Son

sobota, 4 kwietnia 2015

Rozdział 23

16.06.2013 r.



Trzy oznaki miłości



Drogi pamiętniku,
to był dokładnie ten moment,gdy miałam ochotę uderzać głową o ścianę.Kolejny zaliczany do tych niezręcznych.Mogłam zacząć tłumaczyć,że to nie tak,że nie o to chodzi,ale bądźmy szczerzy-jak to wygląda? Twojej córki nie ma całą noc,a w domu pokazuje się następnego dnia z chłopakiem.Mama dalej w ciszy,cierpliwie wyczekiwała jakiś wyjaśnień.Spojrzałam ukradkiem na Luka,ale wydawał się niewzruszony.Właściwie nawet by mnie nie zdziwiło,gdyby taki obrót spraw mu się podobał.
-Dzień dobry pani Tate-uśmiechnął się nagle szeroko-Kelsey nic nie mówiła,że będzie pani w domu.
To zabrzmiało źle.Nie oczekuję,że Luke zdaje sobie z tego sprawę.Coś w stylu "miało pani nie być,podczas naszej rundy drugiej".
-Nie planowałam tego-przyznała w końcu mama-ale termin rozprawy przesunął się.
-Co za miła niespodzianka-wtrąciłam,uśmiechając się nerwowo.
Kąciki ust mamy poszły nieco w górę,gdy spojrzała na mnie z politowaniem.Odwróciła się na pięcie i weszła do kuchni,oczekując tego samego od nas.Luka oczywiście bawiła cała sytuacja.Uśmiechał się szeroko,gdy pociągnęłam go w stronę kuchni.
-Błagam nie mów nic głupiego-szepnęłam,gdy siadaliśmy przy stole.
Mama uniosła brwi zdziwiona.Gdy ostatnio siedział przy tym stole,robiłam wszystko aby znaleźć się jak najdalej od niego.Teraz sama zajęłam krzesło obok.Czułam się okropnie,naprawdę okropnie.Było tak jakoś dziwnie,niezręcznie...Nie lubię takich sytuacji i zawsze staram się ich unikać.Mama obracała w dłoni pusty do połowy kubek kawy.
-Co tam u ciebie Luke?-spytała jak gdyby nigdy nic.
-Nie narzekam-przyznał,szczerząc się.
-Tak właściwie gdzie jest tata?-wtrąciłam szybko,nurtujące mnie pytanie.
-W pracy Kelsey-odpowiedziała,jakby było to czymś oczywistym.
-Przecież jest sobota-zauważyłam.
-Mówił,że ma coś do załatwienia-wzruszyła obojętnie ramionami.-Zresztą nie sądzisz,że to ja powinnam zadać ci kilka pytań-bardziej stwierdziła,niż spytała.
Kiwnęłam twierdząco głową,biorąc głęboki wdech i powoli wypuszczając powietrze nosem.Kątem oka spojrzałam w stronę Luka.Siedział wyprostowany,ręce trzymał pod stołem.Uśmiechał się lekko,eksponując dołeczki.
-Więc wracam wczoraj do domu-zaczęła mama,odkładając kubek na blat-a dokładniej to już dzisiaj,bo było coś po drugiej w nocy.Wchodzę po cichu,aby nie obudzić swojej córki-mówi,patrząc na mnie znacząco.- Na przywitanie mało co szkło nie wbiło mi się w stopę.Oczywiście,pomijając już fakt,że było to szkło mojego ulubionego wazonu,wychodzi na to,że w tym domu nikt nie potrafi po sobie posprzątać-dodała z wyrzutem.-Punktem kulminacyjnym Kelsey było,gdy weszłam do twojego pokoju,zobaczyć czy śpisz,a ciebie w nim nie zastałam-mówiąc to, spojrzała w stronę Luka.
-To nie tak-zaczęłam,ale mi przerwała.
-Rozmawiałam z tatą-kontynuowała,a ja poczułam jak żołądek znów mi się kurczy.-Obudziłam go.Był po kilku piwach-to był ten moment,gdy miałam ochotę wybuchnąć śmiechem.Po kilku piwach?Chyba po kilku butelkach wódki.-Powiedział,że po pracy był z kolegami w barze,a gdy wrócił przed dziewiątą,akurat wychodziłaś.Nie powiedziałaś gdzie,z kim,ani o której wrócisz.Zamiast tego jeszcze na niego nawrzeszczałaś.Więc Kelsey,słucham.Możesz się wytłumaczyć-zakończyła,ponownie krzyżując ręce na klatce piersiowej.
Zauważyłam jak Luke zacisnął dłonie w pięści i mocno przygryzł wargę.Był spięty.Zdenerwował się.Zresztą nie dziwię się mu,wszystko co ojciec powiedział mamie,było kłamstwem.Sama nie mogłam tego pojąć,a co gorsze wszystko wskazywało na to,że ona mu uwierzyła.I to chyba bolało najbardziej.Niby daje mi szansę na "wytłumaczenie się",jednak mimo tego wierzy w słowa ojca.A jeśli już o ojcu mowa to dalej jestem pod wrażeniem tym,jak zawsze udaje mu się wymyślić taką historyjkę,że to ja wychodzę na tą złą.
-Niewiarygodne-Luke uśmiechnął się-jak głupi i łatwowierni niektórzy są.
Mama odwróciła się zaskoczona  w jego stronę.
-Przepraszam,masz na myśli kogoś konkretnego?-spytała,marszcząc brwi.
-Nie-zaprzeczył-nikogo konkretnego.
Wydaje mi się,że nawet mama potrafiła wyczuć w tym sarkazm.Znów zaczął boleć mnie brzuch.
-Po prostu mnie pani rozbawiła-wzruszył obojętnie ramionami.
I bez tego mama była wystarczająco poirytowana i wkurzona.Dolewanie oliwy do ognia nie było potrzebne.
-Niby czym Luke?
-Może tym,że wierzy pani w każde słowo swojego męża.To idiotyczne.Myślałem,że jest pani mądra,ale najwidoczniej się myliłem i...
-Luke-przerwałam mu.
Zamilkł.Robiło mi się słabo.Tak bardzo chciałam wyjść z tej cholernej kuchni i nie uczestniczyć dłużej w tej chorej wymianie zdań.Jakaś część mnie chciała,aby Luke powiedział wszystko mojej mamie,bo ja jestem najzwyczajniej na to za słaba i zbyt przerażona.Jednak wiedziałam,że nie może jej nic powiedzieć,po prostu nie może.
-Zignoruję tą uwagę Luke-powiedziała obojętnie,znów upijając trochę kawy-ale powinieneś zwracać się do mnie z większym szacunkiem.Nie jestem twoją koleżanką,tylko mamą Kelsey.
Prychnął tylko pod nosem,co chyba zdenerwowało ją jeszcze bardziej.
-Chce pani wiedzieć co tak naprawdę się wczoraj stało?Co robiliśmy,czemu Kels nie było w domu,gdy pani wróciła?-spytał,mięśnie jeszcze bardziej mu się spięły.
Teraz on też był już nieźle wkurzony.Zdrętwiałam na moment,nie mogłam się odezwać.
-O niczym innym bardziej nie marzę-przyznała mama.
-Chętnie opowiem-zaczął,a ja o mało nie zemdlałam ze strachu.Nerwowo zaczęłam szukać jego dłoni pod stołem.-Wszystko jest winą tego cholernego-przerwał,gdy splotłam razem nasze palce.
