Son

wtorek, 23 czerwca 2015

Rozdział 26

19.06.2013 r.



Problemy znikają,gdy pojawia się On



Drogi pamiętniku,
nie jestem do końca pewna jak to nazwać,gdy na czyjś widok problemy odchodzą w zapomnienie.Nawet jeśli tylko na krótką chwilę.Weźmy taki przykład z dzisiaj.
Idę do szkoły i jak zwykle wszystko mnie przytłacza.
Pokłóciłam się z mamą.
Jestem złą córką.
Pan z biologii mnie nienawidzi.
Hanna mnie nienawidzi.
Nie mam przyjaciół.
Jade się ode mnie odwróciła.
Jestem tak cholernie gruba i nie potrafię myśleć o niczym innym.
Nienawidzę tego jak wyglądam.
Ogólnie nienawidzę siebie.
I nienawidzę mojego ojca.
Jestem już tym wszystkim taka zmęczona.
I słaba,jestem kurewsko słaba psychicznie.
Nie wyrabiam,życie mnie pokonało i...
Luke właśnie wysiadł z samochodu i mi pomachał.
I znowu jest tak jakoś lepiej.
Mam na myśli to,że ledwo go zobaczyłam,wszystko inne jakby straciło znaczenie.Liczył się tylko on,to że właśnie przyjechał do szkoły i to,że czeka na mnie obok samochodu.To że się uśmiecha,co samo w sobie dodaje mi otuchy,to że wygląda jak zwykle tak idealnie nawet nie zdając sobie z tego sprawy.Zupełnie jakby ktoś wziął wszystkich najprzystojniejszych facetów jacy są i połączył ich w jedno.To,że znów czuję przyjemne mrowienie,wywołane tym jak intensywnie się na mnie patrzy.Ogólnie on.I wszystko znika jak za sprawą magicznego zaklęcia.Jedyne o czym jestem w stanie myśleć to tylko to,aby jak najszybciej do niego podejść,przywitać się,porozmawiać.Albo nawet nie,wystarczy że tylko będzie obok.
-Jak tam?-spytałam,poprawiając torbę.
-Jest poniedziałek i zaczynamy matematyką.Muszę odpowiadać?-uśmiechnął się szeroko,dodając po chwili-A tam?
-Też bywało lepiej-wzruszyłam obojętnie ramionami.Po namyśle doszło do mnie,że prawidłową odpowiedzią byłoby jednak "bywało gorzej".
Równo z wejściem do klasy,zadzwonił dzwonek.Usiadłam tam gdzie zawsze i rozpakowałam się.Profesor się spóźnił co było do niego niepodobne.Powiedział tylko pospiesznie "dzień dobry" i zadał nam dwie strony ćwiczeń, po czym bez słowa wyjaśnienia opuścił klasę.Siedziałam tak cholerne czterdzieści pięć minut,gapiąc się w okno. Czas jak zwykle w takich momentach płynął jakby wolniej.Już na samym początku stwierdziłam,iż rozwiązywanie tych ćwiczeń jest bezsensu.Spakowałam torbę i na zmianę, to patrząc na kolorowy świat,czekający na mnie za szarymi murami szkoły,to kładąc głowę na ławce,zamykając oczy i starając się uciąć sobie krótką drzemkę,spędziłam całą lekcję. Niecałą minutę przed dzwonkiem (!) profesor wrócił,nerwowo poprawiając okulary i skinieniem dłoni rozkazał nam pozostać na miejscach,gdy właśnie zadzwonił dzwonek.Zaczął się tłumaczyć i przepraszać za swoją nieobecność,obiecując że taka sytuacja nie powtórzy się ponownie,ale przestałam go słuchać,gdy tylko zauważyłam stojącego przy drzwiach Luka.Westchnął jakby znudzony monologiem nauczyciela i oparł się zrezygnowany o framugę drzwi.Czekał na mnie.

