Son

sobota, 17 stycznia 2015

Rozdział 17

08.06.2013 r.



Zawsze po złych chwilach,nadchodzą te dobre



Drogi pamiętniku,
po obudzeniu się,w dalszym ciągu byłam zmęczona.Niby zwyczajny poranek,identyczny jak każdy poprzedni,a jednak coś było inaczej.Może chodziło o leżącego na podłodze Luke'a?
Ziewnęłam,rozglądając się po pokoju.Dalej nie mogłam uwierzyć,że o wszystkim mu powiedziałam.Czułam bez przerwy okropny ucisk w żołądku i gulę w gardle.Było mi tak jakoś...dziwnie.Chyba dalej się tego wszystkiego wstydziłam.Co za ironia-Hemmings był jedyną osobą,z którą normalnie rozmawiałam bo nic nie wiedział ,a ja chciałam zrobić wszystko żeby tak właśnie zostało,tymczasem sama mu opowiedziałam całą popieprzoną historię mojego życia.
-Już wstałaś-mruknął z dołu.
Spojrzałam w jego stronę.Leżał na plecach,które pewnie musiały go już boleć (spanie na twardej podłodze nie jest ani odrobinę wygodne).Lewą ręką zasłaniał oczy,które raziły promienie słońca wpadające do pokoju przez okno.Włosy miał rozczochrane,ale dalej wyglądał dobrze.
-Która jest?-spytałam.
-Prawie jedenasta-odparł spokojnie.
-Co?Boże Luke,zaspaliśmy!-krzyknęłam,niezdarnie wychodząc spod kołdry.
-Spokojnie Kelsey,oddychaj-odwrócił się na bok.
-Lekcje dawno się zaczęły,jakim cudem budzik nie zadzwonił?-spytałam,dalej panikując.
W końcu usiadł i westchnął.Odgarnął włosy do tyłu,ziewając.Odwrócił się w moją stronę i uśmiechnął zaspany.
-Dzień dobry,jak się spało?-spytał.
-Dobrze-powiedziałam niepewnie.-Słuchasz co do ciebie mówię?-dodałam po chwili.
-Oczywiście Kelsey.Z twoim budzikiem jest wszystko okay.Zadzwonił o wpół do siódmej.Fajny masz dzwonek,zawsze lubiłem Aerosmith.
-Skoro zadzwonił czemu się nie obudziłam?
-Bo go wyłączyłem-odpowiedział jakby była to najnormalniejsza rzecz na świecie,tak oczywista,że w ogóle nie warto pytać.
-Ale dlaczego?
-Tak słodko spałaś,nie miałem serca cie budzić-wzruszył obojętnie ramionami.-Poza tym wyglądałaś na zmęczoną nawet przez sen,plus i tak nie zdążyłbym wrócić do domu żeby się przeprać.No i pomyślałem,że po wczoraj będziesz chciała trochę odpocząć-kontynuował.Westchnęłam.
-Widzisz Luke,same złe rzeczy się dzieją,gdy zaczynasz myśleć-rzuciłam sarkastycznie i znów wygodnie się położyłam.
-Jak raz sobie zrobimy wolne,nic nikomu się nie stanie.
-Nie będziemy mieć kłopotów?-spytałam,bo na samą myśl o kolejnym tygodniu mycia szkoły po lekcjach,odechciewało mi się wszystkiego.
-Przecież to,że nie ma nas tego samego dnia jest zwykłym przypadkiem.
Kolejny raz westchnęłam.Wgapiałam się jakiś czas w sufit.W sumie dzień wolnego,upragnionego i długo wyczekiwanego odpoczynku nie sprawi,że świat się zawali.Wygrzebałam się z łóżka i podeszłam do biurka.Usiadłam na krześle i wyjęłam z szuflady kosmetyczkę i lusterko.Chwilę później stał już obok mnie.
-Pokarz mi-poprosił.
-Co?-spytałam,nakładając pierwszą warstwę korektora.
-Chcę widzieć jak trochę kosmetyków jest w stanie zataić takiego siniaka.
Kiwnęłam twierdząco głową.Szybko,ale starannie nakładałam kosmetyki.Po wczorajszym dniu miałam już w tym wprawę i poszło mi całkiem sprawnie.Luke bez słowa przyglądał się temu co robię.W międzyczasie oglądał zawartość mojej kosmetyczki.Otworzył puder,powąchał i kichnął.Przygryzłam wargę żeby się nie zaśmiać.Gdy skończyłam z uśmiechem odwróciłam się w jego stronę.
-I jak?-spytałam.Nachylił się i przyglądał przez chwilę.
-Gdy dokładnie się przyjrzysz,widać sine-stwierdził.
-Na szczęście nikt nie przygląda mi się aż tak dokładnie-uśmiechnęłam się słabo.
-Ja tak-stwierdził niby obojętnie.
Odwróciłam wzrok od jego twarzy,skupiając się całkowicie na swoim odbiciu w lustrze.Zaśmiał się cicho.
-To zabawne Kels,znasz mnie już trochę,mieliśmy tyle poważnych rozmów,a dalej gdy ci się przyglądam lub powiem coś miłego od razu się czerwienisz.Co dzisiaj robimy?-spytał, zmieniając temat.Chciałam zapytać na co ma ochotę,ale domyśliłam się odpowiedzi.
-W jakim sensie?
-No pytam czy masz ochotę gdzieś wyjść,przejść się na przykład,albo może wybrać się do kina,czy wolałabyś spędzić dzień w domu-wyjaśnił,uśmiechając się szeroko.Nie musiałam się długo zastanawiać.
-Chyba to ostatnie.Cały dzień w łóżku,o tym marzę-powiedziałam szczerze.
Schowałam kosmetyczkę do szuflady i podeszłam do łóżka.Położyłam się,przykrywając.Było tak wygodnie,tak przyjemnie.Mogłabym zostać w ciepłym łóżeczku do końca życia.Luke usiadł na parapecie,otwierając okno.Wyciągnął z kieszeni paczkę fajek.
-Nie będzie ci przeszkadzać?-spytał,wskazując na opakowanie.Kiwnęłam przecząco głową.-Chcesz?-dodał,wyciągając je w moją stronę.
-Nie palę,ale dzięki.
Wyciągnął jedną,włożył do ust i zapalił.Porządnie się zaciągnął i wypuścił biały dym z ust.To przerażające jak seksownie wyglądał robiąc tak zwyczajną rzecz.W ciszy przyglądałam się jak powoli pali tą samą fajkę.Dym wydostawał się z jego ust,od czasu do czasu układając się w kształt