Nawet nie zauważyłam,że cały czas od kiedy zaczął mówić,wstrzymuję oddech.Ścisnęłam mocniej jego dłoń,chcąc jakoś dać mu znak,aby przestał mówić.Mama cały czas opierając się o kuchenny blat,czekała aż znów się odezwie.Miałam ogromną nadzieję,że jednak tergo nie zrobi.Czekałam na jakąś reakcje z jego strony,czekałam aż odwzajemni uścisk,jednak on nie ruszył się nawet o milimetr.Spojrzałam na niego,ale patrzał w jakiś punkt przed sobą.Wydawał się skupiony,jakby bił się z własnymi myślami,zastanawiając się co powinien zrobić.Kciukiem zaczęłam kreślić kółka po zewnętrznej stronie jego dłoni,licząc na to,że trochę go uspokoję.I chyba podziałało,bo chwilę później rozluźnił mięśnie i przestał marszczyć brwi.
-Luke?-głos mamy przerwał ciszę.Westchnął.
-Tego cholernego faceta z fizyki.Chyba mnie nie lubi,właściwie jestem niemal pewny,że się na mnie uwziął.Zadał mi masę zadań na poniedziałek i obiecał,że jeśli ich nie zrobię,wezwie mamę do szkoły.Jutro pogrzeb mojej babci  i nie wydaje mi się,żeby mama była w stanie wysłuchiwać jeszcze skarg nauczycieli na moje zachowanie.Problem w tym,że za cholerę nie rozumiem fizyki,więc...
-Poprosił,żebym przyszła mu pomóc w tych zadaniach-dokończyłam,wysilając się na normalny i spokojny ton.
-Ostatnio dostała dwie piątki z testów-uśmiechnął się lekko-więc jest z tego serio dobra.Przyszła wczoraj około dziesiątej i trochę nam to zajęło.Gdy skończyliśmy te zadania z fizyki-podkreślił-chciała iść do domu,ale było już tak późno,że moja mama zaproponowała,żeby została na noc.
-Początkowo nie chciałam się zgodzić,ale naprawdę było już późno i zimno-kontynuowałam za niego,mówiąc tak aby to kłamstwo brzmiało jak prawda-więc po długich namowach postanowiłam zostać.
-Przyrzekam,że nie było to to o czym pani pomyślała.Nawet spaliśmy w osobnych łóżkach,w osobnych pokojach.Może być pani pewna,nie uprawiałbym seksu z Kelsey,gdy moja mama jest za ścianą-dokończył,uśmiechając się szeroko.
Puściłam jego dłoń i przewróciłam oczami.No i znowu stary Luke wrócił.
-Gdyby jednak mojej mamy nie byłoby w domu-zaczął ponownie.
-Luke!-przerwałam mu na co się zaśmiał.
Wtedy zauważyłam,że mama też się uśmiecha.Już nie wydawała się zdenerwowana i spięta.Kręciła tylko głową,patrząc na Hemmings'a.Plusem jest to,że go lubi.Chciałam zauważyć,że nawet nie jesteśmy z Luke'm parą,więc seks odpada,ale koniec końców przemilczałam to.
-A jeśli chodzi o moje zachowanie przed wyjściem-podjęłam temat,aby oczyścić się z zarzutów ojca-wcale nie krzyczałam na tatę.Wrócił,ale nie po kilku piwach mamo.Był pijany i to całkiem porządnie-na te słowa mama zmarszczyła brwi,słuchając mnie zaciekawiona.-Oczywiście nie ma w tym nic takiego pewnie miał ciężki dzień w pracy i chciał odreagować przed weekend'em-dodałam szybko.Luke tylko spojrzał na mnie chyba trochę podenerwowany i zawiedziony,ale co z tego? Przecież nie mogę powiedzieć o wszystkim mamie,mimo że nienawidzę siebie za to,że go bronię.-Powiedziałam,że wychodzę,co chyba mu się niezbyt spodobało.Przypadkiem strącił twój wazon,potem zaczął coś krzyczeć.Jedyne co mu powiedziałam,to że porozmawiamy jak wytrzeźwieje.I wyszłam.
Mama przez chwilę przyswajała sobie moje słowa,aż w końcu westchnęła.Odgarnęła kilka kosmyków za ucho i spojrzała na mnie z lekkim uśmiechem.
-Przepraszam Kelsey-powiedziała w końcu.-Po prostu-zawahała się na chwilę-jestem twoją mamą i martwiłam się.Nie mam nic przeciwko żebyś wychodziła do Luka,albo do kogoś innego.Tylko się martwię.Nie chcę żeby cokolwiek ci się stało.Bardzo cie kocham Kels-podeszła do mnie i przytuliła,co oczywiście odwzajemniłam.
-Ja już powinienem wracać do domu-odezwał się Blondyn.
-Odprowadzę cie do drzwi-zaproponowałam,na co tylko słabo się uśmiechnął.
-Do widzenia pani Tate-pożegnał się.
-Pa Luke.
Wyciągnął swoje kluczyki do samochodu.Nim wyszedł,odwrócił się w moją stronę.
-Chciałaby obronić cie przed wszelkim złem,nie wiedząc,że ciągle z największym z nich zostawia cię tutaj samą.To smutne-mówił tak cicho,że mama nie mogła go dosłyszeć.-Musisz jej kiedyś w końcu powiedzieć Kels,twój tata zasługuje aby ktoś mu dał nauczkę-dodał,po czym wyszedł.
Zamknęłam za nim drzwi na klucz i wróciłam do kuchni.Mama rozmawiała z kimś przez telefon.Z jej słów wywnioskowałam,że to służbowa rozmowa.Nalałam sobie wody do szklanki i wskazałam na schody,dając znać że idę do siebie.Przebrałam się w jakieś normalne ubrania i związałam włosy w koński ogon.Właściwie nie wiedziałam co ze sobą zrobić.
-Mogę wejść?-spytała mama,uchylając drzwi.
-Pewnie-uśmiechnęłam się zachęcająco.
Usiadła obok mnie na łóżku.Przez chwilę żadna z nas nic nie mówiła.Mama tylko rozglądała się po pokoju,jakby widziała go po raz pierwszy.Później odwróciła się do mnie i uśmiechnęła smutno.
-Chciałabym częściej bywać w domu-przyznała w końcu.-Czasem czuję się jakbym była dla ciebie kimś obcym.Przeważnie mnie nie ma,wracam raz na jakiś czas,zabieram cie do kina i na zakupy i wydaje mi się,że miedzy nami jest dobrze.
-Bo miedzy nami jest dobrze-zapewniłam ją.
Kiwnęła twierdząco głową,ale nie wydaje mi się,żebym ją przekonała.
-Chciałabym spędzać z tobą więcej czasu,wiesz?Jesteś w takim wieku...jesteś w najlepszym wieku Kelsey.Właśnie przeżywasz najlepsze lata swojego życia,a mnie tutaj z tobą nie ma.I cholernie źle mi z tym.Powinnyśmy więcej rozmawiać,chodzić razem na zakupy co weekend,jeść razem obiady i...
-Życie to nie film mamo-przerwałam jej.-Taką masz pracę i ja to rozumiem.Nie zadręczaj się tym,dobrze?Jesteś dla mnie zawsze wtedy,gdy cie potrzebuję-uśmiechnęłam się lekko i przytuliłam ją.-Kocham cie mamo-dodałam,kiedy zaczęła płakać.

