Son

sobota, 7 lutego 2015

Rozdział 18

 08.06.2013 r. 



Razem



Drogi pamiętniku,
najgorszy moment jest wtedy,gdy zostajesz sam na sam ze swoimi chorymi myślami.Starasz się robić cokolwiek,ale głosy w twojej głowie nie cichną.Co gorsza-stają się coraz głośniejsze i już nie jesteś w stanie skupić się na niczym innym.
Pogoda rzeczywiście dzisiaj była wyjątkowo ładna.Słońce świeciło,przyjemnie piekąc skórę.Czasem wydaje mi się,że mogłabym leżeć na plaży w takim upale kilka dni,a moja cera jak blada jest tak blada zostanie.
Leżę na plaży,czuję ciepły piasek pod nogami,słyszę szum fal i radosne krzyki dzieci.Od czasu do czasu nad taflą wody przeleci mewa.Pachnie wodą morską,gorącą kukurydzą i fajkami,którymi delektowali się mężczyźni,mający swój koc niedaleko naszego.Rozejrzałam się wolno dookoła.Radość.Gdzie bym nie spojrzała-wszędzie radość.Mogłam ją dostrzec na twarzy małej dziewczynki,budującej zamek z piasku,widziałam ją u chłopaka,wrzucającego swoją dziewczynę do zimnej wody i mimo jej krzyków i głośnych protestów,wydaje mi się,że ona też w jakiś sposób była szczęśliwa.Szczęśliwa była też moja mama,która już dobre pół godziny temu wybrała się z tatą na
spacer brzegiem morza.Zanim całkowicie zniknęli mi z pola widzenia,mogłam dostrzec jak trzymają się za ręce.Zupełnie jak para zakochanych w sobie nastolatków.Wiem,że nie mogę powiedzieć mamie co się dzieje w domu,gdy jej nie ma.To by ją zniszczyło,jestem pewna.To takie dziwne,ale gdy na nią patrzę,widzę jak zależy jej na ojcu,widzę że sprawia jej radość.A ja lubię,gdy mam jest szczęśliwa.Po co to psuć?
Skóra zaczynała mnie już piec,więc zabrałam się za poszukiwanie jakiegoś kremu z filtrem w torbie mamy.Posmarowałam nogi i ręce,po czym założyłam okulary przeciwsłoneczne i odwróciłam się na prawo,aby dalej szukać szczęścia,licząc że może widząc je u innych,odrobina udzieli się także mi.Znalazłem je niemal od razu u starszego mężczyzny,który smarował plecy swojej żonie,a ta powtarzała mu,aby ubrał kapelusz bo dostanie udaru.Tutaj szczęście mieszało się z miłością.Uśmiechnęłam się lekko,ale nie byłam szczęśliwa.Czułam dziwną pustkę,której nic nie było w stanie zapełnić.Położyłam się.Dookoła tyle szczęścia,więc czemu jestem smutna?
Głosy w mojej głowie nie ustawały.Krzyczały coraz głośniej.Chciałam zrobić to samo-zacząć wrzeszczeć tak głośno jak tylko byłam w stanie.Chciałam zatkać uszy,zrobić cokolwiek byleby nie myśleć.
Położyłam się na boku,ale wtedy cały mój tłuszcz dosłownie wylewał się ze stroju.
Położyłam się na brzuchu,ale czułam jakbym leżała na beczce.
Położyłam się na plecach i wciągnęłam brzuch.Lepiej.
Ale widziałam nogi.Uda.Ogromne uda.I nie byłam w stanie nic z nimi zrobić.
Czułam się źle.Nie...czułam się okropnie.Z każdej strony widziałam dziewczyny.Młode czy starsze,każda szczupła.Chodziły uśmiechnięte w tych swoich dwuczęściowych strojach kąpielowych w cholernie żywych kolorach.Kości wystawały im na brzuchu,między nogami była ta piękna szpara.Były takie idealne,takie chude,takie ładne.Czemu ja nie mogę tak wyglądać?
Jestem gruba.
JESTEM TAK CHOLERNIE GRUBA.
Jedyna myśl w mojej głowie.Tylko tyle,nic poza tym.Ta pieprzona świadomość,że jestem tłusta.Widok samej siebie.
Wewnątrz krzyczałam,waliłam pięściami w ściany,płakałam.Na zewnątrz leżałam spokojnie z zamkniętymi oczami.Oddychałam powoli.Udawałam,że wszystko jest w porządku,podczas gdy w środku powoli umierałam.
Nie myśl o tym idiotko.Przestań myśleć.Zajmij się czymś.Pomyśl o czymś przyjemnym,miłym.Skończ sama sobie robić krzywdę.Wyłącz się,przestać myśleć.Nie myśl.Nie myśl.
Nie potrafię.
Jestem gruba.
Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.Jestem gruba.
Usiadłam.Boże,potrzebuję pomocy.Poderwałam się z miejsca.Musiałam wyglądać jak wariatka.Czułam się taka zagubiona,nie wiedziałam co robić.Zewnętrzną stroną dłoni szybko wytarłam kilka łez,których jak zwykle nie potrafiłam opanować.Wydawało mi się,że każdy na mnie patrzy,ale nie dlatego,że płaczę czy dlatego,że wyglądam jak idiotka.Każdy patrzał na mój odstający brzuch.Czarny,jednoczęściowy strój przecież nie był w stanie zakryć tego tłuszczu.Czułam jak wszystko mi się wylewa.Wiedziałam jak odstające boczki są idealnie widoczne.Chciałam ubrać spodnie,o niczym nie marzyłam bardziej,ale widzieliście kogoś na plaży w spodniach?
Wciągnęłam brzuch,ale nawet to nie pomagało.Stwierdziłam,że nie ma sensu dalej bezczynnie leżeć.Postanowiłam trochę się przejść.
Im bliżej wody stałam,tym było chłodniej.Wolałam ten wiaterek od uciążliwego skwaru.Szłam powoli przed siebie,wzdłuż brzegu morza,chłodna woda co jakiś czas moczyła mi stopy.Wydaje mi się,że nawet w sposobie jakim się poruszam widać to jak bardzo niepewna siebie jestem.Nie ma w nim jakieś swobody typowej dla Luke'a,czy poczucia wyższości,które zaobserwowałam u Hanny.Szłam powoli,patrząc pod nogi lub na tych wszystkich,pięknych i szczupłych ludzi,których na plaży nie brakowało.Trochę zgarbiona,nieco smutna i przygnębiona,z zaciśniętymi pięściami co zauważyłam dopiero,gdy dłoń zaczęła mnie boleć od wbitych w nią paznokci.Właściwie chyba tylko ból,był czymś co odwracało moją uwagę od obsesji na punkcie płaskiego brzucha.Wtedy czułam tylko jego i na nim się skupiałam.Doszłam do mola.Szłam przed siebie,aż dotarłam na jego koniec.Usiadłam ostrożnie,zastanawiając się,ile kilogramów jest w stanie unieść.Woda była czysta,mogłam zobaczyć w niej swoje odbicie.Włosy prowadziły własne życie,układając się w każdą stronę.Oczy były lekko podkrążone,a twarz nawet bledsza niż zazwyczaj.Odbicie zniknęło,gdy zanurzyłam w wodzie nogi.