-Możecie już iść.Zostawcie mi tylko ćwiczenia na biurku.Na jutro będziecie mieli oceny.
Uderzyłam lekko głową o stolik,wyciągnęłam ćwiczenia,które niedbale rzuciłam na biurko profesora,kierując się w stronę Luka,cicho jęcząc po nosem "kurwa",co Blondyn najprawdopodobniej usłyszał i zaśmiał się.Nawet śmiech miał idealny,taki melodyjny,uroczy,chłopięcy.Cholera.A może wcale nie,może przypominał rżenie konia prowadzonego na rzeź,tyle że ja tego nie zauważałam.Ponoć gdy kogoś lubimy nie dostrzegamy jego wad,lub obracamy je w zalety.Przykładowo: głos rozsądku mówi ci,że ten koleś to cholerny dupek,który pieprzy laski w szkolnych kiblach i ogólnie nie jest wart nawet jednego twego spojrzenia,ale podoba ci się do tego stopnia,że sprawa wygląda bardziej jak : może będę miała u niego szanse no i jest taki doświadczony co jest właściwie ogromnym plusem no i jeszcze seks w szkole na pewno musi być czymś szalonym,a w szaleństwie jest coś wspaniałego.
Zastanawiałam się jakim cudem przeszłam z myśli o śmiechu Luka,do pieprzenia się z jakimś kolesiem w szkolnej toalecie,kiedy to Hemmings się zatrzymał i pomachał mi dłonią przed oczami.
-Ocknij się Kels.
Zamrugałam szybko kilkakrotnie,starając się odpędzić wszystkie myśli i skupić tylko i wyłącznie na nim co okazało się łatwiejsze niż myślałam.
-O czym myślisz?-spytał.
No właśnie,o czym ja do cholery myślę?Myślę o tym,że lubię twój śmiech,i o tym,że trochę urosły ci włosy.Myślę o tym,że czerwony to zdecydowanie twój kolor i zastanawiam się czy pod tą koszulą masz coś jeszcze.Myślę o tym,że jesteś cholernie wysoki i o tym,że prawdopodobnie dosięgasz najwyższych półek w sklepie.Myślę,że nienawidzę gdy na mnie patrzysz i jednocześnie to uwielbiam.I o tych twoich cholernych dołeczkach też myślę.I myślę o tym jak bezczelne z twojej strony jest to,że po prostu sobie stoisz i wyglądasz jak cholerna,wyprodukowana w tajnej gejowskiej organizacji maszyna do pieprzenia.I myślę też o tym,że nie powinnam tak myśleć.
Nie powinnam tak myśleć.Nie mogę tak myśleć.Nie chce tak myśleć.Naprawdę nie chcę.Nie o Luku.Bo to...bo to Luke,mój przyjaciel,a o przyjaciołach tak się nie myśli,prawda?
-Kelsey!-krzyknął,czemu zawtórował śmiech,sprowadzając mnie tym samym na ziemię.
-O Hannie-powiedziałam w końcu,na co zmarszczył brwi.
-Czemu myślisz o Hannie,będąc ze mną?-spytał zdziwiony.
-Bo właśnie tutaj idzie-wytłumaczyłam.
Odwrócił się w jej stronę,a na jego czole od razu pojawiła się zmarszczka.
-Nie rozmawiałem z nią od kiedy powiedziałaś mi o tym co ci zrobiła-powiedział cicho,jakby bał się,że ktoś nas usłyszy-nie odbierałem jej telefonów,skutecznie unikałem jej w szkole.
-Czemu?-spytałam na co wzruszył ramionami.
-Chyba boję się,że jakby znów zaczęła się do mnie dobierać,wiedząc jak cie wtedy ośmieszyła,nie wytrzymałbym i zrobiłbym coś czego bym później mógł żałować.Chodźmy stąd-powiedział,ciągnąc mnie już za rękę wzdłuż korytarza.
Trochę mi to schlebiało,trochę bardzo.Ale znów zamiast myśleć o tym,że zostawił Hanne na lodzie,tylko (albo głównie) dlatego,że wiedział co mi zrobiła,skupiałam się na tym jak potrafił zamknąć całą moją dłoń w swojej.
Przestań myśleć Kelsey.
Chwilę potem zadzwonił już dzwonek,więc chcąc nie chcąc udaliśmy się do klasy.Mieliśmy razem angielski z naszą wychowawczynią,która najwyraźniej postrzegała Luka w zupełnie inny sposób niż ja.Usiadłam na swoim miejscu,a Luke zajął ławkę obok,mimo że zawsze siedział za mną.Rozejrzałam się po klasie i dopiero wtedy zauważyłam,że nie ma dzisiaj Jade,Dave'a i jeszcze dwóch innych dziewczyn.Blondyn rozsiadł się wygodnie na twardym krześle i westchnął zrezygnowany,gdy nauczycielka weszła do klasy.Włosy jak zwykle miała zaczesane w idealnego koka.Usiadła za biurkiem i nie spiesząc się,sprawdziła obecność.Następnie najwolniej jak tylko mogła zapisała na tablicy temat i zabrała się ze przeszukiwanie książki i odpowiedniej lekcji (ta kobieta ma czas).
-Dobrze klaso.Dzisiaj zajmiemy się fragmentami kolejnego z dramatów Sze...-zaczęła,ale przerwał jej telefon.
Telefon Luka.
Chłodne spojrzenie naszej wychowawczyni spoczęło na poirytowanym już Blondynie.Coś tam marudząc pod nosem,wygrzebał komórkę z plecaka i odrzucił połączenie.Pani czekała cierpliwie na to co ma do powiedzenia.
-Przepraszam-rzucił tylko od niechcenia.
-Mogę prosić o telefon?-spytała,raczej retorycznie z już wyciągniętą po niego,chudą ręką.
-Zapomniałem go wyciszyć,zaraz to zrobię.
-Luke-uśmiechnęła się, wyglądając trochę jak drapieżnik dopadający swej ofiary-daj mi swój telefon.
Zrezygnowany,nawet na nią nie patrząc,podał komórkę.Ciemnowłosa z satysfakcją odłożyła ją na biurko,po czym wróciła do lekcji.A telefon znów zadzwonił.Zmarszczyła tylko brwi,mówiąc głośniej,tak aby przekrzyczeć dzwonek Luka.Zamilkł,a za moment Paradise City zaczęło się od początku.
-Może go wyłączę?-zaproponował Luke.
-Nie.Możesz go wziąć do rąk dopiero po lekcji.Klasa!Skupić się na mnie i na tym co mówię!-rozkazała,po czym rozpoczęła czytać tekst.
A telefon dzwonił.Od dziesięciu minut,z kilkusekundowymi przerwami między zakończeniem jednego połączenia a wybraniem następnego.
-Na Jezusa Który Zrodzony Z Dziewicy kto to dzwoni?!-wybuchnęła w końcu zdenerwowana.-Jestem bardzo ciekawa kto i z jakiego powodu tak się do ciebie dobija Lucasie-powiedziała,szybkim krokiem podchodząc do biurka i biorąc jego komórkę.-Proszę bardzo-syknęła,kładąc ją przed nim-odbierz,ale puść na głośnik,chcę to usłyszeć na własne uszy.Klasa cicho!-zażądała.
Luke spojrzał na wyświetlacz,uśmiechnął się lekko,przewrócił oczami po czym odebrał,ustawiając tak abyśmy wszyscy mogli posłuchać rozmowy.W klasie panowała niemal grobowa cisza.
-Kurwa mać Luke !
Poznałam ten głos od razu,pani Hill z zaskoczenia aż otworzyła usta.Biedny Hemmings.
Luke oparł łokcie o stolik,starając się nie patrzeć na nauczycielkę.Ashton krzyczał dalej.
-Jestem,kurwa,ciekawy co ty teraz robisz,że nie potrafisz pierdolonego telefonu odebrać!Przysięgam ci ty krzywy kutasie,że jeśli sobie walisz przeglądając tanie pornosy,podczas gdy ja tutaj nie wiem co zrobić,rozważam kurwa samobójstwo to wiedz,że cie zabiję.
-Właściwie to jestem w szkole-przerwał mu Blondyn,posyłając wychowawczyni,która już ledwo stała na nogach,przepraszający uśmiech.
-Och-rzucił tylko,po czym zapadła dosyć długa cisza.-W takim razie nie zajmę ci dużo czasu.
-Doceniam to.
-Luke-zaczął poważnie.
-Ashton-powiedział Luke, naśladując ton jego głosu.W sali panowała pełna napięcia cisza.
-Będę miał dziecko-powiedział w końcu,na co o mało nie spadłam z krzesła.
-Cóż, nie chciałem ci tego mówić, ale ostatnio trochę ci się przytyło-oświadczył Luke,ze śmiertelną powagą.
-Nie ja jestem w ciąży,zasrany idioto,tylko Jennifer-warknął wkurzony Irwin.
Uśmiech z twarzy Luka znikał powoli,równo z tym jak sobie uświadamiał,że to nie jest żart.Chwilę później on sam zachwiał się na niewygodnym krześle,krew odpłynęła mu z twarzy,był nawet bledszy niż ja.Oczy miał szeroko otwarte i wgapiał się tak bez słowa w telefon,niczym w narzędzie zbrodni.
-Ale jak to się stało?-spytał jakby poirytowany,jednak tak naprawdę dalej był w ogromnym szoku.
-Naprawdę Luke?-spytał Irwin,niemal śmiejąc się sarkastycznie.-Mam ci to tłumaczyć?Wiesz gdy spotyka się dwoje ludzi,których łączy pewne uczucie,są sami w domu,nic ciekawego nie leci w telewizji,atmosfera robi się romantyczna i dochodzi do zbliżenia.Zaczyna się od niewinnych pocałunków,potem...
-Wiem jak to działa debilu-przerwał jego monolog(a ja znów zamiast myśleć o problemie Ashton'a,zaczęłam zastanawiać się z iloma dziewczynami spał Luke).-Pytam czemu się nie zabezpieczyliście?
-Było tak namiętnie,gdy całowałem jej...
-Kurwa!Błagam bez szczegółów!-krzyknął tym razem z przerażeniem tak ogromnym,że aż nieco zabawnym.Zaledwie sekundę później doszło do niego co powiedział i że pani Hill dalej tutaj stoi.Bezgłośnie powiedział przepraszam.
-No okay,okay.Chodzi o to,że przespałem się z Jenny,coś nie pykło,a raczej coś pękło,plemnik do zarodka czy czegoś tam,nigdy nie lubiłem biologii i teraz zostanę ojcem.Kurwa, Luke, ojcem.
Zrobiło mi się żal Ash'a,słysząc jego zrozpaczony głos.
-Ash...to chyba nie jest rozmowa na telefon.Nie wiem jak ci pomóc i ...
-Spoko Kutasie,na nic nie liczyłem.Chciałem tylko żebyś wiedział.Wiesz jakby tak znaleźli mnie powieszonego w garażu to przynajmniej znasz powód.Albo jakbym nie miał czasu wyjść na piwo to nie dlatego,że przestało mi smakować,ale dlatego,że będę musiał zająć się moimi plemnikami w postaci dziecka.Dziecka Luke,prawdziwego dziecka.Mojego dziecka-powiedział i wydawało mi się,że mówił to na głos,aby doszło to nie do Luka,a do niego samego.Westchnął.-Przyjdziesz dzisiaj do mnie?-spytał z nadzieją Loczek.
-Pewnie-zgodził się od razu.
-Fajnie.Obalimy szkocką,albo cztery.
Pani Hill spojrzała pytająco na Luka,na co ten zaśmiał się nerwowo.
-Ash przecież wiesz,że nie piję-powiedział szybko.
-Ta,a ja nie zerżnąłem Jenny i ona nie jest w ciąży.Zabawny jesteś.A pamiętasz otwarcie tego klubu,cholera nie pamiętam już nazwy,tak czy siak,kto kogo wtedy wiózł na płukanie żołądka?-spytał jak gdyby nigdy nic.
-Ashton!Jestem w szkole-syknął Luke.
-Wiem,mówiłeś już.
