Son

niedziela, 1 marca 2015

Rozdział 20

14.06.2013 r.



Niezależnie od nas całe życie poszukujemy bliskości 



Drogi pamiętniku,
jako,że spędzam z Luke'm coraz więcej czasu,jak sam to określił "koniecznie musisz poznać mojego przyjaciela,przysięgam ci takiego pojeba jeszcze nie znasz".Szliśmy pieszo ze szkoły do domu.Uparł się aby mnie odprowadzić,ale właściwie nie miałam nic przeciwko.Wtedy pierwszy raz wyskoczył z tym pomysłem.

-Powinnaś poznać mojego przyjaciela-zaczął,gdy już zbliżaliśmy się do mojego domu.-Nazywa się jak ten aktor którego uwielbiasz-dodał,odwracając się w moją stronę z uśmiechem.
-Orlando?-spytałam chyba ze zbyt wielką ekscytacją na samą myśl o cudownym Bloom'ie.
-Co?-spytał,przyglądając mi się zaskoczony.-Nie Kelsey. Czy ja wyglądam na kogoś czyj najlepszy przyjaciel nazywa się Orlando?-spytał z udawaną urazą.-Chodziło mi o Ashton'a Kutcher'a.
-Poznasz mnie z Kutcher'em?!-pisnęłam z radości.
-Nie,poznam cię z Irwin'em.Wierz mi on jest nawet lepszy-zapewnił.
-Tak właściwie to co ty masz do imienia Orlando?-spytałam po chwili ciszy.
-Daj spokój.Jak to brzmi!Orlando pójdziesz do sklepu kupić ziemniaki?Orlando znów nie odrobiłeś pracy domowej!Orlando zrób mi dobrze!Orlando...
-Okay rozumiem!-przerwałam mu pospiesznie,nie chcąc wiedzieć co jeszcze Orlando mógłby zrobić.

 Luke czasem o nim mówił.Z tego co wiedziałam nazywał się Ashton i był kilka lat od nas starszy.Hemmings mówił,że jest kompletnym debilem,a jego mózg przestał się rozwijać po piątym roku życia.Mówił też,że jest jego najlepszym przyjacielem,zna go od kiedy sięga pamięcią i traktuje jak brata.Oczywiste było,że koniecznie muszę go poznać.
Jeśli mam być szczera trochę mu zazdroszczę,że ma takiego Ashton'a.To znaczy nie chodzi mi konkretnie o Ashton'a,a o przyjaciela.Chyba każdy by się zgodził,że życie bez kogoś na kim zawsze możesz polegać,kto cie wesprze i pomoże w trudnym okresie,byłoby okropne.Jestem ciekawa czy Luke byłby taki sam, gdyby nie przyjaźnił się z Ash'em.Może byłby bardziej zamknięty w sobie? Mniej pewny siebie? A może już dawno by się zabił...? Ogólnie bardzo się cieszę,że ten idiota ma kogoś takiego jak Ashton.Skoro on sprawia,że Luke jest szczęśliwy to już go lubię,bo gdy Luke jest szczęśliwy ja też trochę jestem.Lubię gdy się uśmiecha.Wtedy w jego policzkach pokazują się dwa głębokie dołeczki i, o Boże,jest to zdecydowanie jedna z najpiękniejszych rzeczy na świecie.Zawsze mam ochotę ich dotknąć,ale to byłoby dziwne.Gdy tak opowiadał mi o Irwin'ie,pomyślałam o Jade.To prawda,że mnie zostawiła,że odwróciła się jak każdy inny w momencie,kiedy potrzebowałam jej najbardziej,ale mimo tego dalej pamiętam te wszystkie cudowne chwile spędzone razem,gdy byłyśmy młodsze.Pamiętam każdą nockę u mnie,spędzoną na oglądaniu głupich filmów,przeglądaniu magazynów typu "Bravo",oczywiście jedzeniu lodów i śmianiu się.Trochę tęsknię za tymi czasami.Trochę bardzo...Brakuje mi tego dzwonienia do siebie, czasem w środku nocy z największymi pierdołami,albo sobotnich wypadów do kina,albo długich spacerów po parku.Ogólnie brakuje mi Jade. Dobrze,że Luke ma Ashton'a.