okręgów.Byłam ciekawa czy odprężało go to,czy czuł się spokojniejszy,mniej zestresowany.
-Słyszałem wczoraj twojego tatę-zaczął,kończąc papierosa i wyciągając drugiego.
-I?-spytałam,a na samą myśl o nim robiło mi się słabo.
-Wołał cie-mówił do mnie,ale patrzał przez okno,całą swoją uwagę skupiając na otaczającym nas świecie.Zaciągnął się dwa razy zanim kontynuował.-Krzyczał,przeklinał.Chyba chciał tutaj wejść,ale coś uderzyło o podłogę.Cholernie głośno.Podejrzewam,że się przewrócił.To wszystko.
Odetchnęłam z ulgą,że tylko tak to się skończyło.Nie potrafiłam sobie wyobrazić jakby miał wejść do mojego pokoju,podczas gdy Luke w nim był.
-Jakim cudem się nie obudziłam?-spytałam na co wzruszył ramionami.
-Masz twardy sen.Wiedziałaś,że mówisz gdy śpisz?-spytał,odwracając się w moją stronę i wypuścił kolejne kłęby dymu z ust.Momentalnie zamarłam.
-Mówiłam coś?-spytałam,siadając.
-Ojj tak-zaśmiał się-krzyczałaś "pieprz mnie Luke".
-Kłamiesz-powiedziałam,mając nadzieję że nie była to prawda.Znów się zaśmiał.
-Owszem,ale było warto żeby zobaczyć twoją minę.
-Idiota-powiedziałam pod nosem i znów się położyłam.Ponownie nastała cisza,która o dziwo wcale nie była niezręczna.Jednak cisza może być przyjemna.
Zamknął okno i powoli podchodził w moją stronę.
-Nawet nie zdajesz sobie sprawy-zaczął twardo-jak bardzo musiałem się powstrzymywać.
-Przed czym?-spytałam,gdy stał już przede mną.Kucnął.
-Żeby nie zejść tam na dół i mu nie wpierdolić-mówił powoli,podkreślając każde słowo.-Żeby nie musiał czuć się tak jak ty,żeby nie podbić mu oka-kontynuował.-Chciałem,oj nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo tego chciałem.Już nawet podszedłem do drzwi.
-Więc czemu tego nie zrobiłeś?-spytałam,jak się okazało bardzo cicho.Delikatnie odgarnął mi włosy z czoła i uśmiechnął się lekko.
-Bo ci obiecałem.
Nie wiem co czułam,gdy jego delikatny dotyk odpędzał wszystkie moje zmartwienia.To przerażające,że patrząc w te błękitne oczy na moment zapominałam o tym wszystkim.Przykrości,których doświadczam na co dzień tak jakby nie istniały.Znów nie wiem kiedy i znów nie wiem jak długo wstrzymywałam oddech.Zupełnie jakby gdy tylko mrugnę lub zaczerpnę powietrza to wszystko miało zniknąć i już nie wrócić.Jednak znów zaczęłam oddychać,mrugnęłam kilka razy,a on dalej stał obok.Nie jestem w stanie tego opisać.Jakby piękny sen,który nigdy nie miał się skończyć.
Przesunęłam się bardziej w stronę ściany i poklepałam wolne miejsce obok siebie.Bez zastanowienia położył się.Przybliżył się jeszcze bardziej,gdy okrył się kołdrą,która niestety nie była zbyt szeroka.A może to nawet dobrze? Leżał tak kilka centymetrów ode mnie,a jedyne co słyszałam to nasze nierówne oddechy.Niby czułam się niezręcznie,gdy był tak blisko,a z drugiej strony jakby to była najzwyklejsza rzecz na świecie.
Gdyby jeszcze dwa tygodnie temu ktoś mi powiedział,że będę leżeć z Luke'm Hemmings'em wyśmiałabym go.To przecież takie niedorzeczne.
-Pragnę zauważyć Kelsey,że znajdujemy się w nieco intymnej sytuacji-zaczął w końcu,a na jego twarzy pojawił się ten głupi uśmieszek.
-Niby co w tym intymnego?-spytałam,unosząc brwi do góry w oczekiwaniu na odpowiedź.
-No wiesz,leżymy w jednym łóżku,pod jedną kołdrą.To nieco intymne.Moglibyśmy być nadzy.
-Trafne spostrzeżenie Hemmings,tylko jeden mały szczegół:nie jesteśmy-zauważyłam.
-Punkt za spostrzegawczość,ale pomyśl nad tym.Jestem tak blisko-powiedział,a jego twarz znalazła się jeszcze bliżej mojej w ciągu niespełna trzech sekund.-Czuję twój ciepły oddech-kontynuował-słyszę jak wali ci serce,urocze-zaśmiał się cicho-dotykam cię-szepnął nagle znów stał się
poważny,poczułam jego dużą dłoń na mojej nodze,przesuwającą się coraz wyżej-widzę,słyszę,czuję-był już tak blisko,czułam od niego papierosy i gumę miętową.Wtedy zabrał dłoń,odsunął się trochę,a ja oprzytomniałam.Byłam niczym wyrwana z transu.Długiego i głębokiego.Uśmiechnął się szeroko.-To prawie jak seks!-powiedział zadowolony.-Tylko bez no...seksu-dodał z nieco mniejszym entuzjazmem.
-Czyli jednak nie seks?-spytałam dla pewności,chcąc brzmieć zwyczajnie.
-Niestety-przytaknął.
-Jesteś głupi-powiedziałam i odwróciłam się na drugi bok,a cała moja uwaga skupiała się aktualnie na ścianie.
-To jedna z bardzo wielu cech jaką we mnie uwielbiasz-nie widziałam jego twarzy,ale jestem pewna,że znów się wyszczerzył.Westchnęłam i znów odwróciłam się do niego.
-Wbij to sobie do tej wielkiej,pustej blond główki:nie każdy cie uwielbia,nie każdy cie kocha,nie każdy fantazjuje o tobie.Może to dla ciebie informacja,o której nie miałeś pojęcia,ale świat nie kręci się wokół Luke'a Hemmings'a.Nigdy nie powiedziałam,że cię lubię-dokończyłam swój monolog.Przyglądał mi się przez chwilę w ciszy,ale ten uśmieszek nie znikał z jego twarzy.
-Oczywiście,że nie-odezwał się w końcu.-Nie możesz tego stwierdzić puki się ze mną nie prześpisz.