Mogłabym się utopić.To znaczy tutaj jest w dalszym ciągu za płytko,ale jakby tak popłynąć gdzieś dalej.I zniknąć.Tak na zawsze.Ciekawe czy ktoś by w ogóle zauważył.Może inaczej-czy ktoś w ogóle by się tym przejął.Czy kogoś by to interesowało,zastanawiało "dlaczego"?Czy ktoś by zatęsknił?Płakał?Czy gdybym umarła już dzisiaj,jutro Luke pamiętałby moje imię?
Czy jest to wystarczająco kreatywny pomysł,czy raczej oklepany,zwyczajny?Właściwie kto na to będzie zwracać uwagę?Przynajmniej zaznam spokoju.
Ciekawe czy to boli,gdy woda zalewa ci płuca,gdy zaczynasz się dusić,tracisz oddech...A może nic nie poczuję?Może wszystko potoczy się tak szybko,że nawet nie zauważę?Może będzie to bezbolesne i w  miarę hmm...komfortowe?
Nikt nie zatęskni.
Nikt nie zapłacze.
Nikt nie będzie się przejmować.
Poczułam lekką ekscytację i dziwny spokój na samą myśl o tym.Świat nie jest dla wszystkich,taka prawda.Niektórzy nie dają sobie rady.Tata Luka taki była,ja też taka jestem.Dlaczego jeszcze tego nie zrobiłam?Co mnie tutaj trzyma.NIC,kompletnie nic.Czemu w ogóle się zastanawiam,waham się?To najlepsza opcja.Nie mam nikogo,dla kogo miałabym zostać.Jestem zmęczona,ale nie w ten sposób,że jak trochę się prześpię to mi przejdzie.Nie o taki rodzaj zmęczenia mi chodzi.
Wstałam i powoli udałam się w stronę naszego koca.Rodziców dalej nie było,jestem ciekawa ile kilometrów przeszli.Wszystko było dokładnie tak jak zostawiłam.Usiadłam na kraciastym kocu i podciągnęłam nogi pod samą brodę,opierając ją na kolanach.Facetów z fajkami już nie było,staruszek nosił biały kapelusz,a zamek tej małej dziewczynki rozwalił się.W ciszy przyglądałam się otoczeniu.Tak jakby było trochę mniej tej radości...
-Masz ochotę na loda?-usłyszałam tuż za sobą.-To znaczy i tak już kupiłem dwa...
Odwróciłam się,chyba nieco zbyt gwałtownie.Siedział na moim kocu jak gdyby nigdy nic.Uśmiechał się lekko,a dwa cudowne dołeczki zdobiły jego twarz.Nie wiem jakim cudem jego włosy dalej były idealnie ułożone,zupełnie jakby wiatr postanowił niszczyć fryzury wszystkich z wyjątkiem jego.Trzymał dwa śmietanowe lody w rożku.
-Co ty tutaj robisz?-spytałam w końcu.
-Martwiłem się-wzruszył ramionami.-Bierz bo się roztopi-dodał,podając mi rożek.
-Czym?-zadałam kolejne pytanie,niepewnie biorąc go do ręki.Nie spędziłam tyle czasu na obwinianiu się o swoją wagę,aby teraz nawpieprzać się lodów.
-Napisałaś,że nie jest w porządku,a ja chciałbym żeby ten poranny uśmiech trwał dzisiaj na twojej twarzy do wieczora-uśmiechnął się znowu.
-Nie musiałeś przychodzić-powiedziałam,odgarniając włosy z czoła,na co tylko przewrócił oczami.
-Przestań już wmawiać mi i sobie,że nikogo nie potrzebujesz,że chcesz być sama i,że to ci odpowiada.Gówno prawda.Jedz tego cholernego loda zanim się roztopi-powiedział niby spokojnie,ale wiedziałam,że zaczynam go denerwować.
-Dobrze,że jesteś-przyznałam w końcu.-Nie lubię plaży-dodałam po chwili.
-Domyśliłem się.Twój tata też tutaj jest?-spytał,na co kiwnęłam twierdząco głową.
-Poszedł przejść się z mamą-wytłumaczyłam.
-I dobrze-stwierdził-nie chcę patrzeć na jego obrzydliwy ryj.
Uśmiechnęłam się lekko,widząc z jakim wstrętem wypowiadał się o moim tacie.Przyjrzałam mu się dokładniej.Był w samym stroju kąpielowym co było oczywiste,w końcu siedzieliśmy na plaży.Po prostu zawsze widziałam go w ubraniu,wiec był to zdecydowanie niecodzienny widok.Czemu Luke Hemmings ma chudsze nogi niż ja?Chciałabym powiedzieć,że wyglądał źle,ale niestety wyglądał dobrze.Chyba lubię go bez koszulki.To znaczy w koszulce też go lubię.Źle to sformułowałam.Chodziło mi o to,że nie spodziewałam się,że może wyglądać aż tak dobrze.W sumie to spodziewałam się.Mam na myśli,że w naszym wieku większość odkrywa piwo i fast food'y,on pewnie ćwiczy,dlatego wygląda tak a nie inaczej.Kogo ja próbuję oszukać?On w ogóle nie ćwiczy tylko je to co niezdrowe i popija gazowanymi napojami.Właściwie nie wiem co miałam na myśli,pisząc,że lubię go bez koszulki.Odwołuję to i...
-Kelsey-jego głos przywrócił mnie na ziemię-gapisz się-powiedział,uśmiechając się szeroko.
Szybko odwróciłam wzrok.Chciałam zaprzeczyć,ale po co?Czułam jak policzki zaczynają mnie piec.Nienawidzę gdy się czerwienię.
-Nie mam ochoty na tego loda-zmieniłam temat.
-To na jakiego loda masz ochotę Kalesy Alexandro Tate?Dysponuję sporym wyborem-wyszczerzył się,na co tylko przewróciłam oczami.
-Na pewno nie na takiego,jakiego mógłbyś mi zaoferować-rzuciłam pod nosem.
-Chodźmy się przejść-powiedział i nie czekając na moją reakcję,chwycił mnie za rękę i pomógł wstać.Chwilę później szłam już obok niego brzegiem morza z topniejącym lodem w ręce.Takie dziwne.Mam na myśli to,że wszystko o czym myślałam zaledwie godzinę temu jak nie mniej,zniknęło.Ta dziwna pustka również już na dawała o sobie znać.Dalej czułam się źle w tym stroju,dalej tłuszcz wylewał się z każdej możliwej strony,to się nie zmieniło.Ale nie myślałam już o tym,a przynajmniej nie tak dużo.Szedł obok mnie z tym swoim ładnym uśmiechem,opowiadał o czymś zafascynowany,śmiał się co chwilę i lekko szturchał mnie w stronę wody.I było lepiej.Niby nic takiego nie robił,Boże on nic takiego nie robił!Nic!A jednak było inaczej.Było dobrze.
-Luke-zaczęłam,zatrzymując się.
-Tak?-spytał,odwracając się w moją stronę,cały czas się uśmiechał.
-Ja-zawahałam się,właściwie sama nie wiedziałam czego chcę-pomyślałam,że...no wiesz,mógłbyś-nie mogłam nic powiedzieć.Stał przede mną,uśmiechał się jakby zachęcająco.Wiem,że nie wyśmiałby mnie,ale czułam się dziwnie.