-Źle mi-powiedziałam.
Staliśmy z Luke'm na środku klasy,sami nie mogąc uwierzyć w co daliśmy się wkręcić.Jako,że nasza wychowawczyni nie przepada za Hemmings'em i jednocześnie jest naszą nauczycielką angielskiego,postanowiła wybrać dwie osoby do odegrania fragmentu z "Romeo i Julia",co akurat przerabialiśmy.Oczywiście ze względu na to,że Luke nie znosi tej książki został Romeem,a żeby Hanna,która myśli tylko o tym jak zaciągnąć go do łóżka,nie spełniła swojej wizji o wspólnych próbach u niej w domu,gdy jej rodzice przypadkiem będą na jakimś służbowym wyjeździe-ja zostałam Julią.
-Przemówiła-powiedział obojętnie Luke,trzymając ręce w kieszeni.W tym samym momencie napotkaliśmy się z ostrzegawczym spojrzeniem pani Bless,na co Blondyn tylko westchnął,przewrócił oczami,wyjął ręce z kieszeni i z nieco większym zaangażowaniem kontynuował.-O, przemów znowu mój jasny aniele!
W tonie jakim to powiedział było coś,przez co nie mogłam powstrzymać się od chichotu.Zauważywszy to,uśmiechnął się szeroko i recytował dalej.
-Nad głową moją tak jesteś wspaniała,pośród tej nocy  jak goniec skrzydlaty-teraz on się zaśmiał.Pani Bless chrząknęła,więc szybko spoważnieliśmy.-Niebios dla oczu śmiertelnych,pobladłych i-przerwał,marszcząc brwi.Uśmiechnęłam się zachęcająco,ale dalej nic nie mówił.Myślał,przygryzając nerwowo wargę.Minęło kilkanaście dłużących się w nieskończoność sekund,kiedy znowu się zaśmiał.-Do cholery jasnej,zapomniałem.
Oparł się bokiem o ścianę,cały czas szczerząc się do mnie.
-Zwaliłeś-powiedziałam.-Znowu-dodałam.
-Nie ja wybrałem samotność,jakoś radzić sobie muszę-wzruszył ramionami.
-Chodziło mi o zadanie idioto-wytłumaczyłam.
Zaśmiał się.Ja również.Tak samo kilka osób w klasie.Wydaje mi się,że właściwie każdy poza panią Bless,która przedłużyła jego karę o kolejny tydzień.
Gdy zadzwonił zbawczy dzwonek,oznaczający przerwę na lunch,z ulgą opuściliśmy klasę.Musiałam chwilę poczekać na Luka w stołówce bo koniecznie musiał zjeść ten czekoladowy budyń,po który kolejka była równie długa jak w sobotę rano po pieczywo w pobliskiej piekarni.
-Miałem szczęście-powiedział,idąc w moją stronę-ostatni-wyszczerzył się,wskazując na biały kubeczek.
Usiedliśmy przy naszym stoliku i zabraliśmy się za to co Luke (jak to sam mówi) lubi najbardziej poza seksem-jedzenie.
Czy właśnie napisałam "naszym stoliku"? Tak jakoś...dziwnie.Czemu nazwałam go "naszym"?
-Pamiętasz jak mówiłem ci kiedyś o Ashton'ie?-spytał z pełną buzią.
-Jak mogłabym zapomnieć?-uśmiechnęłam się lekko.
-Koniecznie musisz go poznać-przełknął frytki i wziął wielki łyk coli.
-Czemu tak bardzo ci na tym zależy?-dociekałam.Wzruszył obojętnie ramionami.
-Chyba po prostu chcę,żeby jedyne osoby,które są dla mnie ważne poza własną mamą,poznały się.
Wydaje mi się,że w ciągu sekundy zbledłam,by chwilę potem oblać się rumieńcem.Nie wiem czy w ogóle zdawał sobie sprawę,że  z tego co powiedział wychodziło,że mu na mnie też troszkę zależy.Mocno ugryzłam się w język,żeby o to nie zapytać.Uśmiechnęłam się nerwowo i kiwnęłam twierdząco głową na znak,że rozumiem.
-Zazdroszczę ci,wiesz?-spytałam po chwili ciszy.Uniósł brwi do góry w geście zaskoczenia.
-Czego?-spytał.
-Przyjaciela.Ja jestem sama-przypomniałam,starając się brzmieć obojętnie co chyba nie za dobrze mi wyszło.
-Masz mnie-powiedział z udawanym oburzeniem.
-Jego znasz właściwie całe życie.Mnie kilka tygodni-szepnęłam bardziej do siebie niż do niego.
-To nie ma znaczenia-powiedział bardzo poważnie.Spojrzałam  niepewnie w te błękitne jak niebo oczy.-Nie wiem kim dla ciebie jestem Kels,ale ja traktuję cie jako kogoś bliskiego z wiadomych powodów.Jesteśmy razem w  tym gównie,więc już dawno przypisałem cie pod listę "przyjaciele".
-Masz taką listę?-spytałam,czując się jednocześnie trochę zawstydzona,ale i szczęśliwa po tym co powiedział.
-Nope-wziął jedną z moich frytek-ale jakbym miał to na pewno bym cie tam zapisał.Ale jeśli potrzebujesz jakieś oficjalnej obietnicy to okay-upił trochę coli i wyprostował się.-Kelsey Alexandro Tate mimo,że nie znamy się długo,mimo że nie jestem idealnym materiałem na przyjaciela,mimo że jesteś tak cholernie niska,mimo tych wszystkich przeciwności, uroczyście chciałbym ci zadać to jedno ważne pytanie,które każda dziewczyna chciałaby w swoim życiu usłyszeć od nieziemsko przystojnego chłopaka,którego lubi,a tak się składa, że właśnie takim jestem...Czy zostaniesz moją przyjaciółką?Na dobre i na złe,w bogactwie i biedzie,w zdrowiu i chorobie?Póki śmierć nas nie rozłączy?
Przez chwilę przyglądałam się mu,ale był tak cholernie poważny...Nie mogłam się nie zaśmiać.
-Tak,Luke-powiedziałam z równą powagą.Wyszczerzył się.
-Aby to zapieczętować zjedzmy wspólnie ten cholerny,przepyszny budyń czekoladowy!Wiem Kels,że unikasz czekolady na wszystkie możliwe sposoby,ale dla mnie czekolada to najlepsza przyjaciółka,namiętna kochanka dlatego zrób wyjątek i zjedz ze mną tą brązową papkę.
Zjadł jedną łyżeczkę budyniu,po czym podał mi ją,uśmiechając się zachęcająco.Wiec ją wzięłam.I tak jedliśmy ten trochę mdły budyń,jedną łyżką do końca przerwy.
-Po lekcjach zabiorę cię do Ash'a.Mam zamiar uprowadzić cie z parkingu,więc udawaj zaskoczenie-mrugnął do mnie,wziął plecak i poszedł na lekcje.