Przewróciłam tylko oczami,ale lekki uśmiech sam wkradł się na moje usta.Zdążyłam się już przyzwyczaić do tych wszystkich jego głupkowatych tekstów,nawet zaczynały mi się podobać,śmieszyć.Lubiłam tego Luke'a.
-Przeleżymy cały dzień?-spytałam z nadzieją.
-Z kurewską przyjemnością.
I znów leżeliśmy tak nic nie mówiąc,ale słowa wydawały się zbędne.To naprawdę dziwne,ale mogłabym tylko patrzeć w jego piękne oczy i nie musiałabym nic mówić,bo mimo milczenia tak jakby porozumiewaliśmy się,nawet lepiej niż za pomocą słów.Byłam niemal pewna,że jest w stanie rozszyfrować o czym myślę,za to jego myśli pozostawały dla mnie jedną wielką niewiadomą,zagadką.
-Posłuchaj Kelsey,myślałem nad tym co wczoraj powiedziałaś i...
Zaczął,ale coś mu przerwało.Owym "coś" była sytuacja,której za cholerę się nie spodziewałam.Drzwi się otworzyły,a do pokoju weszła mama.
MOJA MAMA.
Włosy miała spięte w wysokiego koka,ubrana była w czarne spodnie,białą koszulę i czarną marynarkę.Zapewne była w jeszcze większym szoku niż ja.
-Mamo?-spojrzałam na rodzicielkę.
-Luke?-mama spojrzała na blondyna.
-Dzień dobry pani Tate,jak zwykle wygląda pani olśniewająco-chłopak z uśmiechem pomachał jej.
Mój mózg w końcu zaczął łączyć fakty.Jestem w domu,podczas gdy powinnam siedzieć na lekcjach.Luke jest u mnie w domu,a dokładnie w pokoju,a jeszcze dokładniej w łóżku.Luke leży ze mną w łóżku,podczas gdy w ogóle powinno go tu nie być.Boże!
Mama lekko się uśmiechnęła i odmachała mu.
-Co ty tutaj robisz?-spytałam od razu.
-Mogłabym zapytać o to samo-zauważyła mama.
-Uczyliśmy się-wtrącił Luke.-Do późna.
-Czego?-spytała mama.-Biologii?
Ooooooo nie! Tylko nie taka rozmowa!Luke zaśmiał się.To nie było śmieszne.
-Źle się poczułam,a Luke przyjechał po mnie rano-zaczęłam swoje wymyślone w sekundę usprawiedliwienie-żeby podwieźć mnie do szkoły-wytłumaczyłam od razu.-Powiedziałam,że zostaję w domu,a on...
-Stwierdziłem,że mogę zostać z nią-dokończył za mnie.
-Okay-mama uśmiechnęła się lekko.
-Okay?-spytałam.
-Tak okay.Wszystko w porządku Kelsey,przecież nic ci nie mówię,nie panikuj.To bardzo miło ze strony Luke'a,że tak się o ciebie martwi.A co do twojego pytania kochanie,przełożyli termin rozprawy i mogłam wrócić wcześniej do domu.Taka tam niespodzianka.
-Nawet nie wiesz jak się cieszę-powiedziałam chyba z nieco za dużym entuzjazmem,ale naprawdę byłam szczęśliwa.
-Zaczekam na dole-uśmiechnęła się,zamykając drzwi.
-Mówiłem już,że uwielbiam twoją mamę?-spytał.
-Chyba musisz już iść.
-Okay,rozumiem.Do zobaczenia Kels,ciesz się tym dniem-powiedział,po czym ucałował mnie w czoło i wyszedł z łóżka.Podszedł do okna.
-Luke?
-Tak?
-Możesz wyjść drzwiami-zaśmiałam się.
-Racja-przytaknął i uśmiechnął się niepewnie-dzięki.Pa.
Gdy tylko wyszedł wyskoczyłam z łóżka.Właściwie nie wiem co mnie pokusiło,żeby pomalować się już wcześniej,może po prostu nie czułam się dobrze przy Luke'u  z tym paskudztwem na twarzy.Tak czy siak była to najmądrzejsza rzecz jaką mogłam zrobić,bo za cholerę nie wiem jakie kłamstwo miałabym wcisnąć mamie.Spięłam włosy w kucyk i nie przebierając się zeszłam na dół.Mama siedziała przy stole z kubkiem gorącej kawy,której zapach roznosił się po całej kuchni.Przeglądała gazetę,upijając małe łyki.
-Co tam u ciebie kochanie?-spytała,odwracając się w moją stronę z uśmiechem.
-Dobrze.A u ciebie?
-Cieszę się,że mogłam wcześniej wrócić.Tak między nami czułam,że w końcu go do siebie dopuścisz.To cudownie.Musisz znów się otworzyć dla ludzi Kels.Wiem,że było ci ciężko,jestem pewna,że dalej łatwo nie masz,ale nie wszyscy są źli.Niektórzy są po to aby ci pomóc,są bo im zależy,bo cie lubią.Luke na pewno-powiedziała,podchodząc do mnie i mocno mnie przytuliła.Odwzajemniłam uścisk,wdychając zapach jej ulubionych perfum,którymi była wypsikana.-Ale dwie sprawy Kelsey-powiedziała,wracając do stołu-pierwsza: wymyśl jakieś dobre usprawiedliwienie do szkoły,godne mojego podpisu i bądź na tyle kreatyna żeby różniło się od tego od Luke'a.Dwa: jedno słowo antykonce...
-Mamo!-przerwałam jej pospiesznie,patrząc na nią wymownie.Zaśmiała się tylko.Oj dobrze wiem czemu Luke lubi ją,a ona jego.
-Już w porządku Kelsey.Idź się przebierz bo zadzwoniłam do taty,żeby zwolnił się z pracy i pojedziemy wszyscy na plażę-powiedziała,uśmiechając się jeszcze szerzej,a ja czułam jakby właśnie ktoś uderzył mnie patelnią.Kiwnęłam tylko twierdząco głową i wróciłam do swojego pokoju.
To zdecydowanie najgorszy pomysł na jaki mogła wpaść.Znów ten cholerny skurcz w żołądku.Boże wszystko tylko nie plaża!To głupie,że chciało mi się płakać?Podeszłam do szafy tak wolno jak to tylko możliwe i otworzyłam ją z miną jakbym szła na ścięcie.Nie spiesząc się przeszukiwałam półki,aż w końcu go znalazłam.Strój kąpielowy.Nie pamiętam kiedy ostatnio go ubierałam.Przyglądając mu się,dostałam sms'a.