-Kelsey-wzdrygnęłam się,na dźwięk tego głosu.
Luke skrzywił się,patrząc gdzieś za mnie.Odwróciłam się.Tata.Sam tata.
-Mama poszła po coś do picia-mówił,podchodząc w naszą stronę.-Nie wiedziałem,że umówiłaś się tu ze znajomym-dodał,uśmiechając się.Boże to wszystko było takie sztuczne.Dziwna i chora sytuacja.Czułam się trochę niezręcznie.Znów robił to co wychodziło mu wręcz idealnie-grał.Udawał kochającego ojca,jakie to beznadziejne.Z tym szczegółem,że Luke wie jaki on jest naprawdę.Wyciągnął rękę w stronę blondyna.-Jestem Cole,tata Kelsey.Miło cie poznać.
Luke spojrzał na jego wyciągniętą dłoń,później na twarz.
-Niestety nie mogę powiedzieć tego samego-mówił spokojnie,ale twardo.-Chciałbym oczywiście-kontynuował-ale nie lubię kłamać-wzruszył obojętnie ramionami.
Stałam tam między nimi jak sparaliżowana.Najpierw przyglądałam się jednemu,potem drugiemu.Tata powoli opuścił rękę,a jego mina szybko się zmieniła.Już nie było śladu po sztucznym uśmiechu.
-Tutaj jesteście!-szczęśliwy głos mojej mamy spowodował, że się rozluźniłam.-Byłam po coś do picia i ... O Luke!-krzyknęła zadowolona na widok blondyna.-Nie wiedziałam,że przyjdziesz.
-Dzień dobry pani Tate,po raz drugi-uśmiechnął się szeroko.-Myślimy podobnie,nie mogłem zmarnować tak pięknej pogody.
-Poznałeś już mojego męża Luke?-spytała,podając tacie butelkę jakiegoś soku.
-Już miałem tą przyjemność-uśmiechnął się grzecznie w stronę mojego taty,co ten oczywiście odwzajemnił.Czułam się jak w teatrze,tylko zamiast siedzieć na widowni,stałam razem z aktorami na scenie.
-Właściwie mieliśmy już wracać do domu-wtrąciłam się do rozmowy.
-Klucze są w mojej torebce-mama uśmiechnęła się upijając trochę swojej wody.-My jeszcze zostaniemy.
-Dotrzymam jej towarzystwa-blondyn wyszczerzył się.
-Nie wątpię-wzrok mojej mamy mówił wszystko i niemal widziałam,jak odtwarza sobie w głowie dzisiejszy poranek.Nic więcej nie powiedziała.
W ciszy wróciliśmy na koc.Z ulgą w końcu się ubrałam,Luke niestety też.Wygrzebałam z torebki mamy klucze i poszliśmy.
-Odprowadzę cie-nie pytał,stwierdził.
-Okay.
-Nie jesteś zła?-spytał,gdy szliśmy już chodnikiem w stronę mojego domu.
-Za co?-spojrzałam na niego zdziwiona.
-Za to jak się zachowałem wobec twojego taty-wyjaśnił.
-Oszalałeś?Sama najchętniej potraktowałabym go jeszcze gorzej-uśmiechnęłam się lekko w jego stronę.
-Kelsey-zaczął niepewnie-pamiętasz jak rano chciałem ci o czymś powiedzieć?-spytał,ręce miał schowane w kieszeni.Kiwnęłam twierdząco głową.-Wiem co chcesz zrobić-powiedział,a ja znów poczułam ten cholerny ucisk w żołądku.
-Co masz na myśli?-zaśmiałam się nerwowo.Był tak poważny,przerażająco poważny.
-Jestem debilem,ale nie jestem głupi-westchnął.-Domyśliłem się,jak mówiłaś o moim tacie-mówił cicho,ale słyszałam go doskonale,a każde słowo uderzało we mnie.-Ja też chcę-powiedział troszkę głośniej,pewny swoich słów.Zatrzymałam się.
-Co ty też chcesz?-spytałam,patrząc prosto w te zawsze błyszczące z radości,błękitne oczy.Uśmiechnął się smutno.Podszedł bliżej,patrzał na mnie z góry.Po raz kolejny przeklęłam swój wzrost.Nachylił się trochę i szepnął mi do ucha:
-Zabić się.
Wtedy wszystko się zawaliło.Każda nadzieja,o której nawet nie miałam pojęcia,zniknęła.
-Ja nie...
-Kelsey-przerwał mi.Uśmiechał się,ale oczy miał smutne.Odgarnął mi włosy za ucho,a wraz z jego dotykiem pojawiły się przyjemne dreszcze.
Zamknęłam oczy.Chciałam żeby to był tylko głupi sen,a gdy je otworzę będę w łóżku i co najważniejsze ta rozmowa okaże się tylko wytworem mojej wyobraźni.Otworzyłam je,ale stał dalej przede mną.Zaśmiałam się smutno,odwracając wzrok w drugą stronę i szybko ścierając przyjemnie ciepłe łzy.
-Nieprawda-powiedziałam.
-Popatrz na mnie Kelsey-poprosił,więc przełamałam się i odwróciłam w jego stronę.-Nie płacz-szepnął,kciukiem ocierając kolejne krople z mojej twarzy.-Kto jak kto,ale ty powinnaś wiedzieć co czuję,skoro chcę to zrobić.
-Ale czemu?-spytałam,a głos mi się załamał.
-Czemu płaczesz?-odpowiedział pytaniem na pytanie.
-Nie chcę żebyś umierał Luke-wyjęczałam,pociągając nosem.
-A może ja nie chcę żebyś ty umierała?-spytał.-Nie pytałaś o pozwolenie-przypomniał.Mówił powoli,głos miał kojący,ale każde kolejne jego zdanie tak jakby wbijało mi noże prosto w serce.-Życie jest takie pojebane.Niektórzy nie mają łatwo,prawda?-poczekał chwilę,więc kiwnęłam twierdząco głową.-Pewnie myślałaś,że nigdy tego nie chciałem zrobić-mówił dalej.-Mama zatrudniła tych wszystkich lekarzy,pilnowała mnie,nie chciała abym zrobił to co ojciec.Udawałem,że nigdy nie miałem takiego zamiaru,ale prawda jest taka,że myślałem o tym tak często...A teraz kiedy babcia odeszła,ja...-zawahał się.-Ja też jestem słaby Kelsey.Gdy doszło do mnie co planujesz...Najpierw chciałem ci to wybić z głowy,ale wiem,że tylko bym cie zdenerwował.Dlatego nawet nie próbowałem.
Czekał na jakąś moją reakcję.Wzięłam głęboki wdech i wydech.Uspokoiłam się trochę.
-Dobrze zrobiłeś.Nie chciałabym o tym słuchać.Nic mnie tutaj nie trzyma-powiedziałam,głos miałam tak zimny,że sama byłam zaskoczona.
-Nie zamierzam cie powstrzymać Kelsey.Zrobię to razem z tobą.
-Luke-szepnęłam.
Zawahałam się.Przygryzłam wargę.Właściwie rozumiem go.
-Razem-szepnął.-Będzie dobrze-dodał.Uśmiechnęłam się lekko i kiwnęłam twierdząco głową.
-Razem-powtórzyłam.
Przytulił mnie mocno.Oplotłam ręce wokół jego szyi,kładąc głowę na jego ramieniu i zaciągając się jego zapachem.Razem.