Nie jestem pewna ile tak razem siedziałyśmy.Może z trzy godziny,może trochę więcej.Cały czas mi jej brakuje,ale nigdy nie myślałam o tym,że jej też może brakować mnie.Nie sądziłam,że aż tak to przeżywa,być może nawet jeszcze bardziej niż ja.Rozmawiałyśmy głównie o największych głupotach.I było tak jakoś...miło.Mogłoby tak być zawsze.Ale potem dostała kolejny telefon i wychodzi na to,że jutro znów wyjeżdża.Z przykrością stwierdziłam,że nawet mnie to już nie zaskoczyło.
Jednak nie to zepsuło ten dzień.Mimo tego jak bardzo mama mnie kocha,teraz już wiem jak bardzo kocha również tatę,jak ważny dla niej jest i ile jest w stanie dla niego zrobić.Trochę mnie to dobiło,a przecież powinno cieszyć,prawda?Przecież  w tych czasach nie spotyka się już małżeństw tak oddanych sobie,w których panuje tyle miłości.Teraz małżeństwa się rozpadają,co trzecie kończy rozwodem.A mimo to było mi z tym tylko ciężej.Gdy skończyłyśmy rozmawiać,mama pojechała do sklepu po coś na kolację.Tata miał wrócić o siódmej,więc postanowiła wykazać się w kuchni.Ja w tym czasie trochę ogarnęłam pokój,ale zostało jeszcze wiele czasu.Położyłam się więc do łóżka i było tak jakoś inaczej,tak...dziwnie.Pusto.Tak to chyba odpowiednie słowo.Czegoś tak jakby brakowało...albo kogoś.To niebywałe,że czułam się źle,bez leżącego obok Luka,że było mi zimno,gdy nikt się do mnie nie przytulił,że było mi cholera źle,że ja nie miałam się do kogo przytulić.I jestem o to zła na siebie,ale po prostu chciałabym,żeby leżał obok,żeby mnie przytulił tak jak zrobił to rano.Potrzebowałam tego.Wtedy dostałam sms'a.

"chyba zapomniałem ci powiedzieć,pogrzeb jest o 10. przyjechać po ciebie?"

Zrobiło mi się źle,gdy wyobraziłam sobie z jakim smutkiem pisał tego sms'a.Przed oczami miałam jego dzisiejszy wyraz twarzy,gdy mówił mi o tym wszystkim i doszło do mnie,że widok smutnego Luka sprawia mi ból,psychiczny ból,który jest milion razy gorszy od tego fizycznego.

"pewnie,będę czekać"

"jak tam?"

Westchnęłam, w tym samym czasie słysząc jak mama wchodzi do domu.

"może być.mama właśnie zabiera się za kolację.tata wraca o 7"

Niemal od razu dostałam odpowiedź.

"pierdol go kels.ciesz się czasem z mamą,dzisiaj nic ci nie zrobi"

Uśmiechnęłam się sama do siebie i odpisałam.

"okay.pierdolić go"

"dokładnie ^^ szybko się uczysz"

"idę pomóc mamie,powinieneś zrobić to samo"

"moja nie robi kolacji"

Znów zrobiło mi się smutno.Dobrze wiedział co mam na myśli,a mimo to próbował jakoś obrócić wszystko w żart.

"nie o kolację mi chodziło"

"wiem.do jutra :) "

Chciałabym,aby ten uśmieszek z końca jego sms'a,widniał również  na jego twarzy.Ale pewnie tak nie było,gdy wysyłał wiadomość.
Zeszłam na dół,ale mama doskonale dawała sobie radę.Spytałam czy potrzebuje pomocy,ale odmówiła.Siedziałam więc tylko i przyglądałam się jak z uśmiechem krząta się po kuchni.Nie jestem do końca pewna co dokładnie gotowała,ale wydaje mi się,że ona również.Niby wykonywała jeden z przepisów ze swojej ulubionej książki kucharskiej,ale nie jestem pewna,czy to co jest pokazane na zdjęciu,a to co znajduje się w naszym garnku to to samo.Gdy dochodziła już siódma,wróciłam do swojego pokoju,aby się przebrać.A może po prostu nie chciałam spojrzeć tacie w twarz jak wróci...Tak czy siak,ledwo zamknęłam za sobą drzwi i wyciągnęłam z szafy koszulkę, a wszystko potoczyło się bardzo szybko.