"znów wybieracie się na zakupy?^^"
Luke.
"gorzej.na plażę"
Odpisałam,a po chwili dostałam już kolejną wiadomość.
"wszystko w porządku?"
"tak"
"naprawdę?"
Westchnęłam.
"nie"



________________________________________________________________________
No hej ! :D Co tam u was aniołki? Jak wam minął tydzień?Też macie taki zapierdziel w szkole jak ja?
Okay tym rozdziałem się nie popisałam,ale to dlatego,że musiałam go podzielić na dwie części bo byłby za długi ._. No,ale jest Lesley (w prawdzie dalej nie kiss,którego tak wszyscy wyczekują xd) seks bez seksu i mama Kels :) Właściwie nic się nie dzieje,ale wczoraj wieczorem,gdy mijało 18 godzin bez snu,stwierdziłam że jeden taki "szczęśliwy" rozdział na milion smutnych nie zaszkodzi.
Jak widzicie jakoś dałam radę dodać w tym tygodniu,więc w przyszłym też na pewno się uda ^^ Tylko nie wiem dokładnie w jaki dzień,prawdopodobnie też w weekend.
Mam jedno pytanie : ostatnio kilka osób pisze,że chce rozdział z perspektywy Ashton'a SOŁ chciałybyście taki "dodatek" - 4 rozdziały,jeden z perspektywy Ash'a,jeden z Jade,jeden z Hanny i jeden z Dave'a ? Co wy na to? Poznalibyście trochę tych bohaterów :)
Teraz już powoli kończąc mój monolog,chcę wam podziękować.Tak bardzo,bardzo,bardzo wam dziękuję aniołki! Pod poprzednim rozdziałem było 30 komentarzy (tak płakałam,tak śmiałam się,tak fangirlingowałam,tak za każdym razem jak je widzę mam taki ogromny uśmiech na twarzy),ale podziękować chcę nie za ilość,ale za treść.Moje Irwinowskie serce mięknie,serio i chciało mi się płakać chyba przy każdym."Dzięki że piszesz naprawdę :) choć cię nie znam kocham cie za to <3".To ja wam dziękuję,że czytacie i poświęcacie na TSD swój cenny czas,dziękuję za to,że komentujecie,za to że po prostu jesteście :') Naprawdę jesteście dla mnie ważne i bardzo was kocham ♥ Ktoś napisał,że chciałby mnie teraz przytulić,więc czekam na każdą z was w tej dziurze zwanej Bytomiem.
Pora na dedykację-pod ostatnim rozdziałem było tyle komentarzy i nowych czytelniczek,że naprawdę nie wiem kogo wybrać :o Możecie być pewne,że każdej która zapadnie mi w pamięci,któryś z rozdziałów zadedykuję.
Dzisiaj padło na jedną z nowych czytelniczek,której komentarz był tak bardzo długi i tak bardzo cudowny ♥ Książkoholiczka - mam nadzieję,że cie nie zawiodłam.Dziękuję za wszystko co napisałaś (ja też często przysypiam na fizyce,nudna jak cholera) nawet nie wiesz ile to wszystko dla mnie znaczy,bardzo ci dziękuję aniołku :* 