______________________________________________________________________
Heej aniołki! Okay minęły trzy tygodnie od ostatniego rozdziału.Bardzo was przepraszam :( Chyba się przeliczyłam bo przez szkołę w ciągu ostatnich dwóch tygodni nie miałam czasu kompletnie na nic.
Czuję,że was zawiodłam nie dodając tak długo i jestem pewna,że połowa z was już przestała czytać TSD. Zjebałam na własne życzenie.
Postaram się dodawać teraz regularnie raz w tygodniu,nie wiem dokładnie w jaki dzień.
Rozdział jest okropny ja wiem ._. Strasznie mi się pisało,czuję jakbym się wypaliła co do ff.
Nie wiem co jeszcze napisać...Kocham piosenkę do tego rozdziału ♥ No i mam nadzieję,że końcówka nie zdenerwowała was aż tak bardzo :) 
Chcę wam bardzo podziękować aniołki za to,że w ogóle jesteście i za wszystko co dla mnie robicie,za tyle cudownych komentarzy,które cholernie motywują i tak dużo wyświetleń.Dziękuję wam,bardzo,bardzo ♥ Strasznie was kocham,nawet nie wiecie ile dla mnie znaczycie :')
Rozdział dedykuję Olla - czytając twój komentarz centralnie się popłakałam jak to ja.Bardzo ci dziękuję za te wszystkie miłe słowa,jeju jesteś takim kochanym aniołkiem ♥