Słyszałam jak ktoś puka do drzwi.Nie minęła nawet minuta, a po domu rozniósł się krzyk mamy.Usłyszałam zmęczony głos ojca.Odłożyłam bluzkę na krzesło i uchyliłam drzwi.Mama panikowała na dole.Początkowo chciałam zostać w pokoju i przeczekać wszystko,jednak ciekawość wzięła górę.Szybko zbiegłam schodami na dół i zatrzymałam się w progu kuchni.Powoli ,dokładnie ilustrowałam wszystko co działo się przede mną.Mama chodziła tam i z powrotem po kuchni szukając zapewne apteczki.Ojciec siedział na krześle,ciężko oddychając.W ciszy przyjrzałam mu się.Miał podbite lewe oko.Duży,ciemnofioletowy jak dojrzała śliwka siniak "zdobił" jego twarz.
-Gdzie jest ta pieprzona apteczka?!-spytała mama,podenerwowanym głosem.
Bez słowa podeszłam do jednej z półek,otworzyłam ją i podałam jej poszukiwaną rzecz.
-Co się stało?-spytałam, stojąc zszokowana tym co się dzieje.
-Ktoś pobił twojego tatę-powiedziała tylko,dodając-Kelsey oficjalnie zabraniam ci wychodzić wieczorami samej!
Dopiero teraz przyjrzałam się uważnie,siedzącemu na stołku mężczyźnie.Z rozwalonej wargi powoli leciała stróżka krwi.Kilka kropel spływających z brody,pobrudziło jego białą koszulkę.Poczułam jak robi mi się słabo i niedobrze.Zaczęło mi się kręcić w głowie.
-Gdy wracał do domu,ktoś go napadł-mówiła dalej mama-właściwie tuż obok naszego domu.Pamiętasz może jak wyglądał?-spytała ojca.Wykrzywił się z bólu, zanim odpowiedział.
-Miał kaptur na głowie i okulary.Nie widziałam jego twarzy-dodał.-Zwyczajny młody chłopak.Wysoki.
Wszystko bardzo szybko układało się w całość.Byłam już niemal pewna,potrzebowałam jeszcze tylko jednej rzeczy,która potwierdziłaby moje przypuszczenia.
-Powinnam zadzwonić na policję-w dalszym ciągu histeryzowała mama.- Jakiś nieopanowany dzieciak lata po naszej okolicy,może być niebezpieczny-chodziła po kuchni tam i z powrotem,nie wiedząc za co się zabrać.W końcu zatrzymała się,wyglądała na bardziej zdenerwowaną niż rano,gdy wróciłam do domu.-Dowiem się kto to i dopilnuję,żeby poniósł odpowiednią karę!-obiecała,znów podchodząc do taty,tym razem z mokrą szmatką,którą otarła mu resztki krwi z podbródka.
-Ma jeszcze jakieś obrażenia,poza tymi na twarzy?-przerwałam jej monolog.Starałam się brzmieć normalnie,ale tak naprawdę ledwo trzymałam się na nogach.Musiałam się dowiedzieć.
Spojrzała na mnie nieco zaskoczona.W sposobie jakim się odezwałam,nie było słychać strachu ani współczucia co do ojca,co pewnie ją zdziwiło.Przyglądała mi się przez krótką chwilę,po czym znów zajęła się tatą.Pomogła mu zdjąć kurtkę,następnie powoli i ostrożnie  podwinęła rękawy jego koszulki.Na rękach nic nie było.Serce zaczęło mi walić mocniej,gdy delikatnie odkryła kawałek  białej bluzki, i naszym oczom ukazał się wielki siniak na prawym boku.Kilka niecenzuralnych słów wyrwało się z ust mamy.Chwyciłam się blatu kuchennego,czując, że tracę panowanie nad własnym ciałem.Tata syknął z bólu,gdy mama dotknęła pobitego miejsca.Spojrzał na mnie.Trwało to zaledwie ułamek sekundy,ale wystarczyło,abym poczuła się jeszcze słabiej.Co gorsze wydaje mi się,że on też już wie,kto i dlaczego to zrobił.
-To takie niesprawiedliwe,że zawsze tym dobrym ludziom zdarzają się takie rzeczy-po tonie jakim mama wypowiedziała te słowa,myślałam,że się rozpłacze,jednak ona tylko odgarnęła tacie włosy z czoła i przyłożyła woreczek z lodem do podbitego oka.-Jak już się dowiem co to za skurwysyn ci to zrobił...
W tym momencie wyszłam z kuchni.Nie mogłam już dłużej słuchać rozgniewanej mamy.Na miękkich nogach doszłam do schodów.Usiadłam na nich i skryłam twarz w dłoniach.To chore.Stojąc tam i słuchając z jaką złością mama wypowiada się o tym,kto pobił tatę i twierdząc,że to taki niesprawiedliwe bo ojciec na to nie zasługiwał...miałam ochotę zacząć się śmiać.Właściwie to nikt nie zasługiwał na to bardziej niż on.I może to okropne z mojej strony,ale żałowałam,że nie pobili go bardziej.Wiem,że to mój tata,wiem że nie powinnam tak myśleć,ani życzyć mu tak źle,ale...
I bolało mnie jeszcze to z jaką troską i miłością mama się z nim obchodziła.Jak bardzo jej na nim zależy,ile on dla niej znaczy.Przynajmniej dzięki temu wiem,że robię dobrze nic jej o tym nie mówiąc.To by ją zniszczyło,a jest to zdecydowanie ostatnie czego bym chciała.Zawsze jednak pozostaje jeszcze opcja,że w ogóle by mi nie uwierzyła,a takiej sytuacji nie jestem w stanie sobie wyobrazić.Wzięłam głęboki wdech i powoli wypuściłam powietrze nosem.Wstałam i wróciłam do swojego pokoju.Cicho zamknęłam drzwi i usiadłam na łóżku.Dalej słyszałam jak mama krzyczy i obraża tajemniczego "kogoś" na dole.Głosu ojca nie słyszałam,więc pewnie się w ogóle nie odzywał.Położyłam się i na moment zamknęłam oczy.Tak dobrze znany mi schemat.Podbite oko.Posiniaczony bok.Rozwalona warga.To nie mógł być przypadek.Ktoś go pobił akurat w te trzy miejsca.Wysoki.Wiedział co robi.Trzy uderzenia.Oko,warga,bok.Luke...
Wstałam szybko, podchodząc do biurka.Wzięłam telefon i wybrałam odpowiedni numer.Nie można było tego wytłumaczyć inaczej.Byłam pewna,że to on.
Luke.Luke Hemmings.Luke Hemmings pobił mojego ojca.
Nie wiedziałam do końca co robić.Nie mogłam w to uwierzyć.Czułam tylko jedno i dokładnie wiedziałam co.
Po kilku długich sygnałach odezwała się poczta głosowa "Hej tu Luke!Aktualnie nie mogę
rozmawiać,pewnie właśnie robię komuś dobrze.Jeśli też masz ochotę wciśnij jeden,jeśli chcesz wyskoczyć na kieliszka lub dwa wciśnij dwójkę,jeśli chcesz zanudzić mnie jakąś żałosną historią twojego życia wciśnij czerwoną słuchawkę".
Normalnie pewnie bym to jakoś skomentowała,ale w tym momencie nawet o tym nie myślałam.
-Hej Luke,tu Kelsey.Jeśli jesteś jeszcze gdzieś w pobliżu,proszę przyjdź do mnie.Wejdź jak zwykle oknem,chciałabym porozmawiać.Proszę.
Rozłączyłam się, mając nadzieję,że odsłucha wiadomość.Rzuciłam się na łóżko z telefonem w ręku.Skryłam twarz w poduszkę czekając na jakąkolwiek odpowiedź z jego strony.Czułam coś czego bym nie podejrzewała.Jakieś dziwne ciepło wypełniało mnie całą,serce biło mi szybciej i jedyne o czym marzyłam to żeby do mnie przyszedł.