No to do następnego aniołki ♥
@oh_woow_lovely

40 komentarzy:

  1. Och.... Płaczę :') Dziękuję za dedykację! Jesteś kochana :*
    Rozdział jest cudowny, nawet jeśli twierdzisz, że się nie popisałaś :) Zakończenie idealne i teraz spodziewam się tylko Luke'a na plaży razem z Kels :D Wtedy byłoby cudownie <3
    Rozdział z punktu widzenia Ashtona jest wspaniałym pomysłem, mimo że nie potrafię sobie wyobrazić Irwina piszącego pamiętnik XD Właściwie jest mi obojętne z czyjej perspektywy będzie, byleby był tam Luke :3
    Przyznaję się, że zanim zaczęłam czytać Twoje ff Luke był mi kompletnie obojętny, a teraz mam mnóstwo jego zdjęć, mnóstwo piosenek SOSów XD Zastanawiam się nawet nad kupnem koszulki z ich logo XD Coś jest ze mną nie tak :D
    No i przy okazji zaczęłam go rysować :3
    Rozdział z perspektywy Jade byłby fajny, bo niby była ona najlepszą przyjaciółką Kelsey, a prawie nic o niej nie wiemy :/
    Z niecierpliwością czekam na następny rozdział, być może z perspektywy Asha albo Jade :3 Zobaczymy, zobaczymy ^^
    No i oczywiście czekam na wydarzenia z plaży :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Jej, świetnie ! Jestem tak bardzo happy ! Przepraszam, ale nie mam czasu na dłuższy komentarz, mam nadzieję, że mi wybaczysz :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział wspaniały! A co o wojego pytania to jestem za ;) Chętnie poznam innych bohaterów =D
    Do nexta <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten rozdział jest świetny!!
    A jeśli chodzi o rozdziały z perspektywy Ashton'a, Jade, Hanny i Dave'a to sądzę, że to dobry pomysł. W końcu się czegoś o nich dowiemy.