Dzisiaj znów ślicznie proszę o komentarze.Może to być tylko jedno słowo lub sama kropka,chcę tylko wiedzieć ile was tutaj jeszcze jest,to dla mnie naprawdę wiele znaczy.Także jeśli przeczytałeś rozdział,poświęć tą chwilę i napisz cokolwiek w komentarzu ♥ Dziękuję,kocham cię ♥


@oh_woow_lovely

28 komentarzy:

  1. Niee, nie możesz tego zrobic. Oni muszą żyć i być razem. Nie możesz tego opowiadania skoczyć tragedią. Nie przeżyłabym tego.

    A poza tym nie gadaj głupot. :>
    Rozdział jest świetny.Chciałabym pisać tak jak ty albo przynajmniej w połowie tak dobrze. Warto było czekać te trzy tygodnie na ten rozdział. :D

    Życzę Ci dużo weny i czekam na nastepny :D
    Ka$ia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej, wszystko pięknie i ładnie. Miło mi sie czytało aż do pewnego momentu... Wiesz którego.. Oni się nie mogą zabić.... wyjechać, uciec ale nie zabić... Powinni się wspierać nawzajem a nie próbować zabić....
    Do następnego <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Jdhvggkanfjifksaf
    ....
    Jutro, kiedy emocje opadną dodam koma, oki ? :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Jezu, Jedna noc wszystkie rozdziały, kocham Cie dziewczyno. Jesteś genialna

    OdpowiedzUsuń
  5. Kobieto jesteś po poprostu genialna!