Na geografii robiłam wszystko aby nie zasnąć,na francuskim rysowałam kaczki z tyłu zeszytu,a na fizyce już tylko odliczałam czas do dzwonka.Jak na złość każda minuta wydawała się być godziną.Pewnie będę tego żałować,gdy przyjdzie pora na test,a ja nie zrozumiem ani jednego polecenia,ale muszę przyznać,że nie obchodziło mnie to w tamtym momencie,byłam zbyt podekscytowana poznaniem Ashton'a.A może po prostu podenerwowana.Nie wiedziałam czego się spodziewać.Skoro przyjaźni się z Luke'm to są dwie opcje-albo jest taki jak on.Podobne poczucie humoru,głupie przeważnie zboczone teksty,biegłe posługiwanie się sarkazmem,wieczny uśmiech na
twarzy,dziwna pozytywna energia i to coś przez co tak lubię Luka,a sama nie wiem co to dokładnie  jest.Lub może być jego kompletnym przeciwieństwem-cichy,skryty,nieśmiały,mądry...Sama jestem zaskoczona,że miałam ochotę spotkać jednak tą pierwszą wersję.Dźwięk dzwonka był niczym zbawienie.Z uśmiechem (a także skurczem żołądka) jako jedna  z pierwszych wybiegłam z klasy.Od razu udałam się w stronę parkingu,rozglądając się za Blondynem.Zatrzymałam się,marszcząc brwi,gdy nie mogłam dostrzec ani jego,ani jego samochodu.Wtedy zakrył mi usta ręką,drugą chwycił mnie w pasie i pociągnął za sobą.Przez chwilę serce waliło mi jak oszalałe i wierciłam się,próbując się wyrwać z uścisku,zanim przypomniałam sobie o "uprowadzeniu".Puścił mnie,cały czas się śmiejąc,gdy już staliśmy obok jego auta.
-Jesteś porąbany-stwierdziłam,gdy otworzył mi drzwi ze strony pasażera.
-Nawet nie wiesz jak bardzo-zamknął je,gdy wsiadłam i szybko poszedł zająć swoje miejsce.
Zapiął pasy i włączył radio.Wyjechaliśmy z parkingu.Rozsiadłam się wygodnie na siedzeniu,patrząc przez szybę na szybko mijane budynki.Cały czas czułam ten cholerny skurcz w żołądku,spowodowany podenerwowaniem przed poznaniem Ashton'a LUB tym czekoladowym budyniem.Ciszę przerywała tylko muzyka  z radia.Nie znam piosenki,która akurat leciała.Odwróciłam się  w drugą stronę,tak że mogłam patrzeć na Luka.Podoba mi się jak prowadzi.Był skupiony w stu procentach na drodze.Poważny,trochę marszczył brwi chyba nawet nie zdając sobie  z tego sprawy,jednak rysy jego twarzy były nadzwyczaj łagodne.Wygodnie opierał się o siedzenie,dłonie zaciskał na kierownicy,trochę za mocno,nerwowo...Jego knykcie były białe jak kreda.Przygryzał wargę.Patrzałam na niego w zupełnej ciszy,zwracając uwagę na każdy,najmniejszy szczegół.Zatrzymaliśmy się na czerwonym świetle.Lewy łokieć oparł na spuszczonej szybie,drugą rękę dalej trzymał na kierownicy,wystukując długimi palcami rytm jakiejś piosenki.Bawił się kolczykiem jak to miał w zwyczaju.Poprawił trochę opadające na czoło włosy,aż w końcu odwrócił się w moją stronę.Uśmiechnął się tym razem bezczelnie i dokładnie mi się przyjrzał.
-Lubię ten moment gdy przyłapuję cię na gapieniu-powiedział,szczerząc się jeszcze bardziej.
-Nie gapiłam się...
-Oczywiście,że nie.Przysnęłaś z otwartymi oczami.Nie przejmuj się Kels,każdy przyzna,że wyglądam jak dzieło sztuki.
-I to mnie w tobie irytuje Luke-zaczęłam.-Wydaje ci się,że jesteś nie wiadomo kim bo masz ładne oczy i uśmiech,ale wiesz co?Nie jesteś ważny!
-Myślisz,że dobrze wyglądam?-spytał.-Poczekaj aż zobaczysz mnie nago.
Przewróciłam tylko oczami,gdy światło znów zmieniło kolor na zielony.Jechaliśmy jeszcze kilka minut,aż w końcu zaparkował swoje BMW x5 (dalej pamiętam) przed niewielką kawiarenką.Nigdy wcześniej w niej nie byłam,właściwie nawet nie wiedziałam o jej istnieniu.Wysiedliśmy z samochodu i Luke poprowadził mnie w stronę tylnego wejścia.Oczywiste jest,że często tutaj bywa i,że może sobie wchodzić od zaplecza.Znaleźliśmy się w ładnej,nowoczesnej kuchni.Przeważała
biel.W oczy rzuciły mi się maszyny,przygotowujące kawę.Nad blatem pochylał się chłopak.Stał do nas tyłem,chyba nawet nie zauważył,że weszliśmy.W lewej dłoni obracał duży kubek,prawdopodobnie właśnie z kawą.Był wysoki,chudy,z dziwnie znajomymi kręconymi włosami.
-Ashton na Boga i Lody Czekoladowo-nugatowe odłóż tą kawę bo mówię ci to się skończy zawałem!Przestań czytać te głupie babskie gazety i przywitaj się bo chcę abyś kogoś poznał-powiedział Luke,w jego głosie można było usłyszeć irytację.
-Luzuj łonowce stary-zaśmiał się chłopak,zamykając magazyn.
Z uśmiechem odwrócił się w naszą stronę.Mimowolnie wytrzeszczyłam oczy i otworzyłam usta.Chciałam coś powiedzieć,ale nie byłam w stanie.Po prostu byłam za bardzo zaskoczona.Szok i tyle.Ledwo stałam,gapiąc się na niego.On również przyglądał mi się przez chwilę oszołomiony,ale sekundę później znów uśmiechał się szeroko.Luke stał między nami.
-Ash poznaj...-zaczął,ale zielonooki mu przerwał.
-Dziewczyna od bielizny!-krzyknął uradowany.Odzyskałam mowę.
-Chłopak od nagich,wysmarowanych masłem czekoladowym modelek-uśmiechnęłam się,dając  znać,że również go pamiętam.
-Awwh-brunet podszedł do mnie z otwartymi ramionami-jak dobrze cie znowu widzieć!
Byłam zaskoczona nagłym uściskiem,ale oczywiście szybko go odwzajemniłam.Był na serio wysoki i tak jak Luke,musiał się do mnie schylić.Przytulał mnie trochę długo i mocno,ale było to dziwnie przyjemne.Zachichotał i śmiało mogę powiedzieć,że jeszcze tak uroczego śmiechu nie słyszałam.Chyba już w tamtej chwili stwierdziłam,że lubię Ashton'a Irwin'a.Luke chrząknął,gdy Loczek mnie puszczał.Cały czas stał obok,przyglądając nam się z wyraźnym zdziwieniem.
-Trzy pytania-zaczął,patrząc to na mnie,to na Ashton'a.-Pierwsze: skąd wy się do cholery znacie?Jakim cudem? Dwa: czemu Ashton wie tyle o twojej bieliźnie?Nawet ja nie wiem co masz pod tą bluzką,a zawarliśmy pakt przyjaźni!Czuję się zdradzony przez dwie ważne dla mnie osoby.Czemu mi tak ochoczo nie mówisz jaki fason i kolor majtek masz aktualnie na sobie? I po trzecie: jakie kurwa modelki?Czemu byłeś na jakimś zamkniętym pokazie z nagimi laskami i masłem orzechowym?A co ważniejsze czemu nie zabrałeś mnie ze sobą?!
Ashton zaczął się śmiać,słysząc jego poważny ton.Kolejny powód dlaczego go lubię.Podszedł spokojnie do stolika,z którego zabrał swoją kawę i wypił trochę.
-Oddychaj Hemmings-wyszczerzył się.-Poważnie bo jeszcze ci żyłka pęknie.A więc zluzuj majtasy i słuchaj.Twoją laskę spotkałem przypadkiem w klubie ze striptizem.Spędziliśmy kilka szalonych nocy i tyle.Nic poza ostrym seksem nas nie łączy,prawda złotko?-spytał,puszczając mi oczko.
-To było tylko kilka nocy Lukey-powiedziałam,wzruszając obojętnie ramionami.Właściwie sama nie wiem czemu.
-Potrzebowała rozrywki i odrobiny uczucia,a kto potrafi to zapewnić lepiej niż Ashton Irwin?-spytał Loczek,dalej się szczerząc.
-Luke Hemmings na przykład-burknął pod nosem Blondyn.
-Nie bądź zły Luke-zaczęłam,dalej zastanawiając się czemu w ogóle to ciągnę-to nic nie znaczyło.Oboje potrzebowaliśmy bliskości.
-Nie mogliście jej potrzebować z kimś innym?-spytał,wyglądał jakby brał to wszystko na poważnie.
-Wybacz bracie,nie wiedziałem,że jest twoja.Ale na Kawę i Wszystko Inne Posiadające Kofeinę dawno nie miałem tak dobrego seksu jak z nią!-powiedział,chyba trochę za głośno.
Luke stał przez chwilę,marszcząc czoło. Ash w końcu nie wytrzymał i lekko się uśmiechnął.
-Żartujecie tak?-spytał w końcu Hemmings.Dopiero teraz zauważyłam jak napięte były jego mięśnie.
-No pewnie,że tak idioto! Twoja mina była bezcenna!-dopiero teraz Irwin zaczął się śmiać tak na poważnie i przez jakieś dwie minuty,nie potrafił się opanować.-Uroczy jesteś-powiedział w końcu,uspokajając się trochę.
-A ty pojebany.
-Chcesz kawy?-spytał Brunet,patrząc na mnie.Uśmiechnęłam się lekko i kiwnęłam twierdząco głową.
-Jestem Kelsey-powiedziałam,gdy podawał mi kubek.
-Wyglądasz trochę inaczej niż ostatnio-szepnął,tak żebym tylko ja mogła go usłyszeć.
-To może ten nowy fluid-zażartowałam,ogrzewając sobie dłonie ciepłym kubkiem.
-Wydajesz się tak jakby-zastanowił się chwilę,myśląc jak dobrze ubrać w słowa to co chce powiedzieć-mniej smutna.
Uśmiechnął się i poszedł w stronę,palącego w kącie Luka.Cudowny zapach świeżo zaparzonej kawy wypełniał całe pomieszczenie.Smakowała równie dobrze co pachniała,a może nawet jeszcze lepiej.
-Wiesz,że tu nie wolno palić?-spytał Loczek,siadając na drugim,wysokim,barmańskim krześle.
Luke odwrócił się w jego stronę i wypuścił z ust kłęby dymu z nieukrywaną satysfakcją.Zaraz potem zaciągnął się znowu.Ashton zmarszczył brwi i ignorując głośne "kurwa" Hemmings'a,wyszarpał mu papierosa z ręki,po czym sam porządnie się zaciągnął.
Gdyby ktoś kto ich nie zna,spotkałby ich na ulicy pomyślałby,że się nienawidzą.Bez przerwy jeden drugiem dokucza i wyzywają się nawzajem.Ci,którzy chociaż trochę ich znają,wiedzą,że właśnie w taki sposób okazują sobie sympatie.Za każdym "jesteś pojebany" kryje się coś w rodzaju "dobrze,że jesteś".
-Spotkaliśmy się raz i to przypadkiem na mieście-zaczął Ash podając fajkę Blondynowi.Zaciągali się na zmianę.
-Od razu się domyśliłem. Kels nie przespałaby się z tobą-zaśmiał się Hemmings.
-Skąd możesz to wiedzieć?-w głosie Irwin'a było oburzenie.
-Znam ją lepiej niż ty-wyszczerzył się.
Ashton na chwilę zmarszczył czoło i wypuścił dym z ust.Spojrzał w moją stronę,zastanawiając się chwilę.
-Wiesz Kelsey jeśli potrzebowałabyś kogoś do rozdziewiczenia to jestem tutaj.Zawsze chętny i gotowy-szeroki uśmiech pojawił się na jego twarzy.
Nie jestem pewna co doprowadziło go do stwierdzenia o moim dziewictwie.
-Myślisz Ashton,że chciałaby z tobą spać?-Luke spojrzał na przyjaciela jak na idiotę.
-Każdy chce ze mnę spać Hemmings.
-Prędzej ja ją rozdziewiczę niż ty-stwierdził jak gdyby nigdy nic Blondyn.
-Chciałbyś,jesteś w tym kiepski-znów uroczo się zaśmiał.
-A skąd ty to możesz kurwa wiedzieć jaki jestem w  łóżku?-blondyn uniósł brwi ze zdziwienia.
-Wszystkie, które z tobą spały, przylatują zdruzgotane do mnie-wyszczerzył się Loczek, najwyraźniej dumny z siebie.
A ja stałam między nimi i słuchałam dalszej wymiany zdań.
-Ale ty masz bujną wyobraźnię Irwin.Na prawdę WOW!-sarkazm w tonie Luka był na najwyższym poziomie.
-Wmawiaj sobie Luke, że jesteś niezły,ale wszyscy znają prawdę-spojrzał w moją stronę,wskazując kciukiem na siebie-Irwin dobry na pierwszy raz,na pierwszy drugi raz,na pierwszy trzeci raz,Irwin dobry na każdy raz.
Luke prychnął pod nosem.
-Kelsey wolałaby zrobić to z przystojnym blondynem niż idiotą pracującym w barze.Czy ostatnio widziałeś się w lustrze?Kiedy byłeś u fryzjera?Zapuszczasz włosy na jaskiniowca?To taka nowa moda rozumiem.
-Spierdalaj Luke.To oczywiste,że Kelsey wolałaby mnie.Masz ciało jak dziesięcioletni chłopczyk,a wzrostem przypominasz pieprzoną żyrafę.Nie musiałaby klęczeć żeby...
-Halo! Ja tu jestem!-krzyknęłam, przerywając monolog Irwin'a,grzecznie przypominając o swojej obecności,o której najwyraźniej zapomnieli.Zdali się to zupełnie zignorować.Nie minęła minuta,a Luke znów podjął temat.
-Kelsey wolałaby...
-Kelsey wolałaby umrzeć jako dziewica niż przespać się z którymkolwiek z was!-wrzasnęłam nieźle już poirytowana.
Oboje spojrzeli w moją stronę i jednocześnie jęknęli "no ejjjj".Ja naprawdę rozumiem wszystko,ale bez przesady.Stałam obok nich,mogli poczekać chociaż aż wyjdę.Najbardziej żenująca była powaga z jaką o tym dyskutowali.Poza tym czy ja mam na czole napisane "ktoś do pozbawienia dziewictwa potrzebny od zaraz" ? Z czystym sercem stwierdzam,że Luke i Ashton idealnie się dobrali.Zupełnie jakby obaj zostali urodzeni głównie po to,aby się zaprzyjaźnić.Usiadłam na trzecim krzesełku i w ciszy popijałam kawę,przygotowaną przez Irwin'a.
-Powiedz coś o sobie Kelsey-zaczął w końcu.
-Co dokładnie?-spytałam,trochę zaskoczona prośbą.