Minęło kilka minut ciszy,które ciągnęły się nie ubłagalnie.Cały ten czas słyszałam na dole zbulwersowaną mamę.Mimowolnie dostałam gęsiej skórki, gdy po pokoju rozległo się pukanie.Do szyby.Szybko podeszłam do okna i otworzyłam je.
Jak zwykle wszedł do pokoju i stanął na przeciw mnie.Cały ubrany na czarno.Uśmiechnął się lekko,inaczej niż zwykle.Niepewnie, jakby obawiał się tej rozmowy.Tak bardzo nie podobne do niego.Zdjął okulary i schował je do kieszeni.Gestem ręki wskazałam na łóżko.Bez słowa usiadł na wyznaczonym przeze mnie miejscu.
-Ktoś pobił mojego tatę Luke-powiedziałam.
Uważnie przyglądałam się jego reakcji.Spuścił wzrok, skupiając go na swoich butach i nerwowo przygryzł wargę.Usiadłam obok niego tak blisko jak tylko mogłam.
-Ma ogromnego siniaka-zaczęłam-podbite oko i rozwaloną wargę-mówiłam cicho i powoli,obserwując jak jego mięśnie napinają się z każdą sekundą coraz bardziej.
-Kelsey-zaczął,ale nie dokończył.Odwrócił się w moją stronę, w końcu spoglądając mi w oczy.-Przepraszam Kelsey ja...-przerwał zaskoczony.Niepewnie chwyciłam obiema rękami,jego dużą,zaciśniętą w pieść dłoń.Kostki były zaczerwienione,wyglądały na obolałe.Delikatnie opuszkami palców dotykałam bolących kostek chłopaka.Przyglądał mi się uważnie, gdy pocałowałam zaczerwienione miejsce na jego dłoni.Złożyłam cztery małe pocałunki,po jednym na każdym palcu,po jednym na każdej bolącej kostce.Gdy znów spojrzałam w jego błękitne oczy,był zaskoczony.Usta pozostały lekko otwarte.Nie wiedział co powiedzieć,nie takiej reakcji się spodziewał.Splotłam moją małą dłoń z jego,uśmiechając się lekko.
-Dziękuję-powiedziałam w końcu.
Cały ten czas czułam tylko jedno.Wdzięczność.Byłam mu tak cholernie wdzięczna za to co zrobił.Nie byłam nawet w stanie dokładnie powiedzieć tego co chciałam,tego jak bardzo szczęśliwa byłam.Czułam niesamowitą ulgę.Chciałam go przytulić, tak mocno jak tylko potrafię i powiedzieć ile to dla mnie znaczy.Pobił mojego ojca.Zrobił to dla mnie.Zrobił to na co sobie zasłużył i ani trochę nie było mi go żal.Nie wiem czy powinnam mieć wyrzuty sumienia z tego powodu,ale nie miałam.Bił mnie.Krzyczał,wiecznie krzyczał...Upokorzył tak wiele razy.Nie byłam w stanie mu się postawić.Dalej nie jestem.Obiecał,że jeśli jeszcze raz mnie tknie pożałuje.Luke.Luke Hemmings pobił mojego ojca i tym samym sprawił,że coś we mnie pękło.Sprawił,że poczułam się bezpieczna.Sprawił,że coś poczułam,coś mocnego.Sprawił,że chciało mi się płakać,ale pierwszy raz ze szczęścia.Pobił go za te wszystkie lata kiedy wykańczał mnie psychicznie.Chyba nawet nie zdając sobie sprawy ile ta z pozoru drobnostka będzie dla mnie znaczyć.
-Nie rozumiem-szepnął po chwili.-Myślałem,że będziesz zła,myślałem że...
-Cieszę się,że jesteś Luke-przerwałam mu.
Już nic nie powiedział.Wzrok miał utkwiony w jakimś punkcie przed sobą.W końcu odwrócił się w moją stronę i uśmiechnął się.
-Chodź tutaj-powiedział,rozkładając ramiona,abym mogła się przytulić.
Zrobiłam to bez zastanowienia.Chciałam tego,potrzebowałam.Znów było tak przyjemnie ciepło i bezpiecznie.Tak bardzo polubiłam to uczycie,niemal pożądałam czuć to ciepło.Znów zaciągnęłam się jego zapachem i wtuliłam głowę w jego tors.
-Zostaniesz dzisiaj?-spytałam z nadzieją.Właściwie nie wiem czemu to zrobiłam.Zaśmiał się cicho.
-Mówiłem:jedna noc z Hemmings'em nie wystarcza.Chciałbym-spoważniał po chwili-ale nie mogę.Jutro ten cały pogrzeb i...
-Racja,przepraszam zapomniałam.
-Poza tym,jakby twoja mama znów by mnie z tobą przyłapała,musielibyśmy wymyślić coś lepszego niż zadania z fizyki-uśmiechnął się lekko.-Ale mogę zostać z tobą aż zaśniesz-dodał.
Kiwnęłam tylko twierdząco głową i położyłam się wygodnie.Przykrył mnie i usiadł na brzegu łóżka.Przyglądałam mu się w ciszy,jak to często robiłam.Lubiłam tak patrzeć i zwracać uwagę na najmniejsze szczegóły.
-Kelsey-westchnął-nie zaśniesz jak będziesz się tak gapić-zaśmiał się,dodając-zapomniałem,ty się nie gapisz.
-Gapię się-powiedziałam,obserwując jak na jego twarzy maluje się zaskoczenie.-Lubie to-przyznałam.
-Lepiej mi powiedz kto tego nie lubi?Jestem Luke Hemmings.Zapłacę ci pięćdziesiąt dolców jak znajdziesz przynajmniej jedną laskę,która nie chciałaby zawiesić na mnie oka-wyszczerzył się.
-Masz głupią sekretarkę telefoniczną-powiedziałam,ignorując jego monolog.
-Założę się,że wcisnęłaś jedynkę.Śpij Kels.
-Nie chcę.
-To łatwe-powiedział-wystarczy zamknąć oczy.
-Nie chcę-powtórzyłam.
-Czemu?
-Jak je zamknę już nie będę cie widzieć,a jak mówiłam lubię na ciebie patrzeć-powiedziałam licząc na to,że go rozśmieszę,on jednak nie wyszczerzył się,a tylko lekko uśmiechnął co odwzajemniłam.
-Wiesz-zaczął szeptem-zawsze podziwiam w tobie to,że uśmiechasz się kiedy najbardziej chce ci się płakać.