-Na lekcji-sprostował Hemmings.
-Och-to było pełne zrozumienia och.-Wf?-spytał.
-Angielski.
-Angielski?!-krzyknął Ashton.-Z tą starą,grubą ogrzycą,której mąż od dawna porządnie nie wyruchał,przez co ma takie humorki i cie nienawidzi?!
Luke widocznie zastanawiał się czy potwierdzić co może mieć skutki katastroficzne,więc rzucił tylko ostrożnie:
-Mamy tylko jedną nauczycielkę angielskiego.
-Wow-stwierdził Ash.-I gdzie ona teraz jest?
-Hmm,stoi obok mnie.
Znów zapadła cisza,którą w końcu przerwał Ash.
-Więc czemu rozmawiasz ze mną przez telefon?
-Bo mi pozwoliła-wytłumaczył Luke.
-Czemu?-dociekał Irwin.
-Chciała wiedzieć po co ktoś do mnie tak natarczywie dzwoni.
-I co,powiesz jej?
-Właściwie nie muszę-zawahał się na moment.-Mam włączony głośnik.
Cisza.
-Dzień dobry!Bardzo pani dziękuję,iż pozwoliła pani odebrać mojemu przyjacielowi telefon.Jak pani widzi była to sytuacja wyjątkowa.Jest pani cudoooowną kobietą.Luke zawsze panią wychwala,gdy spotykamy się co sobotę w Klubie Miłośnika Książki i...
-Ash-warknął Luke,miażdżony spojrzeniem wychowawczyni.
-Tak.No to ja może hmm....nie będę przeszkadzać.Masz tą lekcję z Kelsey?-spytał,na co aż skurczył mi się żołądek bo:
1.pamięta o mnie
2.chyba na serio nie jest na mnie zły za to cholerne wtrącanie się w nieswoje sprawy
3.pani Hill teraz mnie zabijała spojrzeniem
-Tak-potwierdził niepewnie Blondyn,dodając:-siedzi tuż obok.
-Hej Kelsey!-krzyknął zadowolony.-Co tam,jak tam?
Teraz cała klasa (włącznie z Luke'm i panią Hill) skupiła całą swoją uwagę na mnie,co było cholernie niekomfortowe i stresujące.
-Hej Ash.Całkiem dobrze,a tam?-spytałam jak ostatnia idiotka.
-Nie najgorzej.Chcesz zostać matką chrzestną Agnes?
-Czy ty właśnie wymyśliłeś imię swojego nienarodzonego jeszcze dziecka?-spytał Luke,marszcząc brwi.
-Pewnie-zgodziłam się,starając zignorować wzrok Luka-a jeśli to nie dziewczynka?
-Wtedy to Adam-odparł beztrosko Irwin.
-Ale to przecież nawet nie jest męski odpowiednik imienia Agnes!-zauważył trafnie Luke.
-Lucasie Robercie Hemmings to moje plemniki i mogę je nazwać jak tylko chcę-powiedział z oburzeniem Loczek.
-Ja pierdole,jesteś poje...
-Koniec!-krzyknęła pani Hill,przerywając Blondynowi.
-To ja zmykam.Miło było panią poznać,jest pani doprawdy kobietą uroczą i cudowną,do widzenia.Pa Luke, zgniła łajzo.Pa Kels,usycham z tęsknoty za tobą,koniecznie musisz znów wpaść na kawę.Żegnajcie rodacy!-krzyknął jeszcze chyba do klasy,po czym rozłączył się.
Pani Hill prawie para leciała z uszu.Zastanawiałam się co zrobi.Zabije Luka?Zabije mnie?Ashton'a?Siebie?Wszystkich?Wezwie mamę Hemmings'a?
Ona tylko kazała zostać Blondynowi po lekcji,co właściwie nie było niczym nowym.Kolejne trzy lekcje miałam bez niego,więc umówiliśmy się na lunch przy naszym stoliku.
Z trudem przetrwałam te ciągnące się w nieskończoność godziny,aż w końcu nadeszła upragniona pora na lunch.Przyrzekam,że nim poznałam Luka nigdy tak bardzo nie cieszyłam się z powodu przerwy obiadowej,podczas której człowiek siedzi,je i tyje.Obracałam jabłko w ręce,czekając na blondyna.Pogoda była ładna,nie taka jaką lubię,ale ładna.Było ciepło,a ludzie uwielbiają jak świeci słońce.Ja niekoniecznie.Miałam już dość tego upału,w myślach przeklinałam na siebie,że nie ubrałam jakiś letnich ciuchów,a także starałam się uspokoić,gdyż już zaczęły mnie piec plecy,a na zewnątrz siedziałam dopiero kilka minut.Dzisiejszy dzień wydawał mi się jedną,wielką pomyłką.Mimo tej pięknej pogody czułam się przygnębiona,ogarnęła mnie melancholia większa niż kiedykolwiek wcześniej.Byłam nieobecna przez większość czasu.Siedziałam,gapiąc się w jakiś punkt zatracona we własnych myślach.Chciałam już wrócić do domu i położyć się spać.Byłam zmęczona tym wszystkim,ale nie był to typ zmęczenia,które przechodzi po drzemce.
-Miałaś jeść normalnie-powiedział,dosiadając się do mnie.
-No przecież jem-powiedziałam,przewracając oczami, po czym ugryzłam jabłko.
-O czym myślisz Kelsey?-spytał,gdy znów wgapiałam się tępym wzrokiem przed siebie.
-O Ashton'ie-odpowiedziałam bez zastanowienia,co po części było prawdą.
Nie byłam w stanie przestać myśleć o tym co powiedział,o tym że zostanie ojcem.Może i go nie znam,może i się mylę,ale po tym jednym dniu spędzonym z nim nie jestem w stanie powiedzieć,że widzę go jako odpowiedzialnego ojca.On jest typem wiecznego dziecka,lubi się bawić i nie ma zamiaru z owej zabawy rezygnować.Takie przynajmniej odniosłam wrażenie.
-Taa,wiem-zaczął,wpychając do ust osiem frytek-to takie dziwne.On ojcem.Ja pierdole.
Uśmiechnęłam się lekko,widząc że nie tylko ja mam co do tego pewne wątpliwości.
-Ale to Ashton-kontynuował-wydaje się niedorozwiniętym plemnikiem,ale jak przychodzi co do czego to potrafi być naprawdę odpowiedzialny.Albo udawać naprawdę odpowiedzialnego.Boję się tylko-wepchnął do ust spory kawałek hamburgera i dokończył z pełną buzią-że to go przerośnie.
Siedzieliśmy w ciszy.Wydaje mi się,że mniej więcej myśleliśmy o tym samym,ale żaden z nas nie miał zamiaru mówić o tym wszystkim na głos.
-Kelsey-zagadnął,więc znów na moment oczyściłam swoją głowę z natłoku myśli i skupiłam swoją uwagę na nim.
-Tak?
-Gdybym był gruby-zaczął,odkładając swojego hamburgera na bok,patrząc na niego już bez tego pożądania,które towarzyszy mu zawsze przy jedzeniu-lubiłabyś mnie?
Co?
Spojrzałam na niego jak na idiotę,nie do końca rozumiejąc o co mu do cholery chodzi.
-Mam na myśli,że skoro tak bardzo przejmujesz się swoim wyglądem i odczuwasz ten strach przed tym,że niby będziesz grubsza jeśli zjesz więcej niż dwa jabłka na dzień,to czy dalej byś ze mną rozmawiała gdybym to ja był tłusty.
-Idioto,oczywiście że tak.Co to ma do rzeczy?Lubię cie za to jaki jesteś-powiedziałam,dalej przyglądając mu się niepewnie,dodając w myślach,że fakt,iż wygląda jak pieprzony (oj nie wątpię,że pieprzony!) model Calvin'a Klein'a to tylko kolejny(ale nic nieznaczący) plus.
-W takim razie-rozpromienił się,wracając do swojego ukochanego fast food'a-skoro nie nienawidzisz ludzi otyłych,a jedynie siebie mogę w spokoju jeść.Zdradzę ci sekret Kels-dodał,nachylając się do mnie-też bym cie lubił gdybyś ważyła więcej,właściwie byłbym bardzo szczęśliwy gdybyś zjadła moje frytki-wyszczerzył się,podsuwając mi je.
-To miłe,ale dziękuję-powiedziałam,czując jak się czerwienię.Nienawidzę jeść przy ludziach,nienawidzę.Westchnął.
-Albo je zjesz,albo przysięgam ci,że już nigdy się do ciebie nie odezwę.
Wiem,że i tak by się odezwał.W końcu to Luke.Jednak nie chcąc słuchać jego marudzenia,zabrałam się za te dziadostwo z proszku.
-A teraz Kelsey powiedz mi o czym myślisz.O czym naprawdę myślisz-sprostował,zadowolony z siebie.
-Patrzę na tą cholerną szkołę,idę tymi okropnymi korytarzami,mijam ludzi którzy mnie nienawidzą...lub nie znają....lub i nienawidzą i nie znają, i zastanawiam się jakby to wyglądało-zawahałam się,szybko poprawiając-jak to będzie wyglądać,gdy się zabiję-zaśmiałam się gorzko.-Jak wielu z tych ludzi nagle zacznie się mną interesować,lubić...A może nie zrobi to na nikim wrażenia bo to tylko głupia,nic nieznacząca ja.
-Wiesz jak to mówią-zaczął,marszcząc czoło-człowiek sławny staje się dopiero po śmierci.Wtedy też okazuje się ilu to miał "przyjaciół".I nieważne jak się zachowywał,jaki był podczas życia,gdy umiera każdy go wychwala,zachwyca się jaką to wspaniałą osobą nie był.Żałosne-podsumował.
-Dokładnie-zgodziłam się.
-Albo jak w szkole pierdolną ci kurwa ołtarzyk,twoje zdjęcia,pełno zapalonych zniczy,a w rzeczywistości równali cie z gównem kiedy tylko mogli.Nienawidzę tej sztucznej,udawanej żałoby.Przysięgam,że jak postawią na korytarzu takie coś po mnie to zmartwychwstanę,tylko po to aby się tego cholerstwa pozbyć.Nie potrzebuję wymuszonych łez,smutku i udawanego współczucia.Nie chcę aby ludzie,którzy mnie nie znali "cierpieli" z powodu mojej straty,nie chcę aby chodzili mówiąc "Luke był naprawdę wspaniałym chłopakiem,miłym,pomocnym",podczas gdy,kurwa,nie zamienili ze mną ani jednego słowa.I bez tego świat jest wystarczająco fałszywy.Zastanawiasz się czasem jakby to było gdybyś umarła?-spytał,zmieniając odrobinę temat.- Kto przyszedłby na pogrzeb,kto by za tobą płakał,kto w ogóle by się tym przejął?
-Czasami-przyznałam.
-Ja często o tym myślę-wzruszył ramionami,niby obojętnie.-Mama.Tak, ona wypłakałaby wszystkie łzy jakie ma.Byłaby zrozpaczona.Jeśli chodzi o Ashton'a to wątpię.Ten idiota pewnie nawet by nie zauważył,że mnie nie ma.Babcia też by się przejęła,w końcu mama ma to po niej,ale cóż...już się nie przejmie.A poza Irwin'em nie mam znajomych więc...
-Masz mnie Luke.Ja bym za tobą płakała-poczułam się głupio,ledwo to powiedziawszy.
Uśmiechnął się lekko.
-Wątpię czy za mną ktoś by płakał-zaczęłam szybko,chcąc zostawić poprzednie słowa bez komentarza.-Mama może,jakby akurat była w domu-powiedziałam,uświadamiając sobie przykrą prawdę.-Tata nie,Jade może jakby miała gorszy dzień uroniłaby łzę.A poza nią cóż...nikt-starałam się uśmiechnąć,ale chyba wyszedł z tego jedynie grymas.-A ty?-spytałam cicho,grzebiąc w jego frytkach i oblewając się rumieńcem.-Płakałbyś?Tak troszkę?-zaśmiałam się,starając obrócić wszystko w żart.
-Nie Kelsey.Ja bym umarł następny.