-Nie wiem-wzruszył ramionami.-Coś sprawiło,że Luke jest w stanie stawiać ci ołtarzyki,więc ja jako jego najlepszy i jednocześnie jedyny przyjaciel chcę wiedzieć cóż takiego to jest.
Oj Ashton,sama chciałabym to wiedzieć i to bardzo.
Chociaż w sumie chyba wiem.Chyba chodzi o to co chcemy wkrótce zrobić.O to,że jestem równie samotna i skrzywdzona przez życie co Luke.I on to zauważył,już wtedy pierwszego dnia w szkole,podczas gdy ja nie potrafiłam tego dostrzec u niego do momentu,aż sam mi nie powiedział.I prawdopodobnie gdyby tego nie zrobił,dzisiaj dalej myślałabym o tym jakie to Luke Hemmings ma idealne życie.
W tamtym momencie zaczęłam się zastanawiać czy Ashton wie o tym co w planach ma Luke.Czy wie,że jego najlepszy przyjaciel chce się zabić.
Przez sekundę pomyślałam,że to oczywiste,że wie.W końcu jest jego najlepszym przyjacielem,a tacy znają wszystkie swoje sekrety.Jednak szybko doszło do mnie,że w tym przypadku jest inaczej i Luke na pewno nic mu o tym nie powiedział.Czemu miałby to robić? Ja sama z nikim się tym nie podzieliłam.Chłodne spojrzenie niebieskich oczu tylko mnie w tym utwierdziło.Nerwowo obracałam kubek z parującą kawą w rękach.
-Wydaje mi się,że to dlatego,że jestem jego dokładnym przeciwieństwem,a przeciwieństwa się przyciągają-powiedziałam w końcu.Nie jestem pewna czy go tym przekonałam,ale uśmiechnął się szeroko.
-Okay.A teraz może coś o sobie,na przykład o twoich rodzicach czym się zajmują,albo o rodzeństwie,no nie wiem cokolwiek twój pierwszy raz czy coś-uśmiechał się zachęcająco.Czyli jednak nie mam wypisane "dziewica" na czole.
-To nie pieprzone przesłuchanie Irwin-wtrącił się Luke.
-W porządku-uspokoiłam go.-Nie mam rodzeństwa,mama jest prawnikiem,nieskromnie powiem,że jednym z najlepszych w tej branży.Ogólnie nie jestem zbyt ciekawą osobą Ash-uśmiechnęłam się smutno.-Lubię Orlando Bloom'a i wszystkie filmy,w których grał. Kiedyś oglądałam je nałogowo z moją przyjaciółką,do czasu aż się pokłóciłyśmy.Jestem raczej osobą spokojną,typ imprezowiczki to nie ja.Jestem nudna-przyznałam.
-Nie jesteś nudna Kelsey,może po prostu jeszcze nie poznałaś smaku dobrej zabawy,ale jestem pewien,że im dłużej będziesz zadawać się z tym tutaj-wskazał na Luka-tym bardziej polubisz
imprezy.Tak czy siak widzę,że lubisz kawę-spojrzał na mój prawie już pusty kubek-a to od razu przenosi cie na listę ludzi,których lubię-wyszczerzył się.Gdzieś już dzisiaj coś podobnego słyszałam...
-Teraz ty powiedz coś o sobie-zaproponowałam,dopijając kawę do dna.Zaśmiał się.
-Jestem Ashton Fletcher Irwin,ale zazwyczaj nie posługuję się tym drugim imieniem bo jest tak cholernie żałosne.Mam na myśli,no powiedz sama jak to brzmi?!Dostajesz pracę na przykład w klubie ze striptizem i przedstawiasz się,mówiąc "hej jestem Fletcher" i już jesteś skazany na porażkę nie ważne jak bardzo idealne jest twoje ciało.Mam już dwudziestkę na karku,dlatego zawsze wywyższam się nad Luke'm.Jestem jak jego starszy brat i ten gówniarz zazwyczaj nie ma nic do gadania,robimy tak jak ja uważam.Uroki bycia starszym.Minusy to,że muszę już badać się na prostatę.
-Na to się bada po pięćdziesiątce-wtrącił Luke.
-Zamknij się gówniarzu-syknął Irwin,po czym znów odwrócił się w moją stronę z szerokim uśmiechem.-Widzisz?-spytał.-Uroki.Mieszkam z mamą co jest trochę krępujące,mam dwadzieścia lat i mieszkam ze swoją rodzicielką.Przynajmniej już wiem,że poznając dziewczynę nie powinienem zaczynać od tej informacji znajomości.Trochę sobie gram na perkusji,żeby odreagować po pracy,a pracuje tutaj-powiedział,gestem ręki pokazując pomieszczenie-w kawiarni,zwanej przeze mnie rajem.Mam tyle darmowej kawy ile chcę.Szef mnie lubi,a przynajmniej nie ma wyboru.Dobrze wiem,że posuwa moją matkę.I to chyba wszystko.Zapieczętowałem to nędzne życie,czyniąc tego smarkacza moim najlepszym przyjacielem.
-Dzięki Ash-Luke palił kolejnego papierosa,a jego sarkastyczny ton tylko się nasilał z każdą kolejną wypowiedzą.
-Nie ma sprawy Lukey. Nienawidzi tego zdrobnienia-szepnął do mnie,ale Hemmings i tak pewnie go słyszał,siedział w końcu tuż obok-więc nazywam go tak najczęściej jak mogę-puścił mi oczko.
-Tak właściwie Ash to co ty tutaj robisz?-spytał nagle Luke.
-Pracuję Hemmings,wiem że dla ciebie to coś nowego i nieznanego.
-Nie pierdol,że oni ci tutaj jeszcze płacą.
-Wiesz Luke,zazwyczaj tak jest,że jak człowiek pracuje to pod koniec miesiąca dostaje wypłatę.
-Ale kurwa za co?!Przecież ty nic tutaj nie robisz!-w głosie Luka było coś w stylu niedowierzania.
-Wypraszam sobie-Ash skrzyżował ręce na piersi.
-Przychodzisz tutaj,żłopiesz więcej kawy niż sprzedajesz, w międzyczasie czytając o tyłku Nicki Minaj!
-Co to to nie-Ashton wstał i poszedł dolać sobie kawy.-Dzisiaj czytałem o Kim Kardashian-dodał z urazą.
-A czym to się różni?-spytał Luke.-Oba wielkie i sztuczne.
Ashton już chciał zaprzeczyć,ale w tym momencie kuchenne drzwi się otworzyły i do pomieszczenia wszedł mężczyzna.Jak na moje oko dobrze po czterdziestce,być może góra dwa lata przed pięćdziesiątką.Nosił okulary,włosy miał ciemne.Był wysoki i właściwie jak na taki wiek to całkiem dobrze się trzymał.
-Na litość boską Ashton!Czy ty nie widzisz tej kolejki?Czy chociaż raz mógłbyś wyjść stąd i ich obsłużyć bez moich ciągłych interwencji?-spytał,a ręce mu opadły.
-Cześć Gregory-przywitał się Ash.-Może dzisiaj ty byś ich obsłużył?Mam gości-powiedział,wskazując na nas.Luke uśmiechnął się promiennie i pomachał mu.Mężczyzna westchnął.
-Luke tyle razy prosiłem,żebyś przychodził z rana,gdy właściwie nie ma klientów.
-Wybacz Greg,ale mam szkołę,zapomniałeś?
-Już bez przesady-oburzył się Ash-prawdą jest,że na co dzień pracuję normalnie i wszyscy klienci są zadowoleni.
Mężczyzna znowu westchnął.
-To jedyny powód,dlaczego dalej masz tą pracę.
-I jeszcze to,że sypiasz z moją mamą-dodał,krzywiąc się trochę.
-Ashton błagam nie zaczynaj znowu tego tematu-jęknął mężczyzna.
-Kiedyś będziemy musieli o tym w końcu porozmawiać jak mężczyźni.Pieprzysz moją mamę.Moją mamę-podkreślił.-Kobietę z której łona wyszedłem i myślisz,że to jest w porządku.
-Wezmę tą zmianę za ciebie-przerwał mu Gregory i wyszedł z kuchni.
-Przepłoszyłeś go-stwierdził z wyrzutem Hemmings-a jeszcze chciałem się zapytać za ci ci płaci.
-On naprawdę jest z twoją mamą?-spytałam,chcąc trochę zmienić temat.
-Taaa-jęknął Irwin.
Zanim zdążył dodać coś więcej,po kuchni rozległ się dzwonek jego telefonu.Wyciągnął z kieszeni komórkę i odczytał sms'a.
-To moja dziewczyna-wytłumaczył-chce się dzisiaj spotkać.Mówi,że to coś ważnego.
-I tak powoli mieliśmy się zbierać-Luke lekko się uśmiechnął.Wydaje mi się,że chętnie zostałby dłużej.Ja w sumie też.
-Jak się nazywa?-spytałam pod wpływem chwili.Mam nadzieję,że nie wyszłam na ciekawską. Ash jednak uśmiechnął się szeroko.
-Jennifer-powiedział.
-Ładnie-przyznałam.-Skąd się znacie?-naprawdę nie mam pojęcia czemu drążyłam ten temat.
-Poznałem ją na imprezie.Był pewien okres w moim życiu...Trochę trudny,musiałem się zabawić.Myślałem,że Jenny będzie dziewczyną na jedną noc,ale okazała się naprawdę fajna.Zaczęliśmy się spotykać i tak już ze sobą jesteśmy osiem miesięcy.Jest o rok młodsza.Bardzo ładna.Ma ciemne włosy,trochę krótsze od twoich.Naprawdę ją lubię-uśmiechnął się,ale  w tym uśmiechu nie było ani odrobiny radości.
-Lubisz?-szepnęłam,ale usłyszał pytanie.
-To bardzo skomplikowane Kelsey.Miałem kiedyś dziewczynę....Cudowną,idealną.Była całym moim światem.Już jej nie ma.
-Co się stało?-spytałam,ale dopiero później dostrzegłam,że Luke też już nie jest uśmiechnięty.Wyglądał na zamyślonego i nerwowo przygryzał wargę.Oczy Ashton'a nie świeciły już z radości.Był jakiś inny,spięty,smutny.Doszło do mnie,że niepotrzebnie ciągnęłam ten głupi temat,że nie celowo wtargnęłam za daleko w jego osobiste życie,a znam go jakąś
godzinę.Przesadziłam,powinnam przestać zadawać pytania po tym jak zdradził mi jej imię.Poczułam się źle i dałabym wiele,aby móc cofnąć czas.
-Odeszła ode mnie-powiedział i napił się kawy.
Czułam się okropnie,naprawdę okropnie.Czemu się o to zapytałam?Co do cholery mnie pokusiło?Gdzie się podział ten Ashton z iskierkami radości w dużych,zielonych oczach?
Odpowiedź była bardzo ogólna i nie mówiła wiele.Odejść można na wiele sposobów.
-Przepraszam Ashton-powiedziałam w końcu.
-Ej mała nic się nie stało,wszystko jest w porządku-znów się wyszczerzył,ale nie potrafiłam już tego odwzajemnić.Wyrzuty sumienia i poczucie winy zżerały mnie od środka.-Nie przejmuj się-dodał,widząc moją minę.
-Pójdziemy już-wtrącił Luke.
-Odwiedźcie mnie jeszcze kiedyś.
-Tego możesz być pewien.
Pożegnaliśmy się i opuściliśmy kawiarnię.Luke odwiózł mnie do domu.Na dworze było jeszcze jasno,ale robiło się coraz chłodniej.Jechaliśmy w ciszy,nawet radio nie leciało.Z każdą minutą brzuch bolał mnie coraz mocniej.
-Kelsey?- kojący,spokojny głos wyrwał mnie z zamyślenia.Odwróciłam się w jego stronę.-Już jesteśmy-powiedział,uśmiechając się lekko,jakby pocieszająco.
Dopiero w tym momencie zauważyłam,że stoimy.
-Tak.Dzięki-powiedziałam,odpinając pasy.Chciałam otworzyć drzwi,kiedy położył rękę na moim kolanie.Od razu odwróciłam się w jego stronę zaskoczona.
-Nie przejmuj się-powiedział.-To Ashton.Wszystko będzie w porządku ,jestem pewien.
-Nie powinnam go tak wypytywać.
-Miałaś do tego prawo Kels.Nie zadręczaj się-poprosił.
-Chciałam tylko zrozumieć czemu jest z Jennifer skoro jej nie kocha-szepnęłam,odwracając wzrok.Nie mogłam dłużej znieść jak te błękitne oczy się we mnie wpatrują ze smutkiem.To bolało,cała skóra mnie paliła pod wpływem tego spojrzenia.Westchnął i odsunął swoją rękę,kładąc ją na kierownicy i skupiając swój wzrok na drodze.
-Czasami nie jesteśmy z kimś z miłości.Czasem ona nie jest potrzebna.To trudne do zrozumienia Kelsey,więc nie oczekuję od ciebie,że to pojmiesz.Nie zawsze jesteśmy z tym z kim byśmy chcieli być lub z kimś z kim być nie możemy.Ashton już znalazł swoją miłość taką prawdziwą niczym z tych głupich romansów,które oglądałaś z Jade.Ale takie jest życie,czasem coś nie wychodzi,niektóre zdarzenia przesądzają o wszystkim.Nigdy nie wiemy co się stanie,często dokonujemy głupich i nierozsądnych wyborów.To pieprzone życie jest jedną wielką niewiadomą,znakiem zapytania.Nie rozszyfrujesz go choćbyś nie wiadomo jak bardzo tego chciała.Czasem jedna rzecz jaką zrobimy ma skutek na całe nasze przyszłe życie i przyszłe życie ludzi,których kochamy,na których nam zależy.Czasem nie jesteśmy z kimś dla miłości,a tylko dla bliskości,której niezaprzeczalnie wszyscy potrzebujemy i poszukujemy przez całe życie.Jesteśmy dla tych pocałunków,uścisków w których czujemy się bezpiecznie,uścisków w których możemy się budzić następnego dnia.Ashton jak nikt inny kurewsko tej bliskości potrzebuje,od kiedy została mu zabrana wraz z odejściem jego
dziewczyny.Właściwie wraz z nią jakaś część Ashton'a również zniknęła.Ta cała Jennifer też nie jest z nim dla miłości.Nie znam jej osobiście,ale jestem tego tak pewien jak że dwa plus dwa to cztery.Ona daje mu tego czego on potrzebuje i odwrotnie.I jeśli to sprawia,że są trochę bardziej szczęśliwi, to czemu nie?
Pytanie to zawisło między nami.Zamilkłam.Przyłapałam się na potakiwaniu głową.Zacisnęłam usta w wąską linię.Teraz w głowie miałam jeden ogromny bajzel,natłok nieplanowanych myśli i setki pytań,które chciałam zadać,ale dobrze wiem,że nie powinnam.
-Co myślisz o Ashton'ie?-spytał po godzinie.A może to była tylko minuta?
-Jest wyjątkowy.Lubię go i to chyba bardzo-przyznałam,na co uśmiechnął się lekko,a ja wyszłam z samochodu.
Jak to mówi nasza nauczycielka fizyki,dwa plus dwa nie zawsze daje cztery.