    Ale wracając do tego cudownego rozdziału mama Kelsey była najlepsza "-Co ty tutaj robisz?-spytałam od razu.
    -Mogłabym zapytać o to samo-zauważyła mama.
    -Uczyliśmy się-wtrącił Luke.-Do późna.
    -Czego?-spytała mama.-Biologii?" :D

    Życzę Ci dużo, dużo weny i czekam na następny fenomenalny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czy można kogoś bardzo mocno kochać, a zarazem nienawidzić? No najwyraźniej można, bo mniej więcej takimi uczuciami Cię darzę. No losie kochany Kochana jak możesz robić takie nadzieje?? Luke i Kels razem, w jednym pokoju, w jednym łóżku, ja siedzę jak na szpilkach, oczy wytrzeszczone na maksa i... NIC! Oczywiście rozdział jest cudowny! Mama Kels i Luke wymiatają!!! Kocham ich bezgranicznie!!! Skoro pod tym rozdziałem piszesz, że się nie popisałaś, to ja się obawiam co to będzie jak się zaczniesz popisywać!!! Jak dla mnie od początku opowiadanie jest arcydziełem i zdania nie zmienię.
    Jeżeli chodzi o rozdziały z perspektyw Jade, Ashton'a, Hanny i Dave'a - 3 razy tak!!! Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział! Życzę Ci więcej wolnego czasu, bo weny i pomysłów jak na razie Ci nie brakuje soł... :D Bardzo mocno Cię pozdrawiam i przesyłam miliony wirtualnych całusów!!! Zapraszam również na nowy rozdział do siebie http://one-moment-can-change-everything-1d.blogspot.com/2015/01/rozdzia-czwarty.html <3 :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Boże !! Kocham kocham i jeszcze raz kocham <3 Taki piękny (jak zawsze) i taki wyjątkowy . Każdy by chciał takiego "przyjaciela" <3 Kocham Cię i twoje opowiadania <3

    OdpowiedzUsuń
  7. jedna wielka słodycz między Luke' m i Kels, a może by tak on też poszedł na tą plażę, hmm? Jejku uwielbiam cię za te ich wspólne momenty i jeszcze matka Kels... Dziewczyno jesteś po prostu wielka!!
    Życzę ci duuuuuużo weny i masę buzioli, o i jeszcze jedno błagam pisz już nexta, bo sie wykończę ;**

    p.s. zapraszam na bloga o Ashtonie i Mary, którzy są przyjaciółmi... Z przywilejami

    http://rock-god-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Jess, dzisiaj tak nietypowo. Z racji tego, że mimo moich swego rodzaju sprzeciwów zostało to podzielone na dwa rozdziały (oczywiście wiem dlaczego i w pełni rozumiem), mój komentarz również podzielę na dwie części. A CO MI TAM, MOGĘ. W KOŃCU TO MÓJ KOMENTARZ, TAK? TAK

    Okay, po tym jakże zajmującym wprowadzeniu zapraszam do lektury komentarza z serii "@eragona_aa objaśnia" ohasztagowanych tematem #myfeelings

    ~Part 1
    Po tygodniowej przerwie nadszedł ten moment, kiedy w końcu wszyscy możemy rozkoszować się kolejnym rozdziałem The Suicide Diaries (TSD). Już sam podtytuł nakręca nas na wstępie.
    „Zawsze po złych chwilach nadchodzą te dobre” - ta sentencja jest godna szczególnej uwagi, porusza nas dogłębnie, nawet jeśli nie zdajemy sobie z tego sprawy, bo w końcu najpierw musi być burza, żeby na niebie pojawiła się skittles'owa chmurka... Tzn tęcza chciałam powiedzieć.
    Przechodząc do równie wspaniałej treści, spotykamy się z opiekuńczą i zarazem jakże pociągającą stroną niejakiego Luke'a Hemmings'a. Po dogłębnym zapoznaniu się z sytuacją, stwierdzamy jednomyślnie, że i my chcielibyśmy takiego seksiastego przystojniaka w domu, który wyłączałby nam budziki, co byłoby w miarę przyzwoitym powodem naszej szkolnej absencji i jednocześnie gwarantowałoby nam dzień wolny. Komizm tego rozdziału oczywiście ujawnia się w zachowaniu tejże postaci. Zainteresowanie robieniem makijażu czy teksty z podtekstem to tylko wybrane przykłady z całej gamy jego poczynań.
    Odwołując się do moich tajnych źródeł, stwierdzam, że wielkim bonusem dla mnie jako redaktorki tego komentarza było ujrzenie w pełnej okazałości dwóch cudownych spoilerów, które miałam okazję poznać już wcześniej, aczkolwiek nie wyjęte z kontekstu wywołują jeszcze większe emocje niż na sucho, co już wtedy doprowadzało mnie do nieopisanego zacieszu. Mam na myśli odpowiedź wyżej wymienionego Luke'a na stwierdzenie panny Tate dotyczące nie lubienia jego osoby oraz znacznej części sytuacji w pokoju, kiedy nieoczekiwanym gościem staje się pani Tate, matka rzeczonej bohaterki.
    Wisienką na torcie okazuje się być jednak kluczowy zwrot akcji pojawiający się pod sam koniec publikacji. Gwarantuje on efekt palacza, tzn nieodpartą potrzebę sięgnięcia po następny, w tym wypadku rozdział. Owocuje to uzależnieniem od nieustannego sprawdzania bloggera w nadziei, że ów pojawi się nieoczekiwanie wcześniej.
    Szczególne gratulacje należą się autorce, która skutecznie do tego doprowadza. Zasługuje ona na laury oraz wszelkiego rodzaju nominacje, które z pewnością wygra.
    Eragona aa

    ~Part 2
    Coming soon...