_______________________________________________________________________
OTO JEST DZIEŃ,KTÓRY DAŁ NAM PAN WESELMY SIĘ I RADUJMY SIĘ NIM! AMEN.
A więc wracam do was po prawie dwumiesięcznej przerwie :> Tęskniłyście? xd ;*
Miałam się rozpisać,planowałam taki mega długi monolog,ale zapomniałam czego miał dotyczyć więc tylko powiem wam (o ile dalej ktoś tu ze mną jeszcze został ♥ ), że cholernie się za wami stęskniłam ♥ Oficjalnie w piątek wystawili oceny,ponaciągałam to co mogłam (Matko Boska Częstochowska jak jeszcze raz wpadnę na taki wspaniały pomysł zmiany szkoły,zabijcie mnie,ok?) i chciałam napisać dla was coś już w weekend,ale pojechałam na Festiwal Kolorów (był ktoś z was w Katowicach może? :D Pozdrowienia dla laski z bluzką z napisem "Larry is real" i tych kolesi a kartką "FREE HUGS" po czym,gdy podeszłyśmy z bff odwrócili ją na drugą stronę na "FREE KISSES" :))) i dla faceta z głową konia z kartką "FREE SEX") i nie wyrobiłam się. Teraz już oficjalnie zaczynając wakacje,rozdziały będę pojawiać się tak jak dawniej - raz w tygodniu,w weekendy ^^ 
Trochę wyszłam już z wprawy i szczerze powiedziawszy nie umiałam zabrać się za ten rozdział,a to że go wgl dokończyłam to jakiś cud ok ._. Miał być taki powrót w wielkim stylu,a zamiast tego walnęłam wam rozdział nuda level hard,właściwie o niczym,za co przepraszam :c Następne już będą lepsze,ciekawsze,obiecuję aniołki ♥ (ale pojawił się Ashton co powinno podnieść ździebko jakość rozdziału xd ) 
Żeby już was jeszcze bardziej nie zanudzać 3 ważne sprawy : 