______________________________________________________________________
Hej aniołki ♥ Żeby was nie zanudzić,postaram się streścić.
Baardzo przepraszam,że nie dodałam w  tamtym tygodniu :( Jak widać ponownie się przeceniłam -,-" Teraz postaram się dodawać co weekend (właśnie w niedziele wieczorem),ale pewnie nie zawsze dam radę się wyrobić.
Rozdział nawet jest moim zdaniem okay xd To znaczy po tym poprzednim co dodałam to chyba wszystko już będzie lepsze o,o Dużo osób chciało Ashton'a także no...
Ja sama chciałam Ashton'a,więc pewnie będzie się pojawiał częściej xd Relacje Luke-Ashton podobają się wam ? Czy tylko ja jestem tak porąbana,że z moją przyjaciółką zamiast walić sobie komplementy jeździmy po sobie ile wlezie? xd
Jest to 20 już rozdział i właśnie minęła połowa ff :') 
Pod ostatnim rozdziałem było duuużo mniej komentarzy niż zazwyczaj :( Oczywiście rozumiem,że jest szkoła i,że poprzedni rozdział był gównem,ale jeśli przeczytałaś dzisiaj to bardzo ładnie proszę aniołku-skomentuj :) Dla ciebie kochanie to tylko chwila,a dla mnie ogromna motywacja i radość ♥ Wystarczy jedno słowo,chcę tylko wiedzieć ile was tutaj jest :* 