    OdpowiedzUsuń
  6. jesteś niesamowita, ale nie wytrzymam jak ich uśmiercisz
    no błagam...
    kocham cię <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  7. O nie nie.. oni nie moga sie zabic.. nie :(
    Genialny rozdzial 😀

    OdpowiedzUsuń
  8. To jest takie... Popierdolone - naprawdę!! Oni są tacy uroczy, a ty chcesz zmienić w urocze trupy - błagam nie rób tego!! Rozdział jest przecudowny i wgl, a Luke taaaki słodki jak rozmawiał z ojcem Kels - taki bad boy, a przy mamie Kels - aniołek... Hahahaha uwielbiam go tak jak piosenkę w tle ♥ wszystko perfekcyjne czekam z niecierpliwością na nexta duuuuużo weny i buziole ;*** o i pliska nie zabijaj ich!!

    OdpowiedzUsuń
  9. O Boże... Jess... Nie po to czekałam te trzy pieprzone tygodnie, żeby teraz dowiedzieć się, że oni chcą się zabić! Nie teraz! Błagam nie rób im tego... Uwielbiam to jak piszesz i uwierz mi, że codziennie sprawdzałam, czy jest już nowy rozdział :D Ale mimo, że rozdział jest cudny <3 to nie możesz im pozwolić się zabić. Ja rozumiem, że musi być ciekawie, że są pokrzywdzeni przez los, ale...
    Nie.
    W każdym razie mam nadzieję, że ich uratujesz i że będzie big love i wgl i będą żyli długo, niekoniecznie szczęśliwie XD
    Czekam an 19 rozdział i liczę na to, że pojawi się wcześniej niż ten... Zapraszam do czytania mojego fanfiction o Ashtonie Irwinie :* Headscarf Love

    OdpowiedzUsuń
  10. Jejku... rozdział jak zwykle rewelacja! Ale jest taki... można powiedzieć, że wywołał u mnie mieszane uczucia. Te przemyślenia Kelsey trafiły do mnie, te pytania, sama zaczęłam się nad tym zastanowiać (oczywiście ja nie zamierzam umierać, nigdy w życiu! ) ale wywołało to u mnie pewne refleksje, czy jak to się nazywa. W każdym razie, jest to dość ważny rozdział pod względem opowiadania jak i realnych wydarzeń. Mnie osobiście to urzekło, a to naprawdę świetny rozdział (może nawet najlepszy? ) Oczywiście każdy woli jakieś love story i ja w sumie też, ale według mnie stanowi to taki przełom do właśnie takiego love story, nie koniecznie z wesołym zakończeniem. Jestem naprawdę ciekawa dalszego rozwoju akcji ;)
    ( Wow, jeszcze takiej rozkminy to ja nie miałam w żadnym ff XD)
    Pozdrawiam cię nasz aniołeczku xx

    OdpowiedzUsuń
  11. No ja mówię, że jestem i nadal czytam ;) Nie mogłam się doczekać, aż coś dodasz :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Chciałabym Ci napisać jakiś niesamowicie długi komentarz, w którym streściłabym rozdział, napisała co mi się podobało, a co mniej, chwaliłabym twój talent pisarski, który naprawdę jest ogromny, ponieważ wiem, że sprawiło by ci to radość, na którą absolutnie zasługujesz.
    Ale zamiast tego, napiszę coś od siebie, mam nadzieję, że nie będziesz mi miała tego za złe. :)
    Chodzi mi o Kelsey, dokładniej o jej charakter i przemyślenia. Znam ten typ, a raczej sama jestem podobna, więc wiem, że jej przemyślenia nie są z dupy wzięte. Domyślam się, że choć trochę utożsamiasz się z Kels. Dlatego chcę Ci powiedzieć, że robisz to zupełnie bezpodstawnie. Mimo, że nie wiem, jak wyglądasz, to bez znaczenia jaka jesteś na zewnątrz (jestem pewna, że bardzo ładna) to w środku jesteś piękną i cudowną osobą. I proszę cię, żebyś tak właśnie o sobie myślała. Nie zwracaj uwagi na jakieś nic nieznaczące bzdury, typu lekko wystające boczki, czy cellulit, to nie one lub ich brak sprawią, że poczujesz się piękna. Grunt to uwierzyć w siebie. A jeśli myślisz, że nikogo nie obchodzisz, dla nikogo nic nie znaczysz, to wiedz, że jestem ja. Zawsze, wszędzie, cokolwiek by się stało. I cholernie ranisz mnie(myślę, że nie tylko mnie) myśląc o sobie w taki sposób. Jestem wtedy zła, że nie mogę być przy tobie, pocieszyć cię, przytulić, zapewnić jaka wspaniała jesteś, ale mam nadzieję, że masz, bądź znajdziesz takiego kogoś, kto będzie mógł przy tobie być. Nie myśl, że pisze to ktoś zupełnie obcy, bo znasz mnie, a jednak wolę pozostać anonimem pisząc to. Trochę jak "A" w PLL(wnioskuję, że oglądasz) hahah. Ale nie będę cię dręczyć ani nic takiego, bo moim celem jest żebyś była szczęśliwa. :)
    Przepraszam, jeśli się myliłam i tylko zajęłam twój czas na przeczytanie tego komentarza, ale zależy mi i chce żebyś była zawsze radosna, czasem mogę z tego powodu przesadzać. / anonim ❤

    OdpowiedzUsuń
  13. Rozdział jest świetny!!!! (z resztą jak zawsze) Było warto czekać te trzy tygodnie :) Ale błagam to nie może się tak skończyć.
    Masz ogromny talent więc nie kończ za szybko tego ff. Czekam z niecierpliwością na następny.

    OdpowiedzUsuń
  14. Genialny rozdział :D Czekam na nexta z nie cierpliwością :D /K.

    OdpowiedzUsuń
  15. Matko bosko kochano Jessica czyś ty ochujała? !
    Nie będzie żadnego zabijania razem
    Żadne razem
    Ani razem
    Ani kurwa osobno
    Moje emołszyns płaczą okay fajnie

    Czekam na nexta i napraw mi to lepiej bo jak ja coś napiszę o Ashu i tobie to zobaczysz cholera co to znaczy kogoś wkurwic.
    Love you ale ogar ❤

    OdpowiedzUsuń
  16. Kochanie błagam nie zabijaj ich :'( rozdział jest cudowny, Luke dobrze sie zachował wobec ojca Kels. Do następnego i kocham cie :*

    OdpowiedzUsuń
  17. Awhh rycze :') tak dziękuję *0* czytałam ten rozdział dzisiaj w szkole jak mieliśmy lekcje teatru i nauczycielka spytała co czytam ja jej pokazuje ( i tłumaczę na angielski bo no mieszkam w Anglii ) a ona: Odegrajmy niektóre sceny z TSD! JA TAKA WNIEBOWZIĘTA SKACZE SOBIE Z TYŁU SCEBY I KIERUJE TYMI WSZYSTKIMI LUDŹMI HAHAHAHAHAHAHA także kochana TSD podbija knne kraje haha <3 no a poza tym tak, nareszcie rozdział! Ale zabije cie jak ty zabijesz Luke'a i Kelsey! Nie no... za bardzo kocham to co piszesz żeby cie zabijać ^^ czekam jak zwykle niecierpliwie na kolejny rozdział :*

    OdpowiedzUsuń
  18. O KURWA JEGO MAĆ

    O K U R W A J E G O M A Ć
    IM NOT OK

    CALL THE AMBULANCE
    NOW
    BOŻE JESS
    NIE
    JAKIE ZABIĆ
    JAKIE RAZEM

    kurwa
    ANI ZABIĆ
    ANI RAZEM
    ANI POJEDYNCZO O NO NO NO

    BOŻE MÓJ KOCHANY
    JEZUSIE ŚWIĘTY
    NIALLU HORANIE
    EDWARDZIE SHEERANIE
    I WSZYSCY ŚWIĘCI

    ESZTYNIE ERŁINIE ZAKLINAM CIĘ KURWA
    RUSZ DUPE DO TEJ SWOJEJ LASI BO JEJ JUŻ ODPIERDALA I KUWA NIE WIEM, PRZELEĆ JĄ, WHATEVER, OGARNIJ JĄ DO CHUJA
    CZY TY WIDZISZ KUWA CO ONA ROBI?!

    CZY TY TO KUWA WIDZISZ?!

    NIE NO
    PO PROSTU NIE
    NIENIENIENIENIENIE


    TY CHCESZ CHYBA KUWA ZABIC MNIE A NIE ICH DO CHUJA WAFLA.
    TOO MUCH JESS
    TOO MUCH
    najpierw mi jebłaś idealnie moje odczucia z tej plaży kiedy np. przebieram się na wf ( bo kuwa na plaze czy na basen nikt i kuwa nic mnie nie zmusi zebym sie rozebrała i poszła, never) to kuwa jakbyś mi wlazła do głowy ok.

    no i dobra, potem Luke soł emołszyns, potem ojciec Kels więc lekkie nerwy
    potem pocisk Hemmo do jej ojca - pjona Hemmings, swój chłop jesteś ♥

    ALE POTEM
    OMFG.
    JA ROZUMIEM, SUICIDE DIARIES, OK OKOK.


    no dobra, jednak nie rozumiem.
    ja ich za bardzo kocham razem ok?

    swartrftuijok;l czekam na nexta bez zabijania ok.
    kocham Cię i kuwa jednocześnie mam ochote Ci kuwa dać po dupie.
    NORMALNIE JAKBYM BYŁA JULIE A TY STYLES`EM z sinistera.
    tylko my nie róbimy niektórych rzeczy ^^