_______________________________________________________________________
Tak, macie moją oficjalną zgodę-możecie mnie zabić.
Przepraszam,przepraszam,przepraszam,przepraszam,przepraszam.
Trzy tygodnie,no nieźle Jess.
Postaram się streścić aniołki - zmieniłam szkołę (tak,tak chyba mnie popieprzyło) i to jeszcze przeszłam sobie z liceum do technikum (w drugim semestrze,bo czemu nie? yolo i te sprawy) i tak jakby mam do zdania pierwsze półrocze z 6 przedmiotów :) No i mam czas do końca maja,aby to wszystko pozdawać,plus oczywiście jeszcze lecieć z materiałem na bieżąco i nie oszaleć.To ten moment,gdy zaczynam się modlić.Najlepsze jest to,że jak źle napiszę test z przynajmniej jednego z tych przedmiotów,automatycznie nie zdaję,a co więcej-nie zostaje w tej szkole tylko na nowo będę musiała rozsyłać rekrutacje,tak jakbym dopiero co kończyła gimnazjum i tak jakbym przez cały ten rok nigdzie się nie uczyła.Także no...trzymajcie za mnie kciuki aniołki x
No i właśnie dlatego tak późno dodaję i szczerze powiedziawszy wątpię czy rozdziały będą pojawiać się co tydzień,może co dwa tygodnie.
I to okropne uczucie,bo wydaje mi się,że was zawiodłam bo musiałyście tyle czekać,a jak w końcu dodałam to dodałam takie gówno,że nic tylko się rozpłakać.Mam nadzieję,że jeszcze tutaj ze mną jesteście i nie gniewacie się za tą długą nieobecność i to coś co mam czelność nazywać rozdziałem.
A jak już o płaczu mowa to ja dzisiaj wyłam bo wchodzę a tutaj 41 obserwujących,ponad 10 komentarzy i ponad 41000 wyświetleń :o JAK :o Mówiłam wam już,że tak cholernie mocno was kocham? Pewnie tak,ale przypomnę na wszelki wypadek ♥ Baaardzo was kocham aniołki,jesteście dla mnie cholernie ważne i bardzo wam za to wszystko dziękuję :')
A co do rozdziału to nie wypowiadam się za bardzo bo zdaję sobie sprawę z tego jak słaby wyszedł ._. Mam nadzieję,że taki super,hiper,mega hero Luke wam trochę wynagrodził to całe czekanie (tak btw to o jezu chcę takiego Luka ok *o* ). Ogólnie było trochę Lesley,no i tata Kels dostał to co mu się należało ^^
Wy teraz:



Na koniec jeszcze tylko chcę wam wszystkim życzyć zdrowych,spokojnych i wesołych świąt aniołki ♥ Mam nadzieję,że miło spędzicie ten czas :)



Jeśli przeczytałaś to bardzo ładnie proszę aniołku-skomentuj :) Dla ciebie kochanie to tylko chwila,a dla mnie ogromna motywacja i radość ♥ Wystarczy jedno słowo,chcę tylko wiedzieć ile was tutaj jest :* 

@oh_woow_lovely

23 komentarze:

  1. ZAPRAWDĘ TOĆ GŁUPOTA SIĘ SZERZY WŚRÓD MŁODEGO POKOLENIA JAK ZARAZA -.-

    cytując mojego tatulka: głupole.

