co powiesz, to się nie zmieni,
    I szczerze? Nie mam pojęcia co ja w ogóle robię w tym momencie. Wiem, że powinnam napisać komentarz jak zwykle, o tym co czuję, o Lesley moments, pofangirlować, ja to wiem.
    Ale nie mogę. Nie wiem co mam napisać.
    I piszę kompletne głupoty,
    Ale nie czuję się teraz jakby na pierwszym miejscu był super kochany Luke i Lesley moments. Czuję tylko wszystko co jest związane z historią Kels.
    I nie umiem się przestawić na żaden fangirling. Nie mogę.
    I przepraszam za to gówno, które pisze, które w ogóle nie jest jebanym komentarzem.
    Przepraszam, ale nie umiem nic normalnego napisać.
    Kocham Cię skarbie i przepraszam <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Jessica, wszem i wobec ogłaszam, iż przez Ciebie, omal nie zasnęłam dziś na fizyce XD Twoje ff znalazłam jakiś tydzień temu, lecz dopiero wczoraj znalazłam czas, aby je przeczytać i, muszę przyznać, że wciągnęło mnie tak bardzo, że przeczytałam wczoraj prolog i wszystkie 16 rozdziałów, przez co nie spałam do drugiej w nocy :/ no i nie napisałam wczoraj komentarza, bo oczy same mi się zamykały XD W każdym razie, o czym pewnie zdążyłaś się przekonać, czytając początek mojego komentarza, twoje ff jest tak CUDOWNE, że przez nie nie spałam :D Początkowo nie przepadałam za Lukiem (bez obrazy), ale po twoim opowiadaniu KOCHAM go. Uwielbiam to jak piszesz, uwielbiam Luke'a, uwielbiam Kelsey, no i nie ciepię Hanny, do czego prawdopodobnie w dużym stopniu przyczyniła się Kels :D Oczywiście najbardziej podoba mi się rozdział 16 - te wszystkie wyznania i ta troska Luke'a o Kelsey, KOCHAM GO <3 Ale najbardziej zakochałam się w ostatniej scenie - "Ponownie wygodnie ułożyłam głowę na poduszce.Zanim jednak zamknęłam oczy zobaczyłam wyciągniętą w moją stronę rękę.Położyłam się na skraju łóżka,po raz kolejny już tego dnia splatając nasze palce ze sobą.I znowu było tak jakoś lepiej." KOCHAM KOCHAM KOCHAM <3 <3 <3 Mam nadzieję, że będzie więcej takich WSPANIAŁYCH momentów i że Luke nadal będzie taki uroczy :3 Z OGROMNĄ niecierpliwością czekam na kolejny rozdział i mam dziwne przeczucie, że będę tu wchodzić codziennie, aby sprawdzić czy jest nowy rozdział :3
    Okay, jak teraz to czytam to mam dziwne wrażenie, że mój komentarz jest dziwnie chaotyczny :D Ale co tam XD
    KOCHAM i czekam na dalszy rozwój wydarzeń :*****
    Już mnie się nie pozbędziesz Jess, moje komentarze pojawią się od teraz pod każdym rozdziałem, postem, czy co tam jeszcze masz zamiar dodać :D Przeczytam wszystko co tu się pojawi ;)
    Czekam :*

    OdpowiedzUsuń
  17. Dififisdifid no kochana masz racje zawaliłaś rozdział NO BO HALO A GDZIE KISS? Hahaha tak yylko żartuje. Oczywiścoe w oczekiwaniu na następny rozdział będę dostawała padaczki bo nie będę mogła się doczekać hahahaha no to życzę weny i oby więcej rozdziałów z Lesley moments!!! ❤

    OdpowiedzUsuń
  18. Heej, nominowałam Cię do Liebster Award, więcej informacji pod moim postem http://sickmeanswar-bydajmond.blogspot.com/2015/01/liebster-award.html :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O moj boze! TEN ROZDZIAL JEST SWIETNY! A wiesz dlaczego nie jest genialny? Bo nie bylo calusa! Hahah zartuje kochanie <3 Kocham Cie! Kazdy rozdzial jest taki dlugi i genialny *-* Nie moge sie juz doczekac kolejnego! <3 Zycze weny kochanie! Cal xx

      Usuń
  19. Jejciu szczerze nie wie co napisac
    Ale chyan zacznę od notki pod rozdziałem. Jak ja czytałam to miałam łzy w oczach naprawdę to było takie szczere ze mam ochote teraz do Ciebie jechac i Cie przytulić i powiedzieć dziekuje <3 co do rozdziału cóż to wow i wow, wiem ze Kels miała problemy ale nie spodziewam sie ze aż takie. Cóż Luke jest dla niej naprawdę takim aniołkiem stróżem i jeśli ją zostawi to go znajdę i obetne mu jaja. Ale tyle ode mnie i do zobaczenia w następnym rodziale. Kocham cie laska :**

    OdpowiedzUsuń
  20. Super rozdział. Nie mogę doczekać się następnego. Życzę dużo weny<3

    OdpowiedzUsuń
  21. Normalnie zakochałam się w twoim opowiadaniu <3 Siedziała Dzisiaj i czytałam wszystkie rozdziały nie umiałam się oderwać od czytania <3 Mam nadzieję że następny rozdział ukarze się w bardzo krótkim czasie <3 Czekam z niecierpliwością <3 Po prostu kocham <3 Czekam i pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
  22. Normalnie to cię kocham.
    Twoje opowiadanie jest świetne. Takie życiowe i prawdziwe. Raz chce mi się płakać, a raz śmiać.Skąd ty czerpiesz tyle pomysłów, i jakim cudem można tak świetnie pisać jak ty? Strasznie zazdroszczę ci tego talentu. Do następnego. Pozdrawiam-K

    OdpowiedzUsuń
  23. Płacze, twoje opowiadanie jest cudowne, jedne z najlepszych jakich do tej pory czytałam. Zakochałam się w nim.
    Nie mogę doczekać się następnego.

    OdpowiedzUsuń
  24. Odpowiedzi
    1. na pewno w tym tygodniu aniołku,ale nie wiem dokładnie kiedy bo jeszcze go nawet nie zaczęłam pisać ._. ♥

      Usuń