1.Rozdział z dedykacją dla Olla z okazji urodzin ♥ Jeszcze raz spóźnione (a jakby inaczej,Jess nigdy nie wyrabia się na termin,pff dla niej coś takiego jak "termin" nie istnieje) wszystkiego najlepszego! ♥ Starałam się cie nie zawieść,ale wyszło jak wyszło...Tak czy siak po raz kolejny 10000 lat aniołku!

2.Polecam wam (ale serio,są dopiero 2 rozdziały,a szykuje się jedno z najlepszych ff jakie czytałam) to FF o Styles'ie z 1D (i mojej nowej miłości Brian'ie xd). Autorka dopiero zaczyna więc jeśli macie czas i ochotę (a wiem aniołki,że macie ^^ ) to wchodźcie tam

3.Bardzo,bardzo,bardzo,baaaardzo dziękuję tym,którzy ze mną zostali ♥ Jesteście wszystkie cudowne i naprawdę nie wiem co bym bez was zrobiła :') Dziękuję,że dalej tu ze mną jesteście ♥ Kocham was ♥


Jeśli przeczytałaś skomentuj-to dla mnie naprawdę bardzo ważne słoneczko :*
@oh_woow_lovely

25 komentarzy:

  1. jodushliuhsifhvknrfkjawjlfpoiksdNSKHBsd(potrzebuje capslocka rajt nał gdzie on kierwa jest.... o TU) HFNKWEHNKFERHNBAKJGRVHKJEYTWHJBHRFVBHEMAKJIAJM,NFJLEGRFUEJBRH

    ROZJEBAŁAM WYCIEM DO TEGO PIEPRZONEGO MONITORA CAŁY DOM KURWA I PÓŁ MALIKOWA DZIEWUCHO.

    JAK... JAK TY TO KURWA ZROBIŁAŚ. ?!?!!?!?!?!?
    PRIMO
    PO DWÓCH PIEPRZONYCH MIESIĄCACH NIE BYCIA Z LUKIEM WRESZCIE SIE SPOTYKAMY I TO JAK *o*
    JUSUSIE KELS DZIEWCZYNO JAK JA CIE ROZUMIEM.....
    JAK JAK CIE KURWA CHOLERNIE ROZUMIEM ! TEZ MAM TE WSZYSTKIE PIEPRZONE MYŚLI BO LUKE JEST IDEALNY JA PIERDOLE WSZYSTKO WSZYSTKO JEST TAK ZAJEBISCIE DOSKONALE W NIM ZE CHRYSTUSIE NAZAREJSKI XD TAKI ODPOWIEDNIK KIERWA BRIANA *O*
    GDY CI SMUTNO GDY CI ŹLE
    WEŹ LUKASA NACIESZ SIE
    I POD RĘKĘ WEŹ BRIANA
    czuje że coś tu zjebałam ._.
    NIE WAŻNE MIAŁ BYĆ WIERSZYK ALE NIE UMIEM PISAC I MYSLEC I WGL O BOZE SZCZEGOLNIE PO PRZECZYTANIU CZEGOS TAKIEGO XD

    KOLEJNA SPRAWA
    A MIANOWICIE
    MÓJ <333333333333
    NO DOBRZE I TWÓJ <333333333333333333
    ESZTYN *_*
    JA WIEDZIAŁAM OD POCZĄTKU ŻE TO ON ZDZWONIŁ A JAK LASKA DAŁA TEN TELEFON LUKOWI Z POWROTEM TO ZACZEŁAM SIĘ ŚMIAĆ ZAMIM ODEBRAL
    A JAK JUZ KURWA ODEBRAŁ
    HAHAHAHAHAAHAHAHAHAHAHAAHAHAHAHAHAHAHAHHAAHAHAHAHAHAAHH XD
    JEZUS KOCHANY
    ON JEST IDEALNY. ;D
    NIE PRZWITA SIE NORMALNIE TYLKO OD RAZU JOŁ SKURWYSYNIE BEDZIESZ BAWIŁ MOJEGO BACHORA BO MI SIE CHCIALO RUCHAC SŁEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEG XD
    I TEN PIEPRZONY FAKT ZE TO WSZYSTKO DZIAŁO SIE NA LEKCJI
    I TE WSZYSTKIE JEGO IDEALNOŚCIOWE IDEAŁY TEKSTOWE XDD
    I TO ŻE NAWET O KELS PAMIETAŁ
    *_________________________________________*