    NO BEZ JAJ
    to chociaż tyle że Hemmo łaskawie spuścił wpierdol ojcu Kels bo już se szykowałam kominiarkę żeby sama się do tego zabrać -.-

    ale i tak LUKE JEST GŁUPI
    KELS JEST GŁUPIA
    O NO NO NO
    zawiedli mnie kuwa, nie dość że nie chco się jakoś zmotywować do bycia razem, to kuwa jeszcze tak nie myślą i się bawio z tym skurwysynem....
    Sama ma teraz ochotę im jebnąć ._.
    ale ojciec Kels sklepany, Luceł zadowolony :3
    TYLKO DO CHOLERY CO Z JADE
    PRZYSIĘGAM ZEŻRE MNIE TA NIEWIEDZA NO
    ZŁA KOBIETO -.-
    ehhhhh
    ale ok
    status: czeka na Lesley moments i tajemnicę Jade.

    lovki max <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Droga autorko ktora wiele dla mnie znaczy jak i jej opowiadanie jestes niesamowita jestem ci naprawde wdzieczna za to opowiadanie bo wiesz w trakcie czytania jednego z rozdzialow cos sobie uswiadomilam a miedzy innymi byla anoreksja to ze mnie dopadla yhhh jak zwykle zaczynam gadac o sobie te, to opowiadanie jest naprawde wow ty tez jestes wow mam nadzieje ze poradzisz sobie w liceum ja tam mam chwilowy spokoj bo jestem w 1gim jebany 14 letni gimbus ktory wie wszystko i ten tegos rozdzial jest super a tak nawiasem mowiac jesli bys chciala zawiesic bloga czy jakies inne kurwy typu brak weny z wielka przyjemnoscia bym ci pomogla przyznam 'skromnie' ze mam czasem czadowe pomysly ale ale no i dupa w tym momecie nie wiem co posac bo atracilam watek yhhh dobra napisze cos czadowego i przemyslanego przy kolejnym rozdziale bo spontan mi jednak nie pomaga jeju znowu gadam o sobie dobra kocham cie mocno chyba juz raz u ciebie komentowalam niewazne kochaam cie bardzo i caluje zycze weny i inne super gowna no pewnie masz juz jutro swieta nie wpierdalaj za duzo �� ja tam mam git bo jestem prawoslawna jezu wena (ja tak nazywam watek ) wrocila aaaaa zabij mnie jeju dobra koncze bo bede pisac i pisac jeszcze raz kocham wesolego mikolaja czy tam pingwina czy tam jajka jedna dzida i weny xx twoja wierna czytelniczka Ally

    OdpowiedzUsuń
  3. Twoje rozdziały zawsze mi się tak bardzo podobają że awww *.*
    Takie słodki Lukey tutaj jest, że szok :D
    Kocham Twoje opowiadanie i trzymam za ciebie kciuki! Na pewno sobie poradzisz kwiatuszku! <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Jejusiu *.* Tak bardzo ♥
    Analiza by Ave:
    - Oj te niezręczne momenty :D niech Kelsey się nie martwi, ja też tak często mam XD a szczególnie w roli głównej z mamą XP
    - Hmmm... Luke składa kuszące propozycje ;D
    - No nareszcie kurde bolek ! Lukey w końcu przywalił temu fagasowi xd Szkoda tylko, że mnie nie zawoł :D Mam mocny prawy sierpowy xD
    - Uhuhu czyżby nasza Kels czuła coś do naszego Hemmings'a? Robi się ciekawie ;)
    - I te trafiające do serca ostatnie słowa Luke'a :') Takie piękne ♥
    - Niech mama Kels nie przesadza... nie ma to jak mieć opaskę na oczach :'(
    - Ach ten nieszczęsny pogrzeb, ech....
    To [chhyba] na tyle z analiz itp itd...
    Droga Jess, nie przejmuj się! Doskonale cię rozumiem! Choć nie dokońca byłam w twojej sytuacji, ale ja tylko nie chodziłam do szkoły przez 3 tygodnie, a i tak miałam zaległości po uszy ;-; Trzymaj się cieplutko i dla mnie to ty nawet możesz dodać rozdział za rok, ja go i tak przeczytam i skomentuje dla twojego ucuśmiechu kochana ♥ Dziękuję, że to piszesz, bo to naprawdę genialne, no i w sumie bardzo orginalne ♥ Zawsze mnie ciekawi coraz bardziej kolejny rozdział ♥ Jesteś naprawdę świetna ♥
    Wesołych Świąt Wielkiejnocy ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdział boski warto było na niego tyle czekać :) ;*
    powodzenia z tymi testami :)
    Tez chce takiego Luka a tacie Kelsi się należało i dobrze mu tak :D
    fajna ściema z ta fizyka xD

    OdpowiedzUsuń
  6. jejciu, ale mnie tym rozdziałem wzruszyłaś - poważnie targają mną emocje. Chce mi się płakać, śmiać i cały czas szczerzę się do monitora przecierając oczy... Dziewczyno ten rozdział jest moim ulubionym! Uwielbiam sekretarkę Luke' a - gwałciłabym jedynkę ile wlejzie xdd Nie no, żarcik - Irwina nie zdradzę xdd hahahaha... Dobra, koniec.
    Cieszę sie, że tatulek dostał po mordzie za swoje, ale martwi mnie reakcja mamy Kels - patrzy na świat przez różowe okulary jeśli sprawa tyczy sie jej męża.
    Już się nie mogę doczekań nexta weny i buziole ;**
    no i wesołych

    OdpowiedzUsuń
  7. Piszę komentarz, że jestem i czytam, fajny rozdział, przepraszam, ale nic więcej nie napiszę, bo zaraz zasnę...

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozdział jest taaaaaaaki świetny :) Tak! Ojciec Kels ma za swoje =D
    Do następnego Skarbie <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Jezu dziewczyno, jesteś najlepsza, najlepsza w tym co robisz, po prostu brak słów. Rozdział jak zawsze idealny, trochę wiary w siebie i w swoje umiejętności kochana!
    -Jula

    OdpowiedzUsuń
  10. Napisałam dłuuuugi komentarz i mi sie usunął. Więc pisze ten.
    Rozdział jest przepiekny, cudowny, genialny. Ostatnie zdanie Luka ♥♥♥
    Tata Kelsey dostał wreszcie to na co zasluzyl, a przynajmniej część tego.
    Luke który prawie już powiedział prawdę, ale uspokoił sie pod wpływem dotyku Kelsey.