    OdpowiedzUsuń
  9. Zaczęłam czytać jakieś dwa czy trzy dni temu, no i właśnie skończyłam wszystkie dotychczasowe rozdziały... :D Podoba mi się twoje ff :) Myślę, że musiałaś mieć styczność z niektórymi sytuacjami, które tworzysz w opowiadaniu (nie mówię, że akurat to twoje przeżycia, ale może zaobserwowałaś kogoś takiego...) lub naprawdę bardzo dużo czytać. Opisywałaś bardzo wiarygodnie uczucia naszych bohaterów. Brak przyjaciół jest mi znany (głównie kwestia wysokiego poziomu nieśmiałości, mam nadzieję, że kiedyś z tego wyrosnę), może nie tak mocno jak Kelsey, ale jest trochę smutno... No nic :) Mam nadzieję, że całe fanfiction nie skończy się samobójstwem, jak w tytule..., bo życie jest darem i trzeba je kochać i szanować!!! To tak ogólnie... Czekam na next...

    OdpowiedzUsuń
  10. Jess.
    o móJ JEZU!
    TA CAŁA SYTACJA Z KELS I LUKEIEM JEST ASDFGHJKL IDEALNA I ŻE ONI WGL ZE SOBĄ SPALI W JEDNYM POKOJU I ŻE LEŻELI SOBIE PÓŹNIEJ W JEDNYM ŁÓŻKU I ŻE LUKE JĄ TAK PÓŹNIEJ ZMACAŁ TROCHI TO JUŻ WGL I'M SO FUCKING DONE
    I TAK MAMA XDDD HAHAHHA NO ŁADNIE ŁADNIE
    coś czuję że rozdział na tej plaży będzie traumatyczny ;O idk
    czekam z niecierpliwością na kolejne cudo <333
    i i i moja droga muszę Cię pochwalić BO bardzo mi się podobały opisy i muszę przyznać że wychodzą Ci coraz to lepiej soł ajm prałd of ju :D
    jeśli chodzi o inne perspektywy to dla mnie bomba ;)
    weny misia i wiesz... niech moc bedzie z Tobą :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Takie to urocze :D ! Luke taki opiekuńczy ^^ Mama Kels taka ekstra xD Trochę mi przypomina zachowaniem moją XD
    Ta sytuacja rano. Luke mówi, że chciał wpierdolić ojcu Kelsey, żeby czuł to samo co ona (w sumie chciałbym to zobaczyć :D) - ogromny plus !
    Ty nas nazywasz aniołkami, a sama jesteś naszym aniołkiem ♥
    Czytam naprawdę dużo ff, a to jest zdecydowanie jedno z lepszych !
    Definitywnie top 5, a nawet 3 ^^
    Uwiebiamy cię aniołku ^-^ ♥

    OdpowiedzUsuń
  12. Rozdział jak zwykle wspaniały... Nic dodać, nic ująć. Co do rozdziałów z perspektywy innych bohaterów to ja jestem jak najbardziej za. Takie coś pomaga bardziej zrozumieć opowiadanie, według mnie :) a wracając do rozdziału... Cudowny! A to że podzielony na dwie części to nawet lepiej :D przynajmniej dalej do końca opowiadania. Ostatnio nawet wkręciłam w to moich znajomych hahahaha więc poinformuję Cię że TSD czytają nie tylko dziewczyny ale także mój kolega :') No więc nie mogę się doczekać następnej części tego rozdziału! Życzę Ci abyś miała dalej masę pomysłów-tak świetnych jak teraz- jak i weny bo no halo jakby TSD wyglądało jakby to pisał ktoś inny? ;o No z pewnością nie tak spektakularnie :D (Oczywiście nie mam na myśli że inni piszą beznadziejnie czy coś) ale dla mnie piszesz najnajnajlepiej i TSD to mój zdecydowany ulubieniec wśród wszystkich ff :) Jak już nie raz Ci pisałam w komentarzu zapewne w oczekiwaniu na następny rozdział dopadnie mnie padaczka bo często kiedy nudzi mi sie na lekcjach po prostu włączam TSD i czytam sobie, od nowa, caaaałą historie i na razie przeczytałam całość z milion razy i jeszcze mi się nie znudziła! To dobrze! Nawet bardzo. Pozazdrościć tylko talentu... No nic powodzenia w dalszym pisaniu ❤

    OdpowiedzUsuń
  13. Kiedy Next ? Czytam twoje opowiadanie chyba z 20 raz (nie żartuję) , Nie umiem się od niego oderwać , niby smutna historia ale za razem taka szczęśliwa . Chyba każdy by chciał mieć tak w ,życiu oprócz myśli samobójczych oczywiście . Niektórzy mają "przyjaciół" ale oni nie są "przyjaciółmi" niestety sama się przekonałam . Ale to opowiadanie daje w jakimś stopniu nadzieję ,że jeszcze prawdziwi przyjaciele istnieją gdzieś tam tylko trzeba poszukać . Nawet jeśli z tego miała by się przerodzić miłość to nawet lepiej bo masz przyjaciela i drugą połówkę w "jednym" . Mam nadzieję ,że następny rozdział ukarze się bardzo szybko , nie umiem już wysiedzieć . Wiem mówię to chyba po raz setny ale KOCHAM <3 Czekam na więcej <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Omg! Cudo! Cudo! Cudo i jeszcze raz Cudo! Kocham te opowiadanie najbardziej na swiecie! Hahah kocham mame Kels i zboczonego Luke'a! Juz sie nie moge doczekac kolejnego Aniolku (: Weny przy pisaniu kolejnego rozdzialu! Kocham Cie Aniolku! <3 Cal xx