    CHRYSTUSIE NAZAREJSKI (jeny czego mi się to dzisiaj tak ubzdurało ;o)
    i teraz najważniejsze !
    SPIERDALAJ
    SPIERDALAJSPIERDALAJSPREDALAJSPIERDALAJ!!!!!!!
    KURWA JEGO MAĆ INO CI COŚ POWIEDZIEĆ CHUJU JEDEN MALY ZBOCZONY NIEWYZYTY LAMUSIE MIESZKAJACY ZA DALEKO!!!
    JAK ŻEŚ KURWA MOGŁA?!
    AJ NOŁ ZE JA I MÓJ RYJ NIE ZASŁUGUJEMY NA NIKOGO WIĘC JEDYNE CO MI ZOSTAJE TO OBIEKTY WESTCHNIEN I WEWĘTRZYCH ORGAZMÓW AJ NOŁ EBAŁT DYS WERY ŁEL
    SAM FAKT ŻE CHCESZ ZNACZY ASHTON CHCE NAZWAĆ SWOJE DZIECKO AGNES!???!?!!?!!??1 ROZJEBAŁ MNIE JAK JASNY CHUJ NO ALE ŻEBY MI TU WCIĄGAĆ JESZCZE ADAMA NA BOGA!?
    TY TO ROBISZ SPECJALNIE JESSICO
    ZEBYM JA SIE JESZCZE BARDZIEJ PODNIECILA I ZAKOCHALA W NIEISTNIEJĄCEJ W TYM ŻYCIU RZECZYWISTOWCI.
    WIESZ JAK MOJE SERCE NA TO WSZZYSTKO ZAREAGOWAŁO!?
    JAK MÓJ GŁOS ODEZWAŁ SIĘ TRAGICZNIE GŁOSNO ROZNOSZAC ECHO PODNIECENIA PO CALYM MIESZKANIU!?
    GDYBYM MIALA CHŁOPAKA OJCIEC BY MYŚLAŁ ZE WŁAŚNIE FUNDUJE MI NAJLEPSZĄ W ZYCIU MINETĘ I WPIERDOLIŁBYM MI DO POKOJU Z BEJSBOLEM ZEBY GO ZABIC.

    na szczęście jestem samotną jak kozica górska niewiastą więc tylko spytał z dołu czy wszystko w porządku :)

    I MOŻE POWRÓCIMY JESZCZE DO LUKA BO NO TU MI CHCIAŁ UMIERAĆ...
    A NO
    NIE.
    ANI KIERWA KELS ANI KIERWA LUKE MNIE TU UMRZYJOWIĆ NIE MOGĄ
    CHOCIAŻ TO OSTATNIE ZDANIE
    -Nie Kelsey.Ja bym umarł następny.
    JEST NAJBARDZIEJ IDEALNYM NA ŚWIECIE I O BOZE NIECH MI ADAM TAKIE RZECZY GODO !
    (wcale to tym nie pomyślałam... wróć, nie słuchaj)
    NIECH MI TAKIE RZECZY MONTENAEGRO GODA I STYLES I IRWIN I TOMASZ (już nie będę cię wkurwiac kochanie, tego Tomasza tam wcale nie ma :))

    DZIEKUJE ZA 2 PUNTKT SKARBIE JESZU KOCHAM CIĘ TYLKO ZE SERIO CIE KOCHAM ZE TAK WIESZ TAK KOMBOSOWO XD

    CZEKAM NA NEXT NIE MOGE SIE DOCZEKAC CO DALEJ I JENAAA *________* CHCEM WSZYSTKICH OK? ._. I CIEBIE TEZ BO O BOŻE XCCC
    KOCHAM CIĘ MIŚ WENY <333

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedy next na dirty liars?������

    OdpowiedzUsuń
  3. Kels się po prostu w nim zakochała i to widać z daleka! Tyle w temacie jej myśli. Hahaha rozmowa Luke'a i Ashton'a była epicka! Przez Ciebie brata obudziłam swoim śmiechem! =D Ale wierzę,że Irwin sobie poradzi :) Widzę, że Kels i Luke myślą podobnie co ja... I mają rację... Po śmierci prędzej czy później wszyscy o nas zapomną... Serio już 2 miesiące minęły od ostatniego rozdziału? Jejku, kiedy to zleciało *_*
    Do następnego Skarbie <3
    Ps. No i oczywiście czekam na kolejne rozdziały na tym oraz twoim drugim blogu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. QEAOQLMSNAKSIWHENCNXMCZSLWNDMXISHABWNDKXOWJNQMANXNCOEJWBWNCKLSLQPQQOJQBA

    MOJE ULUBIONE FF WRÓCIŁO! 😭

    Scenka na lekcji języka angielskiego i długa opowieść Ashton'a >>>>>
    Trochę to takie dziwne, że będzie ojcem xd
    Ale za to cała ta sytuacja z rozmową telefoniczną rozwaliła system :D
    Normalnie kocham cię <3

    Ja chcceeeeę, żeby Kels i Luke byli w końcu parą! >_<
    Żeby się całowali, przytulali, mówili że się kochają, a nie planowali podwójne samobójstwo -_-
    Czekam na kolejny!
    Serio tęskniłam za tym ff jahahhahahah :')
    Do następnego :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Zajebisty rozdział :)
    najlepsza była rozmowa Luke'a i Ashton'a Hahahahhaha :D
    juz się nie mogę doczekać następnego :)
    I wcale nie był nudny ten rozdział :)
    Warto było na niego tyle czekać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. na początek chciałabym powiedzieć:
    Aaaaaa!! jak ja się stęskniłam za Tobą kochana! :* Uwierz przez te ostatnie tygodnie byłam tu bardzo częstym gościem :) bardzo się cieszę że do nas wróciłaś :D
    no dobrze teraz może coś o rozdziale :)
    Rozmowa na końcu była taka wzruszająca... szczególnie słowa Lukey'a *.*
    Ash wymiata :D :D niedorozwinięty plemnik - ojcem, to może być interesujące :P
    ogólnie rozdział był świetny!! :D
    pozdrawiam i do przeczytania :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Omg zajebisty rozdział!!! Czekam na next *.*:***

    OdpowiedzUsuń
  8. Wow super rozdział rozmowa Luke'a i Ashton'a była świetna 😂już nie mogę doczekać się next ♡ ♡ ♡ ♡ ♡ ♡ ♡ ♡ ♡ ♡ ♡ ♡ ♡ ♡ ♡ ♡ ♡ ♡ ♡ ♡ ♡

    OdpowiedzUsuń
  9. JEJCIU!!! ta końcówa... ten cały rozdział... woah dziewczyno... to jest po prostu cudowne ♥ najlepsze momenty to rozmowa z Ashtonem xdd -już po pierwszym zdaniu śmiałam się przez dziesięć minut xdd - i końcówka taki love ♥