Wgl chciałam wam powiedzieć jeszcze,że jesteście bardziej niezdecydowanie niż ja i zmienne bardziej niż kobieta w ciąży xd To jest jak:

"To nic nie zmienia bo i tak oboje zamierzamy się zabić"
Wy:

"Sprawia,że jednak nie chcę umierać"
Wy:

Hahahahahha kocham was,wiecie? :D

Wy po tym rozdziale: Co do cholery stało się z dziewczyną Ashton'a?
Ja:Tutaj jestem


I na koniec mam dla was zdjęcie Hemmings'a przy tym swoim wypasionym samochodzie,ale ze względu na jakże szykowne obuwie nigdy go nie wykorzystam xd



I to by było na tyle aniołki.Dziękuję,że jesteście :* I do następnego ♥ 
@oh_woow_lovely 

20 komentarzy:

  1. Jestem pierwsza :D
    Rozdział jest genialny więc moge Ci wybaczyć to opóźnienie :)
    Życze duuuużo, duuużo weny i z niecierpliwością czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  2. Szczerze? Przez całe to opowiadanie nie śmiałam się tyle co dzisiaj =D Luke i Ashton się świetnie dobrali :)
    Do następnego Skarbie <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialny rozdział :D śmiałam sie jak nigdy xd Czekam na nexta <3 /K.