    OdpowiedzUsuń
  15. Po pierwsze ŚWIETNY ROZDZIAŁ *.* Po drugie .... jezu dlaczego mi się rozdziały skończyły... I po trzecie czytam to trzy dni i załamka bo ja chce tu i teraz rozdział . Miłego dnia ,pozdrawiam i pisz to (możesz to uznać za groźbę) :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Aniołku kiedy będzie następny rozdział ? <3 ♥

    OdpowiedzUsuń
  17. Niesamowity
    Wspaniały
    Świetny
    Piękny
    Zabawny
    Zajebisty
    Oryginalny
    Jedyny w swoim rodzaju!

    OdpowiedzUsuń
  18. Rozdział jest genialny. Szkoda, że taki krótki. W piątek na każdej przerwie w szkole sprawdzałam czy przypadkiem coś się nie pojawiło, przez to w ogóle nie mogłam skupić się na lekcjach i sprawdzianie z geografii. Pomijając to świetnym pomysłem jest to aby napisać rozdział z perspektywy innych bohaterów. Osobiście chciałabym przeczytać ze strony Ashtona ( no kto by się spodziewał) oraz ze strony Jade. Ona coś ukrywa i ja nie mogę się doczekać kiedy się o tym dowiem. Na koniec chciałam ci powiedzieć, że dzięki tobie pokochałam 5sos. Do następnego (mam nadzieję, że jak najszybciej). I love you.

    OdpowiedzUsuń
  19. Niesamowity.
    Do następnego.

    OdpowiedzUsuń
  20. Skąd ty się wzięłaś dziewczyno! Żałuję że cię nie znam! Zajebista :* a blog oceniam mega pozytywnie! =) brawo!

    OdpowiedzUsuń
  21. Kiedy następny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na pewno nie w tym tygodniu,dopiero pod koniec kolejnego :(

      Usuń
  22. Kiedy następny??

    OdpowiedzUsuń
  23. Ta ostatnia 'rozmowa' była strasznie słodka! *.*!!!<3 W sumie to nie wiem czemu, ale była! xD

    OdpowiedzUsuń
  24. Dzisiaj go przeczytałam i się po prostu zakochałam <3 lovkiii <3 dawaj szybko nexta bo nie wytrzymam noooooooooooooo

    OdpowiedzUsuń
  25. Czemu usunięto diety liars? T_T

    OdpowiedzUsuń
  26. Siemka, fajny blog :) I mam też do ciebie pytanie. Kiedyś czytałam twojego drugiego bloga, ale z racji tego iż nie mam konta muszę co jakiś czas sprawdzać czy coś się na nim pojawiło i dzisiaj odkryłam iż blog został usunięty i nie wiem czy postanowiłaś go zakończyć czy ja nie mogę go otworzyć. Prosiłabym o odpowiedź bo oba twoje ff bardzo mnie wciągnęły :)

    OdpowiedzUsuń
  27. OMFG LESLEYLESLEYLESLEYLESLEY ♥

    po 1: uwielbiam Luke`a, jego teksty
    po 2: SEKS BEZ SEKSU CHOLERA JASNA ♥
    po 3: jedno słowo: ANTYKONCEPCJA
    po 4: żądam, żeby mama Kels dowiedziała się w końcu jakim chujem dla Kels jest jej ojciec ok
    Przecież to sie nie może tak ciągnąć do chuja pana
    po 5: CHCE TEGO POCAŁUNKU BO KURWA JAK SŁOWO DAJĘ PRZEJDE SIE DO KELS I HEMMINGSA, ZA KŁAKI I SAMA ICH KISSNĘ OK

    JESS CHOLERA KOCHAM CIĘ TAK BARDZO ZE TO JEST AZ KURWA BOLESNE.
    Kocham TSD, Lesley, wiesz o tym az za dobrze.
    A rodziały z perspektywy każdego bohatera oddzielnie ..*>*
    I WANT pysiu ♥
    weny aniołku, kocham Cię <3

    OdpowiedzUsuń
  28. :)
    Dużo uśmiechu!

    OdpowiedzUsuń
  29. Hejo...:) Kiedy next?

    OdpowiedzUsuń
  30. Co? Gdzie? Mi się nie włącza...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tutaj :)
      http://suicide-luke-hemmings-ff.blogspot.com/2015/02/rozdzia-18.html

      Usuń
    2. Przyrzekam, że mi się nie chciało włączyć, może coś się ścięło, nwm... Ale już ogarnęłam :)

      Usuń