    To jest genialne♥♥ i moge ci nawet wybaczyć te 3 tygodnie "wakacji". Życzę powodzenia w nowej szkole i przy egzaminach.
    Czekam, pamiętam i kocham ♥♥♥
    Ka$ia :* ♥♥

    OdpowiedzUsuń
  11. Z a j e b i ś c i e ! ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  12. *.* Cudo. Rozdział jest naprawdę dobry. Podziwiam Cię za to że mimo zmiany szkoły i masy nauki dałaś radę dodać ten rozdział. Mam nadzieję że sobie poradzisz :) A co do rozdziału to wow. Nie sądziłam że Luke pobije ojca Kelsy ale dobrze że to zrobił :) no i jeszcze reakcja Kels. Myślami że się wkurzy a tu niespodzianka. Czekam z niecierpliwością na następny ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. 1) moja droga twoja szkola jest ważniejsza i żebys wszystko zaliczyła. My moze poczekać.
    2) Luke isn't hero, he's supergero my dear :*
    3) ojcie Kels wkoncu dostał za czesc lub nawet za nie polowe swojego ale ważne ze chociaż cos
    4) Kelsey chyba troche bardziej przejebane u ojca...:(
    5) biedny Lukey z tym pogrzebem :'(
    6) rozdział cudowny i jeden z lepszych naprawdę
    7) czekam na następny tyle ile trzeba i kocham mocniutko <3

    OdpowiedzUsuń
  14. O Jezuniu, Jess.. Czy ty zdajesz sobie sprawę, że przez prawie cały rozdział płakałam? W sumie to nie wiem dlaczego...
    A tak poza tym...
    DLACZEGO ONA PRZERWAŁA LUKE'OWI JA SIĘ PYTAM
    Było tak pięknie, już jej mama miała się dowiedzieć, a tu BUM! Kels łapie go za rękę i on przestaje mówić! Następnym razem Ci nie wybaczę, jak coś takiego zrobisz! Nie jak było tak blisko!
    Poza tym brakuje mi Ashtona :( Cały czas czekam aż będzie go więcej :3
    No i nie mogę się doczekać pogrzebu ^^
    Nie poganiam, trzymam za Ciebie kciuki, mam nadzieję, że zdasz te wszystkie egzaminy :*

    Juliet x (wcześniej Książkohliczka XD)

    PS JEZU TA KOŃCÓWKA JEST CUDOWNA *.* CZY MOGĘ JĄ SOBIE WYTATUOWAĆ? ALBO CHOCIAŻ WALNĄĆ NAD ŁÓŻKIEM? NIE OBRAZISZ SIĘ JAK TAK ZROBIĘ?

    OdpowiedzUsuń
  15. Chryste Panie. Jess, objawienie ! NIE WIEM KURWA JAKIM CUDEM TY ŻEŚ DODAŁA TEN ROZDZIAŁ BO SZERZE TO JA JUŻ BYM DAWNO UMARŁA PO WPŁYWEM TEGO WSZYSTKIEGO CO SIE OSTATNIO STANĘŁO ! ;O wielki szacun młoda serio <3

    mówiąc coś o rodziałe tak konkretniej to oczywiście jak zawsze (to się staje już nudna ja wiem) jest genialny po prosu cycki mam na ścianie, potop w majtkach i mózg na neptunie ale szczegół.

    NARESZCIE kurwa nareszcie ktoś a konkretnie pieprzona perfekcja Luke seksowny Hemmo sklepał tego sukinsyna i jestem tak samo szczęśliwa i bezpieczna jak Kels no jak Boga kocham serio <333

    niech się jeszcze tylko mamusia dowie co mam nadzieje wyjdzie dosc szybko i bedzie bosko.

    ekhem jakieś sekdy podszebne od zaraz, ale to taki mały szczegół cnie wybacz ale Janusz Jerzy i stado innych pedofili z mojej głowy aż się proszą o coś takiego soł...

    nadal nurtuje mnie sprawa z Jade i to tak konkretnie więc jakbyś łaskawie mogła mnie oświecić to była bym super wdzięczna :D

    zyczę ci skarbeńku cierpliwości czasu i mniej zapierdolu na nastepne dni, szybko nadchodzących wakacji i radości z życia <33 Love you max i do następnego ;**

    OdpowiedzUsuń
  16. Nieee! Dlaczego oni jej nie powiedzieli?! NO DLACZEGO?!
    Luke pobił jej ojca i faktycznie hero z niego, ale to nic nie zmieni dopóki mama się nie dowie. Bo teraz ojciec się domyślił i Kels będzie miała jeszcze gorzej :(
    Ale Luke i Kels są słodcy <3
    I powodzenia w szkole, dasz radę! :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetny!!! NARESZCIE Hemmo pobił ojca Kelsey!!! :)
    Ostatnie słowa Luke'a były piękne <3 <3 <3 Czekam na next!! :) :)
    Weny życzę i pozdrawiam <3 <3 <3
    xx

    OdpowiedzUsuń
  18. Serio myślałam że mama Kels się dowie! No ale przynajmniej Luke nie zostawil całkiem tej sprawy ;P Czekam na nn! :)))))))))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  19. jak mogłaś no nieee , ona miała się dowiedzieć ._. ALEEE POBIŁ GO TO JUŻ COŚ KOCHANA! Ale w następnym chce przeczytać że biorą rozwód ;> BO JAK NIE TO OOOOO TY SIE BÓJ SPAĆ PO NOCACH! A rozdział co do całości jak zwykle perfekcyjny :))

    OdpowiedzUsuń
  20. Genialne!! Śmiech na sali :D Przepiekne <3 Normalnie kocham tego bloga i oczywiście Cb <3 Nie mogę doczekać sie nexta xd i już wiem ze również będzie genialny :D Pozdrawiam :D /K.

    OdpowiedzUsuń
  21. Cudeńko! Już się nie mogę doczekać kolejnego rozdziału ❤ Cal xx

    OdpowiedzUsuń
  22. Bosz cudowne oby tak dalej zasrany ojciec niech sie pierdoli! bosze to milosc luke aaaaaa czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  23. Gratulacje! Twój blog został nominowany do Liebster Blog Award! Więcej informacji tutaj ----> http://fanfiction-never-stop-believing.blogspot.com/
    Pozdrawiam Wtajemniczona x

    OdpowiedzUsuń