    OdpowiedzUsuń
  4. Haha.... śmiałam się to jest dobrze, trochę też pomyślałam :p Super rozdział... Czekam na next :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Genialny jestem naprawdę ciekawa jak nazywa sie miłość Asha :( ale ciesz sie ze Kels go poznała i ze Lukey ( jeszcze bardzie lubię to zdrobnienie) jest szczęśliwy dzięki nim. Tak jak ja jestem szczęśliwa dzięki tobie i twojemu ff kocham cie laska <3 i do następnego :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Jej! Nowy <3 Jeszcze nie przeczytałam, ale piszę komentarz, żeby nie było, że mnie tu nie ma hah ;D No... to skomentuję jakoś "lepiej" jak znajdę dłuższą chwilę na przeczytanie :)))

    OdpowiedzUsuń
  7. ummm haha jest super
    kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Jessuu.... tak bardzo Cię przepraszam, że nie skomentowałam poprzedniego rozdziału :((!!! Ale wyjechałam na całe ferie i nie miałam internetu, więc nawet go nie przeczytałam (znaczy zrobiłam to przed komentowanem tego xd ). Ten rozdział jest naprawdę świetny!
    Uwaga Ave analizuje:
    - Te teksty Ashton'a i Luke'a no po prostu boskie :D
    Nie musisz się martwić, ja z moimi koleżankami też tak robimy xD Taka sytuacja: "Jak ktoś coś krzyknie, to my krzyczymy co nam się z tym kojarzy!
    - Dobra! LIWIA!
    - In vitro!
    - Klaudia!
    - Aborcja!
    - Ola!
    - Burdel!"
    XD XD XD Xd X xd XD XD
    - Na co zwróciłam uwagę, ekhem cytuję: "Nie ma sprawy Lukey. Nienawidzi tego zdrobnienia"
    Ale jak Kels tak do niego mówi, to jemu to nie przeszkadza :D
    - No heloł! Jess jest tu! Jak ma być przy Ash'u, kiedy nam tu pisze? Aż dziwne, że obecność Jennifer ci nie przeszkadza :D
    - Ah i ten dopisek o uśmiechu Luke'a, uhuhu *^*
    - Ten końcowy monolog Luke'a ♥ taki prawdziwy ^^ pełen emocji i wgl ! Nawet mi się zdaje, że to trochę kieruje do Kelsey, aby jej coś przekazać "między wierszami" ;) a może mi się tylko wydaje :/
    No to do zo do nowego słoneczko :*

    OdpowiedzUsuń
  9. MATKO CHRYSTUSOWA JESSICA
    VO ŻEŚ TY DZIEŁCHA ZNOWU WYMYŚLIŁA DO CHUJA WACKA ?!

    ej ja się boję że ta dziewczyna Asha to się kurwa zabiła ;o ej no serio takie ujebane przeczucie
    I teraz Luke nie może tego zrobić bo by kurwa no Ashton no on by się zabił razem z nim 0,0
    ok wybieglam w przyszłość....
    Wróć Agnes xc

    Booooooooże ale żem się uśmiała! Lucyna świadkiem xd XD
    To Romeo i Julia od razu mnie rozjebało xD hahahaha
    I ten budyń awwh <333
    I Ashton *,* mężu mój (i Jess też)
    Osobiście mega mi się podoba relacja Lashton jest genialna.
    I proszę o rozdziewczenie panny Kels bo you know... i'm still waiting.

    Całościowo podobało mi się bardzooooo i czekam na nexta kochanie <3 weny i czasu ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. <3 wprowadzenie Ash'a to był ciekawy pomysł.

    OdpowiedzUsuń
  11. LUKE JAKIE SZYKOWNE OBUWIE HAHAHAHAHAHAHAHAHA A CO DO ROZDZIAŁU EH JAK KAŻDY INNY CZYLI DUPEREKSTRABOMBACZAD! A LUKE I ASHTON ZACHOWUJA SIE DOKLADNIE JAK JA RAZEM Z PRZYJACIOLKA :') WENY ZYCZE ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kocham , Kocham i jeszcze raz kocham <3 Ja nie wiem Już co pisać za każdym razem odbiera mi mowę <3 Czekam na następny z wielką niecierpliwością <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Kocham <3 A! Czy tylko ja mam teorię że Jennifer to jest Jade i że będzie w ciąży? Madafaka jeśli tak to składam ci pokłon. wg składam ci pokłon za ten rozdział, boże to jest tak bardzo cudowne :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ash... Ash... ASH!!!!!!! *.*
    Boooże wszystkie bloggerki się na mnie uwzięły i od kilku dni nie mogę przestać się śmiać... No akurat w Twoim przypadku "rozwaliły mnie rozmowy Luke'a, Kelsey i Ashton'a... Muszę przyznać, że Ty i Lu macie podobne, hmmm, poczucie humoru! Nie no po prostu cały czas mam w głowie to jak Kels i Ash wkręcają Luke'a co do ich znajomości... Po prostu jakbym to widziała przed swoimi oczami i od razu mam ochotę parsknąć śmiechem, a tu już cisza nocna... :/ No cóż wybacz moja droga, ale jak na razie na nic więcej mnie nie stać... Wprawdzie dopiero drugi dzień tego jakże wspaniałego tygodnia, ale po trzech kartkówkach z przecudownej fizyki w dodatku z optyki geometrycznej, sprawdzianie z polskiego i historii i odpytywania z każdego przedmiotu powoli mózg zaczął mi wyparowywać... Mam nadzieję, że zrozumiesz! Życzę Ci duuużo weny, ale przede wszystkim choć odrobinę więcej czasu dla siebie i własnych przyjemności!!! Pozdrawiam i ślę uściski!!!

    OdpowiedzUsuń
  15. Cześć :) Jestem Ania . Czytam twojego bloga od początku i nie miałam okazji skomentować żadnego rozdziału. Zabieram się za ten. Piszesz świetnie, masz do tego talent i bardzo cię za to podziwiam. Ja jako osoba zaczęłam mieć wymagania do tego co czytam, jednak do twojego nie mam żadnych = Jest Perfekcyjne. Życzę ci dalszych świetnych pomysłów i na pewno masę weny kochana ! Buziaki śle twoja fanka ♥
    borntobedifferentfromthem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Przyszykowałaś się już psychicznie na tą litanię? Mam nadzieję. A oto i ona:

    1. "Niezależnie od nas całe życie poszukujemy bliskości" - a ja na to "Kochaj mnie i przytul mnie. Jak zapalniczka płomień, jak sucha studnia wodę"

    2. Dear Diary,
    I'm Kelsey Tate and I think I'm as cool as Elena Gilbert, because she was writting to her own Diary too. I hope you'll enjoy my reflections. So here they are...

    3. "Spędzam z Luke'm coraz więcej czasu" - korzystaj, bo wiesz, są chętni na twoje miejsce ^^

    4. Orlando Bloom... Czy on grał w jakimś kryminale? Bo jak ostatnio stwierdziłyśmy, ci kryminaliści są tacy mmmmmm....
    A co jeśli to znowu X?? Może to Orlando nim jest i tak naprawdę podszywał się pod kogoś z bliskich, zakładając maskę, a ta osoba jest gdzieś uwięziona??? *O*

    5. Wymienianie czynności wykonywanych przez Orlando - słyszę i widzę jak Hemmings je mówi. I w przeciwieństwie do niej, ja chciałabym usłyszeć, co ma jeszcze do zaoferowania

    6. "Jeśli mam być szczera trochę mu zazdroszczę,że ma takiego Ashton'a." - jeśli mam być szczera, trochę zazdroszczę jej takiego Luke'a

    7. Romcio i Julia... O matko, wiem jak to jest to grać. Chociaż ja akurat byłam w chórze i to była parodia... Ale kręciliśmy to na konkurs. Nigdy. Więcej. Stania. 3. Godziny. W. Miejscu. Nigdy.