    OdpowiedzUsuń
  10. Kochana Jess... Jestem prawie pewna, że już mnie nawet nie pamiętasz... Ale ja o Tobie pamiętam 24/7 i o każdym z Twoich blogów też pamiętam tylko za Chiny nie mogłam znaleźć ani czasu, ani weny na pisanie komentarzy! Ale wróciłam... Po około trzymiesięcznej nieobecności wróciłam jako córka marnotrawna i mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko... Z ręką na sercu mówię, że właśnie dziś nadrobiłam ostatnie trzy rozdziały i od razu zabrałam się za komentarz... No więc...
    1. Rozdział, w którym Ashton opisuje całą swoją historię i dowiaduje się, że zostanie ojcem rozwalił mnie psychicznie... Nie mam pojęcia jak on to wszystko przetrwał... A także w pełni rozumiem fakt iż poszedł się "nachlać"! Na jego miejscu prawdopodobnie sama bym tak postąpiła (Gdybym była facetem)... Nie jestem w stanie się tu rozpisać więc przejdę do kolejnego punktu.
    2. Pogrzeb babci Luke'a... Czytając ten rozdział przez cały czas miałam świeczki w oczach... Czy to podczas przemowy Blondyna, czy podczas rozmowy z Kels nie byłam w stanie się opanować... Aż do momentu kiedu zaczęłam czytać rozdział znajdujący się powyżej...
    3. Tu śmiałam się do rozpuku. A rozmowa telefoniczna Ashton'a i Luke'a wygrała życie... (BTW nadużywam tego zwrotu :/) I te wyznania na końcu... Tak suodko się zrobiło!!! <3 Nie wiem jak Ty to zrobisz i odkręcisz, ale ja nie chcę żeby oni popełnili samobójstwo AMEN!
    No dobra to by było na tyle... Wiem, że ten komentarz jest chyba moim najgorszym ze wszystkich, które dotychczas pisałam, ale obiecuję, że już teraz będę na bieżąco i komentarze też będą o niebo lepsze! Aha i jeszcze jedno. Moje szczere gratulacje i pełen podziw! Nie mam pojęcia jak Ty sobie poradziłaś z tym wszystkim tj. zmianą szkoły i wszystkimi zaliczeniami, o których Ada mi napomknęła! Jestem z Ciebie meeega dumna! <3 *.*
    PS. W baaaardzo wolnej chwili zapraszam też do siebie gdybyś już nie miała co innego do zrobienia :D
    Pozdrawiam i czekam na następny!!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Kocham, kocham, kocham ♥♥♥
    Wchodzę nie spodziewając się niczego nowego, a tu nowy rozdzialik. Od razu smile na usta i zabieram się za czytanie.
    Rozmowa Luka i Ashton - leżałam na podłodze i nie mogłam się podnieść. :D

    Czekam na nexta. :)
    Ka$ia :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Wreszcie wróciłaś ! Rozdził świetny, życzę weny ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. No witam Watsonie. Dzisiaj przyniosłem Ci nowe akta. Jest to ściśle tajne i ważne dla śledztwa. Pomoże nam określić poczytalność podejrzanej. Na podstawie tego fragmentu musisz stwierdzić, czy jego autorka może normalnie integrować się ze społeczeństwem bez żadnych powikłań psychicznych. W przypadku negatywnego wyniku należy niezwłocznie usunąć te akta. Swoją decyzję nadeślij mi natychmiastowo.
    Sherlock

    ~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~

    ~ Problemy znikają, gdy pojawia się ON... To taka trafna uwaga. ON. Może być nawet na drugim końcu świata, ale tylko ON potrafi wywołać uśmiech, który rozjaśnia smutne oblicze. Na chwilę świat znika. Jest jak sen na jawie. Przychodzi, uspokaja. Pozwala zapomnieć.
    JA też chciałabym mieć kogoś takiego jak ON...

    ~ Taka zmęczona, taka słaba. Ja też ostatnio jestem słaba. Budzę się słaba i zmęczona. Leżenie przynosi mi ból, niemoc. Wtedy wstaję i na chwilę ogarnia mnie ciemność przed oczami, tracę orientację, resztki sił ulatniają się. Upadam.
    Cały dzień funkcjonuję jak wrak człowieka. Czekam na ten moment, kiedy będę mogła się w spokoju położyć i zasnąć. A kiedy ów nadejdzie, moje powieki są tak słabe, że nie mają siły się zamknąć.
    I tak umieram. Nieżywa ze zmęczenia, ale niezdolna do snu.

    ~ Wiesz? Już chyba wiem dokładnie, w którym momencie byłaś ostatnio, kiedy to obie umierałyśmy z bezsilności. Ja w oczekiwaniu na północ, by udać się na półgodzinną randkę z Wiedźminem, Ty nad klawiaturą, siłując się z powiekami. Śmiałam się wtedy, że już nie kontaktujesz, ale złapałaś 'fazę', co jest jakby Twoim odpowiednikiem adrenaliny.
    Wtedy sprawiłaś, że na chwilę się uśmiechnęłam. Teraz, czytając ten moment, mogę stwierdzić, że tym fragmentem również udało Ci się to osiągnąć.
    Musisz częściej pisać 'na fazie'.

    ~ Jestem dziwnym człowiekiem. Może to kwestia tego, że sama mam ochotę już umrzeć. I tutaj bardzo dziękuję, że spełniłaś jeden z warunków, który mi to umożliwi. Byłam ciekawa tego, co inni sądzą. Jak zwykle do nich nie pasuję. Tylko ja chcę, żeby dopięli swego.
    A to ostatnie zdanie po raz kolejny udowodniło mi, że podjęłam słuszną decyzję. Może i nie wylewałam łez, ale białka mi się zeszkliły. To było takie piękne. To było warte zeszklenia oczu.
    To było warte ich samobójstwa...