    BOZE DOBRA.
    kocham Cię.
    weny skarbie mój najcudowniejszy ♥

    -Zabić się.
    -Razem.
    -RAZEM.

    http://25.media.tumblr.com/tumblr_m9wtmq9gE41rqfhi2o1_500.gif

    http://reactiongifs.me/wp-content/uploads/2013/07/talking-about-plans-infront-somoene-not-invited.gif

    http://i.imgur.com/oDz8TsV.gif

    dziękuję za uwagę, idę szukać Kelsey Tate i Luke`a Hemmingsa, żeby wsadzić ich w kaftany, przywiązać ich do grzejnika, żeby się ogarnęli z tym zabijaniem lel.
    KOCHAM MOCNO ♥

    OdpowiedzUsuń
  19. W końcu rozdział. Najlepiej :3

    OdpowiedzUsuń
  20. ****** Włącz - https://www.youtube.com/watch?v=eIZNyC1uYko ******
    ~Part two

    Minęły 23 dni od części pierwszej.
    Teraz trochę się pozmieniało.
    To już nie jest komentarz z tej serii, co poprzedni.
    Nie.
    Dlatego też ten rozdział zapoczątkował nową, całkowicie odmienną.
    Przygnębioną.
    Pustą.
    Wyzutą z wszelkiego szczęścia.
    Pozbawioną komizmu.
    Ale i pełną nadziei.
    Soł nie przeciągając...
    #my_vision_of_this

    * Luke ---> Kelsey
    „When I see your face
    There’s not a thing that I would change
    Cause you’re amazing
    Just the way you are
    And when you smile,
    The whole world stops and stares for a while
    Cause girl you’re amazing
    Just the way you are”
    / Bruno Mars „Just the way you are”

    * Kelsey ---> Luke
    „And when I'm about to fall
    Somehow you're always waiting with
    Your open arms to catch me
    You're gonna save me from myself
    From myself, yes
    You're gonna save me from myself”
    / Christina Aguilera „Save me from myself”

    *Lesley
    „Nie pytaj mnie o jutro - to za tysiąc lat
    Płyniemy białą łódką w niezbadany czas
    Poskładam nasze szepty w jeden ciepły krzyk
    By już nie uciekły nam, by wysuszyły łzy

    Już teraz wiem, że dni są tylko po to,
    by do ciebie wracać każdą nocą złotą
    Nie znam słów, co mają jakiś większy sens
    Jeśli tylko jedno - jedno tylko wiem:
    Być tam, zawsze tam, gdzie ty

    Budzić się i chodzić, spać we własnym niebie
    Być tam, zawsze tam, gdzie ty
    Żegnać się co świt i wracać znów do ciebie
    Być tam, zawsze tam, gdzie ty”
    / Lady Pank „Zawsze tam gdzie ty”

    * Future
    „And I know, no matter how much colder
    Or how much I carry on my shoulder
    As long as I'm standing, I'll be closer
    Cause it ain't over, 'til it's over
    But we don't get down
    No we don't get down
    We can turn this 'round
    And maybe
    It's today ahh yeahh
    / James Arthur „Get down”

    Ale to tylko moja wizja, zbyt piękna, by okazała się rzeczywistością...

    OdpowiedzUsuń
  21. NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE Waż się ich zabić!
    Nie możesz, ja protestuje.Błagam. To nie jest Romeo i Julia.
    Rozdział jak zwykle boski, szkoda tylko, że taki krótki.
    Chciałam się zapytać czy ty masz teraz ferie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hhahahahaha ♥
      Bardzo dziękuję ze miłe słowa aniołku ♥ Tak też mam teraz ferie :)

      Usuń
  22. Smutno mi się robi jak czytam te ff, ale porusza ważny temat... Rozdział jest dobry. Czemu ci się nie podoba? Aaaaa i wiedz, że ja bd czytać do końca, nawet jak bd musiała rok na nexta czekać (błagam, nie rób tak:))

    Pozdrawiam,
    Ten nieogarnięty anonimek z 17 rozdziału ;p

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie. Nie. Nie. Nie. Nie. Nie. Nie. Sieden razy nie. Nie możesz ich zabić. Oni musza życ. Jezu ten rozdzial jest genialny, genialny, genialny i jeszcze raz genialny. Kocham to! Tak bardzo to kocham! Kocham to jak piszezsz i Ciebie tez kocham! ♥ Zycze weny przy nastepnym aniołku! ♥
    Cal xx

    OdpowiedzUsuń
  24. To jest genialne...TY JESTEŚ GENIALNA!!!
    Uwielbiam Cię!!!
    Mogłabyś dodać jakąś informacje na temat kiedy będą pojawiały się nowe rozdziały??? Proszę :))))
    Weny życzę :))))))
    Pozdrawiam :) :) :)
    Insomniac xx

    OdpowiedzUsuń