    8. "Zawaliłeś (...) Znowu" - przypomina mi się powtarzanie scen przy kręceniu... "Jeszcze raz", "Jeszcze raz", "Jeszcze raz", "Jeszcze raz", "Jeszcze raz", "Jeszcze raz", "Jeszcze raz", "Jeszcze raz"

    9. Osobiście wolę waniliowy lub śmietankowy, ale jeżeli zajdzie taka potrzeba, to mogę zmienić swoje preferencje żywieniowe dla Luke'a

    10. Jego jadłospis:
    - budyń czekoladowy - jakoś ujdzie
    - frytki - no okay
    - cola - NIE. Od trzech lat żyję w absencji. Odkąd chemiczka powiedziała, że w dwulitrowej butelce znajduje się 70 kostek cukru, które normalnie w takiej ilości wywoływałyby konwulsje (dziwię się, że Kels z tego nie skorzystała, na słodko, choć i tak zaraz usunie), a zakwaszane są kwasem fosforowym, który jest składnikiem między innymi: Domestosa, nawozów sztucznych i odrdzewiaczy, to podziękowałam tego typu produktom i od trzech lat jestem czysta.

    11. On powiedział, że jest dla niego ważna. No ok, ja to wiedziałam wcześniej, ale skoro ona też już to wie, to droga do bzykalni Hemmingsa wolna.

    12. Ale zaszczyt, została oficjalnie wpisana na listę jego przyjaciół. ZAZDRO SOŁ MUCH *O*

    13. "Dla mnie czekolada to najlepsza przyjaciółka,namiętna kochanka dlatego zrób wyjątek i zjedz ze mną tą brązową papkę (a wtedy sama staniesz się z czekolady i zostaniesz moją namiętną kochanką. Tak Kels, nr.11 jak najbardziej)"

    OdpowiedzUsuń
  17. 14. Na geografii nic nie ronię. Na niemieckim nic nie robię. Na fizyce nic nie robię... Nawet kaczek nie rysuję, bo mi się nie chce

    15. "Byłam zbyt podekscytowana poznaniem Ashton'a" - proszę cię, człowiek, który steruje twoimi losami jak marionetką, doskonale wie, jak by to było, gdyby miała poznać swojego przyszłego męża... znaczy się Ashtona Irwina. I obie doskonale wiemy Kels, że twoje zachowanie przy tym to nic

    16. Roztrząsanie jaki może być Ashton. Po co? To je Ashton Irwin. Jaki by nie był i tak będzie rewelacja, więc skończ, bo jeszcze cię glowa od myślenia rozboli.

    17. Porwanie - z serii "Ja też chcę!"

    18. Kels, gapisz się. Przestań, to niekulturalne
    Kels, gapisz się. Przestań, bo zaraz się zorientuje
    KELS, GAPISZ SIĘ...
    Kels, przyłapał cię
    Kels, dałaś ciała

    19. "Wydaje ci się,że jesteś nie wiadomo kim bo masz ładne oczy i uśmiech,ale wiesz co?Nie jesteś ważny!" - z serii starych spoilerów <3
    Kogo ty próbujesz oszukać? Najpierw prawisz mu komplementy, a potem sama sobie zaprzeczasz. Nie oszukuj się.

    20. "Myślisz,że dobrze wyglądam?-spytał.-Poczekaj aż zobaczysz mnie nago." - stary spoiler again <3
    Czyli nr.11 dalej aktualny??

    21. No przecież to oczywiste, że Luke wchodzi tylko od zaplecza. A co, ma wjeżdżać od frontu? Zero podtekstu, na serio (no chyba, że tylko ja go tam widzę)

    22. Ktoś krzyczy do ciebie na powitanie "Dziewczyna od bielizny". Ty mu odpowiadasz "Chłopak od nagich, wysmarowanych masłem orzechowym modelek". I w tym momencie się zatrzymaj i pomyśl, jak może to odebrać osoba trzecia?

    23. Luke mistrz matematyki
    Oto 3 pytania:
    1. Skąd wy się do cholery znacie?
    2. Jakim cudem?
    3. Czemu Ashton wie tyle o twojej bieliźnie?
    4. Czemu mi tak ochoczo nie mówisz jaki fason i kolor majtek masz aktualnie na sobie?
    5. Jakie modelki?
    6. Czemu byłeś na jakimś zamkniętym pokazie z nagimi laskami i masłem orzechowym?
    7. A co ważniejsze czemu nie zabrałeś mnie ze sobą?!
    Tak, trzy pytania.

    24. Refleks Hemmings'a >>>>>>>>>>>>>>>>>
    Kiedyś wrabiałam tak z kuzynem naszego kolegę z klasy, że jego prywatne zdjęcia są w internecie na Bezużytecznej czy gdzieś tam. Nabrał się.

    25. Ashton i Luke zachowują się jak stare dobre małżeństwo

    26. "Wiesz, że tu nie wolno palić?" *mówi, zabierając mu papierosa i samemu się zaciągając* Proszę państwa, oto logika.

    27. Ich kłótnia... Co to, wieczorek erotyczny? Jak chcecie, to z nr.11 można zrobić trójkącik... Nic, tak tylko mówię...

    28. Pytanie o rodziców. Czerwona lampka. Strażak Luke (obecnie dorabiający jako adwokat) wkracza do akcji

    29. Lubi kawę, ona też. TO PRZEZNACZENIE

    30. Irwin jako dorosły... Hahahahah, dobre..

    31. Pracuje tam, bo jego szef posuwa jego matkę. Niezły szantażyk

    32. Jak można pomylić Nicki Minaj z Kim Kardashian? Jestem pewna, że Ashton jako prawdziwy znawca tematu, znalazłby całą listę różnic

    33. Kto jak kto, ale Kels ma rewelacyjne wyczucie sytuacji. Nawet ja zauważyłam moment, w którym należało przestać

    34. "To Ashton. Wszystko będzie w porządku. Jestem pewien." - mówi, jakby było oczywistością tak jak to, że jeśli wyssiesz własną krew przy skaleczeniu, to staniesz się wampirem.

    35. Luke jako filozof... Tak, po kryminalistach i oni znajdą gdzieś swoje miejsce ^^

    36. KONIEC TEGO BEZSENSU. BYE <333333333

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetne!!! Czekam na nexta :) :) :)
    Weny życzę i pozdrawiam :) :) :)
    xx

    OdpowiedzUsuń
  19. Ojejku *-*
    Dopiero trafiłam na Twojego bloga, i muszę przyznać, że świetnie piszesz, Aniołku <3 Ogromnie podoba mi się Twój styl pisania, jak i fabuła, która mnie wciągnęła (choć przeczytałam dopiero ten jeden rozdział).
    Mój Ashton, aw >>
    Czekam niecierpliwie na następny rozdział, Kochanie <3
    Pozdrawiam, i idę czytać resztę rozdziałów xoxo
    Pozdrawiam <3

    http://all-the-devils.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. idk, nie mogę zebrać myśli, żeby napisać komentarz. ok.

    WIEDZIAŁAM, ja po prostu wiedziałam, że Ashton się tu pojawi
    i WIEDZIAŁAM, że będzie taki sassy i tak dalej xd
    Co do jego dziewczyny- zapewne umarła soł...
    JESTEM PEWNA ŻE JESS UMIE POCIESZYĆ NAWET W TAKIEJ SYTUACJI, JAKKOLWIEK CHAMSKO TO NIE BRZMI.
    rozmowy Lashtona- love endlessly.
    TO ROMEO I JULIA - BOŻE KOCHANY PLEASE STAPH

    tzn okay, Luke aka Romeo, Kels aka Julia
    WSZYSTKO MI SIĘ PODOBA.
    POZA tragicznym końcem :)))))))))))))))
    I HALO
    TA ICH JEBANA FRIENDZONE MNIE WYKOŃCZY OK.
    I jeśli do końca ff to się nie zmieni, to jak Boga kocham, żadnej #KRYSTYNY nie będzie !


    nieważne.
    dalej cholernie mnie ciekawi co ta Jade zrobiła soł lece dalej.
    OH MY GOD
    EMOTIONS.

    OdpowiedzUsuń