    ~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~

    OdpowiedzUsuń
  14. kocham cię dziewczyno, ten rozdział BOSKI i błagam Cię kiedy tylko teraz będziesz miała czas dodawaj rozdziały, wiem że to wcale nie jest proste i trzeba się cholernie namordować żeby to napisać a do tego trzeba dostać weny twórczej więc ja Ci życzę nadmiaru tej weny i chęci

    OdpowiedzUsuń
  15. JESSIE SKARBIE WRÓCIŁAŚ!!!!!!!!!!!! ♥♥♥♥♥♥♥
    BOZIU, ALE JA TĘSKNIŁAM! :D
    Rozdział no ci powiem dosyć spokojny, ale zdecydowanie warty przeczytania ♥
    Analiza Ave:
    - Kelsey się zakochała! KELSEY SIĘ ZAKOCHAŁA! ^^
    No kto mi powie, że nie? Po prostu jak obracała dosłownie wszystko w kierunku Luke'a to było takie awww :3 I nareszcie zaczęła przyznawać, że Luke jest przystojny (cholernie przystojny)!!!! Yupiiii Yeeeey!
    - Rozmowa z Ashe'em no bez dwóch zdań najlepsza ever!!!!! Uwielbiam jak się tak przezywają, ogólnie uwielbiam sarkazm, ironię i złośliwości :D
    - Okay, rozumiem ta cała Hill jest zgoszkniała jak cholera, no ale proszę - Kto by się nie śmiał z takich tekstów?! Moja nauczycielka od matematyki ma więcej humoru niż ona!
    - Tsa, te fałszywe żałoby to kolejne prawdy życiowe. Po prostu kocham takie rozdziały, gdzie jest zamieszczona taka prawda, zawsze wtedy przytaczam sobie momenty z mojego życia porównując do tego.
    Ummmm z grubsza to tyle kochana ♥.♥ Do zo przy następnym Xx ♥

    OdpowiedzUsuń
  16. AAAAAAAA!!!!! OSRAŁAM SIĘ, ESZTYN OJCEM HXKSKAKSKSKSK I O JEZUNIU KOCHANY NIE WIEM CO NAPISAĆ BO JESTEM TAK WZRUSZONA 😱 BOZE JA I TAK PISZE CI TO POD KAZDYM ROZDZIALEM ALE TEN TEŻ JEST NAJ WSZYSTKIE SA NAJ BOZE I DZIEKUJE JESZCZE RAZ ZA ZYCZENIA 😁 I WGL JESZCZE TE SLOWA LUKE'A ZE ON BY UMARL NASTEPNY AWSHHHHHH JESS ZABIJASZ MNIE
    WENY ZYCZE I BOZE OBY TAK DALEJ DZIEWCZYNO BO I TAK ZAWSZE BYLO DOBRZE ALE TERAZ TO WOWOWOWOWOWOWOWOW PRZESZLAS SAMA SIEBIE 😍😱😍😱😍😱 no i ciesz sie wakacjami! :) Wreszcie nauczyciele dadza Ci spokoj :))
    Do następnego :*
    + nie umiem określić co czuje wiec jak jakims cudem zrozumiesz o co mi chodzilo to podziwiam Cie XD

    OdpowiedzUsuń
  17. AAAAAAAAAAAAAA !!!!!!! TAK SIĘ CIESZYŁAM ŻE CHYBA JUŻ CAŁA OKOLICA WIE O NOWYM ROZDZIALE :p. JEST ŚWIETNY, BOSKI, IDEALNY, LUKE AWWW <3, ASHTON OJCEM, TĘSKNIŁAM ZA TYM FF *.* JEDNYM ZDANIEM PŁACZĘ ZE SZCZĘŚCIA *.* *.* KCx

    OdpowiedzUsuń
  18. Po prostu brak mi słów *o* Ash OJCEM ghjsbcjahujcgaeuygcjksevcuayefc
    Luke by umarł?... to takie słodkie *-* Bardzo tesknilam za twoim blogiem wiec naprawdę się cieszę, że wróciłaś <3 życzę weny i do nastepnego :*
    /A

    OdpowiedzUsuń
  19. Jshsjdisiaididiw końcówka to mnie do łez doprowadziła 😭😭 ale rozsuAl cudowny chyba jeden z moich ulubionych 😍 Nawet niewiedz jak niesamowicie sie ciesze ze wróciłaś ❤️

    OdpowiedzUsuń
  20. Mój Boże wróciłaś <3 kocham dzisiejszy dzień :D jej jak ja sie ciesze i jaram xd normalnie jak małe dziecko gdy dostanie nową zabawkę xd Cieszę sie że wróciłaś i mam nadzieje że nas już nei zostawisz bo umrę z tęsknoty xd Mam nadzieje że następny rozdział będzie szybko :D <3 /Wo.

    OdpowiedzUsuń
  21. OMG! OMG! OMG!...
    Jak czytałam tą ,,rozmowę'' Ash'a z Lucasem prawie spadłam z krzesła! Po prostu rozwaliłaś system i mój mózg! Wciąż nie do końca dociera do mnie to, że Irwin będzie ojcem, ale chyba da radę.
    Poza tym rozdział nie jest nudny, ale niesamowity! KOCHAM to ff i chciałabym umiec pisać tak dobrze jak ty.
    Trudno byłoby z tobą nie zostać, bo chyba bym nie wytrzymała bez tego fanfiction dłużej niż kilka miesięcy. Prędzej czy później bym tu wróciła.
    A tak poza tym to Luke jest taki AWW <3 To jak powiedział, że on by umarł następny było takie...no po prostu bram mi słów i coś czuję, że już teraz rodzi się między nimi uczucie. Nie wiem czy tylko ja doszukałam się tam podtekstu, ale chyba chodziło mu o to, że po prostu by bez niej nie wytrzymał i umarł. ( Chociaż zgaduję, że w najbliższym czasie się do tego nie przyzna XD )
    Na serio, nawet nie wyobrażasz sobie jak bardzo cieszę się z tego, że wróciłaś.
    Życzę mnóstwo weny, czasu i pomysłów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to znowu ja XD Zostałaś nominowana do LBA: http://dance-is-my-life-ff-5sos.blogspot.com/2015/07/liebster-blog-award-2.html

      Usuń
  22. Czekam na nexta
    Boskie opowiadanie
    Ogółem jestem kiepska w pisaniu komentarzy soł... Xd
    Naprawde uwielbiam to opowiadanie są tu momenty przy których mogę sie bez problemu poryczeć jak i takie przy których brecham sie na caly dom i budze wszystkich bez wyjątku ( tak jak i teraz xdd )
    Ashton i te jego przyszłe plemniki xd
    Mysle ze bedzie dobrym ojcem xd




    Czekam na next

    Kiedy next ?

    Nie moge sie doczekac xoxx

    OdpowiedzUsuń
  23. Boze kochana to jest takie piekne. Pisze z anonima bo oczywiscie jestem super i nie pamietam hasla ani nawet loginu. To opowiadanie jest swoetne, naprawde, czytalam go o 2 w nocy i moim wyciem do ekranu podczas czytania tej rozmowy telefonicznej prawie obudzilam rodzicow. A z kolei przez caly poprzedni rozdzial ryczalam jak glupia. Jestes naprawde niesamowita kochana i nie mogę doczekac sie nastepnego rozdzialu! xx

    OdpowiedzUsuń
  24. I CO TY SOBIE MYŚLISZ KOBIETO!!! ŻE MOŻESZ SOBIE TAK NAS ZOSTAWIAĆ NA DWA MIESIĄCE!!!! My naprawde cierpimy nie mając co czytać!!!!!!!!!!!!! I to ty chcesz sie zabić bo czekasz na następny rozdział. TO NIE FAIR.
    a po za tym KOCHAM TO!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń